08.03.08, 18:19
kilka dni temu mąż po 3 latach małżeństwa oswiadczył, że chyba mnie
nie kocha i czas pomyślec o rozwodzie, wszystko zwaliło mi sie na
głowe! Nie mamy dzieci, przez 5 lat naszego związku ( 3 lata po
ślubie) wszystko było ok. nie spodziewałam sie zupelnie takiego
ciosu! od tego strasznego wieczoru nie rozmaiwamy prawie wcale! Nie
wziął sie jeszcze za pakowanie, poprostu wyszedł 2 dni temu i nie
wrócił! Swiat mi sie zawalił, bardzo go kocham! niemam nikogo z kim
mogłabym o tym porozmawiac!
Obserwuj wątek
    • bolutiebolutie Re: co dalej? 08.03.08, 19:01
      Jakbym czytała swoja historię... 5 lat związku, 2,5 roku małżeństwa,
      którego wszyscy nam zazdrościli - aż tu w walentynki: chyba Cie juz
      nie kocham, czas sie rozstac, nie męczmy się dłużej... My tez nie
      mamy dzieci, bo 3 dni temu poroniłam ciążę (która i tak nie miałaby
      szans, bo była pozamaciczna), mąż wyprowadza sie na raty... Wiem,
      jak sie teraz czujesz, wiem, że to potwornie boli... I pewnie długo
      jeszcze będzie boleć sad Ja tez kocham mojego męża, ale siłą go przy
      sobie nie zatrzymam, do miłości nie zmusze... Poczekaj może jak Twój
      mąż wróci - może mu się odwidzi i zorientuje sie, jaką bzdure
      palnął, porozmaawiaicie i będzie ok... Czego Ci zyczę z całego
      złamanego serca
      • samaosia Re: co dalej? 08.03.08, 19:30
        taaa, wróci, ja od 5 miesięcy czekam na to "wróci". rozum mówi "nie czekaj, żyj
        dla siebie" a serce krwawi i szlocha
        też powiedział - nie kocham cie.
        my jestesmy po slubie nascie lat i mamy dzieci, nie jest mi przez to lżej, moze
        ciężej, nie wiem, chyba wszystkie porzucone kobiety czują to samo
        czekam na ten czas, ktory ponoć leczy rany
      • made83 Re: co dalej? 08.03.08, 20:06
        Niestety, nie wróci, przed chwilą napisał smsa ze go nie bedzie na
        noc, nawet nie zadzwonił, wiem ze jutro bedzie bo ma w domu
        wszystkie rzeczy a w poniedziałek do roboty! czuje się normalnie jak
        jakis smiec!
      • made83 do bolutiebolutie 08.03.08, 20:21
        wiem, że nie wroci chyba ze po rzeczy, bardzo mi przykro z powodu
        twojej ciazy, my rozmawialismy o dziecku kilak miesiecy temu, wiem,
        ze sila go nie zatrzymam, chcialabym tylko wiedziec co takiego
        zrobilam zle, w czym tak zawinilam! czemu on sie tak pastwi
        psychicznie, wie ze siedze smam w domu ze nie mam nikogo tak
        bliskiego jak on, rodzice daleko, jedna jedyna przyjacioka wraca
        dopiero 19, w pracy raczej koledzy i kolezanki nie nadaja sie na
        tego typu rozmowy! planowalismy wycieczke zycia w czerwcu, juz
        wszystko ustalone, zaplacone, znajomi gotowi i co ja teraz im
        powiem, on stwierdzil ze moge sama sobie jechac, tak i bede sie
        czula jak piate kolo u wozu 3 malzenstwa i ja!
        • bolutiebolutie Re: do bolutiebolutie 08.03.08, 20:34
          Wiesz, my staralismy sie o dziecko od półtora roku - jeździlismy po
          klinikach leczenia niepłodności... więc tym wiekszy cios, ze niby
          się "udało", ale i tak nie miało to żadnych szans. Jednak wbiło mnie
          to baaaardzo głeboko w ziemię sad Tego co źle zrobiłaś - nigdy sie
          nie dowiesz z prostej przyczyny, która uświadomiły mi cudowne osoby
          udzielające sie na tym forum - bo to nie Twoja wina... Nie wiem co
          wstepuje teraz w mężczyzn, że lekka reka przekreslaja wspólne lata,
          wspomnienia, uczucie, itp. Na "pocieszenie" powiem Ci, że my juz
          mielismy zaplanowany długi weekend majowy i planowalismy wyjazd na 3-
          cia rocznice slubu w czerwcu... Cóż, będe musiała zmienić plany sad
          Dołujące jest jeszcze to, że wokół mnie owszem sa przyjaciele i
          ludzie mi bliscy, którzy próbuja wyciągać mnie za uszy z tego szlamu
          w którym tkwie po czubek głowy, ale... no własnie - wszyscy oni maja
          rodziny, dom, dzieci... A ja zostałam sama jak palec... 33-letnia
          porzucona przez męża, niekochana, poroniona singielka sad
          A czemu sie pastwi psychicznie? Bo mu to sprawia jakąś dziwna
          przyjemnośc, bo czerpie swoja siłę z Twoich łez, smutku, żalu i
          rozpaczy - ja tez to przerabiałam i cały czas przerabiam, niestety.
          Jakbym jeszcze mało przeszła...
          • made83 Re: do bolutiebolutie 08.03.08, 20:42
            Smieszne moze ale my tez w czerwcu planowalismy wyjazd naszego
            zycia, i teraz stwierdzil zebym sama sobie jechala skoro wszystko
            zaplacone! jak patrze na niego jak sie zachowuje jak sie do mnie
            zwraca to nie moge uwierzyc ze to ta osoba z ktora planowalam cale
            zycie, z dnia na dzien zmienil sie w jakieg potwora, jak to jest
            mozliwe! mam nadzieje ze nie bedzie mnie meczyl tak jak twoj i na
            raty bedzie znikal z mojego zycia, z jednej strony chcialabym zeby
            raz na zawsze zniknal z mojego zycia, z drugiej mam ochote rzucic
            sie przed nim na kolana o blagac zeby mnie nie zostawial! co ja bez
            niego zrobie, jak sobie poradze!?
            • bolutiebolutie Re: do bolutiebolutie 08.03.08, 20:52
              Nie rób tego!! Ja to zrobiłam, schowałam dume do kieszeni i
              prosiłam, błagałam... I im bardziej ja byłam uległa i prosząca - tym
              bardziej on mnie nienawidził, odtrącał i traktował jak śmiecia...
              Mój mąż podobnie jak Twój tez sie doskonale maskował przez 5 lat i
              dopiero niedawno wyszło szydło z worka... Naskoczył na mnie,
              krzyczał, toczył piane z ust, był jak dzikie zwierze, które mnie
              zaraz na strzepy rozszarpie. To było w zeszła niedziele. W
              poniedziałek wysłałam pozew rozwodowy. I gdy w końcu sobie wszystko
              ułozyłam w głowie (z ogromna pomoca tutejszych Forumowiczów), to w
              środe nastąpiło to co nastapiło sad i tu mój mąż tez sie nie
              sprawdził, bo zamiast o mnie, o moich emocjach, o tym co ja teraz
              czuję, to zaczął się nad soba użalac, że cierpi, bo przez 8 tygodni
              był ojcem i o tym nie wiedził... Mężczyźni w wiekszości przypadków
              sa egoistami... A my głupie kochamy, wybaczamy i myslimy o nich...
              Czas chyba pomysleć o sobie... Jesli chciałabys sie wyżalic,
              wygadac, spotkac sie (o ile mieszkasz w stolicy), albo wyryczeć sie
              komus w nocy do ucha - to napisz do mnie na mail'a, podam Ci swój
              numer - służe uchem, które na pewno Cie zrozumie... mój mail:
              agatamod@wp.pl
              • made83 Re: do bolutiebolutie 08.03.08, 21:07
                napisalam na maila
                • bolutiebolutie Re: do bolutiebolutie 08.03.08, 21:19
                  akurat jak na złość nie działa poczta na wp.pl, ale jak tylko
                  odbiore maila - od razu odpisze. Cierpie ostatnio na bezsennośc,
                  więc będe sprawdzać pocztę.
                  • made83 Re: do bolutiebolutie 08.03.08, 21:24
                    ja tez od kilku dni nie spie, nie jem, nic porostu! moze masz jakis
                    komunikator gg lub tlen?
          • a.niech.to Re: do bolutiebolutie 08.03.08, 20:54
            bolutiebolutie napisała:

            > A czemu sie pastwi psychicznie? Bo mu to sprawia jakąś dziwna
            > przyjemnośc, bo czerpie swoja siłę z Twoich łez, smutku, żalu i
            > rozpaczy - ja tez to przerabiałam i cały czas przerabiam,
            > niestety.
            Kolejny psychopata? Nie do wiary, żeby ich było aż tylu.surprised
            Wysyp jakiś wczesnowiosenny czy cóś?
      • esencja999 Re: co dalej? 09.03.08, 08:48
        A ja myślę,że lepiej ,żeby mu się nie odwidziało-bo nigdy nie będziesz wiedzieć,
        kiedy zrobi cos podobnego znów. Zyczę Ci natomiast ,zebyś spotkała kogoś, kto
        Cię doceni i pokocha, kogo będziesz pewna. Trzymaj się!
        • a.niech.to Re: co dalej? 09.03.08, 09:05
          esencja999 napisała:

          > Zyczę Ci natomiast ,zebyś spotkała kogoś, kto
          > Cię doceni i pokocha, kogo będziesz pewna.
          Ten ktoś to ona sam. To na początek, później można się rozejrzeć.smile
    • mala_mala Re: co dalej? 08.03.08, 19:54
      wybecz sie, wygadaj siostrze, przyjaciolce albo kumplowi ze studiow
      niech cie przytula, na pewno jest ktos o kim jeszcze tak nie myslisz ale jest
      gotow byc dla ciebie oparciem, dla mnie byla to przyjaciolka z ktora sie nie
      widzialam od roku, zadzwonilam powiedzialam cos sie dzieje, powiedziala zebym
      przyjechala, sama nie mogla, male dzecko, rozmawialam z nia dlugo i ta pierwsza
      rozmowa z kims zywym, z kims komu mimo iz nie widzial mnie kupe czasu ale komu
      na mnie zalezy, dala mi sile na nastepny dzien, swoj bol wygadalam tutaj i
      wlasnie rodzinie i przyjaciolom, naprawde pomaga wyrzucenie tego z siebie
      spakuj jego rzeczy skoro chce rozwodu niech sie wyprowadzi
      jesli powiedzial ze cie nie kocha, nie zmusisz go do tego
      ale sa typy ktore jak moj byly uwielbiaja jak sie o nich walczy prosi czeka to
      ich kreci kiedy ja sie wyprowadzilam z naszego mieszkania, powiedzialam koniec,
      wiesz jaki byl wkurzony jak zobaczyl mnie usmichnieta i szczesliwa, kiedy nie
      prosilam o nic, jaki byl zawiedziony ze nie umieram juz z rozpaczy?
      zaczal sam probowac cos naprawiac, pisac, dzwonic ze kocha ze to byl blad...
      moim bledm bylo sluchanie go, bo on moze i kocha, ale siebie
      oklamywal mnie, oklamywal ta druga i tak lawirowal przez pare miesiecy, w
      zasadzie do sprawy rozwodowej
      ja sama wnioslam o rozwod z jego wylacznej winy, skonczylo sie na 1 rozprawie
      zgodnie moim wnioskiem
      a teraz zyje i jestem szczesliwa, mimo iz myslalam ze trafilam w otchlan bolu z
      ktorej nigdy juz sie nie wydostane
      niepielegnowana milosc umiera w nas... wiec skoro decyzja juz zapadla i na 99%
      jest ktos inny skoro wyszedl i nie wrocil, to pozwol umrzec tej milosci w sobie
      ktora niestety podobnie jak ja i wiele innych kobiet obdarzylas
      nieodpowiedniego, nieodpowiedzialnego i zmiennego faceta
      bedzie k...sko bolec ale przejdzie i na podstawie wlasnych doswiadczen z
      odgrzewanymi zwiazkami na twoim miejscu zaczelabym pisac pozew rozwodowy, nie
      musisz go wysylac ale usiadz i zastanow sie nad tym czlowiekiem i waszym malzenstwem
      wez wszystko pod lupe i pomysl czy naprawde zawsze bylo tak fajnie i jakie wady
      ma ten facet
      kiedys myslalam ze bylam cholernie szczesliwa z moim facetem, wlasnie kiedy
      powiedzial mi ze przestal mnie kochac, bylam pewna bylo tak idealnie... i co sie
      stalo???
      przeczytalam ostatnio mojego bloga... z czasow kiedy to niby bylo tak
      cudownie... i... nie bylo, ciagle pisalam ze zrobil cos co mnie zranilo,
      opisywalam wady tego zwiazku... to ze moje rozmowy z nim nic nie zmieniaja, ze
      jest raczej coraz gorzej itd.
      sama bylam przez chwile w szoku skoro bylo mi tak zle to po co w tym tkwilam,
      odpowiedz prosta pielegnowalam w sobie milosc i uwielbienie do tego faceta, nie
      bylam szczesliwa ale staralam sie jego uszczesliwic...
      • made83 Re: co dalej? 08.03.08, 20:13
        Dziekuje! Mysle ze gorszego samopoczucia nie moge miec! Boje sie
        tylko co to bedzie jak ta cala maszyna rozwodowa ruszy! Niewiem czy
        mam go sama spakowac i wystawic walizki za drzwi, czy sama zlozyc
        pozew, skoro to on sam postanowil odejsc to czy powinien sam sie z
        tym uporac?
        • mala_mala Re: co dalej? 08.03.08, 21:31
          ja tez sie balam ale tak naprawde to nic strasznego
          zaniesc do sadu wniosek o rozwod... ja nawet nie wiedzialam gdzie jest sad do
          tej pory, bladzilam po korytarzach szukajac dziennika podawczego odpowiedniego
          do rozwodow...
          ale trafilam i po 6 miesiacach mialam 1 i ostatnia sprawe
          gdy nie toczy sie klotnia o majatek bo np go nie ma
          gdy nie ma dzieci, sprawy rozwodowe nie sa tak zagmatwane i ciezkie jak w wielu
          przypadkach z forum
          nie boj sie tego, spakowac go mozesz nawet w worki na smieci i wyniesc do garazu
          czy piwnicy jesli macie, oczysc swoja przestrzen jak najszybciej i pozwol skonac
          uczuciu ktore w tbie jest
          zacznij myslec co bylo dla ciebie zle w tym zwiazku bo wybcz ale nie uwierze ze
          24h na dbe 365dni w roku byla szczesliwa z tym facetem, skup sie teraz na tym co
          tobie w nim nie odpowiada
      • bozenadwa Re: co dalej? 08.03.08, 20:18
        Kochana made jak czytam kolejny raz swiat zawalil mi sie na glowe
        to zaczynam watpic czy mezczyzni potrafia kochac innego czlowieka
        czy tylko kochaja siebie w kims.Wierze ci ze swiat ci sie zawalil bo
        sama to przeszlam i zreszta jak wiele znas na tym forum .Niestety
        nie ma innej rady ten bol trzeba wyplakac ,wykrzyczec nawet
        wyrzygac.Pszepraszam ze tak obcesowo pisze .szkoda ze nie ma przy
        tobie nikogo.Bo bardzo pomaga przytulic sie do kogos albo
        przynajmniej trzymac za reke.Jestem z toba ,wiem co czujesz i mocno
        cie przytulam.Uwierz na slowo ze ten straszny bol minie ,i powoli
        wraca sie do zywych.ZYcze ci duzo sily i pisz.MOze jednak jest ktos
        komu moglabys zaufac i wygadac sie ?pozdarawiam
        • made83 do bozenydwa 08.03.08, 20:33
          Dzekuje Bozenko!
          w tym momencie wydaje mi sie ze nigdy sie nie pozbieram! wiem na
          wszystko potrzeba czasu, tylko ile? jak tak wogole mozna, byc takim
          bezuczuciowym kolesiem! splynelo to po nim jak po kaczce, ja tu trzy
          dni sama w domu, nie moge spac nie moge jesc, czuje sie brzydka,
          niepotrzebna, a on bawi sie w najlepsze! jak mozna kogos przestac
          kochac z dnia na dzien bo jeszcze ze dwa tygodnie temu bylo wszystko
          ok, chyba ze jest tak swietnym klamca i aktorem!
          • bolutiebolutie Re: do bozenydwa 08.03.08, 20:38
            Mężczyxni sa świetnymi aktorami. Mój mąż tydzień temu przyznał mi
            sie, że ju w Święta Bożego Narodzenia podjął decyzję o rozstaniu!! A
            jednak w styczniu wymógł na mnie, żebym zrobiła badanie drozności
            jajowodów przed kolejna inseminacją... Jak go o to zapytałam - to
            usłyszałam, że myslał, że może dziecko nas scali i uczucie
            powróci... A na moje kolejne pytanie - skoro podjął decyzje w
            grudniu - to po co przez 2 miesiące zapewniał mnie o swojej gorącej
            miłości, mówił, że jestem jedyna prawdziwa miłościa jego zycia, że
            chce sie ze mną zestarzec i że nie może beze mnie zyć - to
            dowiedziałam sie, że ja go zmuszałam do pisania czułych mail'i i
            smsów!!! Za mężczyzna nie nadążysz, więc nawet nie próbuj...
          • a.niech.to Re: do bozenydwa 08.03.08, 20:59
            made83 napisała:

