Dodaj do ulubionych

Rozwod i co dalej?...

24.11.07, 23:55
Nie wiem. Sama jestem chyba przed takim etapem. Ale wiem jedno,
jestem nieszczesliwa w swoim zwiazku, i pomimo mojego optymizmu
zyciowego, nie widze juz przyszlosci. Wszystko jest szare, z oddali
(doslownie), bez emocji, bez pelni zycia. Czy warto tak dalej? Czy
warto czekac? Na co? A jesli nie, co bedzie dalej? Znowu mam stawiac
tylko na siebie. Chyba, pomimo wielu sukcesow, nie mam juz sil.
Kiedys w zyciu trzeba byc szczesliwym. Kazdy na to zasluguje.
Obserwuj wątek
    • panda_zielona Re: Rozwod i co dalej?... 25.11.07, 01:27
      A może warto popracować nad zwiazkiem.Jeśli coś nie wychodzi są
      pewnie jakieś tego przyczyny i może nie tylko jednostronne.
      Najłatwiej powiedzieć,jestem nieszczęśliwa/y/w związku odchodzę.
    • tricolour Po pierwsze "nie każdy"... 25.11.07, 01:32
      ... po drugie jak rozumieć "zasługuje"? Zasługuje się na medal po heroicznym czynie.

      Związek to zwyczajna codzienność, umiejętnośc radzenia sobie z przepływającym
      czasem. Godzinę temu dzwonił mój ojciec, który ma już pod 70-tkę. Coś tam chciał
      ode mnie i zaznaczył, że bedzie dzwonił w poniedziałek ok 23, bo w poniedziałki
      gra z żoną w skata... mój ojciec nie "zasługuje" na szczęście - on je buduje.
      • ha-pa Re: Po pierwsze "nie każdy"... 25.11.07, 01:59
        Masz rację, też myślę, że związek się buduje, ale nie samemu tylko
        we dwoje.
        Masz cudownego ojca, a Twoja mama ekstra meża.
        Chciałabym właśnie na kogos takiego trafić, kto pomoże mi budować
        związek, tworzyc prawdziwą rodzinę. I nie chodzi mi o to, że ma byc
        tylko sielankowo, ale chciałabym kogoś kto jeśli pojawią się
        problemy będzie chciał ja wraz ze mna rozwiazywać i przede wszystkim
        umiał o nich rozmawiać.
      • dorota280 Re: Po pierwsze "nie każdy"... 25.11.07, 03:32
        Masz 100% racji, to nie zaslugi. To bardzo madre, czasami prostych
        rzeczych czlowiek tak szybko zapomina.

        Teraz nie mam juz sily. Ile razy mam zaczynac budowe (w kryzysie)?
        A moze nie widze jego inicjatyw?
        A moze po prostu nie buduje systematycznie, tak na codzien, jak
        codzienne jest zycie?

        Nie wiem.
        • jarkoni Re: Rodzina 25.11.07, 19:14
          Dorota, to może frazes, ale rodzinę buduje się latami..
          Tri dobrze napisał..
          Mój Tata też ma prawie siedemdziesiątkę, a w czasie wakacji dzwonił do mnie z
          Bułgarii, żeby mu znaleźć w Warnie dealera jego marki (wonder marka Daewoo), ale
          słyszałem, że jest naprawdę szczęśliwy z wyjazdu.
          I awaria auta to nic takiego. I jestem z Niego dumny (z Tatusia, nie z Jego
          auta), z siebie jestem dumny mniej..

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka