Spędziłam dzisiaj popołudnie z rodziną mojej siostry, miłe
popołudnie. Podczas rozmowy o naszych rodzinnych cechach

mój
szwagier powiedział do mojej siostry:
"Ja Cie jeszcze raz proszę zrozum to- cieszę się , że jest ciasto
upieczone, pyszny obiad, ale ja chcę ( po chwili mówi ze śmiechem-
zgadzam się )mniej ciasta, a więcej sposkoju, przestań napedzać
siebie i mnie, że ciągle coś musimy, więcej luzu, więcej radości"
Pozrozmawialiśmy, potem pośmialiśmy się trochę w trójkę na ten
temat, wreszcie stwierdzili, że wrócą do tej rozmowy bez świadka
Pisze o tym, bo zachwyciła mnie w swojej prostocie i celności ta
komunikacja. W moim małżeństwie takiej nie było, było uzaleznienie i
współuzaleznienie i to wyklucza taką prostą, jasną komunikację.
Myslę jednak , że w wielu rodzinach bez " skazy " uzależnienia
brakuje takich prostych komunikatów, które porządkują to co powinno
być uporządkowane.