            > jak mozna kogos przestac
            > kochac z dnia na dzien bo jeszcze ze dwa tygodnie temu bylo
            wszystko
            > ok, chyba ze jest tak swietnym klamca i aktorem!
            Może coś sama przeoczyłaś, co pojawiało się na dużo dużo wcześniej
            niż wspomniane 2 tygodnie?
            • made83 Re: do bozenydwa 08.03.08, 21:03
              od kilku dni mysle tylko o tym, kiedy, w ktorym momencie to sie
              wszystko rozwalilo i zupelnie niewiem
              • a.niech.to Re: do bozenydwa 08.03.08, 21:26
                Wątpię, czy uda Ci się wyznaczyć taki moment. Przeważnie związki
                erodują latami, aż pozostaje tylko piasek osypujący się między
                palcami.
    • bolutiebolutie Re: co dalej? 08.03.08, 21:25
      Moja kuzynka jest osobą uduchowiona, eteryczna, wierząca w anioły,
      reinkarnacje, itp. Ostatnio poleciła mi anielskie karty, które
      sa "przewodnikiem" duszy i pomagaja w podjęciu trudnych, zyciowych
      decyzji. Ja na początku w to nie wierzyłam, ale... jak sama
      spróbowałam to jakos tak wszystko nagle ma ręce i nogi. Mozna
      wylosować taka karte w czyjejś intencji. I ja zaraz wylosuje w
      Twojej i napisze Ci Twoje przesłanie.

      P.S. naprawde nie jestem jakąś nawiedzona wariatka, ale to mi
      pomogło, więc chyba warto spróbowac...
      • made83 Re: co dalej? 08.03.08, 21:30
        Dobrze, daj znac co wyszło!
      • bolutiebolutie Re: co dalej? 08.03.08, 21:34
        Twoja karta to Anioły Fioletowego Promienia; przesłanie dla Ciebie:
        UDAJ SIĘ W ŚWIATŁO PRZEMIANY I POSZERZANIA ŚWIADOMOŚCI. rOZBUDZISZ
        WÓWCZAS W SOBIE UŚPIONE DOTĄD UMIEJĘTNOŚCI.

        Znaczenie karty: kiedy w Twoje życie wkrocza anioły wyzwolenia,
        wzywają Cie one do tego, abys wprowadził pewne zmiany do swojego
        dotychczasowego życia. Z pomoca aniołów wybawienia będziesz mógł
        teraz doprowadzić sprawy, relacje, więzy do końca oraz stopniowo sie
        od nich uwolnić. Jesli wylosujesz karte aniołów wybawienia,
        potraktuj to jako wezwanie do tego, abyś zmienił swoja obecną
        życiową sytuację poprzez dopisanie nowych wierszy do kroniki swojej
        teraźniejszości i przyszłości. Gruntownie przeanalizuj swoja
        przeszłość. jakie miejsca, okoliczności, ludzie zajmują wciąż Twoje
        mysli, pomimo, że nie istnieją już w Twoim zyciu? Jaki ciężar z
        przeszłości dźwigasz wciąż na swoich barkach? Z kim lub czym
        połączyły Cie więzy, które chciałabyś zerwać? Od kogo oczekujesz
        wciąż czegoś, co nie jest już mozliwe?
        • mala_mala Re: co dalej? 08.03.08, 21:44
          choc nie wierze w takie rzeczy ale nawet karty mowia bys powiedziala STOP i KONIEC
          daj sobie ta satysfakcje ze tak naprawde ty podjelas ostateczna decyzje, mozesz
          napisac o zwolnieniu z kosztow lub obnizeniu oplaty, nie musisz placic 600zl
          razem ze zlozeniem pozwu wiec niech cie nie przeraza ta oplata
          i uwierz bedzie dobrze! ze mna jest smile
          zaraz wychodze na impreze
          kilka miesiecy po calkowitym odcieciu sie od tego czlowieka ktorego wybralam
          sobie na meza a jestem szczesliwsza i czuje ze zyje!!!

          zagladam tu czasem bo przywazuje sie do ludzi... moze zbyt latwo ale dlatego
          czasem tu jestem choc raczej sie nie odzywam bo na innym etapie juz jestem niz
          wiekszosc, mam juz swoje dalej
          ty tez bedziesz miec, a boli bo musi! ale przestanie i to znacznie szybciej niz
          myslisz
          • made83 Re: co dalej? 08.03.08, 21:47
            dziekuje, baw sie dobrze, mam nadzieje ze niedlugo tez bede mogla
            sie usmiecnac, pobawic i powiedziec ze to wszystko juz jest za mna
        • made83 Re: co dalej? 08.03.08, 21:45
          Dziekuje bardzo! wiesz, ma to w sobie jakas prawde, po przeczytaniu
          kilka razy znaczenia dochodze do wniosku ze rzeczywiscie mam ten
          bagaz z przeszlosci, a ostatnie zdanie pasuje jak ulal do mojej
          obecnej sytuacji
          • bolutiebolutie Re: co dalej? 08.03.08, 21:48
            Mówiłam, że cos w tym jest, choć sama dośc sceptycznie podchodziłam
            do takich rzeczy... Ale, człowiek uczy sie całe zycie. Teraz musze
            nauczyć sie żyć sama.
            • made83 Re: co dalej? 08.03.08, 21:54
              Tak, tylko jak, ja sobie tego nie jestem w stanie wyobrazic, wiem ze
              go jutro zobcze, ale niewiem jak to bedzie jak zamknie drzwi po
              drugiej stronie raz na zawsze, a ja zostane sama jak palec w srodku,
              bez niego! nie moge nawet o tym myslec! bo normalnie umieram od
              srodka!
          • bolutiebolutie Re: co dalej? 08.03.08, 21:54
            aha, moje domowe gg to 8308926
            • made83 Re: co dalej? 08.03.08, 22:00
              wyskoczyla kamila i maciek to ty?
              • bolutiebolutie Re: co dalej? 08.03.08, 22:08
                tak, to ja, ale juz bez Maćka sad
        • a.niech.to Re: co dalej? 09.03.08, 09:19
          bolutiebolutie napisała:

          > Gruntownie przeanalizuj swoja
          > przeszłość. jakie miejsca, okoliczności, ludzie zajmują wciąż
          Twoje
          > mysli, pomimo, że nie istnieją już w Twoim zyciu? Jaki ciężar z
          > przeszłości dźwigasz wciąż na swoich barkach? Z kim lub czym
          > połączyły Cie więzy, które chciałabyś zerwać? Od kogo oczekujesz
          > wciąż czegoś, co nie jest już mozliwe?
          Rzeczowe wskazania, co po rozwodzie czynić należy, aby zbudować nową
          siebie, zdolną do samodzielnego życia. Wystarczy podstawić konkrety.
          Tak mało i tak dużo. Fragment dedykowałabym rozwódkom wychodzącym ze
          związków z bagażem uzależnienia.
    • leptis odpowiedz sobie sama..... 09.03.08, 04:57

      czytam....czytam....o oczy przecieram ze.....ze zdumienia....

      facet 3 dni temu...powiedzial, ze CHYBA nie kocha....a Ty juz o
      rozwodzie piszesz....i tak sie w myslach godzisz...na tą konstrukcję
      myślową....bez pogadania...wyjaśnienia....

      Co to Cię spotkało....z....Twojego przecież wyboru?
      "Fakultatywna" przepaść jakaś!...ze "gęby" nie otwierasz...

      że się godzisz tak traktować...i od trzech dni nawet "za troki"
      gościa nie wziąć i sprawy powyjaśniać....nie rozumiem tego

      Wiesz co?! wkurwienia na codzien Ci zycze!....czasem pomaga....
      nie trafić...do ulubionego na tym forum...medyka..
      • leptis Re: odpowiedz sobie sama..... 09.03.08, 08:04
        chyba ze?....mam wyjasnieniesmile)

        Ty nie masz problemusmile))

        Ty po prostu...przyszlas wczoraj...ukochac...nasza "Bolu..." smile)


        Och!! zeby tak było smile))))


        MIłego dnia wszystkim smile))))))))



        • made83 Re: odpowiedz sobie sama..... 09.03.08, 09:08
          Niestety crying zadna rozmowa nie dala nic! powiedzial ze chce rozwodu,
          zdania nie zmieni, a teraz z kim mam rozmawiac wylaczony telefon,
          niewiem gdzie jest!
          • leptis Re: odpowiedz sobie sama..... 09.03.08, 11:26
            zdania nie zmieniam....trzeba pogadać....

            jakby to były co nie które forumowiczki...
            a ja bym był tym facetem....z wyłączonym megafonem...
            to już bym leżał...
            przywalony ich butem....pod stołem...
            i to z ich oczekiwaniem jeszcze...ze cos w koncu powiem....

            jesli jest tak jak piszesz rzeczywiscie...trzeba to
            ratowac...rozmowa...przede wszystkim...
            • made83 Re: odpowiedz sobie sama..... 10.03.08, 08:43
              ja tez juz zdania nie zmienie, rozmowa nic nie dala nie daje i nie
              da! dosyc rozmow z tym Panem!
              • leptis Re: odpowiedz sobie sama..... 10.03.08, 16:29
                szkoda, wielka szkoda...
                no ale przynajmniej probowalas Made smile...

                wszystkiego dobrego smile...
                Cokolwiek to w Twoim Made przypadku oznaczasmile
        • bolutiebolutie Re: odpowiedz sobie sama..... 09.03.08, 09:58
          co znowu? co znowu "Bolu"...? Rozumiem, że chcesz sobie na mnie
          znowu pojeździć...? prosze bardzo i tak nie mam siły, żebyc Cie
          przed tym powstrzymać.
          • leptis Re: odpowiedz sobie sama..... 09.03.08, 11:39
            Pojezdzic na Tobie...No co Ty!...toz to by cała moja
            podwórkowa "fakultatywność" wyszła...jak wogole mogłas tak o mnie
            pomyslec...

            a wczorajsze Wasze rozmowy publiczne czytalem oczywiscie...to cale
            karciane szamanstwosmile)...podobno pomagajacesmile))...ale juz przy
            szczegolach..drogi..ludzkiego rozrodu...wysiadlem...na dluzsza
            chwile...

            JA czlowiek zdyscyplinowanysmile....
            dzienny plan realizuje bardzo starannie...
            czego i Tobie zycze, "Bolu..."smile))...
            Mam nadzieje, Panie uchowaj!!...nie Karinka...
            w koncu przez rodzicow nazwana...
            • bolutiebolutie Re: odpowiedz sobie sama..... 09.03.08, 11:47
              Skoro Ty wysiadłes na dłuższa chwilę to pomysl sobie co ja teraz
              czuję... I jak sie czuję... I żadnej pomocy, żadnego zainteresowania
              ze strony "załamanego ojca" - czy juz nie krwawie, czy nic mi nie
              potrzeba... Nic, zostałam calkiem sama. Ze swoim bólem,
              cierpieniem...
              I jesli ktos chce mnie jeszcze bardziej dobić - to bardzo prosze, bo
              trafi na podatny grunt...
              • leptis Re: odpowiedz sobie sama..... 09.03.08, 12:09
                przepraszam

                spróbuj przewietrzyć swój umyslsmile....nie epatować go ciągle swoim
                bólem...

                wyjdz na dwór..porozmawiaj ze znajomymi, przyjaciołmi...Tylko Ty
                teraz mozesz sobie pomóc...

                to wazne....to działa...ja to sprawdzilem...to pomaga....nie
                mozna "siedziec w domu"...

                wracam do MOJEGO PLANU DNIA

                duzo spokoju zycze "Bo..." smile

              • a.niech.to Re: odpowiedz sobie sama..... 09.03.08, 12:12
                bolutiebolutie napisała:

                > I jesli ktos chce mnie jeszcze bardziej dobić - to bardzo prosze,
                > bo
                > trafi na podatny grunt...
                Nie pozwalaj sobie na bycie ofiarą, to zwalnia od odpowiedzialności,
                a bez niej nie zrobisz ze sobą nic sensownego.
                • bolutiebolutie Re: odpowiedz sobie sama..... 09.03.08, 12:23
                  Sęk w tym, że ja nie wiem co chcę ze soba zrobic... i czy w ogóle
                  chcę... Nie mam na nic siły.
                  • bozenadwa Re: odpowiedz sobie sama..... 09.03.08, 12:45
                    Bolutie nikt za ciebie nie przezyje zycia ,tego bolu.POprostu nie ma
                    innejrady bolutie nie ma innej rady.NIkt ci tego nie zyczy,ale
                    wiekszosc juz to przeszla i wie ze nie ma innej rady.Druga sprawa
                    ofiary przemocy psychicznej w dziecinstwie ma ja zrujnowane poczucie
                    wlasnej wartosci.To co teraz napisze to nie jest przeze mnie
                    wymyslone < cyt. DZIECIOM ,OFIAROM PERWESYJNEJ PRZEMOCY> NIE
                    POZOSTAJE NIC INNEGO, jak mechanizm obrony polegajacy na
                    rozszczepieniu osobowosci.Sa nosicielami martwego jadra
                    psychicznego.Wszystko to,co nie zostalo przetrawione w dziecinstwie,
                    odtwarzane jest w wieku doroslym, w formie niezmiennych schematow
                    dzlalania dalej wysle zaraz
                    • bozenadwa Re: odpowiedz sobie sama..... 09.03.08, 12:55
                      I chociaz nie wszysstkie maltretowane dzieci staja sie
                      maltretujacymi rodzicami,tworzy sie spirala destrukcji.Kazdy z nas
                      moze zostac doprowadzony do tego, ze odtworzy na drugiej osobie
                      swoja wewnetrzna agresje..Z uplywem czasu dzieci czy ofiary
                      zawladniecia zapominaja o przemocy,ktorej doznaly/ wystarczy ,by nie
                      chcialy o tym pamietac/ lecz odtwarzja ja na sobie lub na innych.
                      KONIC CYT> ja odtwarzam na sobie moj m. na innych. NIe wiem jak jest
                      u ciebie z twoim m..Ale widze ze ty odtwarzasz ta agresja i niechec
                      do samej siebie na sobie samej .Skancz z ty to cie do niczego nie
                      zaprowadzi.MUSISZ ZYC DALEJ DLA SIEBIE .Pokochaj wreszcie siebie i
                      utul sama siebie.Moze sie myle ale powtarzam to juz tyle razy terapia
                      • bozenadwa Re: odpowiedz sobie sama..... 09.03.08, 13:03
                        Juz to pisalam leptis chce ci pomoc i wali z grubej rury.Bolutie i
                        made . TERAZ pisze od siebie i nie tylko. zajmowalam sie kiedys
                        bioterapia * aniolami* reinkarnacja i inymi szamanstwami.ZAjmowalam
                        sie tym ponad 20 lat.MIALAM nawet ^^sukcesy^^ w leczeniu itp. To na
                        poczatku wyglada cacy .Komu udala sie z tego wyjsc to wie ze z tym
                        nie ma zartow.Proponuje z dalega od takich rzeczy.Zycze wam duzo
                        sily i milosci ktora macie w sobie >W tej chwili skierujcie ja do
                        siebie samej pozdrawiam
                  • a.niech.to Re: odpowiedz sobie sama..... 10.03.08, 17:23
                    bolutiebolutie napisała:

                    > Nie mam na nic siły.
                    Potraktuj ten stan jak chorobę, spokojnie poczekaj na przypływ
                    energii.
                    • bolutiebolutie Re: odpowiedz sobie sama..... 10.03.08, 17:39
                      Czekam, czekam i nic... Jak tylko zaczyna sie robić odrobinke
                      lepiej, jak pomysle sobie, że wszystko sie ułozy, że dam sobie rade,
                      itp. - to nagle on albo zadzwoni, albo napisze smsa - i burzy ten
                      mój maleńki z trudem budowany spokoik... Teraz napisał czy puściłam
                      przelew za mieszkanie i przy okazji zapytał czy to na pewno była
                      ciąża pozamaciczna (wybacz Leptis za mało "smaczne"
                      słowo "pozamaciczna" - wiem, jakim jestes wrażliwym estetą). Żadne
                      jak sie czujesz, ani nic... Jak sie troszke uspokoję - to znowu będe
                      kłaść cegiełke spokoju na cegiełce spokoju... A za jakis czas mój
                      mąż podpali lont i i zburzy mój mozolnie stawiany mur... i tak w
                      kółko, syzyfowa praca sad
                      • leptis Re: odpowiedz sobie sama..... 10.03.08, 17:56
                        nie to rzeczywiscie przesada by byla....jakbym mdlal na te slowa...nie jest az
                        tak ze mna zle "Bo..."

                        popatrz na to tak....komore mozna wylaczyc....i...co jakis czas...glebokie
                        znieczulenie smile..zalaczasz jasmile...i w "minutke" lapiesz wszystkie sms-y z paru
                        godzin...i tak to Ty decydujesz, kiedy to odbierasz...a nie On...


