rafanetka
26.09.07, 19:27
Pewnie częsć z was pamięta moje problemy z juz nie męzem i
kontaktami z Małą. Wczoraj się dogadalismy Mała spi u niego we
wtorki, czwartki i co drugi.Plus codziennie odbiera ją ze szkoły i
jest u niego do mojego powrotu z pracy. Miałąm pisać już wczoraj, bo
dostałąm skrzydeł, rozmawiałąm z byłym jak dawnie:śmialiśmy się,
żarowlismy, opowiadaliśmy sobie co i jak. Myśmy zawsze byli
przyjaciółmi (pomijając okolice rozwodu i ostatnie jazdy). Dzisiaj
też do mnie dzwonił, że Mała jest u niego i żebym tam podjechała.
Podjechałam (to nasze byłe wspólne mieszkanie). Wdrapałąm się na 3
piętro, że Młodej pomóc zniesć rzeczy (szkolne plus rzeczy z
ostatniego weekendu). Nowej Pani mojego byłęgo nie było. Była niania
córki owej Pani (pierwszy dzień pracy). Srałąm w progu, zabrałąm
rzeczy i wyszłysmy. Na dole spotkałysmy ową Panią (zero reakcji,
choć trochę czasu się znamy i lubiłyśmy się ). Za 5 minut telefon, i
słowa, że ona sobie nie życzy, żebym przychodziła do jej domu i
takie tam. I tu pytanie. Co zrobić? Zadzwonić do byłego, żeby mi
Małą przwoził i delikatnie coś napomknąć. Czy jednak przedyskutowac
i poprosić, żeby w te dni kiedy Małą jest u mnie (ślpi)odbierała ją
ze szkoły moja niańka ? Hmm... A może mojego byłego też tylko
wpuszczać 10 metrów od progu domu? Nie wiem co zrobić...