sylwiamich
29.08.07, 08:44
Ostatnio pisanie na tym forum bardzo mi podnosi ciśnienie.Każdy z
nas w okresie przedrozwodowym, okołorozwodowym i porozwodowym miał w
sobie bardzo dużo bólu i emocji.Wypisuje się wtedy różne swoje
żale...a On/Ona to, czy tamto.Trudno wtedy oderwać dziecko od tych
spraw...nadal czujemy sie z kimś rodziną, a dziecko do niej w
naturalny sposób należy.Więc wydaje nam się, że wszystko co my
dostajemy, uderza i w dziecko.I tak jest.Ale nie tylko ze względów
oczywistych.Również i przedewszystkim przez nas...rodziców z którymi
te dzieci zostają.Spijają nasze emocje, widzą świat naszymi
oczami.Nasze lęki są ich lękami.Z tym że my potrafimy je nazwać.A
nasze dzieci zazwyczaj jeszcze nie.Mało tego...nie potrafimy z
dziećmi normalnie o tym co się z nami dzieje
rozmawiać.Pamiętam...moja córka obejmuje mnie i tuli a ja
płaczę.Miała wtedy 3 lata.Dziecko na wyjeżdzie wakacyjnym czy też na
codzień jest nieznośne.Oczywiście...pierwsza myśl która się pojawia
to: Przez rozwód.
Może czasami tak...bo czują że z nami dzieje się żle, że płaczemy,
jesteśmy podenerwowani.A może z zupełnie innego powodu?
Moje dzieciaki są w dość trudnym okresie.Pomimo tego że 3 lata
jestem po rozwodzie ciągle pytam czy to z tego powodu że tata po raz
kolejny nie przyjechał?I zazwyczaj okazuje się że nie.
Nerwy naszych dzieci czasami wynikaja też od okresu rozwojowego w
który nasze dziecko jest, czasami od innych, zewnętrznych rzeczy.Ale
my swoimi stanami tylko je potęgujemy.
Moje doiświadczenie zawodowe i rodzinne wskazuje na wielką emapatię
dzieci.Ja jestem zdenerwowana-wszystkie dzieci przebywające ze mną
też żle się czują.
A wystarczy stanąć z boku.Wyluzować, chwycić dzieko w ramiona i
poświęcić mu czas i zainteresowanie.To działa ozdrowieńczo w obydwie
strony.A potem można gadać, wyjaśniać.U mnie w domu był taki cudowny
zwyczaj że kłądłąm się do łóżka ze swoimi dziećmi, gasiliśmy światło
i gadaliśmy.Ciemność rozmywa kontury...
Nie zabieram nam prawa do przeżywnia rozstania, do rozpaczy, do
strachu.Jesteśmy ludżmi.Ale nie pielęgnujmy tego w sobie...dla
naszych dzieci.Czas wszystko zmienia...dajmy szansę naszym rodzinom.