Dodaj do ulubionych

Wstydze sie za dzieci mojego partnera

13.01.08, 14:33
Moj partner jest starszy ode mnie o 12 lat i ma za soba malzenstwo i dwojke
dzieci. Ja mam 24 lata i pochodze z dosc tradycyjnej rodziny, w ktorej
wlasciwie nie bylo rozwodow. Moze z wyjatkiem dalekiej rodziny. Problem w tym,
ze wstydze sie przed moimi rodzicami za to, ze on ma dzieci. Jeszcze im nie
powiedzialam o tym, ze jest ojcem. Nie wiem, jak to zrobic. Moi rodzice chca
dla mnie jak najlepiej, na pewno nie beda zachwyceni faktem, ze moj partner
jest z taka przeszloscia. To, ze kazdy ma tam jakichs partnerow zanim pozna ta
wlasciwa osobe, to normalne. Ale te dzieci. Wstyd mi za nie. Czy ktoras z was
miala podobny problem i jak to sie dla was skonczylo. Jak bylo u Was z
akceptacja waszych partnerow przez waszych rodzicow?
Obserwuj wątek
    • kicia031 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 13.01.08, 19:27
      A czemu wstydzisz sie za DZIECI - CZY ONE ZROBILY COS ZLEGO?
      • anna_sui Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 13.01.08, 21:43
        Wstydze sie, bo moi rodzice raczej nie beda zachwyceni istnieniem tych obcych
        dzieci. Marza o tym, abym ja dala im kiedys wnuki a nie zeby moj przyszly maz,
        ojciec moich ewentualnych dzieci mial inne potomstwo. Bedzie im trudno to
        zaakceptowac.
        • 13monique_n Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 14.01.08, 11:31
          Wiesz, Ty chyba jesteś jeszcze za młoda na zamążpójście. A na pewno
          radziłabym Ci przemysleć, czy chcesz się związac z tym człowiekiem.
          On przeszedł w życiu swoje, był zonaty, ma dzieci. I żyje. Ale ta
          przeszłość już ZAWSZE BĘDZIE jego częścią składową. On dzieci pewnie
          kocha i utrzymuje z nimi kontakty.
          Nie wydaje mi się, bys Ty była gotowa na to, by ten fakt
          zaakceptować. Czego zatem można wymagać od Twojej rodziny.

          PS za mąż to raczej Ty wychodzisz, niż Twoi rodzice. Z całym
          szacunkiem
        • kicia031 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 14.01.08, 12:42
          Jesli bedziecie mieli wspolne dzieci, to owe "obce dzieci" beda
          bracmi i siostrami twoich dzieci.

          No i chyba dzieci ukochanego mezczyzny to nie sa "obce dzieci"

          Tak sobie mysle, ze w twoim wieku bylam juz od 3 lat matka, od roku
          samodzielna matka, we wlasnym mieszkaniu i na wlasnym utrzymaniu...
          Oczywiscie interesowalo mnie zdanie moich rodzicow, ale zylam
          wlasnym zyciem i ich oceny nie zaprzataly mi specjalnie glowy.
          Moze najpierw warto dorosnac mentalnie, a dopiero potem myslec o
          zakladaniu wlasnej rodziny?
          • rose25 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 17.01.08, 09:02
            Co najwyzej beda "przyrodnim rodzenstwem". To ogromna roznica. Tym samym nie
            wydaje mi sie, aby dla rodzicow autorki tamte dzieci staly sie kiedykolwiek wnukami.
            Niektorzy tak juz maja, ze dzieci partnera z poprzednich zwiazkow sa obce.
    • dyderko Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 14.01.08, 12:59
      Wstydzisz się tego że spłodził dzieci?! Jeśli tak, to nie wstydzisz
      się jego dzieci, tylko jego samego. Może jednak zastanów się nad tym
      związkiem...
    • ataner30 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 16.01.08, 17:42
      z rodzicami jest tak ze im szybciej im o tym powiesz tym lepiej. Ja swoim
      rodzicom powiedzialam od razu i sa oni jedynymi osobami z ktorymi rozmawiam
      wogole na temat mojego pasierba.
      Natomiast przed innymi - wstydze sie - podobnie jak ty.
      Zauwazylam ze gdy poznaje nowych ludzi ktorzy nie znaja mojego partnera lub
      spotykam tych z dawnych lat to wogole im nie mowie o jego dziecku. Podejrzewam
      ze wielu z moich znajomych byloby w szoku gdyby wiedzieli ze moj partner jest
      rozwiedziony i dzieciaty. Kiedys jeden z moich znajomych spotkal mojego partnera
      na jakiejs imprezie dla dzieci na ktorej byl rowniez moj partner ze swoim synem.
      Troche glupio mi bylo ale powiedzialam bez ogrodek ze to jego syn. Zauwazylam ze
      w takich sytuacjach ludzie reaguja tak jakby poruszyli jakis drazliwy, wstydliwy
      temat i peszac sie szybko go koncza. W sumie to mi jest na reke wink Zgadzam sie
      z jedna z dziewczyn ktora sie wypowiadziala przede mna - to nie jest wstyd za
      konkretne dziecko tylko za przeszlosc partnera.
      Rodzicom powiedz wprost i szczerze ze jestes zwiazana z facetem ktory ma dzieci
      z poprzedniego zwiazku. Nie spodziewaj sie radosci i entuzjazmu, ale z czasem
      sie wszystko ulozy, pogodza sie z tym jakos i nawet zaczna dostrzegac plusy
      takiego stanu rzeczy. Powodzenia smile
      • konstancja16 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 17.01.08, 14:55
        nie mam takiego problemu, nie jestem zachwycona tym, ze 'mamy'
        dziecko dojezdzajace, ale nie przyszloby mi do glowy wstydzic sie
        tego albo ukrywac to. jest jak jest, wrecz wole o tym mowic
        otwarcie, bo tak jeszcze ktos pomysli, ze to MOJE dziecko, nie daj
        Boze. a i takie sytuacje oczywiscie tez sie zdarzaja, przeciez
        czasami jedziemy gdzies we trojke i swiat nas postrzega jak
        rodzine.

        moja mama tez nie miala z tym zadnego problemu. dziecko to dziecko,
        niczemu nie jest winne. traktuje go jak wnuka i jeszcze mnie
        opieprza, ze nie jestem wystarczajaco dobra dla Malego tylko
        zachowuje sie jak zla macocha z bajki o kopciuszku smile) (to
        oczywiscie nieprawda, staram sie byc twarda i wymagajaca, ale
        krzywdy dziecku nie robie)

        zaden wstyd i lepiej stawiac sprawe otwarcie i nie robic z tego
        tematu tabu. bo potem ludzie zgaduja, domyslaja sie, plotkuja. a
        jak powiesz wprost to juz nie ma o czym gadac: oto moj narzeczony, a
        to jego syn (dzieci) z pierwszego malzenstwa. powiedz to sobie
        glosno pare razy, to nie boli. i taka jest prawda, nie da sie tego
        wymazac, zapomniec, skreslic. wiec lepiej oswoic i polubic te mysl
        bo inaczej wielki stres i chowanie sie, zeby tylko nikt nas nie
        zobaczyl z tymi dziecmi.
      • anna_sui Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 18.01.08, 14:28
        Uff, dzieki ataner30. Bo juz przez chwile myslalam, ze to, iz partner ma dzieci
        z poprzednich zwiazkow, to powod do dumy. Chyba jednak wiecej tu bylych zon niz
        macoch smile
        • babe007 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 18.01.08, 14:32
          A może więcej normalnych, cywilizowanych ludzi a nie zalatujących
          dulszczyzną hipokrytów ;-P
        • 13monique_n Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 18.01.08, 14:44
          anna_sui napisała:

          >Chyba jednak wiecej tu bylych zon niz
          > macoch smile
          a jesli jest się jednym i drugim?
          To jak mnie zakwalifikujesz? ;-PPPP
        • natamaj1 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 18.01.08, 17:41

          > Uff, dzieki ataner30. Bo juz przez chwile myslalam, ze to, iz partner ma dzieci
          > z poprzednich zwiazkow, to powod do dumy. Chyba jednak wiecej tu bylych zon niz
          > macoch smile

          nie przejmuj sie wypowiedziami bylych zon, one zawsze wiedza najlepiej jak
          doradzic choc same w zyciu nie byly w takiej sytuacji i nie maja pojecia z
          jakimi problemami musi zmagac sie macocha.
          Na Rozwodkach kiedys czytalam watek ktorego tematem przewodnim bylo "wstydzicie
          sie mowic ze jestescie rozwodkami". Byly tam takie ktore spotykaly sie z
          facetami kilka miesiecy i nie wspominaly slowem o tym ze maja dzieci. Wiec jak
          widzisz nie ma sie co przejmowac. Ja po kilku latach lektory forum GW nauczylam
          sie filtrowac wypowiedzi, wiem ktore sa rozwodkami i czasami to nawet pomijam
          ich "tforczosc" w temacie problemow macochowych. Zycze ci powodzenia, trzymaj sie.
    • tautolog Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 18.01.08, 11:14
      Nie przejmuj się, trzeba brać od życia to co najlepsze, żyć chwilą.
      Zastanawia mnie tylko jedno.
      Jeżeli dla Twojej tradycyjnej, poukładanej rodziny, taką zgrozą jest przeszłość
      Twojego pana i fakt posiadania prze niego dzieci, czym zatem jest rozkładanie
      przed nim nóg na procę?

      p.s tak wiem, cham, prostak etc ble ble, ale pytanie pozostaje pytaniem
      • anna_sui Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 18.01.08, 14:32
        Nie chodzi tu o az taka tradycyjnosc..Mysle, ze moi rodzice tez po prostu by sie
        wstydzili tego, ze akurat moj wybranek ma dzieci. Wstyd przed znajomymi,
        sasiadami, pozostalymi czlonkami rodziny...Bo powod do chwaly to to zaden...
        • babe007 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 18.01.08, 14:39
          A nie wstydzą sie przed sąsiadami, że ich córeczka żyje z facetem
          bez ślubu? Wybiórcza moralność. A tak na marginesie to dzieci są jak
          najbardziej legalne (pewnie jeszcze sakramentalnym zwiazkiem
          uświęcone), więc ich obecność to żaden wstyd. Żenada!
          • anna_sui Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 18.01.08, 14:55
            Zyjemy w dwudziestym pierwszym wieku. Mysle, ze gdybym nawet miala nieslubne
            dziecko (zyjac z ojcem dziecka oczywiscie), to nie przeszkadzaloby to moim
            rodzicom. Jestem ich jedyna corka, jeszcze bardzo mloda i w tym problem.
            Chcieliby dla mnie ksiecia z bajki. Co innego gdybym byla stara panna po
            30-stce..albo kobieta z dzieckiem, to pewnie by sie cieszyli, ze moge sobie z
            kims zycie jeszcze ulozyc.
            Mysle, ze bedzie im po prostu zal, ze nie mam partnera bez zobowiazan. Niestety
            taka jest mentalnosc w niewielkich miasteczkach, gdzie wszyscy sie znaja..
            • 13monique_n Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 18.01.08, 15:06
              anna_sui napisała:

              > Co innego gdybym byla stara panna po
              > 30-stce..
              hahaha! dobra jesteś. Kobiety po 30-tce w tej chwili zwykle dopiero
              wychodza za mąż, bardzo często rodząc pierwsze dziecko około 35 roku
              życia. I słowo daję, żadna z nich nie jest "starą panną".
              Ad rem - sama piszesz, że żyjemy w 21 wieku. Mam wrażenie, że Ty
              przede wszystkim tego nie dostrzegasz.

            • babe007 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 18.01.08, 15:07
              anna_sui napisała:

              > Zyjemy w dwudziestym pierwszym wieku. Mysle, ze gdybym nawet miala
              nieslubne
              > dziecko (zyjac z ojcem dziecka oczywiscie), to nie przeszkadzaloby
              to moim
              > rodzicom.

              I tu widzę podwójna moralność. Czy Ty tego nie zauważasz?

              Jestem ich jedyna corka, jeszcze bardzo mloda i w tym problem.
              > Chcieliby dla mnie ksiecia z bajki. Co innego gdybym byla stara
              panna po
              > 30-stce..albo kobieta z dzieckiem, to pewnie by sie cieszyli, ze
              moge sobie z
              > kims zycie jeszcze ulozyc.

              Przeczytaj to sobie sama raz jeszcze i zastanów się, czy Ty
              rzeczywiście myślisz kategoriami XXI-wiecznymi, czy może XIX..?

              > Mysle, ze bedzie im po prostu zal, ze nie mam partnera bez
              zobowiazan. Niestety

              Żal, rozumiem, każdy rodzic chce dla swojego dziecka tego co naj,
              naj. A życie w rodzinie rekonstruowanej na 100% do najłatwiejszych
              nie należy. Ale żal, że to nie wysniony książe tylko rozwodnik, a
              wstyd (i chęć ukrycia przed otoczeniem), że jest rozwodnikiem i ma
              dzieci, to zupełnie co innego. I niestety o zupełnie czym innym
              świadczy...
              > taka jest mentalnosc w niewielkich miasteczkach, gdzie wszyscy sie
              znaja..

              Czy uważasz, że taka mentalność jest dobra?
              • 13monique_n babe007... 18.01.08, 15:19
                ...wedle mojej wiedzy 00 (podwójne zero przy nazwisku agenta)
                oznaczało licencje na zabijanie, a nie na czytanie w myślach! ;-
                DDDDDDD
                Pozdrawiam
                • babe007 Re: babe007... 18.01.08, 15:26
                  smile
          • babe007 Dodatkowo 18.01.08, 14:58
            babe007 napisała:

            > A nie wstydzą sie przed sąsiadami, że ich córeczka żyje z facetem
            > bez ślubu? Wybiórcza moralność. A tak na marginesie to dzieci są
            jak
            > najbardziej legalne (pewnie jeszcze sakramentalnym zwiazkiem
            > uświęcone), więc ich obecność to żaden wstyd. Żenada!

            Dla wyjaśnienia tego co miałam na myśli.

            ślubne dziecko to żaden wstyd w rozumieniu ludzi myślącch "dulskimi"
            kategoriami. Bo dla normalnego człowieka fakt posiadania dziecka
            (czy to przez partnera, czy przez niego samego)nie jest powodem do
            wstydu (a wręcz przeciwnie!)
        • 13monique_n Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 18.01.08, 14:50
          A jaki powód do wstydu? Możesz to opisać? Pytam zupełnie poważnie,
          bo nie potrafię tego ogarnąc. Wybrałas faceta z "przeszłością",
          której jednym z owoców są dzieci. To fakt. Ani wstyd, ani chwała,
          samo życie.

          Do nas, mojego partnera i mnie, nasz znajoma mawia, składając
          życzenia "wszystkiego najlepszego dla WSZYSTKICH waszych dzieci" (on
          ma 2 i ja 2) smile
        • m-jak-magi Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 21.01.08, 11:16
          ja bym sie raczej wstydzila drobnomieszczanskich korzeni jakie
          niewatpliwie masz.

          jesli wstydzisz sie dzieci swojego partnera to znaczy ze wstydzisz
          sie partnera.

          poszukaj sobie ksiecia na bialym koniu - a moze konia tez sie
          bedziesz wstydzic ?????
          • kicia031 Mags 25.01.08, 14:08
            rozwalilas mnie, leze na biurku i sikam ze smiechu
    • nenia1 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 18.01.08, 14:59
      Pomijając fakt, ze wstydzić powinniśmy się za samych siebie, nie za innych, choć oczywiście taki wstyd, jak widać się zdarza, chcę powiedzieć, że nie potrafiłabym być z kimś kto się wstydzi, czy to przed rodziną, czy przed znajomymi, za jakiś aspekt z mojego życia.
      Upokarzałoby mnie fakt bycia z kimś kto się za mnie, czy jakąś części mojego życia wstydzi.
      Pomyśl jak byś się czuła, gdybyś miała np. biednych rodziców, i twój facet wstydził by się ich przed swoją rodziną?

      Dodatkowo twój wstyd wiecej mówi o tobie, niż o dzieciach twojego faceta, bo to ty się wstydzisz.
      Czyli, jak dla mnie, uzależniasz się od opinii i oceny otoczenia na zasadzie "co ludzie powiedzą", jesteś niepewna siebie, brak ci odwagi i konsekwencji w podejmowaniu własnych decyzji, w życiu kierujesz się konwenansamii.

      Wstyd nie jest aż tak zły pod warunkiem, że ty masz nad nim kontrolę, nie on nad tobą,. Jeśli jednak w takiej sytuacji jak twoja, twój wstyd będzie trwał nadal i nic z nim nie zrobisz, wywoła on z pewnością spięcia, bowiem chcą go unikać, będziesz posuwac się do np. kłamstw przed rodzicami, znajomymi, facetem, będziesz jego dzieci dażyć coraz większą niechęcią itd.

      Jesli faktycznie ci zależy na swoim partnerze, to pracuj nad sobą zamast bezsensownie się wstydzić, jeśli nie, daj mu szanse na spotkanie osoby, która nie będzie się za niego i jego rodzinę wstydzić.


      • chalsia Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 19.01.08, 01:48
        Nenia, czy myślisz, ze to co napisałaś ma szanse przebicia się
        przez wypiwuedzi Atener czy Manamaj (czy jakoś tak)??
        Kurcze, mądrości niestety są czesto mniej chwytliwe niz jazgot.
    • panna_ktos79 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 19.01.08, 14:16
      Rozumiem cie. Tez wole sie nie chwalic faktem posiadania partnera majacego
      dzieci. Wiedza o tym jedynie moi najblizsi. Jezeli nikt nie pyta wprost, to nie
      mowie o tym. Im mniej osob wie, tym lepiej. Troche to taki obciach. Wszystkie
      moje kolezanki maja normalnych facetow, bez przeszlosci. Tylko moj jest felerny
      smile Wolalabym, zebe mial 10 innych wad w zamian za te jedna.
      • chalsia Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 19.01.08, 23:07
        > smile Wolalabym, zebe mial 10 innych wad w zamian za te jedna.

        to oznacza, ze w takim razie dokonałaś złego wyboru życiowego
      • lilith76 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 24.01.08, 14:35
        Wszystkie
        > moje kolezanki maja normalnych facetow, bez przeszlosci. Tylko moj jest felerny
        > smile

        Widać jak bardzo jesteś jeszcze młodziutka i jak bardzo proste wydaje się życie. Ale ono będzie się plątać - np. małżeństwa koleżanek będą się rozpadać, zawrą kolejne związki. Czy wtedy one i ich dzieci będą powodem do wstydu i zażenowania?

        Miałam podobne obiekcje, ale okazało się, że moi rodzice przyjęli rzecz z zadziwiającym spokojem i nawet zapraszają dzieci na wizyty. Nie wiem czy mówią o ich istnieniu znajomym i dalszej rodzinie - wali mnie to. Znajomym mówię bez ogródek o sytuacji faceta, bo w przeciwieństwie do ciebie, przekroczyłam trzydziestkę (ach, już nie jestem księżniczką i nie dla mnie mnie nieujeżdżony koń) i większość moich znajomych ma podobnie pokręconą sytuację rodzinną lub zna ze 1-2 takie przypadki. To nie obciach, to ŻYCIE.
    • magdusia11 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 24.01.08, 09:46
      Witam,

      przeczytałam większość Waszych wypowiedzi i niektórymi jestem
      przerażona...mam córeczkę i nigdy nie przyszłoby mi do głowy,że R.z
      którym jesteśmy związane mógłby się jej wstydzić...
      tego,że istnieje,że z nami jest...
      R.od początku wiedział,że w moim życiu jest dziecko (napisałam mu to
      w pierwszym mailu) i wiem,że gdyby to stanowiło problem to nie
      moglibyśmy być rodziną (tak jak jesteśmy teraz) męczylibyśmy się
      wszyscy...
      dla mnie to trochę niedojrzałe...nie pojmuję tego...
      nikt chyba nie wymaga aby te "obce" (jak to ujmujecie) dzieci
      traktować jak własne ale na miłość boską wstydzić się ich??

      któraś z Was napisała,że większość znajomych nie wie,że jej partner
      jest po rozwodzie i ma dzieci bo...byłaby w szoku...bo co?bo taki
      człowiek to jakiś odpad,ktoś gorszej kategorii??????o rany, cóż za
      mentalność.

      pozdrawiam

      M.
      • mrs_ka Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 03.02.08, 23:39
        w calej historii godne wstydu wydaje mi się tylko jedno, o czym
        napisala już m_jak_magi: drobnomieszczańskie korzenie.

        Napiszę niezłośliwie, choć może brutalnie szczerze: uciekaj od tego
        faceta. Piszę serio. NIe odnajdziesz szczęścia w tym układzie i z
        biegiem lat bedzie coraz gorzej.
        Ludzie powinni dobierać się pod kątem dojrzałosci i wyznawania
        podobnych wartości. A nawet jesli ich nie wyznają to konieczna jest
        przynajmniej otwartość i gotowość dla zrozumienia cudzego
        światopogladu bez mieszania w to osób trzecich.
        Masz dopiero 24 lata, na pewno znajdziesz męzczyznę bez bagazu
        życiowego i z nim przeżyjesz swoje dorastanie.
        W moich oczach nie nadajesz się na macochę głównie z tego powodu, że
        Ciebie samą to unieszczęsliwi.

        a.

        • pelagaa Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 22.02.08, 18:38
          Podpisuje sie pod Merska.
          Jestes bardzo mloda jeszcze, nie komplikuj sobie zycia facetem z
          przeszloscia. Takie zwiazki sa bardzo, bardzo trudne, a Ty masz
          szanse na NORMALNOSC, na faceta, z ktorym Ty bedziesz miala pierwsze
          dziecko i dla ktorego to tez bedzie pierwsze dziecko. Nie marnuj tej
          szansy, nie warto, moim zdaniem.
          Po co Ci problemy macochowe? Problemy z alimentami, exia, Twoimi
          rodzicami, ktory beda niezadowoleni, przeszloscia, ktora bedzie sie
          za Wami ciagnela juz zawsze?
          Zostaw facetow po przejsciach kobietom po przejsciach, one i tak
          maja popaprane zyciorysy wink
          Nie obieraj sobie mozliwosci normalnego zycia. A zaufaj mi, ze zycie
          z osoba po przejsciach to nie sielanka.
          • triss_merigold6 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 22.02.08, 21:37
            Pozwolicie, że również się podpiszę. BTW Merską wielbię.
          • anna_sui Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 23.02.08, 08:39
            Chyba macie racje. Jestem coraz blizsza temu, zeby zakonczyc ten zwiazek. W
            przyszlosci chce miec normalna rodzine, dzieci. Nie chce, aby moje dziecko mialo
            ojca, ktory ma dzieci z inna kobieta. Dla mojego dziecka to by byla moim zdaniem
            wielka ujma. Najbardziej nie chce tego robic mojemu dziecku, nie tyle chodzi tu
            o mnie sama czy o moich rodzicow. Poza tym wiem, ze moi rodzice kochali by tylko
            moje dziecko a tamtymi dziecmi by gardzili i traktowali je jak konkurencje dla
            swojego wnuka. Mnie samej byloby przykro, gdyby pieniadze z naszego budzetu
            domowego szly na obce mi dzieci. Moglabym za te pieniadze kupic przeciez cos
            wlasnemu dziecku. Ehh...Nie bede sobie komplikowac zycia.
            • mrs_ka Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 24.02.08, 02:30
              Są większe ujmy niż przyrodnie rodzeństwo.

              ale co do meritum masz rację i Jesteś na własciwej drodze decyzyjnej
              IMHO.
              Nie ma wiekszego zyciowego błedu niż oświetlanie kagankiem
              zascianków. Marnuje się w ten sposób tylko cenną oliwę. Kurczę,
              chyba to sobie wpisze w sygnaturkęwink
              Możesz powiedziec to na odchodnym partnerowi, więcej mu wyjaśni niż
              tłumaczenie, dlaczego jego dzieci spłodzone z miłości miałyby dla
              kogokolwiek stanowić kiedyś ujmę.

              a.



              "w świecie mułow nie ma regułów"
              • anna_sui Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 24.02.08, 08:23
                Powiem mu prawde, ze brzydza mi sie jego dzieci i ze mojej rodzinie brzydzilyby
                sie jeszcze bardziej i jeszcze bardziej by nimi gardzili.
                • kicia031 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 24.02.08, 09:51
                  Koniecznie powiedz mu prawde.

                  Po co ma facet cierpiec, ze utracil szanse na zwiazek z wartosciowa kobieta.
                  • pelagaa Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 24.02.08, 11:06
                    Dobre wink))
                    Ja jedna sadze, ze to prowokacja wink
                  • nzuri Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 24.02.08, 20:37
                    kicia031 napisała:

                    > Koniecznie powiedz mu prawde.
                    >
                    > Po co ma facet cierpiec, ze utracil szanse na zwiazek z
                    wartosciowa kobieta.
                    >
                    Nic dodać nic ująć.

                    PS trudno mi uwierzć, ze to nie troll. Jeżeli taka osoba naprawdę
                    istnieje to trzeba zapłakać nad kondycją całej rodziny.
                • aga-t-ka Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 24.02.08, 12:00
                  anna_sui napisała:

                  > Powiem mu prawde, ze brzydza mi sie jego dzieci i ze mojej rodzinie brzydzilyby
                  > sie jeszcze bardziej i jeszcze bardziej by nimi gardzili.

                  Po co od razu taka szczerosc? Gdyby wszystkie macochy byly takie szczere, to ich
                  zwiazki by dlugo nie wytrzymaly smile
                  Lepiej nie mowic, co naprawde sie mysli.
                  • m-jak-magi drobna mieszczko - drobna rada 24.02.08, 12:05
                    1. wstydzic sie za dzieci to nie to samo co wstydzic sie dzieci
                    2. nie ma pojecia - brzydzic sie komus - jest brzydzic sie kogos.

                    ciekawa jestem czy twoi malomiateczkowi rodzice nie wstydza sie
                    faktuy ze maja corke, ktore nie umie sie poprawnie wyslawiac ????

                    a tak na marginesie - nie boisz sie ze wolny, inteligentny facet na
                    ktorego jakims cudem trafisz zacznie sie wstydzic ze zwiazal sie z
                    mentalnym wsiokiem ????
                    • 13monique_n Re: drobna mieszczko - drobna rada 25.02.08, 15:16
                      Ależ magi!!! Przecież drobna mieszczka to taki "porzondny" materiał
                      na "porzondna" żonkę. Na pewno jest jeszcze dziewicą tongue_outPPP No taką z
                      całkiem "porzondnymi" zasadami........

                      Gosciu (to do zakochanego faceta) spieprzaj, gdzie pieprz rośnie, bo
                      coś nie masz ręki (???) do kobiet.
    • poezja.smaku Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 27.02.08, 13:46
      Ja rowniez sie wstydzilam i nadal sie wstydze, ze mam partnera, ktory ma
      dziecko. Nie tyle przed rodzina sie wstydze, co z rodzina przed innymi ludzmi.
      Najwiekszy obciach, gdyby dowiedzialy sie kolezanki. Dlatego postawilam mojemu
      facetowi warunek, jak chce byc ze mna, to tylko i wylacznie, gdy ja nie bede
      miala zadnego kontaktu z jego dzieckiem (na szczescie mieszka z matka daleko w
      innym miescie). Nie chce, aby ktos ze znajomych zobaczyl nas razem z jego
      dzieckiem. A tak to przynajmniej nikt sie nawet nie domysla.
      • konstancja16 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 27.02.08, 14:21
        noooo, to dopiero fajny gosc z twojego faceta.
        taki meski, odpowiedzialny i uczciwy. prawdziwy mezczyzna.

        to chyba nie moze byc na powaznie?
        • mrs_ka Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 27.02.08, 16:17
          Konstancjo, ale czegóż się czepiasz faceta? Owszem, wybrał sobie na
          towarzyszkę życia mentalnego tłuka, ale przynajmniej umie odróznić
          dobra płynące z pożycia seksualnego i domowego od dobra dziecka,
          którego nie naraża na kontakty z wyżej wymienionym tłukiem.
          To świadczy dobrze o jego zyciowym sprycie.

          Natomiast kilka zdań nalezy się trosce poezji.smaku o opinię
          koleżanek. Dokładnie. To jest właśnie ten aspekt związku, któremu
          nie poświęca się dość uwagi, jakże niesłusznie.
          Wszak opinia koleżanek jest niezwykle ważna dla harmonijnego pożycia
          dwojga ludzi.
          Jesli np. koleżanki są szczupłe wysoce wskazane jest nabycie pasa
          elastycznego celem owijania talii w drugim i trzecim trymestrze
          ciąży.
          Po porodzie zaś nalezy rozważyć jedną z dwóch opcji: jesli nowy
          rodek ładny i może się spodobać kolezankom to zachować przy życiu.
          Jak nie- utopić.
          Jesli koleżanki nie uznają dzieci z pierwszych małżeństw- nalezy się
          do istnienia tychże dzieci nie przyznawać. Gdyby jednak
          nieszczęsliwie wyszło to przypadkiem na jaw- od czegóż są stare
          sposoby prababek, lulek czarny, cykuta, odrobina arszeniku,
          naprawdę: o szczęście i opinię trzeba walczyć.

          Najgorzej jest, jesli nasz życiowy partner nie spodoba się
          koleżankom. Najlepiej byłoby zmienić partnera, ale powiedzmy, że
          jest niezły w łóżku, więc nieco żal wymieniać.
          Dlatego mądra kobieta najpierw zastanawia się, jak mogłaby podbić
          wartość chłopa na koleżeńskim rynku- można sięgnąć po sposoby
          doraźne (farbowanie włosów, wybielanie uzębienia, zakup niezłych
          ciuchów, przekonanie do zaciągnięcia kredytu na lexusa w wersji
          sportowej) jak i po sposoby długofalowe (implanty, siłownia,
          liposukcja, laserowe usuwanie owłosienia na klacie lub chirurgiczne
          uzupełnianie owłosienia na klasie- w zalezności od preferencji
          koleżanek).
          Dopiero kiedy te sposoby zawiodą nalezy kopnąć chłopa w dupę.

          Tak trzymac, Poezjosmile Od razu widać, że masz więcej zyciowej wiedzy
          i mądrości niż wszystkie produkujące się tutaj razem wzięte.
          Na Twoim miejscu jednak zatroszczyłabym się o dyskretny wgląd w dane
          koleżanek- a jesli któraś jest z rozbitego domu? Jesli któraś ma,
          nie daj Panie Boze, przyrodnie rodzeństwo? Albo była w dzieciństwie
          molestowana?
          Od takich ludzi trzeba z daleka, oni infekują życiowym pechem i mogą
          nas przypadkiem skalać. A pamiętaj, że reputacja jest największą
          cnotą kobiety.

          a.
          • 13monique_n Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 28.02.08, 10:59
            mrs_ka napisała:
            > Od takich ludzi trzeba z daleka, oni infekują życiowym pechem i
            >mogą nas przypadkiem skalać. A pamiętaj, że reputacja jest
            >największą cnotą kobiety.
            >
            > a.
            Mrs_ka, a może by dorzucić definicję słowa "cnota", które może byc
            opacznie zrozumiane przez Twoje obie interlokutorki (zarówno
            poezję.smaku/no nono/, jak i autorkę wątku) wink
      • tautolog Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 27.02.08, 17:05
        Ja rowniez sie wstydzilam i nadal sie wstydze, ze mam partnera,
        ktory ma
        dziecko. Nie tyle przed rodzina sie wstydze, co z rodzina przed
        innymi ludzmi.
        Najwiekszy obciach, gdyby dowiedzialy sie kolezanki. Dlatego
        postawilam mojemu
        facetowi warunek, jak chce byc ze mna, to tylko i wylacznie, gdy ja
        nie bede
        miala zadnego kontaktu z jego dzieckiem (na szczescie mieszka z
        matka daleko w
        innym miescie). Nie chce, aby ktos ze znajomych zobaczyl nas razem z
        jego
        dzieckiem. A tak to przynajmniej nikt sie nawet nie domysla.

        ---------------------------------------------------------------------

        Masz rację, to rzeczywiście obciach.
        Głównie dla twojego faceta, że idzie z taką KRETYNKĄ do łóżka.
        Kup mu dużo pumeksu, jak przeczyta twoje wymiociny będzie go
        potrzebował pod prysznicem w znacznej ilości.
    • agas81 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 10.03.08, 12:13
      A ja tam cie rozumiem.
      Mysle, ze to normalne dla mlodej dziewczyny.
      Nawet najgorszy rodzic nie zyczy swojej mlodej corce, aby zwiazala sie z
      dzieciatym mezczyzna, rozwodnikiem czy nie.
      Co innego w przypadku dziewczyny, ktora juz ma dziecko z innym mezczyzna.
      Dziwi mnie wysokie mniemanie o sobie osob, ktore maja dziecko. Choc byscie nie
      wiadomo jak bardzo tego chcieli, to i tak nie bedziecie rownie dobrym towarem na
      rynku matrymonialnym, jak osoby bezdzietne. Pogodzcie sie z tym. Nikt przeciez,
      kto idzie do biura matrymonialnego, nie zaznacza opcji, ze chce partnera z
      dzieckiem!
      Dlatego to normalne, ze mloda osoba moze miec z tym problem, gdy potencjalny
      partner ma dziecko.
      To, czy ktos sie juz zwiaze z "wadliwym towarem" czy nie, to juz inna sprawa.
      Kazdy ma wolny wybor i wie, co robi. Ale opory w takich sytuacjach, to normalna
      rzecz.
      Dlatego majacy dzieci nie miejcie do nikogo o to pretensji, bo nie jestescie
      materialem na partnera, o jakim marza wolne, nie majace zobowiazan osoby. Wasze
      dziecko jest zazwyczaj zlem koniecznym, ktore przez wielu partnerow jest po
      prostu tolerowane.
      • konstancja16 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 10.03.08, 12:59
        a mnie moja mama zyczyla zebym szczesliwa byla. i zeby moj facet byl
        dobry i mnie kochal.
        ale fakt ze ja juz stara panna bylam wiec sie ucieszyla ze w ogole
        ktokolwiek mnie zechcial, choc byl i z dzieckiem i karakan taki,
        tylko 175 wzrostu. a przeciez przystojniejsi byli we wiosce. no
        porazka ogolnie, ale to zawsze mniejszy obciach niz to
        staroparnienstwo.

        jednak mlode dziewczyny to nie powinny w ogole zwracac uwagi na
        rozwdodnikow i facetow z dziecmi. jeszcze sobie moga cos lepszego
        wybrac. ale trzeba byc konsekwentnym. jak juz sie jakas laska
        pakuje w zwiazek z dzieciatym (bo nikt inny jej nie chce chyba, bo
        skoro ma lepszy wybor to po co?) to nie mozna udawac ze tych dzieci
        nie ma. dziecko to nie wszy, nie da sie wytepic. bedzie juz
        zawsze. kobiete mozna zmienic, dziecka sie nie da sprzedac. nikt
        nie kupi...
      • tautolog Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 10.03.08, 13:40
        Już cię polubiłem Agas.
        Uwielbiam kobiety, które z założenia same siebie deprecjonują.
        Bez wątpienia jesteś wadliwym towarem.
        Masz co prawda jeden defekt ale fundamentalny, GŁOWA.
      • lilith76 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 10.03.08, 14:18
        agas81, to trzeba ci chyba życzyć żebyś matką nie została, bo - nie daj Boże - Misio się zwinie z waszego życia, z tego świata (tragedie chodzą po ludziach) i zostaniesz "towar wybrakowany", "garbata", a dziecko "odpadem" będzie. Może jak w Indiach od razu za Misiem do nieba idźcie.

        Nie jestem po rozwodzie, nie mam dzieci, mam faceta z dziećmi, a jednak też mam wysokie mniemanie o sobie, a moi rodzice życzą mi jak najlepiej, czyli żebym była szczęśliwa, kochana, nie bita, nie głodzona, nie pomiatana. Ale widać w twoich kręgach ważne jest "byle pił i bił, byle by... dzieci nie miał", bo to jest wyznacznik prawdziwego szczęścia kobiety.

        > Mysle, ze to normalne dla mlodej dziewczyny.

        Z tym się zgodzę - dla MŁODEJ DZIEWCZYNY. Cipuleńki, która wierzy, że Magda M i Ciacho Małacho w końcu odnajdą miłość, a grochy nadal będą modne w przyszłym sezonie.
      • mrs_ka Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 10.03.08, 14:55
        alez chrzanicie, towarzyszko.
        Tłumaczy Was jedynie wyjasniający passus Lilith na temat cipuleniek
        i ich oglądu świata. Z uzupełnieniem moim: cipuleńkami niektórzy
        zostają na całe zycie, to nie musi mieć związku z metryką.

        jako matka dziecka z pierwszego małżeństwa wygłoszę teraz mysl
        zaiste horrendalną dla szeregowej cipuleńki: otóz jestem doskonałym
        materiałem na żonę, matkę i towarzyszkę zycia. Porażające,
        nieprawdaż? Zwłaszcza, że wygłaszam ten pogląd nie zaciskając cilice
        na swoim udzie i nie biczując pleców nahajką.
        To jednak ma pewien związek z faktem, iż dojrzali ludzie stosują
        nieco inne kryteria osądu w stosunku do innych ludzi i samych
        siebie, niż robią to cipuleńki.
        Jesli jednak rocznik wpisany w Twój nick jest rocznikiem prawdziwym
        oznacza to, że masz 27 lat. Troszkę przydużo, aby wiara w ciacho
        Małacho i grochy obroniła się jako dojrzały światopogląd adekwatny
        do wieku.

        a.
        • 13monique_n Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 10.03.08, 15:43
          W ciacho małacho to moja córka wierzy. Ale ona ma dopiero 12 lat smile

          Za to przechodzonym 27-letnim "dzidziom piernik" życzę, by nigdy
          przenigdy nie trafiły na mądrego, rowiedzionego mężczyznę, który ma
          dzieci. Życzę im przecudnego "prawdziwego" polskiego macho (i to nie
          o urodzie Małaszyńskiego), który je potem w dupe kopnie, a na dzieci
          300 złotych alimentów dostanie (albo i nie).
          • mrs_ka Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 10.03.08, 17:30
            kurczę, Monika, aż tak źle NAM zyczysz? Przeciez wiadomo, że jak
            jedna z drugą ksienszniczkom w dupę dostaną od zycia to gdzie się
            pójdą żalić, jak nie na forum?
            I śpiewka też będzie inna:
            Nie "przechodzony towar", a "atrakcyjna kobieta po przejściach,
            pełna zyciowej mądrości"; nie "balast z pierwszego małżeństwa",
            a "dobrze wychowane dzieci, które własny ojciec potraktował jak
            śmieci <w tym miejscu publika się wzrusza>" i nie żaden "poszukiwany
            facet z odrzutu" tylko "szukam wrażliwego mężczyzny, którego życie
            nauczyło pogardy dla pozorów i szacunku dla prawdziwych wartości
            wewnętrznych".

            Nówki nieśmigane to się ceni wtedy, kiedy synapsy też się ma nowe
            nieśmigane.

            a.
            • trzpjotka Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 10.03.08, 19:51
              > Nie "przechodzony towar", a "atrakcyjna kobieta po przejściach,
              > pełna zyciowej mądrości"; nie "balast z pierwszego małżeństwa",

              Hahahahahaha
              Pocieszajcie sie w ten sposob, jezeli to wam pomaga poczuc sie lepiej, stare,
              zuzyte, przechodzone pudla z kalectwem w postaci dziecka z innym mezczyzna niz
              wasz partner.
              • mrs_ka Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 10.03.08, 20:05
                Żabulka, ale znów nie doczytałaś. A mówiłam: mniej "Faktów i Mitów",
                a więcej Katzenbergera.
                "Atrakcyjna kobieta po przejściach" to okreslenie uzywane przez
                takie jak Ty pipulki, którym powinie się noga na wybojach życiowych.
                Zmiana światopogladu nastepuje wtedy równoczesnie z wymianą
                glossariusza.
                I jeszcze jedno, Dzióbuś: ten Twój misiaczek to przypadkiem nie
                jest "starym, przechodzonym pudłem z kalectwem w postaci dziecka z
                inną kobietą"? Popatrz, popatrz... Swoją nową, nieśmiganą macicę
                oferujesz looserowi po przejściach?!
                Dziewczyno, ceń się.

                a.
              • lilith76 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 11.03.08, 09:39
                trzpjotka to chyba myśli, że cały czas ma 20 lat.
                Do trzydziestki to nawet zabawnie wygląda, potem jeszcze bardziej...
      • m-jak-magi wiosna idzie wsioki rosna jak grzyby po deszczu nt 10.03.08, 15:10
    • rose25 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.03.08, 13:02
      mrs_ka napisała:

      > jako matka dziecka z pierwszego małżeństwa wygłoszę teraz mysl
      > zaiste horrendalną dla szeregowej cipuleńki: otóz jestem doskonałym
      > materiałem na żonę, matkę i towarzyszkę zycia.

      Ostatnio weszlam sobie na forum samodzielnych i byly tam watki kobiet, majacych
      mnostwo watpliwosci, czy ktos je jeszcze zechce z dzieckiem. Odpowiedzi tez nie
      byly optymistyczne. Tamte babki sa doskonale swiadome tego, ze sa towarem
      wybrakowanym i nie maja takich samych szans, jak kobieta bez "wady" w postaci
      dziecka.
      • chalsia Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.03.08, 13:43
        > byly optymistyczne. Tamte babki sa doskonale swiadome tego, ze sa
        towarem
        > wybrakowanym i nie maja takich samych szans, jak kobieta
        bez "wady" w postaci
        > dziecka.

        wiesz, generalnie/statystycznie młodsze kobiety mają większe
        powodzenie niż starsze, dotyczy to także młodszych z dzieckiem, na
        które jest większe "wzięcie" niż na bezdzietne ale po 35 roku życia.
      • mrs_ka Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.03.08, 13:43
        Zaraz, mieszasz pojęcia i kategorie.
        To, że ma się trudniejszą sytuację na rynku matrymonialnym (a co
        jest prawdą) wcale nie wynika z faktu bycia "towarem wybrakowanym",
        a z faktu, ze oczekiwania są daleko wieksze niż w przypadku
        bedzietnej panienki. I to jest chyba oczywiste? W kazdym razie
        sądziłam, ze jest.
        Widzisz to, co chcesz zobaczyć, moja droga, a chcesz zobaczyć swoją
        ewidentną "lepszość" od rozwódki z przychówkiem.
        A to nie tak.
        Dzieciata kobieta szuka nie tylko partnera dla siebie, ale również
        ojczyma dla swoich dzieci- i to jest pierwsze kryterium, ktorego
        bezdzietna panienka nie musi brać pod uwagę.
        Dzieciata kobieta z okresloną przeszłością jest ponadto wyczulona na
        konkretne sygnały i znaki: bliski związek z mamusią nie jest dla
        niej rozczulający, a staje sie wysoce alarmujący- zwłaszcza jesli
        poprzednie małżeństwo rozbiło się o nieodciętą pępowinę między męzem
        a tesciową.
        Namiętne podkreślanie afektu do sportów ekstremalnych też może
        zaniepokoić: pod umięsnionymi klatami kryją się częstokroć puste
        kaczany, które zaspokojenia potrzeb emocjonalnych szukają na
        zewnątrz, zamiast szukac ich w domu.
        Tak samo odpadają panowie, dla ktorych szczytem szczęścia jest
        wypasiony wóz i koncentracja na własnych potrzebach: 90% małżeństw
        rozpada się z powodu nadmiernego egoizmu jednej ze stron.

        Szukając drugiego męża/partnera/konubenta ma się na ogól już
        sprecyzowane oczekiwania i dlatego ma się świadomość, że proces
        poszukiwawczy może trochę potrwać, skoro walczymy o finalną jakość.
        Ty to odczytujesz jako "doskonałą świadomość bycia towarem
        wybrakowanym", ale ta interpretacja wynika raczej z Twoich przekonań
        na temat swoj i swiata, jak również z chęci wiary w to, że
        niewątpliwie Jesteś lepsza od szeregu kobiet, bo nie posiadasz
        dzieci z poprzedniego związku. Twoje prawo w to wierzyć, każdy sam
        dobiera sobie komponenty, z których buduje samoocenę.

        A jesli idzie o moją deklarację: naturalnie, podtrzymuję ją. Jestem
        w pełni świadoma własnej wartości, co oznacza również, ze nei
        chciałoby mi się marnowac czasu na dawanie szans panom
        niedookreslonym w kwestiach ojczymowania, wierności, uczciwości,
        moralności i tak dalej, co robi masa niedoświadczonych kobiet
        wierzących w maksymę "przy mnie się zmieni". Jak również nie
        interesowaliby mnie starzy kawalerowie, bo nie mam ambicji bycia
        psychologiem, kuratorem i matką w jednym.
        Za swoje przymioty oczekuję zwrotki w postaci podobnych przymiotów
        podobnej jakości.


        a.

    • magdmaz Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.03.08, 14:07
      Baardzo, baaardzo miło sie czyta ten watek. Rzekłabym: apetycznie.

      Nie dogadacie się , miłe panie. Na nic wszelkie argumenty, gdy się kryteria nie
      zgadzają. Jednakowoż trzeba nam sie pogodzić z faktem bezsprzecznym, że - jakże
      trafnie tu określone! - cipuleńki, nawet te dwudziestosiedmioletnie, to
      zdecydowanie towar lepszy i cenniejszy i zdecydowanie godniejszy rzeczonych
      panów typu misia poezji smaku i okolicznych, którzy zgodnie i chórem akceptują
      stawiane im wymagania, w tym to dotyczące wyparcia się własej progenitury.
      I niech tak zostanie. Amen.
    • nsc23 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 09.08.08, 01:50
      Przepraszam, ze teraz odkopuje, ale przeczytalam caly watek i kurcze, nie moge
      sie nie dopisac wink
      Anna_sui - bardzo wspolczuje ograniczonych horyzontow i Tobie i rodzicom.
      Sama zwiazalam sie dwa lata temu z facetem z roczna corka (teraz mam lat 22) i
      jeszcze zanim bylismy razem powiedzialam mojej mamie, ze jest taki koles, ze ma
      dziecko i ze bardzo go lubie i zobaczymy co dalej. Mieszkamy od siebie dobre
      1000 kilometrow jak nie wiecej, wiec wszystko odbywalo sie przez telefon. Mama
      powiedziala mi, ze latwo nie bedzie (miala racje wink), ale ze jezeli mam byc
      szczesliwa i chce sprobowac sie z nim zwiazac, to fajnie.
      Po pol roku poznala go osobiscie (odwiedzilismy razem moich rodzicow) i
      wyjechalismy z pudlem zabawek dla malej od mojej mamy.
      Ja sie nie wstydze tego, ze W ma mala - wrecz przeciwnie. Czesto o niej
      rozmawiam ze znajomymi, ktorzy sa zaciekawieni, bo nasz zwiazek jest nietypowy
      jak na moj wiek, ale nie tylko pod tym wzgledem (od razu zaznacze, ze W ma 30
      lat, wiec nie jest to jakis skandaliczny romans czy cos, po prostu jestesmy
      kompletnymi przeciwienstwami i z pozoru nie laczy nas nic).
      Zdarza mi sie nawet czasem (o zgrozo!) powiedziec znajomym, ze nie przyjde na
      impreze, bo jest u nas mala i chcemy spedzic caly dzien w trojke.
      Moi znajomi i rodzina w przewazajacej wiekszosci wiedza, kilka razy podejrzewano
      mnie o porod w ukryciu (mimo, ze mala w ogole nie wyglada jak ja) i nie
      przeszkadza mi to. Nie mam zamiaru chowac jej po katach, ani ukrywac przed
      ludzmi, bo planuje z W przyszlosc i na dluzsza mete musialoby to byc strasznie
      meczace, poza tym lubie mala i chce, zeby byla czescia naszego wspolnego zycia,
      a nie tylko czescia zycia W.
    • la_lique Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 09.08.08, 10:06
      Ja tez sie wstydze. Moi rodzice wiedza i tez nie jest zachwyceni. A znajomym
      mowie, ze dzieci meza wraz z jego byla zona zgineli w wypadku samochodowym wink
      • chalsia Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 09.08.08, 10:38
        > A znajomym
        > mowie, ze dzieci meza wraz z jego byla zona zgineli w wypadku
        samochodowym wink

        świat jest mały - jest duża szansa, że wyjdziesz na kretynkę.
      • tautolog Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.08.08, 14:15
        Ja tez sie wstydze. Moi rodzice wiedza i tez nie jest zachwyceni. A znajomym
        mowie, ze dzieci meza wraz z jego byla zona zgineli w wypadku samochodowym wink

        --------------------------------------------------------------------
        Myślałem, że to niemożliwe, a jednak.
        Ta "pani" przebiła swoją głupotą, nawet śp. mitomankę anastazjępotocką
    • ally2005 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.08.08, 09:41
      Ja tez sie wstydzilam na poczatku, teraz troche mniej, ale zawsze to jest
      obciach. Niestety zawsze tak bylo, ze kandydat na partnera majacy dziecko jest
      gorsza partia. Najgorzej mialy zawsze kobiety. W miejscowosci mojej babci
      kobieta z dzieckiem praktycznie nie ma szans na kolejny zwiazek. Nikt jej nie chce.
      Faceci maja troche lepiej, gdyz nie wychowuja dziecka, maja tylko widzenia.
      Partnerka nie musi wiec znosic na stale dzieci innej kobiety.
      Jak zaczelam sie potykac z moim mezem (mial corke z poprzedniego zwiazku),
      wiekszosc moich kolezanek byla juz zamezna, calkiem niezle partie sie im
      trafily, oczywiscie faceci bez obciazajacej przeszlosci. Ja nie dosyc, ze pozno
      wyszlam za maz, to w dodatku za dzieciatego faceta. Straszny obciach, no ale
      coz, zycie toczy sie dalej. Najwazniejsze, ze kochamy sie z mezem.
      • dyderko Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.08.08, 11:39
        ally2005 napisała:
        > wiekszosc moich kolezanek byla juz zamezna, calkiem niezle partie
        sie im
        > trafily
        Nie wiem z czego wynikają takie różnice, że niektóre z „Trędowatej”
        wyrastają przed pełnoletnością, a inne latami uwierzyć że świat tak
        nie wygląda nie potrafią… Oskarżać podział na Polskę A i Polskę B…?
        Ale to by znaczyło ze niektórzy żyją w nawet Polsce Ś.

        Ally, kochasz ten wadliwy egzemplarz? Dobra z Ciebie kobieta, o
        wielkim sercu.
      • babe007 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.08.08, 13:15
        ally2005 napisała:

        > Jak zaczelam sie potykac z moim mezem (mial corke z poprzedniego
        zwiazku),
        > wiekszosc moich kolezanek byla juz zamezna, calkiem niezle partie
        sie im
        > trafily, oczywiscie faceci bez obciazajacej przeszlosci. Ja nie
        dosyc, ze pozno
        > wyszlam za maz, to w dodatku za dzieciatego faceta. Straszny
        obciach, no ale
        > coz, zycie toczy sie dalej.


        Nie no, lalka, obciach to ze złamanym tipsem po wsi chodzić, albo
        wykrzywionym obcasikiem w białym kozaczku. A chłop to zawsze skarb,
        którym się można przed koleżankami pochwalić. Nawet jak dzieciaty.
      • nsc23 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.08.08, 13:19
        Z tym 'zawsze' to bym nie przesadzala - ja moglabym wrecz
        powiedziec 'nigdy'. Nie wiem, skad takie myslenie sie bierze, ale
        bardzo wspolczuje, bo moim zdaniem z partnera powinno sie byc
        dumnym, a nie sie go wstydzic.
      • mela.hela Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.08.08, 15:19
        Duzo racji w tym co piszesz, ally2005. W moich kregach mowi sie, ze facet ktory
        bierze sobie dzieciata kobiete, to zyciowy nieudacznik, przegrany, duren, bo nie
        potrafi sobie znalezc wolnej, fajnej, madrej babki, Juz na starcie kala swoje
        gniazdo obcymi stworami.
        • chalsia Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.08.08, 15:41
          > Duzo racji w tym co piszesz, ally2005. W moich kregach mowi sie,
          ze facet ktory
          > bierze sobie dzieciata kobiete, to zyciowy nieudacznik,
          przegrany, duren, bo ni
          > e
          > potrafi sobie znalezc wolnej, fajnej, madrej babki,

          logika i równouprawnienie wskazują więc, ze wiele pań piszących w
          tym wątku to kobiety, które wzieły sobie dziecatego faceta, to
          życiowe nieudaczniczki, przegrane, kretynki, bo nie potrafiły sobie
          znaleźć wolnego, fajnego, mądrego faceta.
          • nsc23 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.08.08, 15:42
            Wychodzi rowniez na to, ze z momentem wydania na swiat potomstwa
            czlowiek staje sie zniewolony, niefajny i glupi. Ciekawe
            spostrzezenie.
            • chalsia Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.08.08, 15:53
              > czlowiek staje sie zniewolony, niefajny i glupi. Ciekawe
              > spostrzezenie.

              no popatrz, jakie odkrywcze prawdy ŻYĆowe można poznać dzięki
              znajomym Ally2005.
              • nsc23 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.08.08, 15:58
                Ha, ale nie tylko. Ja na przyklad nigdy nie wiedzialam, ze mozna sie
                chciec obracac w towarzystwie ludzi, ktorzy:
                a) uwazaja, ze moj partner jest 'obciachowy'
                b) oceniaja ludzi powierzchownie
                c) oceniaja moje wybory zyciowe w ten sposob.
                Teraz juz wiem smile
              • chalsia Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.08.08, 16:07
                > znajomym Ally2005.

                ooo przepraszam za niezasłużone przypisane zasług, podziekowania
                należą się znajomym helimeli.
          • mela.hela Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.08.08, 17:05
            chalsia napisała:

            > logika i równouprawnienie wskazują więc, ze wiele pań piszących w
            > tym wątku to kobiety, które wzieły sobie dziecatego faceta, to
            > życiowe nieudaczniczki, przegrane, kretynki, bo nie potrafiły sobie
            > znaleźć wolnego, fajnego, mądrego faceta.

            e tam, kobiety to slabe, bezbronne istoty, czasem toleruja fakt, ze facet ma
            potomstwo, ktoremu sklada od czasu do czasu wizyty lub nie - bo tacy ojcowie, co
            olewaja dziecko z poprzedniego zwiazku tez sa. W dodatku czasami taki facet jest
            zamozny, wiec korzysci dla kobiety majacego dzieciatego przewyzszaja straty wink.
            Bardzo wiele macoch nie widuje w ogole tych obcych dzieciarow. A te, ktore sa
            macochami calodobowymi same sa sobie winne, to tez sa nieudaczniczki zyciowe.
            Jak mozna sobie taki los w ogole zgotowac?
            A facet bierze dzieciata i musi znosic widok dzieciara innego faceta na co
            dzien, bo dzieciar zyje zazwyczaj z matka. Tylko faceci bez jaj robia sobie cos
            takiego.
            • 13monique_n Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.08.08, 18:16
              Wlazłam po kolana w podziw i wyjść nie mogę. Biedny stworze, skąd
              jesteś, internet już do zapadłeś wsi naBiałrusi dotarł??
              • konstancja16 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.08.08, 21:29
                Monique, nie obrażaj Białorusi. ten wątek się naprawdę jakiś
                kuriozalny zrobił, z ciekawości tu zaglądam co jeszcze można
                wymyśleć. i nie wiem czy śmiać się czy płakać. chyba po prostu
                olać, bo tu jakieś dziwactwa same wychodzą. dulszczyzna,
                infantylizm. żłobek emocjonalny i intelektualny. szkoda pisać,
                laski sobie chyba jaja robią...
                • nsc23 Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.08.08, 23:15
                  Konstancjo, ja odkrylam to forum niedawno, zaczelam sobie czytac i chyba
                  wytrzeszczu po niektorych watkach dostane, tak mi sie szeroko oczy otwieraja.
                  Nie mialam pojecia, ze ludzie moga miec takie poglady i ze jest ich az tyle uncertain
                • mrs_ka Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 12.08.08, 23:17
                  Bingo Konstancjo.
                  Zastanawiam się od trzech dni nad popełnieniem osobnego wątku na ten
                  temat, ale uznalam, że nie ma co aktywować miernot neostradowych, a
                  pewnie poczułyby się w obowiązku obsikać i ten wątek, bo obsikują
                  każdy.
                  Weszłam po długiej przerwie na Nową Rodzinkę i cóż widzę? Wylęgarnię
                  prostactwa.
                  Przeczytałam jeden post i myślę sobie "troll". Przy siódmym nie
                  byłam już taka pewna.
                  Nie idzie o to, czy się zgadzam z danym poglądem, ale o to, jak ten
                  pogląd jest wyrażany, argumentowany, jakim słownictwem posluguje się
                  autor. I, kurczę, nie chodzi o pisanie Kopalińskim, ale o to, że
                  jeszcze parę lat temu człowiek czuł się zobowiązany pomyśleć nad
                  tworzonym własnie tekstem, nad jego wymową, bral udział w dyskusji,
                  a nie- traktował Internet jak brytyjski Hyde Park, gdzie zasadniczo
                  wszystko ujdzie płazem.
                  Żal peel.
                  NIe widzę sensu tworzenia for, ktore wspierają głupotę. W moim
                  poczuciu Nowa Rodzinka stała się tubą prymitywów, a pierwszymi
                  gardłującymi za jej solidnym oczyszczeniem z nalotu kretynizmu
                  powinny być koleżanki z forum "macochywink". Tyle że- zdaje się- są
                  One na tyle inteligentne, że po prostu machnęły na to ręką wychodzac
                  z przekonania, że psie glosy nie idą pod niebiosy.
                  Co jest niezaprzeczalną prawdą, ale co też położyło to forum
                  dokumentnie, bo aktualnie nawet nie ma tutaj z kim i czym dyskutować.

                  a.
                  • konstancja16 spuśćmy zasłonę milczenia... 13.08.08, 00:04
                    wiesz Mrs_ka,

                    ja też myślałam o tym, żeby tu założyć nowy wątek i o jakiś rozsądek
                    zaapelować. ale nie chce mi się, czasu szkoda.
                    ja siedzę na macochach bo czasem potrzebuję wsparcia, pogadania
                    itede. ale nie będę się wysilać na innych forach gdzie widzę takie
                    teksty, których nawet moja praprababcia by nie walnęła.

                    generalnie, nie lubię dzieci. ale 'manie' dzieci to
                    odpowiedzialność. facet, który olewa własne dzieci to cienias bez
                    jaj. jak panienki tu się szczycą, że są z cieniasami to... to mi
                    cycki opadają. i widzę że nie nawiążemy kontaktu, nie podyskutujemy
                    nawet. tu jakieś same mamuśki dulskie ostatnio piszą. wynika z ich
                    postów, że te panie się wiążą z panami, ale... z obrzydzeniem. za
                    cholerę nie wiem po co te panny się wiążą z dzieciatymi, w końcu pół
                    świata tego kwiata. można sobie jakąś nówkę znaleźć, nieużywaną. i
                    po kłopocie.

                    wynika też z tych postów, że te panie wola ssssss... no, takich nie
                    całkiem z klasą facetów, cieniasów właśnie bez jaj. no, nie wiem
                    czy z niedojrzałości, niedoświadczenia czy z braku laku. a może
                    taki cienias jest łatwiejszy w obsłudze, pod kapeć go i już? bo
                    wydaje się, że tym pannom chodzi tylko o to, żeby panowie
                    nadskakiwali swojej wybrance i życzenia jej spełniali. poza tym
                    moga oszukiwać w pracy, robić ciemne interesy, smiać się z
                    niepełnosprawnych, bić Murzynów i z pogardą traktować swoje dzieci.

                    wolałabym zeby mój NM nie miał dzieci z inną. ale ma. skoro już ma
                    to niech się zachowuje jak chłop z jajami i poniesie konsekwencje
                    błędów młodosci. i dołoży starań, żeby ten jego szczeniak wyszedł
                    na ludzi. bo to jego synalek i jego odpowiedzialność, żeby wyrosło
                    z niego coś porządnego.

                    moja świetej pamięci babcia powiedziała mi kiedyś: przyglądaj się
                    jak traktuje zwierzęta. myślę że miała dużo racji. to jak
                    zakochany facet traktuje wybraną kobietę nie jest żadnym
                    wyznacznikiem tego jakim jest człowiekiem. ma w tym swoj interes
                    więc wiadomo, że na głowie stanie żeby jej nieba przychylić. ale to
                    jakim jest naprawdę człowiekiem wychodzi w innych sytuacjach: jak
                    traktuje bezdomne psy, jak traktuje swoich przyjaciół i wrogów, jak
                    odnosi sie do swoich rodziców (i ewentualnych dzieci), jak zareaguje
                    gdy ktoś bliski zachoruje, wpadnie w kłopoty itede. jak postąpi w
                    sytuacji w której ma szansę zarobić kasę w nieuczciwy sposób.

