Dodaj do ulubionych

Ludzie, poczytajcie

27.11.07, 22:56
listy DOROSLYCH ludzi o ich ojcach lub ich braku (akcja
gazety "powrót taty").
Duzo czytania, ale warto:

powrottaty.blox.pl/html/1310721,262146,169.html?3

Ja się poryczałam jak bóbr cytając.
Obserwuj wątek
    • chalsia Re: Ludzie, poczytajcie 27.11.07, 23:01
      a ten list rozłożył mnie zupełnie:

      To Twój dom, a ja jestem Twoim ojcem.

      Z listów do redakcji (powrot.taty@gazeta.pl):
      List do Synka
      17 lipca tego roku skończyłeś 10 lat, nie widzieliśmy się z tego
      pięć. Mówią czas leczy rany, nie u mnie. Za każdym razem, gdy myślę
      o Tobie łzy cisną się do oczu i ściska mnie w gardle.

      Pamiętam to lato prawie rok przed Twoim urodzeniem. Wyjeżdżaliśmy na
      wakacje na Lazurowe Wybrzeże. W ostatniej chwili Twoja matka zaczęła
      coś kręcić. Mówiła, że boi się jechać, ma złe przeczucia. W końcu
      zadecydowała, że zostanie. Było czułe pożegnanie i pojechałem na
      trzy tygodnie z Twoim starszym bratem. Kiedy wróciliśmy, szybko
      okazało się, że Twoja mama jest w ciąży. Powiedziała mi o swojej
      zdradzie i o tym, że nie wie kto jest ojcem. Zbliżenia, które
      doprowadziły do Twego poczęcia dzieliło tylko kilka godzin.
      Postanowiłem walczyć o moje małżeństwo, w końcu spędziliśmy w nim z
      Twoją mamą trzynaście szczęśliwych lat. Twoja mama zgodziła się
      zerwać kontakt z tym drugim, pozostać ze mną i Twoim bratem.
      Zaczęliśmy przygotowania do porodu rodzinnego i wspólną naukę w
      szkole rodzenia. Kiedy przyszedł czas porodu wspólnie pojechaliśmy
      do szpitala. Szykowałem się, aby wejść na salę porodową kiedy
      okazało się, że konieczna jest cesarka. Po chwili przyniesiono mi
      malutkie zawiniątko. Pielęgniarka oznajmiła - ma pan syna - i dała
      mi cię na ręce. Wszyscy gdzieś zniknęli. Ponad godzinę byliśmy tylko
      we dwoje. Tuliłem Cię do piersi. Całe szczeście nie płakałeś.
      Patrzyłem na Twoje otwarte oczki wpatrujące się we mnie. Ciekawe co
      sobie wtedy myślałeś? Trwała ta magiczna chwila, a ja sobie
      myślałem, że jestem pierwszym człowiekiem z którym masz kontakt na
      tym najlepszym ze światów i byłem naprawdę dumny.

      Kiedy miałeś dwa miesiące Twoja mama oświadczyła, że się z Tobą
      wyprowadza. Wróciła po sześciu tygodniach. Ustaliliśmy wspólnie, że
      dalej jesteśmy małżeństwem. Zapominamy co się stało i wspólnie
      wychowujemy Ciebie i Twojego brata. Bardzo kochałem Twoją mamę i
      wiele upokorzeń byłem w stanie znieść, aby z nią i z Tobą być.
      Lubiłem bawić się z Tobą gdy, będąc niemowlęciem jeszcze, leżałeś mi
      na brzuchu. Szybko zacząłeś chodzić i codzienny spacer stał się dla
      nas rytuałem. Czekałem, aż wrócę z pracy i znowu będę mógł pokazywać
      Ci świat. Kiedy jeździliśmy do akwaparku największe Twoje
      zainteresowanie budziły wielkie plastikowe samochodziki w których
      dzieci mogły jeździć. W końcu sprowadziłem ci z Holandii taki jeden
      na własność, abyś miał go w domu. Widziałem twoją ambicję i zacząłem
      wyobrażać sobie, że masz talent sportowy. Kiedy pierwszy raz
      pojechałeś ze mną na pole golfowe byłem w siódmym niebie. Kiedy
      zażądałeś swoich własnych kijków, kupiłem ci plastikowy komplet dla
      dzieci.
      Uganiałeś się po całym domu uderzając zapamietale plastikową
      piłeczkę. Kochałem Cię bardzo mój synku.

      Po trzech wspólnych latach Twoja mama zabrała mi Ciebie i
      wyprowadziła się do tego drugiego. Powiedzieli Ci, że on jest Twoim
      tatą, zacząłeś płakać. Wolno mi było Ciebie widywać trzy razy w
      tygodniu. Mało, ale chociaż mieliśmy kontakt. Pracowałem tuż obok
      Twojego przedszkola. Często wypatrywałem Cię wśród dzieci, z
      wysokości piątego piętra biurowca, kiedy bawiłeś się na
      przedszkolnym podwórku.
      Twój brat został ze mną. To była jego decyzja. którą później
      podzielił sąd. Byłem mu bardzo za to wdzięczny. Taki przejaw wiary i
      zaufania bardzo człowieka wzmacnia, gdy wszystko w życiu wali się w
      gruzy. Tobie zabrano również brata.

      W końcu przyszedł ten maj. Twoja matka założyła sprawę o ustalenie
      ojcostwa. Sędzia kiedy orzekała, że ten drugi jest Twoim ojcem i nie
      mam do ciebie żadnych praw miała łzy w oczach. Przestałem mieć prawo
      do widywania Ciebie. Nie chciałeś się zgodzić, że nie jestem Twoim
      tatą. W końcu po następnych dwóch latach Twoja matka poprosiła mnie,
      abym z Tobą porozmawiał i wytłumaczył Ci, że nie jestem Twoim ojcem.
      Utrzymywałeś że masz dwóch tatów i nie było to zdrowe. Rozmawiałem z
      Tobą, ty płakałeś a mnie serce krajało się na plasterki. Później
      Twoja matka odeszła od tamtego faceta, paradoksalnie więc zamiast
      dwóch ojców nie masz żadnego. Nikt Ci nie pokaże świata, nie da
      wzoru jak być mężczyzną.
      Teraz widuję Cię czasami przelotnie, z daleka. Wiem, że nasze
      kontakty nie mają sensu. Każdy jest dla mnie posypywaniem solą
      otwartej rany. Mam drugą żonę i jestem z nią szczęśliwy, mimo to
      brak mi Ciebie.
      Czasem myślę, że brak zdecydowania Twojej matki wyrządził nam
      największą krzywdę. Gdyby potrafiła podjąć w odpowiednim czasie
      jakąkolwiek odpowiedzialną decyzję i trzymała się jej konsekwentnie
      nie było by problemu dla Ciebie i dla mnie, nie poznalibyśmy się i
      nie pokochali.
      Jeżeli kiedykolwiek w przyszłości miałbyś potrzebę stanąć w drzwiach
      mego domu, powiedziałbym wejdź - to jest twój dom a jestem Twoim
      ojcem.
      • tricolour Marnowanie energii... 27.11.07, 23:15
        ... na negatywne emocje i taplanie się w dołujących uczuciach. Ok, niech
        będzie... a co dalej?
        • jarkoni Re: Marnowanie energii... 27.11.07, 23:29
          Bardzo złe emocje przed snem..
          Chalsia, identyfikujesz się jakoś z nimi?
          • chalsia Re: Marnowanie energii... 28.11.07, 00:17
            Nie utozsamiam się z cytowanym listem. Wkleiłam go tutaj bo nie raz
            spotkałam się na forach gazety z historią pt. "czy powiedzieć
            mężowi, że dziecko, które mamy, nie jest jego". Może takiej kobiecie
            taki list da coś do myślenia.

            A inne listy ? Są po prostu rózne, są też piękne wspomnienia. Więc
            nie były to jedynie "złe" emocje.
            Gdybym miała napisać list o moim ojcu to byłby bardzo pozytywny.
            Rózne są bodźce, które skłaniają do przemyśleń.
            • wania46 Re: Marnowanie energii... 28.11.07, 08:58
              Wypieranie uczuc i nie zrozumienie ich ma ponure konsekwencje.Ja sie ciesze,ze
              GW podjela taka akcje
    • natasza39 Osobiście znam faceta który mógłby to napisać. 27.11.07, 23:35
      Przez cztery lata wychowywał syna, który nie był jego biologicznym dzieckiem, a
      on o tym nie wiedział, choć zona miała tego świadomość.
      U niego na rękach płakał po pobraniu krwi, kiedy były robione testy na ojcostwo.
      Nie zmienia to faktu, że ów facet w sumie był (a zasadniczo jest bo nie umarł)
      palantem!
      Nie zmienia to również faktu, że tysiące tatusiów, którzy mają swój 100%-owy
      "wkład" plemnikowy w dziecko maja je w dupiesmile
      Taka sama szmata jest matka, która wmawia facetowi ojcostwo jak facet który się
      go wypiera, albo o "wkładzie" zapomina.

      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
      głupcami.
      • natasza39 choć zycie nie jest czarno-białe 27.11.07, 23:37
        I składa się właśnie z wielu takich historii pojedynczych.


        ---------------------------------------------------------------------
        Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
        głupcami.
    • aron95 Ona szukała szczęscia 28.11.07, 10:26
      Tylko ono przed nią uciekało . Niestety mało myślała o dziecku w tym momencie .
      Wiele takich oj wiele

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka