Dodaj do ulubionych

Alimenty a podatki

15.02.08, 15:58
Kochani, na jakimś innym forum znalazłem wskazówkę, że od 2007 można
odliczyć od dochodu alimenty na dzieci do 700 zł miesięcznie.

Ponieważ już dostałem PIT w pracy, wypełniłem zgodnie z tymi
wskazówkami i zaniosłem do urzędu skarbowego (Warszawa przy
Jagiellońskiej). Pani przyjmująca mechanicznie sprawdza co wpisałem
w zeznaniu i nagle: "a co pan sobie tu wpisał - alimenty???!!!". Ja
że tak, zgodnie z ustawą.
Pani na to, że nie można. Ja na to, że w ustawie jest napisane, że
można. Pani na to, że ona przy sobie ustawy nie ma, więc dzwoni do
koleżanki, koleżanka potwierdza że nie można.
Ponieważ kolejka za mną strzyże uszami, więc poprosiłem urzędniczkę,
żeby przyjęła. Pani na to, że dobrze, ona przyjmie, ale żebym zaraz
się spodziewał wezwania do korekty.

Szybko więc sprawdzam, jak to wygląda w ustawie, no i brzmi to
tak: "Ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych,
Art. 21.2 Wolne od podatku dochodowego są: (...)
punkt 127) alimenty:
a) na rzecz dzieci, które nie ukończyły 25 roku życia (...)
b) na rzecz innych osób niż wymienione w lit. a), zasądzone przez
sąd, do wysokości nieprzekraczającej miesięcznie 700 zł"

No i teraz zgłupiałem:
- czy to oznacza, że prawidłowo odliczyłem od dochodu 8400 zł (12 x
700)? a pani urzędniczka po prostu była niedouczona?
- czy źle rozumiem ustawę i mam szybko korygować zeznanie?
- czy kwota 700 zł z punktu b) dotyczy tylko punktu b), czy również
a), bo jeśli nie, to w takim razie z alimentów na rzecz dzieci mogę
odliczyć całą kwotę, a nie tylko 8400zł??

Jeśli ktoś się orientuje, proszę o poradę. Dla wszystkich płacących,
zwróćie na to uwagę - oszczędza się spore pieniądze w płaconych
podatkach, zwłaszcza że nie ma się prawa do ulgi na dzieci.
Obserwuj wątek
    • notting_hill Re: Alimenty a podatki 15.02.08, 16:11
      Fragment zacytowanej ustawy oznacza tylko tyle, że ŻONA otrzymując
      od Ciebie aliementy na dzieci (oraz ew. na siebie w kwocie do 700
      pln) nie płaci od tego podatku. Li i jedynie smile. Nie ma tu nic mowy
      o odliczeniach, które Ty możesz sobie jako płacący alimenty dokonać.
      • fragile66 Re: Alimenty a podatki 15.02.08, 16:29
        notting_hill, niestety masz rację.
        Ludzie nie bierzcie ze mnie przykładu, muszę skorygować zeznanie i
        zapłacić 3 tys. zł więcej podatku.
        Urząd skarbowy powinien nosić imię Robin Hooda. sad((
    • movisz Re: Alimenty a podatki 15.02.08, 16:18
      Nie powiem ci napewno ale logicznie rzecz biorac to zrobiles
      prawidlowo.
      Dziwi mnie tylko jak urzedniczki moga nie wiedziec tego NAPEWNO?

      Co innego mnie uderzylo:
      >>>Ponieważ kolejka za mną strzyże uszami, więc poprosiłem
      urzędniczkę,
      > żeby przyjęła. Pani na to, że dobrze, ona przyjmie, ale żebym
      zaraz
      > się spodziewał wezwania do korekty.<<<

      przeciez w tej kolejce moga byc ludzie ktorym ta informacja
      pomoglaby zaoszczedzic pieniadze wiec czemu "strzyza uszami"?
      Dlaczego pani urzedniczka robi laske czy cos przyjmie czy nie?
      Przeciez jest od tego. I dlaczego my sie cieszymy ze ona robi nam
      laske i przyjmuje? To jej obowiazek.

      • majkel01 Re: Alimenty a podatki 15.02.08, 18:31
        co ty piszesz człowieku. Przeciez nie ma żadnego odliczania alimentów (to by
        było dobre gdyby można było odliczac), więc nikt łaski (nie laski) nie robi. A
        odmawiając przyjęcia działa w tym przypadku akurat na korzyść petenta bo w ten
        sposób będzie musiał robić korektę, a tak by złożył jeszcze raz poprawiony PIT.
        • movisz Re: Alimenty a podatki 15.02.08, 18:51
          Ja czlowiek nic nie pisze ze jest jakies odliczanie alimentow.
          Ja czlowiek pisalam ze nie wiem. Jedynie z zacytowanego fragmentu
          logicznie wywnioskowalam ze jest. Ja czlowiek nie widzialam w tym
          fragmencie nic ze to dotyczy otrzymywania alimentow a nie placenia
          ich.
          Ja czlowiek nie mam ustawionych polskich liter zatem zawsze beda
          robic laske. Ku uciesze plci brzydkiej.
          Ja czlowiek uwazam ze skoro petent chce cos zrobic (w tym momencie
          na jego niekorzysc) a przepisy nie zabraniaja tego to urzednik moze
          jedynie dac dobra rade by tego nie robil ale nie zabraniac mu.
          Jego strata.
          Cale zycie sie uczymy nawet na bledach.
    • salemka1 Re: Alimenty a podatki 17.02.08, 15:16
      Wolne od podatku, tzn., że ta osoba, która przyjmuje, więc pewnie matka, nie
      musi doliczyć tego do dochodów swoich.
      Pani w urzędzie wiedząc, że zeznanie jest zrobione źle nie musi go przyjąć. A
      pewna zawsze i wszystkiego być nie musi. Ustawa i przepisy zmieniają się tak
      szybko, że wątpię aby ktoś był w stanie na 100% wypowiedzieć się w każdym
      temacie, czasem nie upewniając się w treści ustawy.
      A kolejka zawsze strzyże uszami i normalna urzędniczka nie zwraca na to uwagi,
      zawsze można zeznanie pocztą wysłać, jak się nie chce stać w kolejce. Ale jak
      właśnie urzędniczka przyjmie zeznanie błędnie zrobione i potem jest wezwanie do
      tej osoby, to zazwyczaj nie omieszka się wytknąć, że pani urzędniczka mogła
      sprawdzić przy przyjmowaniu....
      A już swoją drogą, to by był chyba szczyt wszystkiego, gdyby można było odliczyć
      sobie alimenty płacone na dziecko. A jak w małżeństwie się utrzymuje dziecko, to
      też byś je odliczał? Tzn. że matka też powinna sobie jakąś kwotę odliczać od
      dochodu, bo też utrzymuje dziecko? Toż to bzdura!!!
      A co do ulgi na dziecko, nie jest nigdzie napisane, że po rozwodzie tylko matka
      może sobie odliczyć ulgę na dziecko. Jeśli nie jesteś pozbawiony praw
      rodzicielskich i w jakiś sposób bierzesz udział w wychowaniu dziecka- nie tylko
      w wysyłaniu kaski- to możesz dogadać się z żoną, że odliczacie po połowie, np.
      Kwota ulgi na dziecko nie może przekroczyć 1.145,08 zł po prostu, ale może
      zostać podzielona. No, chyba, że prawa rodzicielskie są zabrane zupełnie.
      • anja_pl Re: Alimenty a podatki 18.02.08, 14:13
        i trzeba by temu dziecku jakis swój czas poświęcić, to wtedy
        ewentualnie odliczenie od podatku...
        • tricolour Mnie też zdziwiła ta chęć... 18.02.08, 14:17
          ... odliczania od podatku wydatków na masło i skarpetki.
          • fragile66 Re: Mnie też zdziwiła ta chęć... 18.02.08, 15:16
            No dobrze - już się pokajałem przed urzędem skarbowym i złożyłem
            korektę zeznania.

            Ale swoją drogą jakoś żaden polityk o ustach pełnych prorodzinnych
            frazesów nie wpadł na to, że najlepszą zachętą do płacenia alimentów
            byłaby możliwość odliczenia ich części od dochodu. Na przykład pod
            warunkiem, że płaci się w terminie zgodnie z decyzją sądu.

            Wybaczcie naiwność, ale cały weekend konstruowałem argumenty do
            pisma procesowego i jeszcze we mnie adrenalina buzuje na wspomnienie
            wszystkich oszustw ex, które tam opisałem.
            • tricolour Ciekawy pomysł... 18.02.08, 15:26
              ... proponuję go rozszerzyć i od dochodu odliczać koszty na benzynę (chleb,
              kino, burdel...) jeśli za tą benzynę zapłacę, a nie ukradnę.

              smile
              • julka1800 Re: Ciekawy pomysł... 18.02.08, 15:44
                tricolour napisał:

                "... proponuję go rozszerzyć i od dochodu odliczać koszty na benzynę
                (chleb, kino, burdel...) jeśli za tą benzynę zapłacę, a nie ukradnę.


                Tri, kino w szczegolnosci, bo przeciez czasem chce sie zaprosic
                laske do kina a potem skorzystac z jej ... hmmm... przychylnosci
                tongue_out
                tak, taki swiat bylby pieknytongue_out
                • majkel01 Re: Ciekawy pomysł... 18.02.08, 18:43
                  > czasem chce sie zaprosic
                  > laske do kina a potem skorzystac z jej ... hmmm... przychylnosci
                  > tongue_out

                  ale wtedy np. 10 % "podatek od przychylności" wink)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka