Dodaj do ulubionych

Oficjalna separacja

22.10.07, 20:39
Cały czas sie miotam. Kocham męża, ale oddalilismy sie za bardzo od siebie i
niestety on nie potrafi tej naszej wspólnej drogi znaleźć, cho jak mówi chce
bardzo i kocha mnie. Nie jestem chyba gotowa na rozwód jeszcze. Przyjaciółka
prawnik namawia mnie do złozenia pozwu o oficjalną separację, a rozwód
ewentualnie później, jak będę gotowa psychicznie pewna na 100%. Chyba mnie
przekonała, a co Wy o tym myślicie? Czy ktoś z Was zaczął od tej strony, czy
od razu rozwód?
Obserwuj wątek
    • tricolour To jest połowa drogi... 22.10.07, 20:47
      ... z tą separacją. Czego po niej oczekujesz? Że potrwa trochę, wstrząśnie Wami
      i coś zmieni?

      Separacja niczego nie zmieni - bo moc sprawczą mają tylko Wasze decyzje i
      konsekwentna realizacja. Moim zdaniem jest ta separacja ucieczką od rozwiązania
      problemu. Czyli lipa.
      • mary171 Re: To jest połowa drogi... 22.10.07, 20:56
        Masz absolutną rację. Chodzi o to, abym dojrzała do ostatecznej decyzji. Jestem
        pewna, że mąż tez nie jest w 100 % przekonany co do rozwodu póki co. A taka
        separacja za dużo nie różni się od rozwodu (za wyjątkiem, że można ją cofnąć i
        nie można zawrzeć ponownie małżeństwa). Czuję, że po prostu dla mnie byłoby to
        takie ciut łagodniejsze, a emocji juz więcej mi nie trzeba. Mąż jutro wychodzi
        ze szpitala (miał poważny wypadek) i nic nie wie o moich zamiarach, ale pewnie
        sie domyśla. Ale z drugiej strony ja sobie planuję, a może on bedzie wolał od
        razu rozwód. Trudno, wtedy przeżyję. Ale osobiście dla mnie taka separacja jest
        chyba póki co lepszym wyjściem. Tak mi się wydaje.
      • mary171 Tri 22.10.07, 20:58
        łagodnie mnie potraktowałeś. jak zobaczyłam, że Ty odpisałeś spodziewałam się
        czegoś ostrzejszego smile). Nie udzielam się na forum, ale czytam Was, bo jak
        pisałam wcześniej cały czas się miotam i mam wątpliwości. Za słaba jestem po
        prostu, zdarza sie.
        • tricolour Nie jestem ostry z natury... 22.10.07, 21:06
          ... napisałas post pytający, ale spójny. Czegoś nie wiesz, pytasz, ale nie
          kręcisz z zadawaniem pytania tylko piszesz po ludzku. No to ja też po ludzku.

          Gdy ktoś lawiruje, mota i mąci, to staram się wyraźnie to pokazać. Wtedy może i
          wychodzi ostro...

          smile)
    • alanka3 Re: Oficjalna separacja 22.10.07, 20:56
      jak nie jesteś pewna to się nie rozwodź. Bez sensu. separacj jest
      wlasnie między inny po to, by rozwiac niepewność. Albo w te, albo w
      tę.
    • akacjax Re: Oficjalna separacja 22.10.07, 23:54
      Ja mam taką separację i ciągle ludzie pytają mnie dlaczego. Ja co prawda szukałam szybszego i tańszego rozwiązania(wtedy jeszcze tak było), a do tego nie jestem zainteresowana następnym związkiem.
      A teraz to już zawsze będę odpowiadać taki miałam wybór-tak wybrałam i nawet tekst Tri, że trzeba sprawy załatwiać do końca nie przekonuje mnie.

      Jeżeli m. wystapi na sprawie o rozwód, to sąd może to jako wniosek dalej idący rozpatrzyć. I wtedy Twój dylemat zmieni się w nowy-co zrobić-zgodzić się, czy nie.
      Proponuje najpierw zamiast z prawnikiem pogadać z mężem.
      A chory-to potrzebuje opieki. Może nawet się jej od Ciebie spodziewa-mimo wszystko.
    • kasper254 Re: Oficjalna separacja 23.10.07, 16:34
      Dziewczyno -w tak ważnej sprawie pytasz prawnika? To
      nieporozumienie. Pytaj siebie, pytaj psychologa, pytaj tego, któ cię
      lubi, sanuje, kocha. Mówisz, że ty kochasz męża, a on ciebie,a więc
      niech on pyta siebie i innych mu bliskich. To takie proste.
      Fachowiec odpowie ci o kontekst instytucjonalny, podobnie jak tri,
      który widzi tylko drogę. A jak jej nie ma? A najcześciej nie ma...
      To co tri zobaczy? A gdy będzie spał lub będzie na kacu, tudzież w
      rozkosznych objęciach damskich czy męskich, gdy (daj mu, Boże, świat
      odpłynie)... I przejdzie jego droga i tylko ślepa uliczka...
      W sferze moralnej funkcjonuje pewien stały zestaw
      norm,np." "nakazane jest mówić prawdę...", "zakazane jest krzywdzić
      drugiego człowieka...". Jest taka zapomniana norma: "nakazane jest
      pomóc drugiemu..." i także: " nakazane jest tak długo walczyć o
      wspólne życie (gdy się podjęło decyzję o małżeństwie czy po prostu
      byciu razem), dopóki nie wyczerpie się wszystkich możliwych
      środków". Bycie razem to także służba.
      Rozwód to zło samo w sobie. Separacja daje nadzieję,ale pozbycie
      się formalnej otoczki jest po prostu ludzkie. Odejdżcie i
      poczekajcie. Na jakiś czas - bez sztafażu, bez wspomagania prawnego.
      Nic więcej. Nie miotaj się - dobro jest dobrem a zło - złem.
      • mary171 Re: Oficjalna separacja 23.10.07, 17:41
        Ona jest prawnikiem, adwokatem, fakt. Ale przede wszystkim jest moją najbliższą
        przyjaciółką, która wie o mnie i o moim związku wiecej niż najbliższa mi
        rodzina. AS doradziła mi separacje oficjalną, bo jak jest mi źle to jej placzę w
        rekaw.Dlatego nie rozwód bo wie, że kocham męża a on mnie (tak twierdzi. Tylko w
        nim zabrakło czucia tego czegoś do mnie. I to widać. Ja zapomniałam, że jest
        mozlwiość separacji, myślałam o rozwodzie wiele razy, ale świadomość rozwodu
        psychicznie mnie dobijała. I dlatego przyjaciółka dla mojego dobra zasugerowała
        separację. Mąż dzis wyszedł ze szpitala. Zobaczę jak będzie się zachowywał w
        stosunku do mnie. Ale o tej separacji myślę poważnie coraz bardziej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka