Dodaj do ulubionych

Witam wszystkich

03.12.07, 10:22
Witajcie. Choć formalnie rozwodu nie biorę, bo związek wolny, to
reszta podobna... Z jedenj strony wiem ze pocieszenim dla mnie moze
byc brak przykrych rozpraw sądowych, ale z drugiej problem pojawił
się przy podziale "majątku", na szczęście niedużego na dzień
dzisiejszy, bo mieszkanie wynajęte, wspólny dom dopiero miał się
budować, ale ... niezdążyliśmy, a w listopadzie miały być
fundamenty wylewane... sad Ale nie w tym rzecz w tej chwili, teraz
nie wiem jak sobie poradzić w zaistniałej sytuacji. Jak przestać
kochać? Bo to niestety ja kocham nadal a On układa sobie życie z
kimś innym. Zresztą próbował już tak od jakiegoś czasu, ze mną
planował wspólne życie, dzieci, ten nieszczesny dom, wiele razy
wyobrażaliśmy sobie jak to za rok będziemy siedzieć przy kominku
itp., a w międzyczasie spotykał się z tą drugą, obiecywał jej
wspólne mieszkanie, mówił że ze mną już nie jest, tylko że razem
mieszkamy bo mieszkanie wynajęte, jednym słowem okłamywał i mnie i
ją. Tak szczerze to od kwietnia wiedziałam że mnie zdradził
(zdradza), ale za każdym razem kiedy przyłapałam go na ewidentym
kłamstwie (tak było chyba 3 razy), kazałam się wynosić to prosił,
obiecywał że nigdy więcej, że to był błąd, że to ze mną chce być. A
ja go kocham więc wierzyłam. Ostatni raz powiedziałam stanowcze
nie, spotkałam się nawet z tą drugą która na początku była równie
wkurzona za te wszystkie kłamstwa,zrozumiała ciągłe wymówki
dlaczego nie chciał z nią zamieszkać, i też powiedziała nie. Tylko
że szybko zmiękła i on przeniósł się do niej,nie zabierając nawet
wszystkich rzeczy,tylko parę ubrań. Ja jak później uświadomiłam
sobie że teraz jestem sama, że ciągle mimo wszystko go kocham
chciałam żeby wrócił,ale on już nie chce. powiedział że za bardzo
mnie skrzywdził, że jest mu potwornie wstyd, że nie chciał, że nie
wie dlaczego to zrobił, że naprawdę chciał byc ze mna, mieć ten
dom,że ona miała być tylko przygodą, ale potem nie potrafił
skończyć, a ja zaczęłam drążyć....że gdybym sie tak nie czepiała to
on by to skończył, ale... A teraz nie chce mnie więcej krzywdzić bo
na to nie zasługuje.I poszedł czym skrzywdził mnie najbardziej.
Jest mi źle tak jak nigdy dotąd. Przez pierwsze 2 tygodnie miałam
zwolnienie bo nie miałam siły iść do pracy,nie wstawałam z
łóżka,nie jadłam,teraz jakoś funkcjonuje,ale w jakimś otępieniu,jak
mrano otwieram szafe i widzę (męskie koszule których nie zabrał) to
od razu płacz. Wiem że on nie wróci, choć jeszcze gdzieś tam tli
się jakaś nadzieja. Może dlatego że ciągle jeszcze żyje w takim
zawieszeniu, ciągle są tu jego rzeczy,ciągle nie wiadomo co moje co
jego, on z tą drugą szuka mieszkania, i mówi mi że teraz nie ma
gdzie zabrać reszty rzeczy, ale ja jak na to patrze to cierpię
jeszcze bardziej. Za każdym razem jak kłądę się spać liczę że jak
się obudzę to wszystko okaże się tylko koszmarnym snem. Zwyczajnie
nie potrafie bez niego żyć. i tęsknię, potwornie. A do tego jeszcze
święta, pierwsze samotne... Chyba nie dam rady sad Przepraszam ze
tak się rozpisałam, ale musiałam się komuś wygadać.
Obserwuj wątek
    • sylwiamich Re: Witam wszystkich 03.12.07, 10:28
      Kobieto...moje gratulacje.Właśnie pozbyłaś się ze swojego zycia
      pacana, kłamcy i idioty.Szkoda tylko tej drugiej...
      Ubrania oddaj na PCK, spal za miastem, wyslij mu pocztą, paczkę
      wyślij do przacy...co tam masz w głowie.Zapomnij i ciesz się że nie
      poświęciłaś mu iluś tam kolejnych lat.
      • grajfrut Re: Witam wszystkich 03.12.07, 10:54
        Niby tak, niby racja tylko jak zapomnieć? Jak przestać kochać?
        • sylwiamich Re: Witam wszystkich 03.12.07, 11:02
          Hm...w sobotę to samo pytanie zadałą mi pewna bardzo młoda
          osoba.Powtórzę Ci to co jej.Jako stara dupa, która wdukrotnie
          kochała szaleńczo wiem że po pół roku mogłam już oddychać.Po roku
          bolało tylko czasami, po 2 latach pozostawała tylko blizna.
          • grajfrut Re: Witam wszystkich 03.12.07, 11:19
            Czas leczy rany... tylko jak przestrwać ten czas? Zwłaszcza teraz,
            okres przedświąteczny, wszyscy radośni, wszędzie choinki, kolędy, a
            ja bym chciała zasnąć i obudzić się po wszystkim. Zawsze bardzo
            lubiłam święta, zwłaszcza odkąd byliśmy razem, a teraz nienawidze.
            Czuję się potwornie samotna.
            • ivone7 Re: Witam wszystkich 03.12.07, 12:07
              wspolczuje
              czujesz sie samotna...trudna bys czula sie inaczej..
              to po prostu trzeba przezyc, przeplakac, oplakac..
              mysle ze powinnas udac sie do lekarza po jakies prochy...
              a na swieta jedz do rodziny czy do przyjaciol..
              ten czas sie nie wroci...zreszta musisz sobie uzmyslowic, ze nawet
              jakby on wrocil..to ty caly czas balabys sie ze ma kogos na boku...
              powinnas sobie wyznaczyc plan
              pojsc do lekarza
              zajac czyms mysli..odwiedzic znajomych..zapisac sie na jakis
              kurs..zaplanowac swieta..
              male kroczki plan na tydzien, pozniej na miesiac...
              zobaczysz, ze to nie takie trudne...trzeba tylko dac czasowi czas...
    • kjl2004 Re: Witam wszystkich 03.12.07, 13:46
      Witam cie cieplutko...nie wiem co tak naprawdę napisać, ale wiem
      doskonale co czujesz w tym momencie i w tej chwili...czytając o
      tobie miałam wrażenie, że czytam o sobie, z tą tylko różnicą, że ja
      byłam mężatką, mam z nim dziecko, a kochac nadal nie przestałam
      pomimo tak długiego czasu (1 rok i kilka miesięcy)...jeżeli będziesz
      miała ochotę popisać, to pisz na skrzynkę meilową kjl2004@gazeta.pl
      pozdrawiam cię
    • aron95 Re: Witam wszystkich 03.12.07, 13:55
      Najtrudniej zostać w domu w którym wszystko przypomina EX .
      Ale to mija
      • jarkoni Re: cóż.. 03.12.07, 19:58
        Przypomnę najstarszą prawdę: facet, który nie chce i zdradza, uważa, że
        najlepiej będzie powiedzieć: NIE JESTEM CIEBIE WART..
        I uważa, że to zamyka sprawę, a on jest wytłumaczony i czyściutki..
        Szczyt zakłamania, chamstwa, braku wszystkiego, od dobrego wychowania po
        odrobinę empatii..
        Nie żałuj niczego, bo mimo, że kłamał mówiac, że "nie jest Ciebie wart", to
        wbrew pozorom miał rację..
        Nie jest Ciebie wart
    • pieg00ska Re: Witam wszystkich 03.12.07, 19:45
      Witaj
      Otóż można przestać kochać. Ja kochałam mojego meża bardzo. Dwa razy
      wybaczyłam mu zdradę i walczyłam o rodzinę jak lwica. Nie udało się.
      No cóż, tak bywa.
      Wiesz comi pomogło? Jak sobie poskładałam do kupy ogrom świństw,
      które mi zrobił. I świadomość, że nie byłabym w stanie mu zaufać.
      teraz mam okresy wzlotów i upadków (aktualnie wzlot).
      Święta będa ciężkie, bo rozstalismy się niedawno, spędze je
      prawdopodobnie sama z dwójką moich cudownych chłopaków.
      Musisz zrobić coś dla siebie. Wiem, że może to się wydawać trudne,
      ale jest to możliwe. Mi pomógł powrót do pracy po urlopie
      macierzyńskim (neverending młyn), zrobiłam prawo jazdy, zmieniłam
      fryzurę, regularnie chodze do kosmetyczki, odnowiłam stare
      znajomości, teraz kupiłam autko, a w weekend kupiuję łyżwy smile i będę
      śmigać na lodzie jak za dawnych lat, kiedy to jeszcze byłam
      smiertelnie zakochana w koledze z podstawówki.
      Trzymam kciuki
      pozdr
      pieg00ska
      • grajfrut Re: Witam wszystkich 03.12.07, 22:00
        Dziękuję za słowa otuchy, wiem że będzie ciężko, ale wiem też że
        nie mogę sie poddać tylko zacząć żyć od nowa. Jeszcze nie wiem jak
        ale coś będę musiała wymyślić. I mam jeszcze jeden problem,
        rozpoczynać budowę domu? W banku czeka umowa kredytowa, firma
        naciska żeby sie decydować bo dłużej czekać nie mogą a ja teraz nie
        wiem. Pracę mam nienajgorszą, jak się dobrze postaram to finansowo
        jakos dam radę, lekko nie będzie ale powinno sie udać, ale to miał
        być nasz dom, nie mój, ale z drugiej strony straciłam przez niego
        wiele rzeczy, czy mam tracić też marzenia? A naprawdę cieszyłam się
        na ten dom jak dziecko. Odwlekam podjęcie decyzji ale im dłużej nad
        tym myślę tym mniej jestem pewna czegokolwiek.
        • nangaparbat3 Re: Witam wszystkich 03.12.07, 22:43
          Chyba bym zainwestowała w jakies piękne mieszkanie - takie wymarzone, ale przez
          Ciebie i tylko Ciebie.
          W tym domu wciąż on móglby czaic sie po kątach.
          • grajfrut Re: Witam wszystkich 03.12.07, 23:26
            Rzecz w tym że ja nigdy nie marzyłam o mieszkaniu, zawsze miał byc
            dom, w bloku się duszę... Poza tym ceny mieszkań w Warszawie, no
            cóż, rozglądałam się bo też miałam taki pomyśl, ale się
            zniechęciłam sad
    • nangaparbat3 Pierwsza naiwna 03.12.07, 20:04
      to ja.
      Ale nawet ja, naprawdę chyba najnaiwniejsza ze znanych mi osob, usmialam sie
      serdecznie czytając:

      że naprawdę chciał byc ze mna, mieć ten
      dom,że ona miała być tylko przygodą, ale potem nie potrafił
      skończyć, a ja zaczęłam drążyć....że gdybym sie tak nie czepiała to
      on by to skończył, ale... A teraz nie chce mnie więcej krzywdzić bo
      na to nie zasługuje.

      Powinien jeszcze powiedzieć, ze tak Cie szanował, ze nie chciał naduzywać.
      Wywal jego rzeczy, czem predzej, i najlepiej jakos spektakularnie.
      Jeśli tylko mozesz, zmień mieszkanie.
      Rozejrzyj sie wokol siebie - na pewno masz jakies samotne kolezanki, namow
      ktorąś na wspolny swiąteczny wyjazd.

      A to, ze po rozstaniu przezylaś cos w rodzaju ostrej depresji, rokuje jak najlepiej.
      Trzymam kciuki
      nanga
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka