bylismy i mieszkalismy ze soba 2 lata. wzielismy slub. w sumie slowo rozwod
zaczelo sie pojawiac 10 dni po slubie. potem probowalismy ze soba zyc.
bezsensowna szarpanina i doly bez przerwy. czulam sie tak jakby nic mnie w
zyciu juz nie czekalo. mimo 25 lat czulam sie jak staruszka. w koncu
rozstalismy sie ( po 13 miesiacach) i wrocilam do formy. schudlam, odnowilam
stare znajomosci, zainteresowania, nabylam tez nowe...
pisze to do ludzi, ktorzy czasem boja sie podjac decyzje o rozstaniu bo jak
to tak, dopiero co slub a juz rozwod?czasem to najlepsza decyzja - nie ma co
siedziec w niesatysfakcjonujacym zwiazku. moze czasem lepiej zrobic SZYBKI
bilans i uciekac. moj slub to byla pomylka, w zwiazku z tym w miare szybki
rozwod to jedna z najlepszych decyzji w moim zyciu. czasem nie warto probowac
naprawiac czegos co od samych podstaw bylo zle skonstruowane

pozdrawiam wszystkich
socjopatka