                    ale może to nie dla każdego ważne. a wręcz dla niektórych
                    wersja 'po trupach do celu' oraz 'aby tylko mojej babie i mnie było
                    dobrze, reszta świata niech ma na co zasłużyła' bywa atrakcyjna dla
                    niektórych kobiet. no to o czym tu dyskutować? ja z tymi pańciami
                    nie nawiążę kontaktu. nie zaprzyjaźnię się ani nawet nie
                    pogadam.

                    dla mnie facet, ktory nie troszczy się o swoje dzieci to chxx
                    złamany. nie chciałabym się z takim kolegować. rozmawiam o tym z
                    moją mamą i z przyjaciółmi. mam gdzieś jak to widzą pod kielcamy
                    czy w rzeszowskiem. z całym szacunkiem dla Kielc i okolic, ze
                    szczególnym uwzględnieniem Wąchocka.
                    • mrs_ka Re: spuśćmy zasłonę milczenia... 13.08.08, 01:04
                      oczywiście, że masz rację. Ale mnie zastanawia tylko jedna rzecz,
                      bynajmniej nie ta, czyj chłop jest sukinsynem i kto gustuje w takich
                      typach: interesuje mnie kwestia realnosci tych tworów wirtualnych.
                      Miałam nawet wrzucić sobie w wyszukiwarkę parę nicków, aby
                      sprawdzić, czy nie zalogowaly się wczoraj, ale machnęłam na to ręką.
                      Raz- bo nie mam czasu na głupoty.
                      Dwa- bo tkwiła we mnie silna obawa, że to jednak nie są trolle.

                      Ta druga opcja mnie przeraża. Pal sześć to forum, ktore i tak
                      sięgnęło dna- ja się z Tobą mogę powymieniać opiniami na Macochach,
                      z resztą Pań również, mam poza tym jeszcze fora zamknięte. Ale
                      świadomośc, że są ludzie myślący w ten sposób i głoszący swoje
                      prymitywne teksty bez krztyny zażenowania- to naprawdę deprymuje.
                      Wolałabym, aby był to wakacyjny wysyp gimnazjalistek, którym się
                      nudzi. I skończy się wraz z początkiem września.
                      Ale obawiam się, że to nie są gimnazjalistki.
                      Zauważ też, że osławiona Mangolda długi czas była naszym lokalnym
                      kuriozum: zadziwiała poglądami i macochy, i samodzielne, i w ogóle
                      każdego bez względu na stan cywilny.
                      Teraz takich kuriozów zrobiło się na pęczki, zaczynam się czuć jak
                      rzadki okaz rezerwatowy: tu mieszka dinozaur, który stanowi żywy
                      relikt kultu dyskusji.

                      a.
                      • nsc23 Re: spuśćmy zasłonę milczenia... 13.08.08, 01:19
                        mrs_ka, konstancja,
                        Rowniez przeraza mnie to, ze takich tworow sa tabuny (no moze nie tabuny, ale
                        kurcze sporo) i przeraza mnie to, ze w niektorych kregach (ale zabrzmialo wink)
                        wiekszym wstydem jest przyznanie sie do tego, ze sie pasierby lubi niz ze sie
                        ich nienawidzi, bo tak.
                        Ja duzo jestem w stanie zrozumiec - rozumiem, ze ktos moze miec uraz do
                        Murzynow, do psow, do, nie wiem, komunistow. Ale kurde dzieci zazwyczaj maja po
                        kilka(nascie) lat i nie wierze w to, ze jak tylko pojawi sie jakas kobieta na
                        horyzoncie zycia tatusia to taki pasierb zaczyna od razu lyzka okop kopac i
                        magazynowac szklo na bomby. No nie wierze, ze pasierby sa z natury zlosliwe,
                        wredne i paskudne i za sam fakt bycia nalezy im sie na dzien dobry strzal w twarz.
                        Poza tym rowniez nie rozumiem jak mozna sie ladowac w zwiazek, w ktorym jest
                        tyle negatywnej energii - po jaka cholere pakowac sie w zwiazek, tak
                        przepelniony nienawiscia, jadem i czym tam jeszcze? W ramach samoumeczania? To
                        ja wole sobie wieczorkiem na grochu pokleczec - taniej wyjdzie wink
                        • konstancja16 Re: spuśćmy zasłonę milczenia... 13.08.08, 09:17
                          trolle czy nie, mnie to rybka. życie jest gdzie indziej. nie na
                          forum.

                          szkoda strzępić klawiaturę...
                        • anna_sui Re: spuśćmy zasłonę milczenia... 13.08.08, 09:27
                          Dlaczego zawsze czytajac osoby, z ktorych pogladami sie nie zgadzacie, piszecie, ze to troll? Myslicie, ze pisza sobie ot tak, z nudow? Gdyby nie bylo w nich tych negatywnych emocji, to myslicie, ze by im sie chcialo pisac te wszystkie zle rzeczy. Eksiom pewnie trudno w to uwierzyc, ale istnieja takie macochy i jest ich wiecej niz tych pozytywnych. A nawet gdy myslicie, ze macocha jest dobra dla waszego dziecka, to i tak nigdy na 100% nie wiecie, co tak naprawde mysli i czuje wzgledem waszego dziecka. Moze to lubienie jest tylko na pokaz. Przeciez nie mozecie tego wykluczyc. Taka macocha do pasierba sie usmiecha a za jego plecami knuje, jakby tu go wyeliminowac, jak oddalic ojca od niego itd. Szczegolnie gdy macocha rodzi wlasne dziecko otwieraja jej sie oczy i widzi konkurencje jej dziecka w osobach pasierba.
                          Byscie chcialy, aby nikt waszych dzieci nie nienawidzil a jak juz ktos pisze o swej nienawisci, to napewno jest trollem i pisze te wszystkie zle rzeczy o pasierbach, bo akurat nie ma nic innego do roboty a najfajniejsza rzecza wtedy jest pisanie o nienawisci nieistniejacej macochy do jej nieistniejacych pasierbow - bo przeciez te osoby to trolle - nie istnieja w realu. Sratatatata
                          • dyderko Re: spuśćmy zasłonę milczenia... 13.08.08, 09:57
                            I czy jest sens tłumaczyć takiej osobie, że postawy życiowe nie
                            wynikają z tego że jest się macochą czy matką z dzieckiem a z tego
                            jakim jest się człowiekiem…?
                            • nsc23 Re: spuśćmy zasłonę milczenia... 13.08.08, 11:36
                              Absolutnie nie ma smile Tymbardziej, jezeli osoba taka wychodzi z
                              blednych zalozen.
                              NIE jestem EKSIA. NIE mam dzieci. NIE spotkalam sie jeszcze nigdy z
                              taka iloscia nienawisci do dziecka. Moze dlatego, ze w realu nie
                              znam zadnej innej macochy wink
                            • 13monique_n Re: spuśćmy zasłonę milczenia... 13.08.08, 13:02
                              dyderko napisała:

                              > I czy jest sens tłumaczyć takiej osobie, że postawy życiowe nie
                              > wynikają z tego że jest się macochą czy matką z dzieckiem a z tego
                              > jakim jest się człowiekiem…?
                              Z ust mi to wyjęłaś, dyderko. Bo tu nieoceniona mrs_ka tak pięknie
                              wywiodła o wartości dyskusji, o języku owej dyskusji, plus o
                              pogladach głoszonych w takich wypowiedziach. A tymczasem, anna_sui
                              ni w ząb tego nie pojęła. I trudno - po raz kolejny - uciec przez
                              wnioskiem, że głoszone przez nią poglądy oraz przyjeta w tym celu
                              forma są spójne i dopasowane do wszystkiego, co taka osoba soba
                              prezentuje. Pozostaje mi jedynie się z ciekawością zastanawiać, czy
                              i co mysli facet, którego ona jest żoną. Pozostaję po kolana w
                              podziwie.
                          • nsc23 Re: spuśćmy zasłonę milczenia... 13.08.08, 11:38
                            Dlaczego jak czytasz, ze ktos nie wierzy, ze mozna pasierbow az tka
                            nienawidziec, to od razu zakladasz, ze pisze to eksia?
                            NIE jestem eksia.
                            NIE mam dzieci.
                            NIE znam nikogo w realu, kto by glosil takie poglady.
                            Przykro mi, ze takie osoby istnieja w realu, ciesze sie, ze daleko
                            ode mnie.
                • 13monique_n Re: Wstydze sie za dzieci mojego partnera 13.08.08, 11:28
                  OKi, Konstancjo, przepraszam. Użyłam tego do określenia tak
                  zapadłego zaścianka, jakiego w Polsce nie jestem w stanie sobie
                  wyobrazić, ale zapewne niesłusznie, jak widać po wpisach takich osób
                  jak Hela, na przykład.
                  Jednakże nie moge się oprzec wnioskom, które Twain podsumował bardzo
                  trafnie, kiedy ktos gada wyjątkowe banialuki "Lepiej milczeć i robić
                  wrażenie idioty, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości".

                  Raz jeszcze przepraszam za niefortunne porównanie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka