Dodaj do ulubionych

Pytanie do doświadczonych

25.10.07, 08:35
Jakiś czas temu dość młoda osoba wypłakiwała swój ból po
rozstaniu na moim ramieniu. Dziwiło mnie, że tak mocno ją jeszcze
trzymało, bo po paru latach. Nie byli nawet małżeństwem, a tu takie
larum.
Zdaję sobie sprawę, że piszę rozwlekle, ale czy by nie było źle,
gdyby wszystcy pisali podobnie do Nangi lub Pho? Mam swój własny
ton - jak każdy - i go nie zarzucę, zawsze można nie czytać - to
tak - tytułem osobistego wtrętu.
Przechodzę do sedna problemu. Dziewczyna uporała się z wszystkimi
sensacjami, jakie pojawiją się na okoliczność dobrze znaną
rozwodnikom, została jej "pamięć ciała", nie znam stosowniejszego
terminu. Jestem dojrzałą osobą, ale wydało mi się to
niepodobieństwem. A jednak nie mam podstaw podważać tego, co niesie
życiowe doświadczenie młodej osoby. Los zrządził, że pokochała
tancerza i teraz ma sto okazji dziennie, by szlochać. Nie chodzi o
wspomnienia, bo tak mi się też wydawało. Nawet banalne zdjęcie w
lokalnej gazecie naraża ją na kolejny przypływ cierpienia, bo ona go
widzi, czuje jego dotyk i znów jest dla niej tak jakby to był
pierwszy raz.
Zastanawiam się, czy nie są to znamiona jakiejś choroby
psychicznej, trochę się znam na tym, ale nie na tyle, by się zdobyć
na autorytatywną wypowiedź, zresztą nie mam uprawnień. Nie umiem jej
pomóc, a źle się z tym czuję, gdy naprzeciw problemu czuję się
bezbronna. Poleciłam jej zaufaną panią psycholog, na pewno może
zdziałać więcej ode mnie.
Czy zetknęliście się kiedyś z podobnym problemem? Masz umysł
chłodny, logiczny, toteż lubię rozumieć dla prostej satysfakcji
porządkowania świata przy pomocy myśli.
Obserwuj wątek
    • sylwiamich Re: Pytanie do doświadczonych 25.10.07, 08:42
      Ja tak mam.Pamięć ciała...dobre określenie.Moja miłość trwa lata.
      • sylwiamich Re: Pytanie do doświadczonych 25.10.07, 08:50
        Siedzę i myślę na ten temat.Wyparcie.Nie kocham, nie kocham, nie
        kocham, głupi był, beznadziejny, zły człowiek, nie kocham, nie
        kocham....jak codzinna mantra, afirmacja wielokrotna.Poziom doczesny
        zapokojony.Nowe związki, szybkie jak samopanie fosforu.Dwa
        tygodnie...nuda, nuda, nuda, niech da spokój i sobie pójdzie, nuda,
        nuda.A może podziemna miłość trwa i ma sie dobrze? Kilkanaście lat...
        • to.ja.kas Re: Pytanie do doświadczonych 25.10.07, 09:28
          Jako przedstawicielka durnych bab, do tego malowanych lal moge
          powiedziec tylko jedno... strate trzeba opłakać i trwa to długo...im
          jestesmy młodsi tym bardziej wydaje nam sie, ze swiat sie konczy bo
          nie jest z nami ten kogo kochamy...Niech.To...powiem jedno....minie
          jej to...wazne ze płacze...skoro ma taka potrzebe niech to robi bo
          łzy czasem przynosza ulge....

          Dobrze miec kogos komu w takiej sytuacji mozna sie wypłakac na
          piersi smile))
          • sylwiamich Re: Pytanie do doświadczonych 25.10.07, 09:39
            Kasiu...ale ona się może zaplątać w to płakanie.Chodzi o to, że
            trzeba zdać sobie sprawę ze śmierci związku, żeby przeżyć żałobę.A
            nie płakać z niepogodzenia się faktem.I tu potrzeba psychologa.
            • sylwiamich Re: Pytanie do doświadczonych 25.10.07, 09:42
              I dlatego twierdzę że uczciwie jest nie zostawiać cienia szansy na
              powrót.Żeby bardziej nie krzywdzić...ale do tego trzeba wyzbyć się
              egoizmu.
              • to.ja.kas Re: Pytanie do doświadczonych 25.10.07, 10:04
                Swieta Racja Sylwi...bo tak fajnie sobie zostawic otwarta furtke i
                miec swiadomosc ze jestesmy tacy wazni ze ktos po nas płacze....


                Moze sie zapetlic w płakaniu i dobrze miec "specjalistyczna" pomoc
                pod bokiem, sa w koncu osoby ktore z nieszczesliwej milosci potrafia
                targnac sie na zycie....ale młode kobiety czesto bardzo gwałtownie
                reaguja na utracona milosc (pamietacie?smile) a potem pojawia sie
                nastepna i po tej pierwszej ni zostaje zaden slad smile)))

                I tego zycze kolezance Niech.To
                • a.niech.to Re: Pytanie do doświadczonych 25.10.07, 10:15
                  to.ja.kas napisała:

                  > ....ale młode kobiety czesto bardzo gwałtownie
                  > reaguja na utracona milosc (pamietacie?smile) a potem pojawia sie
                  > nastepna i po tej pierwszej ni zostaje zaden slad smile)))
                  Z czegoś się życiowe doświadczenie, w tym z ulotnych rzeczy, na
                  pozór bez znaczenia, a jednak one właśnie bardzo mogą pomóc, jeśli
                  się szuka właściwej nazwy dla swoich uczuć, choć mogą i zdrowo
                  namieszać, jak się przytrafiło mojej podopiecznej.


              • a.niech.to Re: Pytanie do doświadczonych 25.10.07, 10:10
                Nie ma większej głupoty niż nieść pomoc porzuconemu. On się jej
                określił jednoznacznie: koniec.
                • sylwiamich Re: Pytanie do doświadczonych 25.10.07, 10:16
                  a.niech.to napisała:

                  > Nie ma większej głupoty niż nieść pomoc porzuconemu. On się jej
                  > określił jednoznacznie: koniec.
                  Pomoc?A jeśli ciągle Ci mówi że Cię kocha i życie bez Ciebie nie ma
                  sensu?smile))Nigdy nie powiedział ze to koniec, tylko ucieka i wraca?Że
                  dalej to tylko mizeria?To dopiero cudowne porzucenie!!!smile))))
                  • a.niech.to Re: Pytanie do doświadczonych 25.10.07, 10:23
                    Za którymś podejściem pognałabym na cztery wiatry. Swoją drogą
                    ciekawe, przed czym taki delikwent ucieka? Muszą zaistnieć przecież
                    jakieś powody, by ktoś zachowywał się w tak nieodpowiedzialny sposób.
                    • sylwiamich Re: Pytanie do doświadczonych 25.10.07, 10:54
                      A cholera go wie...zawsze powtarzam że psychoanalizy robić w związku
                      nie zamierzam...uprawnień nie mam.A terapii tyż nie...bo mi sie nie
                      chce.Powody nieodpowiedzialności?Cechy osobowościowe plus to co na
                      zewnątrz...standartsmile))
                      Ale miło było poznaćwink)))
                    • akacjax pognałabym na cztery wiatry 25.10.07, 12:21
                      Pozostaje kwestią za którym razemsmile

                      A czy ważne przed czym delikwent ucieka? Może taki niedobrany układ-on chce być dochodzący a ona stało-jednodachowa?
        • a.niech.to Re: Pytanie do doświadczonych 25.10.07, 10:08
          Sylwio, jesteś z nim, bo nie wiem, czy mam się z Tobą cieszyć, czy
          smucić? Szczęśliwie zakochana na "Rozwodnikach"? to nieporozumienie.
          • sylwiamich Re: Pytanie do doświadczonych 25.10.07, 10:14
            E tam...pisałam o starych dziejach...jak byłam nastolatą i
            kochaliśmy się przez 7 lat z pewnym przystojniakiem.I powiem ci że
            on ma swój kącik w moim serduchu nadal.Ja zresztą w jego
            też...widzieliśmy się niedawnosmile))
            Ze mną można sę cieszyć i smucić...wsio rybasmile)A na rozwodnikach
            siedzę bo mam z kim pogadać.Mieszkam w dziwnym mieście gdzie nie mam
            przyjaciół, albo raczej nie takich jak pragnę.A Wy mi wypełniacie
            pewbą lukęsmile))
    • aron95 Re: Pytanie do doświadczonych 25.10.07, 08:44
      Znaczy - widzi zdjęcie jego i już sobie wyobraża że jest w jego ramionach i płacze
      bo co ? bo nie czuje tych ramion ?
      Przy takich damskich płaczach wymiękam . Wczoraj pomimo płakała na samą myśl że
      może być jej dobrze . Powiem krótko
      Durne baby .
      • a.niech.to Re: Pytanie do doświadczonych 25.10.07, 10:20
        aron95 napisał:

        > Znaczy - widzi zdjęcie jego i już sobie wyobraża że jest w jego
        ramionach i pła
        > cze
        > bo co ? bo nie czuje tych ramion ?
        Przeciwnie, beczy, bo nie może się z nich wyzwolić. Jej przypadłość
        polega na tym, że doskonale rozróżnia, co jest wyobrażeniem, a co
        wkracza w jej świat realny, tworzy rzeczywistość.

        Czym byłoby to Forum bez Twojego rozsądku?!

    • anbale Re: Pytanie do doświadczonych 25.10.07, 09:14
      Wierzę, że coś takiego może się przytrafić. Takie nieuleczalne
      zauroczenie, że to był Ten, i juz się nie chce nikogo innego. Jak
      narkotyk, daje objawy odstawienia, a w razie abstynencji wciąż się
      boleśnie tęskni do tych doznać, choć ze świadomością, że nic dobrego
      z tego wyniknie.
      Tak jest z emocjami, kompletnie irracjonalne, zupełnie niepodległe
      woli i rozumowi.
      Myślę, że skoro ta młoda osoba tyle czasu nie poradziła sobie z tym
      fatalnym zauroczeniem, to chyba sama już sobie nie pomoże.
      Profesjonalna terapia w takich przypadkach czasem czyni cuda, bo
      czasem trzeba coś zmienić w sobie, coś sobie uświadomić żeby uwolnić
      się od kogoś/czegoś innego.
    • akacjax Re: Pytanie do doświadczonych 25.10.07, 12:16
      Zaglądnęłam do tego wątku, choć nie uważam się za doświadczoną, a raczej za widzącą w szerszej perspektywie.
      I piękny temat.
      Na początek dopytam-czy ta osoba chce się uporać z tym problemem, czy tylko pozornie tego chce?
      Zakładam, że już ma dość rozpaczania, podsycania bólu w sobie i chce wreszcie wyjść z tego w nowe życie.
      Zakładam też, że nie jest w takim stanie, że tylko profesjonalna pomoc może coś zmienić.
      Wiele może jej pomóc jeżeli postanowi sama pożegnać się z nim. On jej powiedział koniec, żegnaj-a ona została bez pożegnania z jej strony.
      Musi to zrobic, musi wymyslić swój sposób, list, czy coś innego-napisać co czuje, napisać, że go żegna. A potem jakimś rytuałaem rozstac się z tym np. spalić list.
      Zamknąć ten rozdział.

      Żałoba nie zamknięta-wraca w ułamku sekundy wspomnienia ze zwielokrotnioną siłą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka