Dodaj do ulubionych

serce nie sługa?

26.02.08, 10:15
Witajcie, wczoraj moja pryjaciółka powiedziała mi coś, na co ja sama
uwagi nie zwracałam. Taki ból ogarnął mnie na wiadomość, że mój m
już mnie nie kocha, nie pociągam go, więc cytuje: na dzień
dzisiejszy, nie widzę sensu kontynuacji tego związku". Przeszłam to
wszystko klasycznie, najpierw płacz, płacz, potem płaszczenie się
przed nim, bo przecież jest miły, powiedział, że zostawia mi
mieszkanie (jeszcze 19 lat kredytu do spłaty smile), natępnie szukanie
winy w sobie, no i przyszedł czas na nienawiść, niedługo więc pewnie
ogarnie mnie obojętność. Mąż jest dla mnie bardzo miły, zachowuje
się jakby wszystko było normalnie i jak dziecko dziwi się, że nie
pytam ciągle, kiedy się wyprowadzi. Koleżanka moja wczoraj
powiedziała mi, że:
1. nie mam myśleć, że straciłam z nim 10 lat, bo przecież to piękne
lata były, ja byłam bardzo szczęśliwa, a to, że się skończyło to
trudno, czasami tak bywa. Poza tym, wiele osób nie miało tyle
szczęścia w związku i życiu co ja,
2. mój mąż zachował się fair, bo powiedział że mnie już nie kocha,
nie okłamywał mnie, a ilu jest takich, co udają że jest ok, a żony
na boku zdradzają. Mówiła, a wie co mówi, bo sama to przeszła, że
zdrada jest najgorsza, zabija wiarę w siebie i że kobieta czuje się
winna, że to z jej powodu zdradził itp. Przecież serce nie sługa.

Przemyślałam to i w sumie przyznałam jej rację, pogadałam na
spokojnie z mężem, jasne, że jestem na niego zła, wściekła, że jak
on mógł się odkochać. Mąż na to, że przeprasza, że przecież on nie
chciał, że to jest poza nim, że jakoś tak wyszło, że oddaliliśmy się
od siebie, on ma pracę w której spędza 3/5 lub 4/5 swojego życia, ja
mam pracę i studia i jakoś tak się rozeszło sad. Najgorsze jest to,
że ja jak taka idiotka, ciągle myślę, że jak on się wyprowadzi, to
zda sobie sprawę, że nie może beze mnie żyć i że za jakiś czas i tak
będziemy razem. Czy to nie smutne, taki głupi opytmizm?
Obserwuj wątek
    • smuteczek_na_zawsze Re: serce nie sługa? 26.02.08, 10:43
      mam to samo - też mam nadzieję, że jak się wyprowadzi to zatęskni...
      I wróci...
      • danagr Re: serce nie sługa? 26.02.08, 10:54
        niestety uczucia wypalaja sie, cos odchodzi bezpowrotnie i nie zawsze mamy na to
        wplyw. Jesli jest jakas next lub nie ma to i tak zatesknia bo jednak nie zawsze
        w zwiazku bylo zle, znaja was bardzo dobrze, rzeczywistosc z wami byla oswojona
        i lata razem spedzone tez duzo daja ale nie znaczy, ze wroca. Teraz przed nimi
        nieznane tereny, a to dodaje adrenaliny i ciekawosc pcha do przodu i nie raz to
        nie pozwala im na powrot. Stworzcie swoj swiat, a zrozumiecie moze ich chodz
        troche i wam bedzie o wiele lepiej.
        • sylwiamich Re: serce nie sługa? 26.02.08, 11:01
          I nie ma co sobie tej wiary wypominać.Bo ona jest potrzebna.Jest
          znieczule3niem na najtrudniejszy okres po porzuceniu.

          "Nie zabijaj tej miłości...
          daj spokojnie umrzeć jej..."
    • a.b1 Re: serce nie sługa? 26.02.08, 11:03
      nie, nie smutne
      czasami trzeba odejść od siebie, zeby sobie uzmysłowić co się
      straciło...
      więc bądź mądrą kobietą i daj mu odejść, poczekaj 2-3 miesiące i
      zobzczysz co się bedzie działo...
      sama w tym czasie się zmień, nowe ciuchy, kosmetyczka, raz na jakiś
      czas przelotny maleńki kontak z nim i bądź wtedy w bardzo dobrym
      humorze, troche go pokokietuj....
      jeśli w tym wszystkim nie ma kochanki, nie ma siły zeby nie wrócił
      pozdrawiam i duzo uśmiechu wink
      • anbale Re: serce nie sługa? 26.02.08, 12:21
        Myślę, że nie ma takiej możliwości, żeby człowiek, który się
        zupełnie odkochał, wypalił- na nowo się zakochał...Jeśli przygnała
        go z powrotem jedynie tęsknota do tego co znane i oswojone, to tylko
        po to, żeby się utwierdził w swym braku głębszego zaangażowania,
        albo też ulega zwykłemu wygodnictwu...
        Szanse na powrót uczuć w pełnej krasie są jedynie wtedy, jeśli
        jeszcze jakieś uczucie się tli, jeśli człowieka tylko zmogły
        problemy i nieporozumienia a emocje nie wygasły, ciągle ma w głowie
        tego swojego "drugiego"...
      • samaosia Re: serce nie sługa? 26.02.08, 16:12
        taaa, nie ma siły, akurat. po co jej dajesz ten cień nadziei?
        Ja czekam juz 4 miesiąc i nic. widujemy sie codzinnie, żyjemy w prawdziwej
        przyjazni i dupa blada - nic wiecej sad
    • drugiezycie Re: serce nie sługa? 26.02.08, 11:04
      Dziewczyny, wiem, że każdy przypadek jest inny i nie powinno się uogólniać. Ale
      "mój" kilka razy wracał, bo nie mógł beze mnie (i dziecka) żyć blablabla. I za
      każdym razem już "na zawsze". Nie wierzyłam, ale żal mi było rodziny, więc
      wybaczałam. Ale jakim kosztem? Zastanówcie się, czy stać Was na to, aby się
      narażać na kolejne cierpienia. I czy warto robić sobie złudną nadzieję? A może
      zacząć żyć od nowa? Pozdrawiam gorąco
      • nicky7 Re: serce nie sługa? 26.02.08, 12:07
        podobnie u mnie, rozstania i powroty, ciągła czteroletnia huśtawka...
        w pewnym momencie zaczynasz sie zastanawiać paradoksalnie, co z Tobą jest nie tak - żyć bez Ciebie nie może, z tobą również źle...
        ale trudno jest zrezygnować z nadziei i póki go kochasz, będziesz wierzyć. postaraj się tylko ... nie zapominać o sobie w tym czekaniu. i nie mam na myśli tylko ciuchów, kosmetyczki etc. trzeba pamiętać, że to TOBIE uciekają miesiące i lata. lepiej po prostu żyć. niech się po prostu zdarza.

        pozdrawiam
    • plisowanka Re: serce nie sługa? 26.02.08, 18:03
      Wiesz co, nie obraź się, ale intuicja mi podpowiada, że ma kogoś na widoku. Faceci jeżeli już chcą odejść, to zazwyczaj nie odchodzą w próżnię. Po prostu dobrze się ukrywał z tą nową znajomością, ale zważywszy na fakt, że spędzał dużo czasu poza domem - nie było to zapewne trudne. Zapewne po kilku tygodniach od rozwodu zacznie się pokazywać publicznie z nową partnerką mówiąc, że poznał ją dopiero po rozwodzie...
    • sadaga Re: serce nie sługa? 26.02.08, 18:31
      witaj! radzę nie rozbudzać w sobie nadziei. jeśli on mówi ze nie
      kocha to niestety zapewne tak jest. bardzo mi przykro ale uwazam ze
      on juz zrezygnował. nie wiem czy kogos ma czy nie, choc prawdą jest
      ze w 99 na 100 mężczyzna nie odchodzi w próżnię... Twój m moze byc
      tym 1.
      kolezanka ma racje. byłas szczęsliwa i tego nie niszcz w sobie.
      bylas w tym wszystkim szczera. to Twoje uczucia i emocje. choc wiem
      ze to proste nie jest. potrzeba czasu.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka