Na drodze

19.10.07, 08:45
Wczoraj miałam ciężki dzień, mniejsza o szczegóły. Choć lubię
godzinami, ostatecznie nie muszę tutaj Was zamęczać. Musiałam - jak
to się mówi - po całości odpocząć.
Zastanawiałam się w międzyczasie - sporo rzeczy tak robię - co dali
mi ludzie, a co osiągnęłam sama. Dawali mi budulec, ale całą robotę
odwaliłam sama. Niektórzy są pod opieką, nawet trochę wierzę, nawet
dość dosłownie.
Wracam do tematu, żebyście mnie dobrze mnie zrozumieli, choć sama
nie wiem, do czego tak naprawdę potrzebne mi to zrozumienie?
Odpoczęłam w sobie, sobie właściwym, dziwacznym sposobem. Czy każdy
sposób jest dobry, który zapewnia osiągnięcie celu? Stanowczo nie,
lecz byłam sama, mogłam sobie pozwolić/poszaleć.
Piasek, cement i woda - na drodze zebrałam takowe składniki.
Wybudowałam z tego solidny schron przeciwatomowy, gdzie zawsze
znajdę najpewniejsze schronienie. Rozchlapałam wodę aż na samo
niebo, odpowiedziało tęczą, i dobrze. W październiku? Nad moim
miastem? Wśród gór i cmentarzyska?
To się zdarza. Podobno. Zobaczę.
    • bazyliada Re: Na drodze 19.10.07, 10:24

      tęcza jest mozliwa, nawet w grudniu, przeciez to niebo odpowiedziało
      na Twoje własnoręczne chlapanie smile
      pozdrawiam smile
      jak sie zmobilizuję to też pochlapie i bede miała swoją smile
Pełna wersja