                        Ciesze sie ze tam cos skrobnelas....
                        i to nawet na zlosliwosc sie pokusilas...nawet dosc "wyfakultecona"....hihi


                        PS
                        Tylko tymi buzki nie wysylaj...On sie cos za czesto odzywa...zebym wiare
                        mial...na czysty...estetyczny...MOJ...pysiaczek...po tej nocy...
                        • bolutiebolutie Re: odpowiedz sobie sama..... 10.03.08, 18:53
                          Z tą komórą to nie taka prosta sprawa, bo to telefon słuzbowy i
                          dzwonia klientki i klienci. Mniej klientów - mniej pieniążków. Mniej
                          pieniążków - dłuższa droga do nowego samochodu na widok którego
                          mojego męża krew zaleje...

                          Złosliwości...? Jaaa...? nieee...
                          • leptis Re: odpowiedz sobie sama..... 10.03.08, 19:02
                            Wiesz Co "Bolu..." ....o krwi to Ty juz przestan mowic....

                            bo...."morda" z kubelka na chwile wyjrzala...na Twoja "fakultatywnosc"
                            fizjologiczna sie nadziala....

                            i juz sie jej do kubelka zpowrotem wracac po prostu zachcialo smile))

                            Pa Skarbie...skladaj te cegielki...czerwone...ale beze mnie..

                            ja po prostu znowu wysiadamsmile
                      • leptis Re: odpowiedz sobie sama..... 10.03.08, 17:59
                        Errata:

                        zamiast:

                        tymi

                        ma byc:

                        Ty mi


                        w razie znalezienia innych bledow prosze o zgloszenie smile)))
                      • leptis Re: odpowiedz sobie sama..... 10.03.08, 18:46
                        "Bolu..."....jak te cegielki bedziesz ukladac....zostaw...szparke....co bym w
                        pore uciec mogl......nie chce z Toba splonac tu...smile))...z tymi przelewami..i
                        innymi papierami...








                        przepraszam "Bolu...", jesli przeginam smile....

                        wszystko przez SAGADAGA DOO....mogla mojego pysiaczka nie ruszac....

                        juz "morda w kubel"....
                        dajcie jeszcze pozyc mi....
                        • bolutiebolutie Re: odpowiedz sobie sama..... 10.03.08, 18:55
                          przeginasz, a i owszem... widac taki Twój... ten... no... jak by go
                          tu nazwać... "UROK"...
                          • leptis Re: odpowiedz sobie sama..... 10.03.08, 19:32
                            ja przez szparkę ...Ty przez komin....A gdzie "made83" ?


                            ide szukac jej smile
                            • leptis Re: odpowiedz sobie sama..... 10.03.08, 22:39
                              no i koniec sad...nie moge JEJ znalesc...

                              jeszcze pare godzin temu mowilem;
                              "szkoda, wielka szkoda...."

                              nie sadzilem ze to o samej Made bedzie..

                              Co prawda "Made in 1983" to egzeplarz popularny...zaraz
                              jakis "zamiennik" na forum, podobny egzemplarz znajdziemy....
                              ale tej...jednej...tej jedynej rady dawalem....a tu jej juz nie ma sad


                              szamanilas "Bolu....", szamanilas.. w sobote wieczor....
                              moze jakis adres JEJ wydebilas....
                              no to pozdrow JA ode mnie...
                              co by sie zalamana...dzisiaj...nie polozyla...

                              Dobranoc




                              • made83 Re: odpowiedz sobie sama..... 11.03.08, 08:54
                                Zastanawiam się Leptis tylko co maja na celu twoje wypowiedzi!
                                obserwujesz rozne watki i wypowiadasz sie! czy to aby nie terapia???
                                gdzie made? - widze ze zyjesz tylko tym forum! moze poczytaj sobie
                                nowe posty, napewno znajdziesz lepsza pozywke!
                                serdecznie pozdrawiam!
                                • leptis Re: odpowiedz sobie sama..... 11.03.08, 09:46
                                  Hej Made...Trzecia...z serii 80siat smile
                                  Hej Bolu....smile...z listy....mojej...forumowej....smile

                                  Zbyt zajety teraz jestem...by...sie z Wami...teraz..."terapeutyzowac"...smile

                                  dbajcie...tam...O SIEBIE....dzisiaj smile
                                • leptis Re: odpowiedz sobie sama..... 11.03.08, 09:50
                                  jeszcze jedno Made...

                                  ja nie jestem "kukuryku"...co na kazde....pianie....do pisania...staje...


                                  smile))))))))
                                  Ciesze sie Wami jak cholera smile))
    • pimpulec Re: co dalej? 09.03.08, 12:33
      Cześć.Nie dramatyzuj.Moja ex żona na wigilię 2001r.oświadczyła mi że
      chce rozwodu i 5-lat małżeństwa szlak trafił.Zajmowałem się synem 4-
      lata a sąd mi go zabrał i nie miałem ani żony ani syna.Gdybym przez
      przypadek nie natrafił na moją obecną żone teraz najprawdopodobniej
      byłbym alkoholikiem lub mówiliby na mnie świetej pamięci.
      Tobie też radzę znależć sobie fajnego faceta to pomaga.zawsze służę
      radą i zakładaj zawsze tego kwiatu jest pół światu

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka