Dodaj do ulubionych

Dziecko zerwało kontakt - co robić?

14.03.08, 22:56
Co zrobić w sytuacji kiedy dziecko zerwało kontakt z ojcem? Po
rozstaniu kontaktowali się: wspólne wyjśćia do kina, wakacje,
zakupy, koncerty. Nagle, w okresie okołorozwodowym jakby
bespośrednio w reakcji na podejście żony, córka (gimnazjum) zaczyna
popuszczać kontakt z dnia na dzień. Wpierw zaczyna jej brakować
czasu (nagle okazuje się, że jest najbardziej zajętą nastolatką w
kraju, a "niby" umówione spotkania z koleżankami są niezmiernie
ważne). Potem przychodzą zdawkowe dialogi, podtrzymanie kontaktu
jest słabe. Córka zaczyna się wypowiadać w kwestii rodziców o czym
wcześniej nie chciała nic słyszeć. Z chwilą pomyślnego dla strony
rozwiazania sprawy rozwodowej, mała zrywa kontakt: blokuje maile,
komunikatory, nie odbiera telefonów, zmienia numer. Udaje że ojca
nie ma... Matka twierdzi, że ona w tym palców nie maczała. Ja nie
wierzę znając charakter matki.
Wiem, że dziecko może mieć żal o to że rodzina się rozpadła. Dzieci
inaczej pojmują te sprawy - dla nich relacje międzyludzkie są
proste, nie przyjmują do wiadomości, że aby rodzic był z drugim
rodzicem szczęśliwy musi go kochać. Z drugiej strony być może
paradoksalnie tak jest wygodnie dziecku (możliwe?), bo to ojciec był
tym stojącym na straży, karzącym, nie pobłażającym.
Trwa to już kilka miesięcy. Jedni mówią żeby przeczekać. Ile można?
W końcu ma się świadomość, że z każdym dniem człowiek się oddala od
dziecka. Co robić???
Obserwuj wątek
    • ta Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 14.03.08, 23:41
      "Z chwilą pomyślnego dla strony
      > rozwiazania sprawy rozwodowej, mała zrywa kontakt: blokuje maile,
      > komunikatory, nie odbiera telefonów, zmienia numer. Udaje że ojca
      > nie ma... Matka twierdzi, że ona w tym palców nie maczała. Ja nie
      > wierzę znając charakter matki."

      To co było pomyślne dla "strony" widać nie było pomyślne dla dziecka...
      Dziecko nie jest bezmyślną istotą, zakładam, że nie spłodziłeś idioty. Dopuść,
      że samo myśli, wyciąga wnioski i zachowuje się tak, jak jemu wydaje mu się
      słuszne i sprawiedliwe. Podejrzewać drugiego rodzica o manipulacje i złe
      nastawianie potomstwa do siebie jest najłatwiejsze do przełknięcia, ale jakże
      często niesłuszne !

      Jeśli byłeś "karzący" i "niepobłażający", otrzymujesz zwrot w tej samej walucie.
      Ta_

    • nangaparbat3 Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 14.03.08, 23:50
      Nie przeczekac - wytrwać.
      Gimnazjum - okropnie trudny wiek. Takze buntu przeciw autorytetom, budowania
      tozsamości. Jesteś - jako wcześniej surowy, a teraz porzucajacy - ojciec
      znakomitym obiektem do buntowania się. I żona naprawdę nie musiała maczać w tym
      palców.
      Co masz robić? Kochać. Poczytac o nastoletnich dziewczętach (np. "Ocalić
      Ofelie") i sprobować je zrozumieć, a przynajmniej dostrzec, jak kruche są,
      wrażliwe, pogubione.
      Nie mysleć o sobie, nie obrażać się, nie nadymać.
      Pukać.
      W końcu Ci otworzy.
      Jestes najwazniejszym mezczyzna w jej zyciu.
      Nawet jesli ona w tej chwili robi wszystko, by dac Ci odczuc, ze Cie nie
      potrzebuje.
      To tylko druga strona tego samego medalu.
      • bab-k Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 15.03.08, 07:17
        Co jeśli ona zakrywa uszy gdy się puka? Odcina wszystkie drogi aby
        do niej dotrzeć? Czy ojciec ma wystawać mimo to przed szkołą,
        dzwonić na domowy numer itp?
        • nicol.lublin Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 15.03.08, 07:38
          myślę, że czekać pod szkołą to nie bardzo...
          ale telefonować na domowy - tak. można czaem wpaść choć na chwilkę.
          kupić wielki bukiet kwiatów na dzień kobiet czy coś w tym stylu. jak
          mówi, że nie ma czasu, wpadaj choćby na chwilę. mów, że kochasz, że
          tęsknisz. może zaproponuj jej zakupy??? dziewczynki to uwielbiają?
          ja bym poprosiła też żonę aby wybadała sytuację i powiedziała co
          jest grane.
        • a.niech.to Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 15.03.08, 08:53
          Pozostaje Ci czekanie. Dzieci mają tego pecha, że kochają rodziców.smile
          Nie przekrocz linii szacunku dla decyzji latorośli i samego siebie.
          Propozycja szukania porozumienia - tak, naciski i przyjmowanie
          proszalnej pozycji - nie. Daj Młodej szansę na wchodzenie w
          dorosłość, a więc buduj układ partnerski jak bardzo by cię on nie
          uwierał.
    • artemisia_gentileschi Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 15.03.08, 08:40
      Jesli do rozwodu doszlo z Twojej winy (np. w przyplywie kryzysu
      wieku sredniego wymieniles sobie zone na mlodszy model) moze miec
      zwyczajnie do Ciebie zal, uzasadniony w dodatku. Gimnazjum to juz
      nie jest ten wiek, kiedy byla zona moze dowolnie sterowac corka -
      wiem ze ja obwinic jest najprosciej, ale gdyby Mloda chciala sie z
      Toba kontaktowac, matka nie bylaby w stanie jej przeszkodzic.
      • adela38 Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 15.03.08, 10:22
        Moze napisz do niej list i wyslij listem poleconym, by go sobiscie odebrala na
        poczcie. Mozesz w nim napisac co czujesz, ze rozwod z matka nie znaczy rozwodu z
        nia, ze nadal jestes i chcesz byc jej ojcem i moze zawsze na tobie polegac, ze
        boli cie jej odtracenie i czekasz by dala wam szanse na bycie rodzina...
    • burza4 Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 15.03.08, 12:53
      nie wiem jakie masz teraz relacje z byłą żoną, ale mnie jako matkę
      taki stan rzeczy by co najmniej niepokoił. Dzieciak nie daje sobie
      rady ze sobą (i jest to typowe dla tego wieku, niezależnie od
      dodatkowych bodźców w postaci rozwodu), po drugie - nie umie sobie
      poradzić z uczuciami, być może oskarża ciebie (może słusznie, a może
      tylko dlatego że łatwiej oskarżyć rodzica którego mniej się lubi -
      ty byłeś w rodzinie tym złym policjantem). Matka powinna dostrzec,
      że z młodą dzieje się coś złego i potrzebuje pomocy. Tu nie chodzi o
      ukłony w stronę byłego męża, ale o pomoc własnemu dziecku w uporaniu
      się z tą sytuacją. Bardzo prawdopodobne jest zresztą, że to co ty
      dostrzegasz, to ucinanie kontaktu - jest jedynie częścią problemu.
      Być może ma problemy również w szkole, sama mam fatalną opinię o
      gimnazjach w sensie organizacji, wyizolowanie wiekowe dzieci w wieku
      bardzo buntowniczym i chaotycznym daje bardzo złe skutki - w postaci
      choćby wiecznych konfliktów z rówieśnikami z byle powodu.

      reasumując - o ile to możliwe spróbuj pogadać z byłą żoną odnośnie
      tego co dzieje się z córką w szerszym kontekście, nie tylko waszych
      kontaktów. Może spróbować porozmawiać ze szkolnym pedagogiem?
      ogólnie - trzeba przeczekać, przy jakiejś okazji wziąć za kołnierz i
      powiedzieć w oczy "słuchaj, wiem że jesteś na mnie wściekła i masz
      żal, widzę, że nie chcesz się ze mną widywać - uszanuję to, ale
      wiedz, że nadal jesteś moją córką, bardzo cię kocham i zawsze możesz
      na mnie liczyć. Będę czekał na twój telefon".
      • bab-k Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 15.03.08, 13:20
        No właśnie, wychodzę z założenia, że matka powinna przede wszystkim
        dbać o dobro dziecka. Jej matka na pytanie co się dzieje że córka
        zerwała kontakt odpowiedziała z nieskrywaną satysfakcją coś w
        stylu "skrzywdziłeś ją to masz". Czy aby możliwe jest, że stosunek
        córki do ojaca może zmienić się o 180 stopni tak z dnia na dzień?
        Żeby zmieniła go tak sama od siebie? Mimo zapewnień, że się ją
        kocha, tłumaczeń, że to co się stało nie zmienia faktu że się jest
        rodziną. Nie było w tym procesie żadnego punktu zwrotnego, niczego
        co by nagle mogło zmienić te relacje dlatego węszę tu udział matki.
        A matka? Hmm, wykorzystuje sytuację: pozwala małej na wiele więcej
        (łącznie z całonocnymi wyjściami), kupuje markowe ciuchy, mówi "MOJA
        córka dobrze się uczy" i wiele inych. Nie chce pomóc, wyraźnie
        cieszy się z takiego obrotu sprawy, najwyraźniej chce funkcjonować
        za dwóch rodziców.

        Gdzie się udać z tym problemem? Możecie podac jakieś namiary na
        kogoś kompetentnego?
        • ta Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 16.03.08, 17:22
          Grochem w ścianę smile

          To jest JEJ córka, więc jak ma mówić ?
          "Córka państwa X. ' ?
          Ty zapewne mówisz także "moja córka"
          Nie bądź u...pierdliwy.
          Ta_
          • bozenadwa Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 16.03.08, 18:15
            A ja mam pytanie do autora tego watku.Bo jakos dziwnie piszesz.CZy
            to Ty jestes ojcem dziecka ? Naturalnie nie musisz odpowiadac na
            moje pytanie.
            • aron95 Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 16.03.08, 18:38
              bozenadwa napisała:

              > A ja mam pytanie do autora tego watku.Bo jakos dziwnie piszesz.CZy
              > to Ty jestes ojcem dziecka ? Naturalnie nie musisz odpowiadac na
              > moje pytanie.

              To jest ten lepszy model .

              tak samo miałem z synem ,nie chciał widywać matki , a ona jasne gromy
              wieszała na mnie że to moja wina .
              Zamiast skupić sie na zachowaniu kontaktów
              Gdy rodzic znika z życia codziennego dziecka , więzi rodzicielskiej zależności
              zostają zachwiane .Wręcz sie odwracają .
              Odchodzący rodzic jak chce utrzymać kontakt z dzieckiem , musi byc tą stroną
              pukającą
    • movisz Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 17.03.08, 16:27
      Przypuszczam ze jestes obecna pocieszycielka biednego ojca.
      To sie najczesciej tak zdaza ze one wlasnie przyjmuja role
      adwokatow, znajac sprawe z jednej strony tylko.
      Dlaczego corka nie chce utrzymywac kontaktow z ojcem to
      ona najlepiej wie. My mozemy tylko gdybac. Moje gdybanie to
      to, ze przypuszczalnie jego corka dopoki tata tylko sie wyprowadzil
      nie przyjmowala do siebie jak powazne jest jego odejscie.
      Przypuszczalnie
      myslala ze to kolejna klotnia rodzicow.
      Przypuszczalnie w swojej mlodej glowie nie dopuszczala mysli ze
      tata ja zostawi. Mozliwe ze dopiero dotarlo do niej ze tata juz
      nigdy nie bedzie z nimi czyli poczula sie porzucona przez ojca.
      Moze dopiero teraz sie dowiedziala ze tata ma kogos innego i czuje
      sie podwojnie porzucona bo dosyc ze traci pelna rodzine przez niego
      to w jej rozumieniu tata woli byc z obca dla niej kobieta anizeli z
      nia. Dlatego sie od niego odsunela bo czuje do niego ogromny zal i
      obrzydzenie. I przypuszczalnie jej emocje beda przeplatane
      zamknieciem sie w sobie i wykrzyczeniem swej krzywdy. Tyle ze nie
      zdziwilabym sie jakby byla "zamknieta" przy tacie a wykrzykiwala
      swe krzywdy przy mamie przy ktorej czuje sie bardziej
      bezpieczna bo wie ze ona jej nigdy nie opusci. Przypuszczalnie
      takze matka nie tuszowala ani nie lagodzila postepowania tatusia i
      zaznajomila corke z prawdziwymi powodami rozwodu bo dlaczego by
      nie?
      Rozwod to nie jest tylko sprawa obojga rodzicow. To jest sprawa
      calej rodziny.
      Przypuszczalnie dziewczyna nie jest glupia i potrafi ocenic sprawe
      sama. Stad jej zachowanie. Przyjela postawe "karania" swojego
      tatusia poprzez ignorowanie go. Calkowicie popieram. On ja juz
      ukaral zabraniem dziecinstwa takiego jakie miala wczesniej.
      Beztroskiego i szczeliwego, ze swietami w gronie rodzinnym.
      Osobiscie nie rozumiem zdziwienia ludzi, ze dzieci zmieniaja swoj
      stosunek do rodzicow po rozwodzie. Zmienia sie im zycie, kaze sie
      nagle wydoroslec w wieku nastoletnim, podejmuje decyzje bez
      porozumienia sie z nim i dlaczego one maja byc dalej poslusznymi
      dziecmi? I dlaczego konsekwencje tego ma ponosic tylko rodzic,
      ktory jest z dziecmi na codzien. A weekendowy tatus ma tylko milo
      spedzac czas co dwa tygodnie?
      Najlepiej doradz tatusiowi by poszedl do psychologa i moze on
      wytlumaczy mu jak wyglada psychika dzieci w tym wieku, ktore
      zostaly zostawione przez rodzica.

      • bab-k Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 18.03.08, 01:03
        Widzę, że odpowiedzi przyjmują jeden tor - niedobrze, bo to tylko
        dowodzi ze wypowiadający się tu ludzi nie są obiektywni. Ja wiem w
        kwestiach rozwodowych wszystko jest czarno-białe, odchodzacy jest
        zawsze zły a opuszczony jest tym dobrym. Ten który decyduje
        o ''rozbiciu rodziny'' nigdy nie jest usprawiedliwiony. Z pogarda
        mówicie o ojcu dziecka, bo dla was jest to jak widać jakiś kolejny
        miglanc, cwaniaczek co woli sobie raz na jakiś czas zagrać tatusia.
        Jakiś czas temu kupiłam ksiązkę o dziecku w rozwodzie i jej autor
        pisał ''bądź silna", "nie możesz zabronić ojcu dziecka widywania się
        z nim'' , autor nawet nie pomyślałże role mogą być odwrotne...
        Myślałam że tu ktos pomoże,nakieruje, tak po normalnemu. Nic tu po
        mnie jednak. Wspierajcie się nawzajem.
        • aron95 Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 18.03.08, 10:14
          A Ty na pomoc czy głaskanie liczyłaś ?
          Wszyscy Ci doradzaliśmy nie słuchasz, nie wyciągasz wniosków ,
          fochy strzelasz .
        • bozenadwa Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 18.03.08, 11:31
          NO jednak sie nie mylilam .,z tym ze to nie pisze ojciec
          dziecka .Jaka szkoda ze od razy nie napisalas.SZkoda ,ze rowniez nie
          potrafisz czytac uwaznie.Niektorzy z calego serca myslac ,ze pisza
          do tatusia rdzili ,jak ma rozwiazac ten problem.MOze sie myle,ale
          wydaje mi sie ze sama nie jestes matka.,wiec wiele rzeczy trudno Ci
          zrozumiec.Dobrze aby ojciec poprostu,kochal swoja corke,i pomogl jej
          uporac sie z tym problemem.To co jest miedzy jego byla zona to jest
          miedzy nimi.Relacja miedzy nim a corka MUSI SIE oprzec na madrej
          milosci anie co powiedza inni ,albo na tym co Ty uwazasz
          • bab-k Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 18.03.08, 11:52
            Po pierwsze nie tylko ja nieuważnie (ponoć) czytam - nie podszywałam
            si ę pod ojca, wkoncu nikt nie pisze o sobie w 3 os... Nie chciałam
            głaskania le w wielu wypowiedziach pełno haseł typu "tatuś" i inne =
            ironia + złość niektórych z Was. A tymczasem to jest dramat ojca,
            prawdziwy dramat. No i pewnie teraz posypie się ''dobrze mu
            tak" ''po co rozwalał rodzinę'' albo coś w tym stylu. To nie jest
            chęć pomocy, to chęć pojechania sobie po kimś.
            • mja-1 Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 18.03.08, 12:26
              Piszę na podstawie obserwacji. Sprawa dotyczy bliskiej mi osoby, która ma
              dorosłą (25 lat) córkę. Więzi z córką (rozwód nastąpił, gdy dziecko miało 7
              lat)stopniowo rozluźniały się. Matka dziecka była super, świetnie
              współpracowała, ale to ona stworzyła głęboka więź, ponieważ FIZYCZNIE I STALE,
              TRWALE była obecna w życiu dziecka.Każdy psycholog powie, ze nie da się
              wychowywać, kochać na odległość. To dotyczy też tych rodziców, którzy większość
              czasu spędzają w pracy. A zatem cudów nie będzie, bo aby były- z dzieckiem
              trzeba BYĆ. Nawet być obok niego,nawet być sobie życzliwie "nieobecnym" ale
              "dostępnym" niejako w każdej chwili i gotowym porzucić swe zajęcia, by się
              włączyć w życie dziecka w danej sekundzie, gdy akurat nas o coś pyta. To
              tłumaczy więź dorosłych kobiet z ich ojcami opartą na przywiązaniu, szacunku,
              serdeczności nawet wtedy, gdy ci ojcowie nie bardzo "wychowywali" (cedując
              wychowanie córek na matki), ale byli w domu i w inny sposób przyczyniali się do
              dobrostanu rodziny... Czy to jest sprawiedliwe? Nie wiem.Ale mimo, ze ja sama
              kocham swe dzieci nad życie obserwuję, że za każdym razem gdy mnie w domu nie
              ma- kto inny wchodzi w moją rolę i zacieśnia wieź. Nie ma próżni.Nie ma fikcji.
              Nie ma złudzeń.
            • bozenadwa Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 18.03.08, 12:45
              bab-k napisała:

              > Po pierwsze nie tylko ja nieuważnie (ponoć) czytam - nie
              podszywałam
              > si ę pod ojca, wkoncu nikt nie pisze o sobie w 3 os... Nie
              chciałam
              > głaskania le w wielu wypowiedziach pełno haseł typu "tatuś" i inne
              =
              > ironia + złość niektórych z Was. A tymczasem to jest dramat ojca,
              > prawdziwy dramat. No i pewnie teraz posypie się ''dobrze mu
              > tak" ''po co rozwalał rodzinę'' albo coś w tym stylu. To nie jest
              > chęć pomocy, to chęć pojechania sobie po kimś.
              jeszcze raz proponuje abys ,przeczytala uwaznie to co inni z calego
              sserca radzili ojcu ,a nie pisz glupot.Rozumiem co moze czuc
              ojciec.Rozumiem co moze czuc matka.Ale przede wszystkim to jest nie
              jego dramat .To jest dramat tego dziecka.DZeci biora podswiadomie na
              siebie wine za rozpad rodziny.A przeciez nie sa niczemu
              winne !!!!.Mam nadzieje ze milosc i rozsadek u obojga rodzicow .A
              ojciec przestanie egoistycznie patrzec na to co sie dzieje z jego
              dzieckiem ,jako na swoj dramat
              • aron95 Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 18.03.08, 13:15
                nie oceniamy tu Ciebie
                piszemy odpowiedzi na Twoje pytania dotyczące kontaktów
                dziecko-ojciec mając na uwadze swoje doświadczenia .

                Prawda jest taka że ojciec stracił kontakt z dzieckiem przez Ciebie
                Dobrze że się starasz to naprawić lecz niewiele w tej chwili możesz
                Najlepiej co zrobisz to się nie wtrącaj .
              • sylwiamich Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 18.03.08, 13:48
                bozenadwa napisała:
                A
                > ojciec przestanie egoistycznie patrzec na to co sie dzieje z jego
                > dzieckiem ,jako na swoj dramat

                A może dramatem ojca jest to, że dziecku pośrednio zgotował dramat?
                A może wcale nie zgotował?Może matka gdzieś tam podsyca poczucie
                odrzucenia tekstami: "tata nas juz nie kocha", "porzucił nas", "Nie
                jest nam już potrzebny".
                Słyszałam takie teksty od pani, którą zdradzał konkubent-nie ojciec
                dziecka.Zamiast go wywalić na zbity pysk...żle o nim mówiła...zero,
                nic nie osiągnął, ja go utrzymuję....karmiła córkę tekstami:
                -Zobacz...następny mężczyzna nas porzucił.Już nas nie chce.Co my
                zrobimy?
                Dodam że Pani wykształcona-pedagog.Dziecko pod stałą opieką
                psychologa.Normalnie się znowu wkurzyłam.
                • bozenadwa Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 18.03.08, 14:10
                  Sylwia to jest takie gdybanie.A moze matka to a moze matka tamto.Ja
                  nikogo nie oceniam ,I nie gdybam.Autorka watku pisze jak zachowuje
                  sie ta dziewczynaka.I ze to jest dramat dla jej ojca.A co z ta
                  mala ???
              • nangaparbat3 Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 18.03.08, 15:39
                Bozenko, nie masz racji. To jest tez jego dramat, dramat każdego z nich i
                wszystkich razem - wspólny.
                Rozmawiałam wczoraj dlugo i bardzo glęboko z exem o naszym dziecku - nawet dla
                niego, choc u nas wszystko przebiegalo naprawdę lagodnie, spokojnie, z
                szacunkiem i wzajemna czułoscia nawet - dla niego to jest dramat, i powiem Ci,
                ze chociaz to on odszedł, ma nową rodzinę, nowe dzieci, a ja jestem wciąż sama z
                corką - dla niego to o wiele wiekszy dramat niz dla mnie. Sadzę, ze dlatego ze
                to byla na początku jego decyzja, jego odpowiedzialność. I że on ma tej naszej
                córki mniej.
                Oczywiscie każdy reaguje inaczej - ale to nie powód, by z gory zakładać, ze ktoś
                jest psychopatą (bo tylko taki nie przezywałby dramatu).
                • bozenadwa Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 18.03.08, 17:13
                  nanga ja wiem ze rozwod TO JEST DRAMAT DLA CALEJ RODZINY Codzilo mi
                  aby uswiadomic autorce watku czym JEST dla dziecka rozpad
                  rodziny.POmijam ze ,wiele osob odpowiadalo na ten watek tak jakby
                  pisali do ojca ( w tym rowniez TY )A autorka nikogo nie wyprowadzala
                  z bledu.i wogole jakos nie zauwazyla, ze wiele rad plynelo naprawde
                  z troski.NO niby nie wazne tak jak nie wydalo mi sie wazne dla
                  autorki watku ,co przezywa to dziecko.I chyba tu nie chodzi o to kto
                  ma racje .
                  • nangaparbat3 Re: Dziecko zerwało kontakt - co robić? 19.03.08, 16:46
                    Fakt, myslalam, ze gadam z ojcem.
                    Jestem chyba ostatnia osoba, której nie obchodziłoby, co czuje
                    dziecko.
                    ale wlasnie dlatego - dobrze nie imputowac dziecku własnych uczuc
                    porzuconej kobiety.
                    Moja corka doś brutalnie opedzala sie od ojca w wieku gimnazjalnym -
                    zrobiłam wtedy co tylko moglam, by ułatwic mu ten okres, upewni, że
                    to nie tyle on sam jest przyczyną, ile jej wiek, bunt przeciw światu
                    w ogole.
                    Oststnio widze, jak bardzo sa sobie bliscy, nawzajem potrzebni.
                    Zwlaszcza on jest potrzebny jej, bo to jej ojciec, i koniec.
      • nangaparbat3 Movish, myśl co mówisz 18.03.08, 15:29
        >>>On ja juz
        ukaral zabraniem dziecinstwa takiego jakie miala wczesniej.
        Beztroskiego i szczeliwego, ze swietami w gronie rodzinnym.


        Jakie beztroskiego dzieciństwa ja pozbawił?
        Po pierwsze ŻADNE dzieiństwo nie jest ani beztroskie, ani łatwe - dzieckiem
        naprawdę trudno byc, a wszystkie opowiesci o "szczęsliwym dzieciństwie BEZ
        TROSK" to nasze idealizacje albo kit, który wciskamy wlasnym dzieciom.
        Po drugie, kiedy w rodzinie jest dobrze, to ludzie sie nie rozwodzą.
        Po prostu.
        Moje własne dziecko wielokrotnie powtarzało (i powtarza), ze jest bardzo
        zadowolone i lepiej jej z każdym z nas z osobna niz z obojgiem razem.
        Z taka postawą jak Twoja dziecko nie ma szans, by było mu dobrze - wszystko
        jedno, z matką czy z tatką.
        • aron95 Re: Movish, myśl co mówisz 18.03.08, 16:48
          że dziecku lepiej z osobna niż z obojgiem ????
          nanga to Twoje zdanie i jest odosobnione .
          bo miałaś taką sytuację w rodzinie ale w wiekszości przypadków
          dziecku nie jest lepiej z jednym rodzicem
          Które dziecko chce rozbicia rodziny ??
          Dzieckiem trudno być - co Ty to piszesz ?
          zastanów się sama
          • crazyrabbit Re: Movish, myśl co mówisz 19.03.08, 01:41
            Widzisz Aron , moje dziecko też uważa , że lepiej dla nas wszystkich
            było sie rozstać. Po wyprowadzce sama mi to powiedziała.

            Bo dla niektórych dzieci jest lepiej , kiedy rodzice nie są razem.
            Wtedy mają mniejsze szanse na spieprzenie dziecku dzieciństwa.
            Ja po prostu widzę , że moje dziecko jest po prostu w końcu
            SZCZĘŚLIWE i SPOKOJNE.

            I tu zgadzam się z Nangą.
            • aron95 Re: Movish, myśl co mówisz 19.03.08, 08:47
              Moje wręcz na odwrót do szczęśliwych nie należał .
              Pozwalał sobie na krytykę Ex że aż sam go musiałem hamować .

              crazy a co innego miała Ci powiedzieć , skoro już w takiej a nie innej sytuacji
              się znalazłyście ? Nie wiesz do końca jak rozwód wpłynie na psychikę dziecka ,
              co się przełoży na zachowania w przyszłości . Ja wiem że u mojego się przełoży .
              Ja też mam powody twierdzić że mój młody jest teraz szczęśliwy.
              A uważam że lepiej aby był mniej szczęśliwy a w pełnej rodzinie
              Którą to rodzinę możemy powtórnie stworzyć
              • sylwiamich Re: Movish, myśl co mówisz 19.03.08, 10:26
                Aron...bo Ty masz charakternego syna.Takiego buntownika co to lubi
                zaznaczyć że istnieje.Taki był przed rozwodem i taki jest po.Może
                tylko rozwód gdzieś tam poluzował tamę?
                I tak się ciesz...ten jego bunt się skanalizował na żonę...I nie
                przylepiaj mu etykietki dziecka rozwodników....wykorzysta ją z
                nieprzewidzianą przez Ciebie promocjąwink)
                • nangaparbat3 Re: Movish, myśl co mówisz 19.03.08, 16:50
                  Podobno dla corek lepiej sie rozstac, dla synow byc razem, nawet
                  jesli jest okropnie.
                  tak gdzies czytałam.
                  ale nie mam syna, więc w tej sprawie sie nie wypowiadam.
                  a w wątku chodzi o corkę.
                  • sylwiamich Re: Movish, myśl co mówisz 19.03.08, 17:43
                    nangaparbat3 napisała:

                    > Podobno dla corek lepiej sie rozstac, dla synow byc razem, nawet
                    > jesli jest okropnie.

                    Bo tym sposobem produkujemy chłopców o wadliwym sposobie
                    funkcjonowania w kontaktach damsko-męskich i dziewczynki które
                    potrafią się im postawić.Czyli...że kobiecie łatwiej modelować
                    zachowanie pana?smile)))
          • nangaparbat3 Re: Movish, myśl co mówisz 19.03.08, 16:47
            aron95 napisał:

            > że dziecku lepiej z osobna niż z obojgiem ????
            > nanga to Twoje zdanie i jest odosobnione .


            To nie jest MOJE zdanie, tylko MOJEJ CORKI.
            > bo miałaś taką sytuację w rodzinie ale w wiekszości przypadków
            > dziecku nie jest lepiej z jednym rodzicem
            > Które dziecko chce rozbicia rodziny ??
            > Dzieckiem trudno być - co Ty to piszesz ?
            > zastanów się sama
            Zastanawiam sie nad tym od lat. Wlaściwie nic innego nie robie. Na
            jawie i w snach.
            • movisz Re: Movisz wie co mowi 20.03.08, 15:31
              Tak mnie zmyliliscie tym "Movish", ze mialam problem z zalogowaniem
              sie.

              Kazdy ma prawo miec wlasna opinie na kazdy temat. Ja opieram swoja
              na wlasnych doswiadczeniach i obserwacjach innych.
              Nikt mnie nie przekona ze dzieci moga byc szczesliwe jak rodzice sa
              oddzielnie. To sa skrajne przypadki. W zaleznosci od sytuacji moze
              byc im lepiej i wygodniej jak rodzice sa oddzielnie bo nie sluchaja
              klotni lub maja korzysci materialne. Ale na pewno nie sa szczesliwe.
              Znalam kiedys nastolatke ktora glosno mowila ze jest jej lepiej jak
              rodzice sie rozstali bo tata kupuje jej rzeczy ktore chce i mama
              kupuje jej co chce czyli w jej rozumieniu miala 2 razy wiecej
              anizeli jak byli razem. Materialne podejscie jakie jest typowe w
              tym wieku. To byly tylko pozory jej szczescia bo w gruncie rzeczy
              kazda jej zachciewajka to byl pretekst do zwrocenia uwagi ojca na
              siebie.
              Wierz mi ze nie ma dla dziecka wiekszego szczescia niz np. rodzice
              siedzacy razem przy stole swiatecznym.
              • aron95 Re: Movisz wie co mowi 20.03.08, 15:47
                movisz masz rację
                Po tej naszej dyskusji zadałem młodemu pare pytań .
                I też z jego wypowiedzi ktoś by wywnioskował że teraz mu jest lepiej
                ale cały czas w nim się przewija ton pretensjonalny w stosunku do Ex
                Dzieci nie potrafią ocenić jak by im było tylko jak im jest
                Nawet ojciec który chleje i bije będzie w dziecku wywoływał emocje
                których nawet najlepszy wujek nie jest w stanie wywołać .


                • nangaparbat3 Re: Movisz wie co mowi 20.03.08, 23:42
                  aron95 napisał:

                  > movisz masz rację
                  > Po tej naszej dyskusji zadałem młodemu pare pytań .
                  > I też z jego wypowiedzi ktoś by wywnioskował że teraz mu jest lepiej
                  > ale cały czas w nim się przewija ton pretensjonalny w stosunku do Ex


                  Fakt, ze sie ma do kogos słuszne pretensje, nie dowodzi, ze nie jest się
                  szczęsliwym. Powiedziałabym nawet, ze na odwrót (skoro mozna te pretensje wyrazic).
                  > Dzieci nie potrafią ocenić jak by im było tylko jak im jest

                  A Ty potrafisz ocenic jak by IM było???
                  Bo ja nie.



                  > Nawet ojciec który chleje i bije będzie w dziecku wywoływał emocje
                  > których nawet najlepszy wujek nie jest w stanie wywołać .
                  >
                  >
                  Jasne - jak cie taki pijany ojciec wali po mordzie, albo chocby wrzeszczy od
                  rzeczy, emocje są niezapomniane. Jedyne w soim rodzaju. NIE DO ZASTąPIENIA.
              • nangaparbat3 Re: Movisz wie co mowi 20.03.08, 23:38
                > Wierz mi ze nie ma dla dziecka wiekszego szczescia niz np. rodzice
                > siedzacy razem przy stole swiatecznym.

                A tos mnie ubawiła!
                Ja akurat jestem dzieckiem z pełnej, a nawet kochajacej sie rodziny. I świetnie
                pamietam jakie to dla mnie było szczeście - święta i stół z rodzicami. O, i
                jeszcze jedno szczęście - niedzielne rodzinne spacery. No nie, prosze Cie, ja
                wierzę, ze to MOŻe byc szczeście - ale naprawdę nie jest zawsze i dla wszystkich.

                I wiesz co? Córka opowiadała mi niedawno, jak kłocilismy sie z exem (wtedy
                meżem) w kuchni, a ona stała w przedpokoju, patrzyła i słuchała - my jej nie
                widzielismy. Miała wtedy sedem lat. "Chyba płakałam, ale nie pamietam, moze nie".
                To co to jest - szczęście?
            • aron95 Re: Movish, myśl co mówisz 20.03.08, 15:57
              nangaparbat3 napisała:


              >
              > To nie jest MOJE zdanie, tylko MOJEJ CORKI.

              Twojej ,crazy , mojego czy innych rozwodników bo co innego to dziecko ma
              powiedzieć ?
              Tak naprawdę dopiero jako dorośli ocenią ten czas
              • crazyrabbit Re: Movish, myśl co mówisz 20.03.08, 16:21
                To nie są małe dzieci , tylko nastolatki. Moja córka sztukę "walenia
                prosto z mostu" oraz asertywności ma opanowaną do perfekcji.

                Nie pomyślałeś Aronku o tym , ze akurat naszym dzieciom naprawdę
                jest tak lepiej? Że traumą mogły być właśnie te chwile , kiedy
                rodzice byli razem , bo sytuacja w domu była nie do zniesienia? Że
                stresem mogły być właśnie święta?

                Moja Młoda ma teraz dom , do którego w końcu chce jej się wracać ,
                ma swój kąt , ma mamę która nareszcie po latach jest spokojna ,
                uśmiechnięta... A z drugiej strony tatę , który w końcu przestał
                wrzeszczeć i wyzywać , a zaczął zachowywać się jak ojciec , a nie
                tyran... I nie ma tu żadnych przesłanek materialnych , gdyż mój ex
                jest chorobliwie skąpy big_grin

                Taki układ jest chyba sto razy lepszy dla dziecka niż wieczne
                awantury i wyzwiska w domu. Przynajmniej takie jest zdanie MOJEGO
                DZIECKA. A ja widzę naprawdę pozytywne zmiany w jej zachowaniu smile
                Nawet na szkole zaczęło jej zależeć.

                A wzorce relacji damsko-męskich może podpatrzeć na podstawie naszych
                nowych związków - gdyż zarówno ja , jak i mój ex jesteśmy w takowych.
                • aron95 Re: Movish, myśl co mówisz 20.03.08, 16:45
                  crazy ale taką samą litanie ja jestem w stanie wymienić dlaczego
                  młody powinien być szczęśliwy i że wreszcie może z kimś porozmawiać
                  a nie słyszeć krzyk .
                  W Twoim jak i w moim przypadku pustka została zajęta .
                  Tylko my dorośli nie możemy twierdzić że dzieci z powodu naszego rozwodu są
                  szczęśliwsze . Nawet gdy tak to wygląda .
                  Rodzic jest jaki jest ,ale jedyny , innego mieć nie będzie .
                  • sylwiamich Re: Movish, myśl co mówisz 20.03.08, 21:06
                    Hm...ja sobie myślę że dla dzieci rodzice są gwarancją
                    stałości.Nawet Ci najgorsi.
                    A ja ze swojej strony dodam że znam kilka osób z pełnych rodzin
                    które po dziś dzień znoszą skutki wychowania w tychże rodzinach.Znam
                    nastoletnie dzieci nienawidzące swoje matki za to że się nie
                    rozwodzą.I o czym to ma świadczyć?Że życie rzadko bywa kolorowe?I
                    najlepiej jeśli swoich lęków dzieciom sprzedawać nie powinniśmy?
                    Zawsze się przy tej okazji zastanawiam jak to jest że moje pociechy
                    bez bólu zniosły wyprowadzkę, rozwód, nowego partnera?A u innych
                    kanał...
                    Ja się nie bałam.
                    • tricolour Fajna dyskusja... 20.03.08, 21:35
                      ... że lepiej odejść niż żyć w toksycznym związku - no pewnie, że lepiej.

                      Tyle, że jeszcze lepiej żyć w nietoksycznym, czy wręcz szczęśliwym związku.
                      Lepiej mieć porządnego faceta (żonę) za pierwszym razem niż za którymś-tam i po
                      wielu próbach. Każda liszka swój ogonek chwali...
              • nangaparbat3 Re: Movish, myśl co mówisz 20.03.08, 23:43
                aron95 napisał:

                > nangaparbat3 napisała:
                >
                >
                > >
                > > To nie jest MOJE zdanie, tylko MOJEJ CORKI.
                >
                > Twojej ,crazy , mojego czy innych rozwodników bo co innego to dziecko ma
                > powiedzieć ?
                > Tak naprawdę dopiero jako dorośli ocenią ten czas

                Bzdura.
                Jako dorosli dorobia do tego milion racjonalizacji i będą mowi to, co uznają, ze
                powiedzie powinni.
                Dlaczego odmawiasz dzieciom prawa do odczuwania i wyrażania tego, co czują? Co
                to - dziecko jako uposledzony dorosły?
                • tricolour Sama dorabiasz milion racjonalizacji... 20.03.08, 23:50
                  ... by nie napisać, że rozwód to porażka. Zasłaniasz się dzieckiem i wydobywasz
                  tylko pozytywne aspekty rozwodu.

                  Jeśli rozwód był taki dobry, to naturalną jego konsekwencją powinno być życie w
                  samotności do końca dni... dla dobra dziecka.
                  • nangaparbat3 Re: Sama dorabiasz milion racjonalizacji... 21.03.08, 00:23
                    tricolour napisał:


                    >
                    > Jeśli rozwód był taki dobry, to naturalną jego konsekwencją powinno być życie w
                    > samotności do końca dni... dla dobra dziecka.

                    No i zyje sama, i nie narzekam. Raczej.
                • aron95 Re: Movish, myśl co mówisz 21.03.08, 00:28
                  nangaparbat3 napisała:


                  > Jako dorosli dorobia do tego milion racjonalizacji i będą mowi to, co uznają, z
                  > e
                  > powiedzie powinni.


                  I pewnie że dorobią ale jeśli powiedzą że życie bez ojca bylo dobrocią , sa na
                  złej drodze / degeneratami


                  > Dlaczego odmawiasz dzieciom prawa do odczuwania i wyrażania tego, co czują? Co
                  > to - dziecko jako uposledzony dorosły?

                  Czują to co powinny , czyli tak jak my , opuszczone przez jednego rodzica
                  pokazują mu -fakiu , bez ciebie dajemy sobie świetnie rade/
                  nie jesteś nam potrzebny .
                  Ale to nie jest normalną sytuacją ani wzorcem i tego w dzieciach nie powinniśmy
                  promować . Z prostej przyczyny
                  W dorosłym życiu takie dziecko najczęściej Tobie pokazuje fakiu .
                  I zgadnij dlaczego ?
                  • nangaparbat3 ARON!!! 21.03.08, 15:58
                    Rozwód nie musi oznacza zerwania relacji z ojcem (czy matką).
                    znam rodziny (poczynajac od własnej), w których po rozstaniu ojciec zaczął
                    poświęca dziecku zdecydowanie wiecej czasu niz dotąd, i jest to czas o wiele
                    lepszej niz dotąd jakości.
                    • aron95 Re: ARON!!! 21.03.08, 16:18
                      Nie twierdze że mają być zerwane relacje.
                      Twierdzę że rozwód dla dziecka nie jest niczym dobrym .
                      Szukanie elementów dobrych, dla dziecka, w rozwodzie do niczego
                      dobrego nie prowadzi .
                      Rozwód się zdarzył- trudno, ale dziecko musi wiedzieć że
                      ROZWÓD TO NIC DOBREGO
                      • nangaparbat3 Re: ARON!!! 21.03.08, 16:55
                        aron95 napisał:

                        >
                        > Rozwód się zdarzył- trudno, ale dziecko musi wiedzieć że
                        > ROZWÓD TO NIC DOBREGO
                        Jesli dziecko cokolwiek MUSI WIEDZIEC, to musi wiedziec, co CZUJE. a nie co
                        powinno - wg nas, dorosłych - czuc.
                        Niech samo oceni rozwód, to co przed nim, i to co po nim.
                        • tricolour To może pójdźmy dalej... 21.03.08, 17:19
                          ... i zostawmy dziecko samo sobie - niech sie uczy i samo wyrabia zdanie na
                          każdy temat. Może kradzież nie jest taka zła? Może dawanie ciała nie jest złe -
                          wszak zarobek dobry i nowych ludzi sie poznaje...

                          A może w końcu zająć jakieś konkretne stanowisko i nie zwalać na dziecko tego,
                          do czego dorośli mają obowiązek: do PONAZYWANIA co jest dobre, a co złe.

                          Dziecko ma ocenić nie swój rozwód? A jaką miarą?
                          • sylwiamich Re: To może pójdźmy dalej... 21.03.08, 19:37
                            Nakazy i zakazy nie są dobrymi metodami wychowawczymi.Najlepiej
                            dzieci uczą się przez nasladownictwo i zajęcia praktyczne.Nakaz i
                            zakaz działa tylko do momentu gdy w pobliżu jest oceniający i
                            karzący.Dorosli mają obowiązek Pokazać, nie Nazwać.
                            • tricolour A jeśli nie można pokazać? 21.03.08, 19:49
                              Jak pokażesz nawet tak prozaiczną sprawę jak okoliczności własnego rozwodu? Czy
                              zawsze będziesz unikała tego tematu i powiesz dzieciom, żeby same na sobie
                              sprawdziły co to jest? Nie ostrzegasz dzieci przed rzeczami, które - Twoim
                              zdaniem - są złe?

                              Wiesz całą tą dyskusję można ująć jednym zdaniem: rozwód jest dobry jeśli za
                              układ odniesienia weźmie się okoliczności rozwodu. To prawda: w sąsiednim wątku
                              dziewczyna cieszy się z rozwodu... z alkoholikiem. Jej radość jest realna,
                              progresja życiowa także, wzrasta poczucie bezpieczeństwa. Jednak układem
                              odniesienia jest totalne szambo, a wtedy cokolwiek jest poprawą.
                              • sylwiamich Re: A jeśli nie można pokazać? 21.03.08, 19:57
                                tricolour napisał:

                                > Jak pokażesz nawet tak prozaiczną sprawę jak okoliczności własnego
                                rozwodu? Czy
                                > zawsze będziesz unikała tego tematu i powiesz dzieciom, żeby same
                                na sobie
                                > sprawdziły co to jest?

                                Tri..Ty mnie facet rozwalaszsmile)))
                                Ja nigdy nie unikałam tematu rozwodu.Nawet duzo wcześniej z nimi o
                                tym rozmawiałam.A juz na pewno nie są sprawcami czegokolwiek.I
                                zresztą co znaczy "co to jest" Tri?
                                • tricolour Konsekwencja... 21.03.08, 20:04
                                  ... "Dorosli mają obowiązek Pokazać, nie Nazwać" - zwykła konsekwencja.
                                  • sylwiamich Re: Konsekwencja... 21.03.08, 20:11
                                    Tri...mi się żyło z mężem całkiem nieżle.Brak stałego planu stwarzał
                                    możliwości znalezienia sobie kochanka na stałe, zabawienia się (mój
                                    mąz miał bardzo małe potrzeby seksualne...brak raczej).Finansowo
                                    było mi o niebo lepiej.Górna półka warszawska.Rozwiodłam się dla
                                    dzieci też.Żeby nie patrzyły na rodziców którzy nie lubią być ze
                                    sobą.Tego wymagała odemnie moja uczciwość...przestałam go kochać.To
                                    mój przykład.Moje pokazać.
                        • aron95 Re: ARON!!! 24.03.08, 07:59
                          Dziecko ma oceniać ?
                          Dziecku jest dobrze albo źle , albo akceptuje albo nie .
                          Na pytanie -dlaczego? - szuka winy w sobie .
                          Oceniać zaczynają nastolatki ale te oceny są jak całe nastolatkowe życie -
                          nieprzemyślane przesiąkniete dziecięcymi miarkami
                          • nangaparbat3 Re: ARON!!! 24.03.08, 17:06
                            Pj Aron,
                            tyle razy podziwiałam Twoj zdrowy rozsadek i niezaleznoś myslenia, a w sprawie
                            dzieci (i nastolatkow) same stereotypy.
                            aron95 napisał:

                            > Dziecko ma oceniać ?
                            > Dziecku jest dobrze albo źle , albo akceptuje albo nie .


                            Dziecko ocenia, czy Ci sie to podoba czy nie. Natomiast mozesz mu uniemożliwi
                            (zakazujac wprost lub nie wprost) wyrażenie tej oceny.
                            > Na pytanie -dlaczego? - szuka winy w sobie .

                            To prawda, wiec warto do znudzenia tłumaczyc, że jego winy w tym wszystkim nie
                            ma zadnej.

                            > Oceniać zaczynają nastolatki ale te oceny są jak całe nastolatkowe życie -
                            > nieprzemyślane przesiąkniete dziecięcymi miarkami

                            Tez nie tak - nastolatki sa o wiele mądrzejsze niz to co mowią. Nieskończenie
                            wiecej wiedzą, widzą i rozumieją. A gadaja głównie celem dopieprzenia
                            staruszkom, fakt, przynajmniej od czasu do czasu. Czasem trudno oddzielic jedno
                            od drugiego, najczesciej trudno, ale warto sie postarac.
                            • aron95 Re: ARON!!! 24.03.08, 21:02
                              Przedtem się nie zastanawiałem co młody myśli , jakie ma potrzeby ,czy mu dobrze
                              czy źle . Nad jego potrzebami przechodziłem do porządku dziennego . Teraz to po
                              prostu muszę robić .
                              Wiem że i tak wiele spraw które bym chciał pozostaną - pobożnymi życzeniami
                              Ale swoje opinie które tu wyrażam to spostrzeżenia i nie są stereotypami . Mlody
                              jest strasznym indywidualistą , skrytym i często szlak mnie trafia a jego
                              zdania, zachowań zmienić nie potrafię .
                              Aby wiedzieć co w trawie piszczy muszę go obserwować i to co złe eliminować .
                              • nangaparbat3 Re: ARON!!! 24.03.08, 21:36
                                aron95 napisał:

                                > Aby wiedzieć co w trawie piszczy muszę go obserwować i to co złe eliminować .

                                A ile ten Twój Młody ma lat?

                                Bo chyba podziwiam Twoj optymizmsmile))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka