Dodaj do ulubionych

brak obecności ojca a wpływ na życie córki

24.03.08, 02:39
O wpływie DDR na relacje w związkach synów pisze sie często. Kobiety
czujące żal do swoich ojcówza opuszczenie nie chetnie podejmują ten
raniący ich dumę i uczucia temat ale wpływ tego faktu ma jeszcze
wieksze znacznie na kształtowanie sie ich relacji niż u chłopców.
Co o tym sądzicie?

Co traci dziecko, które wyrasta bez ojca?
Poczucie bezpieczeństwa, szansę na łatwiejszy życiowy start,
możliwość lepszej edukacji... Szczególnie poważne są konsekwencje
psychologiczne. Takie dziecko jest pozbawione fundamentu swojej
tożsamości - czegoś bardzo podstawowego. Kim jestem? Skąd się
wziąłem? Kto się mną będzie opiekował? Małe dzieci przychodzą do
matek - Gdzie jest mój tatuś? To jest głęboka pierwotna potrzeba -
chcą wiedzieć, kim jest ich drugi rodzic. Jeśli więc pozbawia się
dziecko ojca, uszczupla się o połowę nie tylko podstawowe źródło
jego ludzkiej tożsamości, ale i źródło miłości. Dla dziewcząt ojciec
jest pierwszym mężczyzną ich życia. Czy w przyszłości dziewczyna
będzie czuła się dobrze i pewnie jako kobieta, w dużej mierze zależy
od tego, czy ojciec obdarzył ją miłością. Córki bez ojców często
podejmują wczesne kontakty seksualne, posiadają nieślubne dzieci i
rozwodzą się, o ile w ogóle wyjdą za mąż.

Dziewczyna taka szuka zbyt wcześnie męskiej aprobaty....

Szuka tego, czego nie dostała od ojca.

A jak brak ojca wpływa na chłopców? Czy zjawisko homoseksualizmu
może być z tym związane?

Tak dość powszechnie uważało środowisko naukowe. Ale obecnie to
temat tabu. Nikt nie może tego powiedzieć bez narażenia się na
gwałtowny atak. Dla chłopca czymś najbardziej podstawowym jest
pytanie - co to znaczy, że jestem rodzaju męskiego? Ojciec jest
najważniejszą osobą, która pomaga synowi to zrozumieć. Jeśli go
brakuje, chłopiec poszukuje odpowiedzi na to pytanie gdzie indziej -
w grupie rówieśników i we wszystkich innych miejscach, nierzadko
złych. Może wtedy wchłonąć to, co dziś jest postrzegane jako
stereotyp męskości. Natomiast ojciec - poprzez własny przykład -
może przekazać mu ideę, że bycie silnym mężczyzną oznacza opiekę nad
słabszymi i ich obronę, branie pod uwagę potrzeb innych ludzi i
traktowanie ich z szacunkiem.
www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=51
Zespół pod kierunkiem dr Eirini Flouri z Uniwersytetu w Oksfordzie
prowadził szeroko zakrojone badania na 17 tys. dzieci urodzonych w
roku 1958. Ich losy były śledzone do 33. roku życia, a dokładne
wyniki zbierano w 7., 11., 16., 23. i 33. roku życia. (...)
"Dobre relacje z ojcem zmniejszają ryzyko problemów emocjonalnych i
zaburzeń zachowania w młodzieńczym wieku" - podkreśla dr Flouri.

Szczególnie silną zależność zaobserwowano pomiędzy zaangażowaniem
ojca w wychowanie córki - nastolatki a brakiem u niej problemów
psychicznych w dorosłym życiu.

U chłopców dobra relacja z ojcem zmniejsza wyraźnie
prawdopodobieństwo, że popadną w konflikt z prawem. Z kolei udział
ojca w wychowaniu 7-latków znacznie zwiększa szanse na przyszłe
osiągnięcia i dobre wyniki w nauce.
Ponadto dzieci, których ojcowie uczestniczyli w wychowaniu, mają
dużo większe szanse na stworzenie satysfakcjonującego związku
małżeńskiego.
www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=serwis&op=opis&id=124
Co dziewiąte dziecko wychowywane jest przez samotną matkę. Z badań
wynika, że chłopiec z takiej rodziny miewa - gdy dojrzewa -
trudności z zachowaniem i nauką. Sądzi się potocznie, że brak ojca
nie odbija się aż tak na córce. Jest wręcz przeciwnie.

Dziewczynki czują, że są kochane przez matkę bezwarunkowo. Wydaje im
się, że na miłość ojca trzeba zasłużyć. Jak będziesz grzeczna, to
tatuś zabierze cię na lody - utwierdzają je w tym matki. Opuszczone
przez ojca, obwiniają siebie. Nie były widocznie dostatecznie
grzeczne. Noszą w sobie ten dziecinny zapis.

Jako dorosłe chcą się poprawić. Szybko wiążą się z mężczyzną,
wybierając często na oślep. Bywają bezwzględne, bez skrupułów
potrafią zabrać męża innej kobiecie. Podejrzliwe i zazdrosne, żyją
potem w wiecznym strachu przed odejściem męża i uruchamia się
mechanizm samospełniającej się przepowiedni. Terapeuci znają całe
ciągi pokoleniowe kobiet dziedziczących samotność.

Dostępność ojca dla córki jest jednym z najwspanialszych darów losu -
pisze Wright.
Jego toksyczność - jednym z najgorszych nieszczęść. Jak twierdzi
prof. Tadeusz Pośpiszyl, toksyczność w stosunku do córki przejawia
się w postaci bardziej wysublimowanej i przez to w większym stopniu
brzemiennej w skutki, aniżeli wtedy, gdy skierowana jest do syna.
www.bycrodzicem.pl/index.php?id=40

Obserwuj wątek
    • your_and Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 26.03.08, 19:35
      Jak wykazują liczne badania, dziewczęta wychowane bez ojca wcześniej dojrzewają i rozpoczynają życie seksualne oraz częściej zachodzą w ciążę w wieku kilkunastu lat.(...) Nie wiadomo, jaki dokładnie mechanizm związany z brakiem ojca ma tak wyraźny wpływ na dziewczęta. Nie chodzi o samą nieobecność mężczyzny - dziewczęta wychowujące się pod opieką ojczyma dojrzewają jeszcze wcześniej.
      www.psychologia.apl.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=2&Itemid=3
      • imme1981 Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 26.03.08, 23:29
        nie lubię generalizacji
        wychowałam się bez ojca, nigdy o niego nie pytałam, nie zaszłam w ciąże, nie
        rozpoczęłam wcześnie współżycia. uważam, że wszystko zależy ile da z siebie
        matka. na pewno nigdy nie zastąpi ojca w 100%, ale w 90% już tak.
        co do homoseksualizmu, wszyscy moi przyjaciele geje i lesbijki pochodzą z
        pełnych, normalnych rodzin. więc w tym temacie też nie uogólniajmy.
        • your_and Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 27.03.08, 07:30
          imme1981 napisała:

          > nie lubię generalizacji
          > wychowałam się bez ojca,

          Nawet w polskiej ortografii istnienie całej masy wyjątków nie
          oznacza że przyłaczająca wiekszość jest opisana uporządkowanymi
          regułami i jedno drugiemu wcale nie zaprzecza.
          • sylwiamich Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 27.03.08, 08:35
            Najnowsze i najstarsze badania wskazują, że nawet oddychanie
            szkodzismile))Tak więc każdy stan w jakim znajduje się człowiek
            szkodzi.I pewnie córki chowane przez ojca mają jakies deficyty z tym
            związane.Podobnie córeczki tatusiów, córki chowane przez
            odrzucającego ojca, ojca alkoholika i innego.Z rozwodem sprawa jest
            o tyle szczególna że do niego przylepione są jeszcze inne:
            -deprecjonowanie społeczne
            -nieumiejętność matki poradzenia sobie z sytuacją-histeria,
            manipulowanie dzieckiem, oczernianie ojca i inne
            -obniżenie statusu finansowego
            -porzucenie przez ojca, manipulowanie, poniżanie matki
            i inne.
          • egon26 Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 31.03.08, 10:05
            your_and napisał:
            > imme1981 napisała:
            > > nie lubię generalizacji
            > > wychowałam się bez ojca,
            > Nawet w polskiej ortografii istnienie całej masy wyjątków

            Kiedyś zastanawialiśmy się na etatach czy można zastąpić kimś ojca, nawet gdy
            ten ojciec jest ale nie interesuje się zbytnio dzieckiem. Myślę że cała gama
            wyjątków od tych reguł może być właśnie przez takie zastąpienie: dziadkiem,
            wujkiem, starszym bratem itd. Choć nie wiem czy ojczymem, może dobrym tak. Ale
            myślę że dziewczynki nie mające kontaktu z ojcem mogą też pobierać wzorce od
            rodziców swoich koleżanek. Ja zawsze zazdrościłem ojca moim dalszym kuzynom i
            patrząc teraz na siebie jestem bardzo podobnym ojcem do tego jakim go widziałem-
            nie wiem czy dokładnie takim jak on był, ale takim na ile widziałem czasem z
            wizyt u nich. Pamiętam też z dzieciństwa że mama powtarzała że to naprawdę dobry
            mąż i ojciec i może faktycznie trochę też się do niego upodobniłemwink
            • bszalacha Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 28.08.09, 03:33
              Ale nie dostałeś Ty sam miłości od tego wymarzonego ojca,a to robi
              wielką róznicę.
        • bszalacha Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 28.08.09, 03:31
          Nie,nie wszystko zalezy od matki ale na pewno to,jak się czujesz
          będąc z mężczyzną.
          Jasne,że fakt posiadania ojca na codzień nie daje gwarancji udanego
          własnego związku,ale brak ojca gromadzi potrzeby z nim związane w
          sposób idealistyczny.
          Mam znajoma,która tak bardzo zakochuje się w swoich chłopakach,ze
          uciekaja od niej.Są za bardzo ważni,muszą być cały czas tuz
          obok.Równoczesnie wybiera sobie takich,którzy jak jej ojciec,lubią
          ją trzymać z daleka.Teraz chodzi na terapię,żeby zrozumieć swoje
          motywacje i dostosować je do realiów/chłopak nie będzie tym,czym
          powinien być ojciec,więc ona nie może zachowywać się jak małe
          dziecko/.
          Rozumiesz,prawda?
    • kaktuskowo Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 30.03.08, 17:46
      Tak się wychowałem. Bez ojca lecz ze wstydem i za niego, i za jego brak. Z
      rodzeństwem przy toksycznej matce. Teraz sam mam córkę i przez większą część jej
      życia zmuszony jestem do wyjazdów w poszukiwaniu pracy, za chlebem. Ból w jej
      spojrzeniu, ból w moim sercu, ocean niespełnionej miłości. Jakże to
      niesprawiedliwe i jakże mi jej żal. To nie są banały czy opera mydlana, to się
      dzieje naprawdę. Rozwalone życie, puste wieczory, niespełnione obietnice i łzy.
      Niech to trafi szlag....
      • egon26 Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 31.03.08, 09:55
        kaktuskowo napisał:
        > Teraz sam mam córkę i przez większą część jej
        > życia zmuszony jestem do wyjazdów w poszukiwaniu pracy, za chlebem.

        Wyjazdy za chlebem to co innego. Dziecka nie ma poczucia że jest odrzucone bo
        ojciec go nie kocha tylko że musi wyjechać by zarobić. Myślę że na ten mechanizm
        dzieci są bardziej uodpornione, jasne że nie jest to najlepszy układ ale lepszy
        niż rozwód. Tyle że takie wyjazdy niosą za sobą inne zagrożenie. Samej matce
        jest trudno wychować dobrze dzieci, też mu go żal że ojca nie ma blisko i
        pozwala mu na więcej. Wizyty ojca raz na jakiś czas często psują dziec, ojcowie
        próbują wynagrodzić dzieciom swoją nieobecność poprzez dużo drogich prezenty,
        większą cierpliwość, pozwalanie dziecku na bardzo dużo itd. Co w efekcie bardzo
        psuje dzieci. Tak że warto na to zwrócić uwagę, byś mimo nie częstych kontaktów
        nie pozwalał dziecku na wszystko.
        • sibeliuss Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 31.03.08, 13:57
          Czytałeś?
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11207&w=77645071
      • max-kom Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 29.07.09, 23:52
        nie ważnie ile tego czasu z dzieckiem, ważne JAK. Tatusiek mojej
        córki też wyjeżdża, na pytanie czy tęski za nim, odpowiada: nie,
        przecież do nas wróci (ma 4 lata). Nie przywozi jej prezentów,
        prezentem jest on sam. Układaja razem puzzle, chodzą na spacery,
        pizze... Jak zapodasz córce po co jedziesz i że NAPEWNO WRÓCISZ
        zrozumie a i twoja rozterka będzie mniejsza...
        nadmienię tylko że tatunio od niedawna wyjeżdża i że zawsze odwoził
        swoja córeczkę najpierw do żłobka, potem do przedszkola i prawie
        zawsze odbierał.
        uszy do góry -jak to mówią szczęśliwy ojciec to dobry ojciec...
        dieci mogę dużo więcej niż my wytrzymać - bo tak nie kombinują smile
    • kejt.de.grejt Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 11.03.09, 03:03
      your_and napisał:
      Córki bez ojców często
      > podejmują wczesne kontakty seksualne, posiadają nieślubne dzieci i
      > rozwodzą się, o ile w ogóle wyjdą za mąż.
      >
      > Dziewczyna taka szuka zbyt wcześnie męskiej aprobaty....


      dziwne, tzn w moim przypadku w ogóle się nie sprawdza. kontakty seksualne
      przemilczę, jeśli kiedykolwiek będę miała dziecko, to po ślubie (chociaż,
      szczerze mówiąc już się boję, co moje potencjalne dziecko będzie musiało
      przeżywać w związku z rozwodem) i co do związków też zawsze miałam duże obawy,
      także małżeństwo wydaje mi się czymś coraz bardziej odległym, a jeśli już, to z
      kimś, kogo będę pewna (a jak wiadomo - niczego i nikogo nie można być pewnym)

      no i właśnie taki wpływ ma na mnie wychowanie i życie bez ojca
      dodam jeszcze, że ani ojciec ani mama nie znaleźli sobie nowych partnerów, więc
      nie wiem nawet jak powinna funkcjonować normalna rodzina, czy choćby relacja
      kobieta - mężczyzna, mąż - żona

      takie podejście i "nieprzygotowanie do życia" jest dla mnie - w momencie
      wchodzenia w dorosłość - jakąś kompletną masakrąuncertain
    • asdaa Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 01.08.09, 07:36
      generalizacja, to tyle w skrócie.
      Jestem wdową wychowującą 16 letnią dziś córkę. Mąż zmarł, gdy mała miała 7
      tygodni, więc właściwie nie zna ojca. Nie zdobyłam się powtórne wyjście za mąż,
      praktycznie byłyśmy cały czas same. W dzieciństwie jedynymi mężczyznami w życiu
      córki byli moi bracia (ale bardzo rzadko).
      gdy zaczęła dorastać i tego zabrakło. Jak była malutka to pytała o ojca, później
      przestała. Ja czasem opowiadam jej o ojcu, słucha i tyle. Nie wiem, jakie będzie
      jej życie, w tej chwili psychicznie jest jeszcze dzieckiem nie dąży do kontaktów
      z chłopcami.
      Ale tak myślę sobie, że wiele zależy od kultury rozwodzących się i późniejszych
      relacji między nimi. To, że rodzice nie mieszkają razem nie musi wpływać
      negatywnie na dzieci. Chyba lepszy ojciec dochodzący lub od święta niż scysje i
      awantury w domu na codzień. Niestety, moje dziecko na zawsze zostało pozbawione
      takiej możliwości jaką mają dzieci rodziców rozwiedzionych. Bo przecież ojciec,
      który nie mieszka z rodziną może a nawet powinien uczestniczyć w wychowaniu
      potomstwa.
      • lajtowa Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 01.08.09, 10:52
        a dlaczego brak ojca miałby powodować gorsze wykształcenie i braki w edukacji????
        ja się wychowałam bez ojca (zmarł), na pewno miało to wpływ na moja psychikę, ale mam dwa fakultety i jakoś nie widzę związkuwink
        • echtom Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 03.08.09, 22:12
          > a dlaczego brak ojca miałby powodować gorsze wykształcenie i braki w edukacji??

          Pewnie z biedy. Bo u nas przyjął się stereotyp, że samotna matka to osoba biedna i niezaradna, która żyje z zasiłku i wyszarpywanych alimentów.
          • tosenewrati2 Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 18.08.09, 12:26
            Ja również wychowałam się bez ojca. Wiem tylko, że był wielką
            miłością mojej mamy (i to niestety nie od niej) i że odeszdł od
            nas , kiedy miałam pół roku. W dzieciństwie zapytałam o niego tylko
            dwa razy i mama powiedziała mi, że nie mam taty. Później już nie
            pytała, żeby nie robić jej przykrości. Nie znam nawet jego nazwiska
            (noszę nazwisko mamy), co było dla mnie powodem ogromnego stresu we
            wszelkiej maści urzędach - teraz jest mi obojętne, kiedy Pani
            urzędniczka patrzy na mnie jak na kosmitę (jak nie zna Pani nazwiska
            ojca? pyta głośno i wszyscy się wtedy na mnie gapią). Poza tym
            jestem dużo bardziej poważana i ''smutna'' niż moi rówieśnicy i
            bardzo boję się nieplanowanej ciąży. Ale skończyłam studia (dzięki
            kochanej mamie) i jestem dużo bardziej zaradna niż moje koleżanki z
            pełnych rodzin, bo wiem, że muszę liczyć na siebie. Od 5 lat mam
            kochanego chłopaka, któremu niestety nie zawsze potrafię zaufać tak
            (nie dlatego, że nie jest godzien zaufania, tylko dlatego, że mam
            deficyt zaufania do mężczyzn), jakbym chciała, ale oboje wierzymy,
            że stworzymy wspaniałą rodzinę. Brak ojca na pewno w dużym stopniu
            sprawił, że mam dziwną i pokręconą osobowość, ale ces't la vie smile
            Czyli niby taty nie było, a proszę jak na mnie wpłynął smile
            Pozdro tato - gdziekolwiek teraz jesteś smile
    • amelusia11 Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 27.08.09, 13:56
      ja również jestem dorosłym dzieckiem rozwodników. I powiem szczerze
      że poprzeczytaniu tego postu zobaczyłam siebie. ojciec zostawił nas
      kiedy miałam 6 lat, matka była w ciąży z moim bratem. Ojciec bez
      niczego zostawił nas dla młodszej od siebie o 25 lat kobiety a
      własciwie nastolatki. Pamiętam kiedy płakałam i pytałam kiedy tata
      przyjdzie a mama odpowiado że niewie. Pózniej było gorzej ,
      ojciec miał piniądze dobrze mu sie powodziło. Mama, ja i moi dwaj
      bracia żyliśmy w skrajnej biedzie na nic nie było piniędzy a jak
      były to większośc matka przepijała, sprowadzała facetów do domu,
      byłam strasznie nieszczęliwa. ojciec zabierał mnie czasami do siebie
      na weekendy , kupował mi ubrania dawał pieniądze czasem jego żona
      zabierala mnie do kina. ale też nie byłam szczęśliwa ,ojcie prawie
      ze mną nie rozmawiał najczęściej opowiadał mi jaki był nieszczęśliwy
      z moja matka ,jaka to zła kobieta itp. ojciec tez pił ale z tą
      różnica że nie był agresywny ,na odwrót było z matka , kiedy była
      pijana siedzielismy cicho jak myszki pod miotłą żeby tylko nie
      podpaść i żeby nie bylo awantury. W wieku 13 lat zaczęłam miec
      większe problemy ze sobą ,miałam starszych kolegów i robiłam to co
      oni paliłam ,piłam i czasem brałam narkotyki ,próbowałam również
      popełnić samobójstwo. Matka ani ojciec specjalnie się nami nie
      interesowali. robiliśmy co chcieliśmy. Ja dodatkowo zajmowałam się
      młodszym bratem byłam taka siotro-mama. chodziłam z nim na
      spacery ,uczylam go chodzic ze mna zasypiał. matka nie mogła bo albo
      była w pracy albo nie była w stanie.
      w wieku 16 lat urodziłam córke, rok później wyszłam za mąż za ojca
      mojego dziecka. w wieku 20 lat urodziłam syna. Dziś mam 23 lata, i
      od kilku miesięcy strasznie cierpie bo zdałam sobie sprawe jak
      rozwod rodziców miał na mnie wpływ. Mam do mich wielki żal. Do ojca
      za to że zostawił nas a do matki za to że nie potrafiła sobie
      poradzidz z tym i nie wychowała nas najlepiej. jestem zła na nich że
      nie miałam dzięcińswa i wogołe za to że teraz kiedy jestem dorosła
      nie umiem zapomniec krzywd które mi wyżądzili. Mam dójke wspaniałych
      dzieci ,męża , na złe warunki mieszkaniowe nie moge narzekac ani na
      brak piniędzy. Ale mimo to Jestem NIESZCZĘŚLIWA! Dlaczego?
      • ko-ka Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 28.08.09, 23:32
        Jestem również dzieckiem ojca nieobecnego.Matka kochała tylko jego koniec ,kropka.
        Szkoda ,że już nie żyje gdyż wybrałabym się do niego i mu powiedziała co o nim
        myślę .
        Oczywiście ,duzo w tym winy mojej matki nie mniej on tez nie myslał o nas.Jest
        jeszcze brat .
        Krotko mówiąc ,całe moje dzieciństwo , moja młodość zostały "naznaczone " jego
        brakiem.Matka zestresowana wychowywaniem samotnie dzieci , nazwisko ni to ojca
        ni to matki .Miala nas bez slubu ,chyba tylko za orzeczeniem sądowym.Nędzne
        alimenty, jakieś sekretne odwiedziny babci /matka ojca/ czy nie babci celem
        ........sprawdzenia ,że matka sie odpowiednio nami opiekuje ??? czy tez była to
        chęc zobaczenia nas ??? do tej pory nie wiem ???/.Traumatyczne najscie do
        naszego domu ,chyba ojca z kimś towarzyszącym , celem dowiedzenia się czy
        skończyłam szkolę i czy nadal musi alimenty płacić !!!! O zgrozo !!!
        Brat ,starszy ,wychowywany był przez babkę matki .Niestety ,rodzina matki nie
        rozumiała sytuacji swojej córki ,siostry itd i wieszała tylko na niej "psy "
        ,że wygodna jakaś ,za mało pieniedzy daje na niego i tysiące różnych
        |pstryczków|" aby jej dowalić .Nie było to bez znaczenia dla mnie i brata.Brat
        był wg nich biedny a ja rozpuszczona bo z matka zostałam. Babki z tego powodu
        nie tolerowałam nigdy .Uważam,że jako osoba starsza powinna mieć więcej rozumu i
        nie robić takiej zadymy miedzy dziećmi .Wychów taki spowodował ,że nie mam
        żadnych więzi z bratem ani sentymentów do babki i w ogóle rodziny.Brat był
        notorycznie nastawiany przeciwko mnie i matce ,pranie mózgu.W momencie jak
        dołączył do nas ,mama i ja, było już za pózno na budowanie jakichkolwiek
        więzi.Reasumując - brat jest alkoholikiem jak mój ojciec .Miał i ma problem z
        relacjami międzyludzkimi.Szkoda mi go lecz nie moge tego zmienić .
        Moje życie też nie układało sie różowo. Jedno jest pewne ,że szukałam i szukam
        aprobaty,wzorców i wogóle.jestem ciagle nie dowartosciowana.Na szczecie wiem o
        co w tym wszystkim chodzi wiec z wiekiem radzę sobie coraz lepiej ....ale ten
        żal pozostał .
        Moje związki były i są z partnerami dużo starszymi .Potwierdza to zasadę -
        szukanie ojca w partnerze !!!
        Ogólnie rzecz biorąc uważam,że ojcostwo jest bardzo ważnym czynnikiem w
        wychowywaniu dziecka.Nie da się tego zastąpić niczym.
        Kazdy z członkow rodziny powinien spełniać jakąś rolę aby dać wzorzec .Jestem
        często na siebie zła jak i na moja matkę,że tak się to ułozyło ....zła ,że nie
        moge wygarnąc ojcu tego co o nim mysle jak i tego ,że nie mogłam mu uzmysłowic
        jak bardzo nas zranił swoją nieobecnością.Zawsze czułam się niedowartościowana
        ,nie kompletna,bezbronna i tak jakaś pokręcona. Dziwna bardzo w relacjach
        intymnych ,zero wyzwolenia,ciągle spięta i nie byłam i nie jestem partnerka
        łatwą.Relacje moje z matka tez nie były idealne.Obecnie jako bardziej "
        świadoma" osoba wiem co jest powodem tego i staram sie aby to jakos sie układało
        a nie jest to łatwe.Samotne matki nie sa łatwymi osobami we współżyciu . oj nie
        !Tez są pokręcone jak trzeba i dodając do tego wiek ,często są to osoby bardzo
        trudne.Lecz to juz i jest na inny temat opowieści.


        • dzaljuta Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 29.08.09, 01:32
          wychowalam sie bez ojca,a i moja mama jest osoba,ktora dzieci nigdy
          miec nie powinna!!mna prawie wcale sie nie interesowala,bardziej
          moimi mlodszymi siostrami.do tego stopnia nie znosila mojego ojca iz
          caly swoj gniew przelewala na mnie.jedyne dobre rzeczy na jego temat
          uslyszalam od dalszej rodziny badz sasiadow.wychowali mnie
          dziadkowie.oczywiscie mieszkalismy razem(z mama)gdyby nie oni
          zabilabym sie w wieku 7 lat.jako dzecko nie odczuwalam skutkow
          baraku ojca ale wszystko przyszlo jak zaczelam dojrzewac i uderzylo
          mnie te ogromne pragnienie posiadania kochajacego mezczyzny w moim
          zyciu.cierpialam,czekalam.mam teraz swoja rodzine.marze o dniu w
          ktorym wezme rozwod.
      • velvetbelly Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 29.08.09, 18:52
        zblizam sie teraz do 40-tki i wychowywalam sie bez ojca - zniknal jak mialam 3 lata i pojawil sie z powrotem gdy mialam z 15. 2-3 lata pozniej umarl, ale przez ten czas nasze stosunki ukladaly sie fatalnie - nie chcialam go zaakceptowac.

        jaki mialo wplyw na moje zycie wychowanie bez ojca? niedawno zdalam sobie sprawe z tego, ze OLBRZYMI. urodzilam dziecko majac 19 lat, rozwiodlam sie majac 22, a potem juz nigdy nie bylam w stanie ulozyc sobie normalnie zycia emocjonalnego.
        zastanawiajac sie glebiej dochodze do wniosku, ze tak mocno potrzebowalam akceptacji ze strony mezczyzny, ze nie myslalam o skutkach i stad wczesna ciaza z nieodpowiednim partnerem.
        brak ojca byl przyczyna niewlasciwie ustawionych priorytetow w mlodosci, co zaciazylo na calym moim zyciu.
        • ko-ka Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 29.08.09, 22:24
          <<<brak ojca byl przyczyna niewlasciwie ustawionych priorytetow w mlodosci>>>

          Potwierdzam to .Jak sięgnę pamięcią to żyłam jakby we mgle ,nikt ze mną nie
          rozmawiał co mnie interesuje ,co chcę robić .Nie interesowało to mojej matki
          ,mojej rodziny - skazana byłam na siebie.
          Jest to rzeczą niepojęta ale tak jest prawda.Nikt mną się nie zajmował ,nie
          formował ,nie rozwijał zainteresowań ,nie tłumaczył Cale szczęście ,że miałam
          jakiś zmysł odpowiedzialności sam w sobie i jakoś się wyprowadziłam na
          "ludzi".Bratu się nie udało .
          Nikt mnie nie przytulał , nie mówił ,ze jestem ukochana córeczką tatusia.Ten
          brak spowodował ,że jestem bardzo łatwowierna i szybko mnie można kupić dobrymi
          słowami.Faceci mieli ze mną lekko smile wystarczyło posłodzić smile i to mi wystarczało .
          Wydaje mi się ,że pozostałam "wiecznym" dzieckiem , nie dorosłam ,brak mi wiary
          w siebie pomimo ,że wmawiam ja sobie 100 razy dziennie.To nie jest to samo , to
          nie zastąpi nigdy obecności ojca w życiu dziecka.Ojca jako opoki ,jako obrońcy
          no i co jest bardzo ważne , jako mężczyzny.Silny ,wyważony ,zapewniający
          bezpieczeństwo rodzinie .
          • lady_orchid Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 30.08.09, 23:43
            Też się wychowałam bez ojca. Jak miałam kilka lat to ojciec odszedł
            do innej kobiety. Tylko na początku mnie odwiedzał, później sobie
            kompletnie wszystko olał. Wiele nie pamiętam z tamtego czasu, ale
            mama mi opowiadała, że bardzo tęskniłam i płakałam. Teraz ojciec to
            dla mnie obcy człowiek. Niektórzy pytają jak ja mogę tak żyć, czy
            nie brakuje mi ojca. Przyzwyczaiłam się do tej sytuacji. Prawie w
            ogóle nie myślę o ojcu i jego braku - to dla mnie normalka. Tylko
            czasami jak widzę ojców innych dzieci czy koleżanek to mi się smutno
            robi. Mam ojczyma, ale dopiero od niedawna, więc nie zbuduję już
            ojcowskiej relacji. Mam 16 lat. Martwię się, co będzie w
            przyszłości. Jak dotąd nie miałam większych doświadczeń z chłopakami
            i szczerze mówiąc trochę się ich boję. Tzn. nie jestem
            przyzwyczajona do męskiego towarzystwa, nie wiem jak się zachować.
            Ale brak ojca ma też swoje plusy, jestem strasznie wyczulona na
            facetów, myślę przyszłościowo, bo nie chcę wpaść w niewłaściwy
            związek i zafundować moim potencjalnym dzieciom życia bez ojca.
            Zresztą w mojej rodzinie prawie wszyscy są rozwiedzeni i korzystam z
            ich doświadczeń - pod tym względem czuję się, jakbym miałą
            conajmniej z 50 lat smile Mam nadzieję, że jakoś oswoję się z facetami,
            wyluzuję trochę z moją obsesją znalezienia kogoś idealnego, kto na
            pewno nie zostawi rodziny i poznam kogoś fajnego z kim da się ułożyć
            życie. I ułożymy je wspólnie smile
            Pozdrawiam osoby znajdujące się wpodobnym położeniu smile
            • gorgi31 Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 01.01.10, 17:24
              No to co powiecie na moją historie: mam 31 lat, a ojca widziałem
              tylko jeden raz w życiu, słownie: jeden raz w życiu!!!I to wtedy,
              gdy miałem 11 lata, bo przyjechał wtedy na rozprawę o podwyższenie
              alimentów. Mało tego, ja nic kompletnie nie wiem o tym człowieku.
              Nie mam nawet fotografii, nie wiem czym się zajmował, jaki był itp.

              W ubiegłym roku ten facet, tak go będe nazywał, zmarł. A pojawiłem
              sie na tym świecie w ten oto sposów: moja matka w wakacje 1977 roku
              miała wakacyjną przygodę, nie wchodząc w szczegóły ta przygoda
              zakończyła sie ciążą. A trzeba wiedzieć, że moja matka jest
              wyjątkowo prymitywnym człowiekiem i o antykoncepcji ma ona takie
              pojęcie, jak ja o gramatyce języka suahili. No więc wiosną 1978 r.
              pojawiłem się na tym świecie ja. Moja matka miała wówczas 41 lat,
              więc wtedy się nie myęli raczej o macierzyństwie. Przez całe
              dzieciństwo wyczuwałem od matki fakt niezkceptowania mnie przez nią.
              Matka wychowując mnie samotnie nigdy mnie nie przytuliła, nigdy nie
              zapytała się co słychac w szkole, jakie mam stopnie, itp. Dbała
              tylko o to by zapewnieć mi ubranie i jedzenie. To było jej takie
              minimum w myśl zasady, że "jeśli już przytrafiłeś mi się i cię
              urodziłam, to nie wymagaj odemnie więcej, masz co jeść, masz co się
              ubrać, odczep sie odemnie". Dzisiaj mam 31 lat i wiem na pewno, że
              szczerze nienawidzę mojej matki. A o moim ojcu myślę raczej
              obojętnie, ot po prostu był sobie facet, który w wakacje przeleciał
              takiego przygłupa jak moja matka.
              • sibeliuss Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 02.01.10, 19:02
                Chyba masz jej cechy osobowe.
                • gorgi31 Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 04.01.10, 17:02
                  Jeśli to ma być sarkazm to gratulacje.
                  • sibeliuss Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 04.01.10, 17:04
                    Raczej to stwierdzenie smutnej prawdy, bo nie masz nikogo.
                    • bogusiamaria Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 04.01.10, 23:15
                      sibeliuss napisał:

                      > Raczej to stwierdzenie smutnej prawdy, bo nie masz nikogo.

                      Witam(po raz pierwszy)podczytywałam was od niedawna i chyba nawet nie
                      odezwałabym się gdyby nie post Gorgi31.
                      Gorgi-witaj w klubie!
                      Ja też widziałam swojego ojca jeden raz w życiu,przypadkiem w tramwaju.
                      Miałam wtedy 7 lat i już nigdy więcej...
                      Jechałam wtedy z mamą z wizytą do jej koleżanki.Ktoś mnie cały czas ściągał
                      wzrokiem,obserwował.
                      Do wymiany zdań nigdy nie doszło,do powitania czy ukłonu -też.
                      Wysiadłyśmy pierwsze.
                      Mama spytała: widziałaś tego mężczyznę z tyłu?Przyglądał się nam.
                      Spytałam: kto to?-To twój ojciec odpowiedziała...
                      Taki garb nosi się dłuuugo.
                      Rozumiem Cię Gorgi31.
                      Współczuję.
                      • bogusiamaria Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki... 05.01.10, 12:29
                        cd.

                        >bo przyjechał wtedy na rozprawę o podwyższenie
                        >alimentów. Mało tego, ja nic kompletnie nie wiem o tym człowieku.
                        >Nie mam nawet fotografii, nie wiem czym się zajmował, jaki był itp.

                        >W ubiegłym roku ten facet, tak go będe nazywał, zmarł.

                        Mój ojciec przestał płacić na mnie alimenty gdy miałam właśnie 7-8lat.
                        Mama już nigdy nie wystąpiła p/ko niemu ponownie(u komornika zaginęły
                        dokumenty), a on był taki "biedny".
                        Miałam o to do niej żal,wielokrotnie wyrażany,bo borykała się sama.
                        Kiedyś rzuciłam jej w twarz:"ty go jeszcze kochasz!"-nie zaprzeczyła.
                        Powiedziała: jeśli zechcesz wystąpisz p/ko niemu sama jak osiągniesz 18 lat.
                        Nie zdążyłam.Zmarł.Oboje już nie żyją.
                        "Bieda" mojego ojca polegała na tym,iż zleciał ze stanowiska dyrektora dużej
                        firmy w wyniku afery (nie dopilnował)i musiał utrzymywać się z rzemiosła.
                        Też nie mam ani jednego jego zdjęcia.Jednak ciągnęłam ile mogłam wiadomości na
                        jego temat.
                        Otrzymywałam je,ale jednak dużo za wcześnie i za dużo.
                        Identyfikowałam się z mamą bardzo-byłyśmy sobie bardzo bliskie-może za bardzo.
                        Przejęłam jak swoje wszystkie jej uczucia,żal, lęk przed bliższymi kontaktami z
                        mężczyznami,ale zanim to się stało-jego rodzina przypomniała sobie o mnie...
                        Wolałabym tego wszystkiego nie wiedzieć!
                        To było zbyt bolesne.

                        > dlatego patrząc już z mojego punktu widzenia- może Gorgi31 jest to szczęście o
                        którym nie wiesz?
                        >ja wpadałam w panikę i nigdy nie skontaktowałam się z nimi,choć próbowałam bo
                        pozostawiono mi namiary na telefon stacjonarny-nie było nikogo w domu.
                        >w wyniku tego co przeżywałam dzwoniąc tam,nie ponawiałam dalszych prób.

                        Wiem,że mam rodzeństwo przyrodnie, którego nigdy nie widziałam.
                        Od kiedy zorientowałam się o łudzącym podobieństwie do nich poczułam przemożne
                        pragnienie-ucieczki.
                        Moje piękne miasto, nagle, było dla mnie za małe,za ciasne...
                        Nie zostałam w nim.
                        • bogusiamaria Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki.. 05.01.10, 14:11
                          Gorgi31 napisał:
                          >Dzisiaj mam 31 lat i wiem na pewno, że
                          >szczerze nienawidzę mojej matki. A o moim ojcu myślę raczej
                          >obojętnie, ot po prostu był sobie facet, który w wakacje przeleciał
                          >takiego przygłupa jak moja matka.

                          Ja bardzo kochałam moją mamę,która dała mi dużo miłości ,wsparcia i dom, który
                          moje koleżanki bardzo lubiły,niektóre nazywając nawet cieplarnią.
                          Moja mama była piękną,inteligentną kobietą( oboje byli urodziwi),której jakiś
                          niekompetentny lekarz powiedział,że nigdy nie będzie miała dzieci...
                          Mój ojciec był od niej 13 lat starszy.
                          Romans ,czy miłość zakwitła w pracy-on był wówczas jeszcze jej dyrektorem.
                          Potem nieoczekiwana ciąża mamy,porzucenie żony i rodziny przez mojego ojca.
                          Miał już troje dzieci.
                          Wybuchł skandal.
                          W jego wyniku moja mama została nakłoniona przez swojego ojca, a mojego dziadka
                          do zerwania,pomimo okoliczności, z moim ojcem.
                          Długo nie docierało do mnie,że to co się później działo w jej życiu było
                          skutkiem tego odrzucenia.
                          Miał swoją Canossę!Wrócił do żony i dzieci.
                          Mama zaś kilkakrotnie była, to zwalniana ,to przyjmowana do pracy z powrotem.
                          Przypłaciła to wielomiesięczną depresją by w końcu sama zmienić pracę na inną.
                          Ja przez wiele lat tak bardzo identyfikowałam się z nią,że nie widziałam-jego i
                          tej jego Canossy.
                          Widziałam tyko swoje niewyrównane krzywdy.
                          Wolność przyniosło mi dopiero spojrzenie (odczucie)na nich oboje, na sytuację z
                          wielu stron.
                          >uspokojenie mojego wewnętrznego dziecka
                          > ujrzenie ich obojga jako ludzi,którzy popełnili błąd i musieli za >to zapłacić
                          > postawiłam między nimi znak równości
                          Oczywiście nie obyło się bez terapii.
          • m824 @ko-ka 14.11.10, 19:34
            ko-ka - czytam Twoj post i jakbym czytala o sobie. Moze z roznica "latwosci" jak chodzi o facetow, bo ja sie ich zwycajnie boje chyba. Ale to nic... to nie wazne. Wazne jest po prostu jak duzo nas nieszczesliwych, polamanych psychicznie, skrzywdzonych (mimo ze wielu bylo kochanych... podobno. Choc chora milosc to chyba raczej nie milosc, prawda?).
            Eh... tak czytam ten watek i smutno mi sie robi, a zdrugiej strony.... dzieki zaczynam zdawac sobie sprawe, ze te moje leki, niedoartosciowanie i poczucie bycia nieszczesliwa to nie moje wymyslanki, ale jest faktyczny powod dla tych uczuc mimo posiadania rzeczy i mozliwosci wiekszych czasem niz rowiesnicy.
      • lavinka Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 31.08.09, 17:38
        O i to jest świetny przykład tego, czego nie lubię. "Nie udało mi się
        w życiu, byłam głupia"-od razu wina tego,że mnie rodzice nie kochali.
        Bzdura.Od tego człowiek ma rozum, by go używać.

        Nikt nie zmuszał koleżanki do picia i brania narkotyków. Sama
        chciała. To nie wina jej rodziców, ale jej głupoty. Wszędzie
        trąbią,że narkotyki to Zuo. Nikt nie może powiedzieć,że nie ma
        dostępu do takiej wiedzy. Ale ją olewa. Bo wie_lepiej.To nie wina
        rodziców, tylko egoizmu i wyobrażania sobie za młodu,że jest się
        ósmym cudem świata.

        Znam wielu ludzi,którzy mieli zupełnie normalnych rodziców i pod
        wpływem rówieśników robili te same błędy. Ale w końcu dotarło do
        nich,że to nie rodzice, ale oni sami są odpowiedzialni za swoje
        życie.

        Jeśli ktoś jest nieszczęśliwy z powodu swojej przeszłości, to
        powinien o niej zapomnieć.Rodzice nas w jakiś sposób, często
        nieświadomie, skrzywdzili. Możemy im to wybaczyć, albo nie. Ale jeśli
        jesteśmy nieszczęśliwi-to jest to nasz problem i w zasadzie nasza
        wina. Wiem, to co piszę jest okrutne, ale nigdzie nie jest
        powiedziane że życie to sielanka.

        Amelusiu życie rodzinne nie jest usłane różami. Człowiek przez całe
        swoje życie nie jest przez cały czas szczęśliwy. Bywa szczęśliwy,
        bywa zagniewany, bywa wkurzony i bywa spokojny. Nie dąż do tego by
        Twój świat zamienił się farsę rodem z mydlanej opery, gdzie wszyscy
        są dla siebie mili, uprzejmi i kochający. Tak się nie da. Trzeba
        dopuścić do głosu złe emocje, bo inaczej człowiek się udusi. To,że od
        czasu do czasu pokłócisz się ze swoim mężem, albo nakrzyczysz na
        dziecko(bo coś tam) nie będzie oznaczać,że twoje życie rodzinne udane
        nie jest. Tak samo jak to,że posiadanie kochającego czułego męża jest
        symptomem szczęścia rodzinnego. Jeśli pomimo tego,że on jest taki
        dobry-Ty nie czujesz się szczęśliwa-to musi być coś nie tak.
        Niekoniecznie w waszym związku, może tylko tyle że sielanka szybko
        się nudzi i frustruje.

        Nie będę Ci dawać rad. Jesteś dorosła, wiesz co robić i do kogo udać
        się po pomoc. Tylko czasem brakuje odwagi, wiem. Czasem trzeba zrobić
        krok do przodu i już.
      • ak-77 Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 26.09.09, 15:29
        amelusia, podziwiam Cię... Jesteś bardzo dzielna! Wierzę, że wychowasz swoje
        dzieci najlepiej jak potrafisz i nigdy nie zrobisz im tego, co Tobie Twoi
        rodzice. Jesteś już dorosła, jesteś matką dwójki wspaniałych dzieci i jedyne, co
        mogę Ci poradzić: zaakceptuj swoje dzieciństwo takim jakie było, było, minęło i
        nic już tego nie zmieni... Jesteś nieszczęśliwa, bo ta trudna droga jest jeszcze
        przed Tobą. Droga do akceptacji tamtej rzeczywistości i zostawienia jej gdzieś z
        tyłu za plecami. Rozpamiętywanie i rozdrapywanie ran nie prowadzi do niczego
        dobrego, wręcz przeciwnie - robi Tobie samej krzywdę. Żyj dniem dzisiejszym i
        przyszłością, miej plany i marzenia, ciesz się każdą chwilą z dzieciaczkami i
        mężem. Bądź szczęśliwa!!! Przeszłość niech odejdzie w siną dal. Wyciągnij z niej
        wnioski na przyszłość. Ona całkiem nie zniknie z Twojej pamięci, ale powinna
        usunąć się w jej głęboki cień. Trzymaj się! Pozdrawiam Cię serdecznie! A.
    • lavinka Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 31.08.09, 17:26
      To chyba nie chodzi o sam brak ojca,ale brak męskiego wzorca czy
      jakiegokolwiek mężczyzny, który byłby dla dziewczyny autorytetem. Ja
      się niby wychowywałam bez ojca a przez ani jeden raz w życiu nie
      miałam cech dziecka wychowywanego bez ojca. Zero problemów
      wychowawczych,żadnych zbyt wczesnych kontaktów seksualnych, jeśli
      miałam problemy z akceptacją siebie to raczej z powodu złośliwych
      kolegów a nie braku wsparcia w rodzinie.

      Na pewno u wielu dzieci rozwodników jest chęć naprawienia błędów
      rodziców swoim zachowaniem. Takie na siłę zakładanie idealnej
      rodziny.Tak miała moja mama, która także jak ja jest dzieckiem
      rozwodników.Dziwne, bo u mnie tego nie ma. Nie zależy mi na
      posiadaniu rodziny jak z reklamy płatków śniadaniowych, ale raczej
      potrzebuję zwykłej międzyludzkiej relacji z partnerem. Może przez
      rozwód rodziców jestem bardziej wymagająca, bardziej mi zależy na tym
      by mieć wspólny język z partnerem i nie śpieszę się z zakładaniem
      rodziny, raczej czekam na właściwego człowieka tj takiego, który
      będzie mnie po prostu lubił i akceptował/współdzielił pasje, poczucie
      humoru itp. Wiem,że być może jestem naiwna, ale to jest dla mnie
      najważniejsze, dużo ważniejsze od prestiżu, pieniędzy i jego dajmy na
      to życiowej zaradności. Sama sobie jakoś daję radę w życiu i nie chcę
      na partnerze wisieć, wymagać niestworzonych rzeczy rodem z
      harlequina.

      Z drugiej strony czasem wydaje mi się,że jestem skazana na samotność,
      bo w pojedynkę czuję się najlepiej. Randkowanie mnie stresuje,
      zamiast dawać poczucie bezpieczeństwa, raczej je odbiera. Ale to też
      pewnie pochodna tego,że to_nie_ten_człowiek. Może to nie jest tak,że
      dzieci rozwodników nie są w stanie założyć normalnej rodziny, ale
      odwrotnie-mają cechy charakteru podobne do rodziców i źle im się żyje
      w sparowaniu. Myślę,że warto odwrócić kota ogonem i spojrzeć na to z
      zupełnie innej perspektywy. To nie rozwód jest winien zachowaniu
      dzieci, ale ich wewnętrzne trudne usposobienie.

      Kiedyś było tak,że społęczeństwo wymuszało na ludziach życie w stałym
      związku. Dziś to nie jest konieczne i ludzie nie są ze sobą na siłę,
      ale dla wygody i szeroko rozumianego szczęścia. Jeśli jeden z
      partnerów zamienia się w tyrana lub jęczybułę, drugie się ewakuuje.
      Czy można mieć o to pretensje? Ja nie mam.

      Nie lubię, gdy jakiś złodziej czy morderca mówi,że ukradł czy zabił
      bo go w dzieciństwie mama biła. Nie można całego ludzkiego życia
      sprowadzać do tego, co kogo spotkało za młodu. Usprawiedliwienie
      braku tolerancji czy egoizmu - rozwodem rodziców, to ślepa uliczka.
      • lavinka Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 21.10.09, 16:25
        Trochę czasu upłynęło i nieco zweryfikowało mój osąd powyższy. Nadal
        nie jestem zwolenniczką usprawiedliwiania się ludzi "trudnym
        dzieciństwem", ale też łatwiej mi zrozumieć ich chore postępowanie
        wobec siebie samych i świata. Emocje tłumione za młodu dają o sobie
        znać w latach późniejszych. Ale to paradoksalnie nie tyczy się dzieci
        z rodzin rozbitych,ale raczej takich patologicznych z przemocą
        fizyczną lub psychiczną. Ta psychiczna jest chyba najgorsza. Chodzi
        mi o rodzinę, gdzie dziecko nie ma prawa skrytykować rodziców,
        ponieważ są idealni a to co powiedzą niepodważalne.
    • raaszka Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 04.09.09, 14:05
      Z pewnością nieobecność jednego z rodziców wpływa na życie dzieci. Ale tak
      naparwdę wszystko wpływa. Moja siostra wini tatę , mimo że jest z nami i rodzice
      są szczęsliwi, o swoje nieudane relacje z facetami, bo uważa, że zawsze ja
      krytykował itd itp. Nienawidzi go. No i teraz można by się zastanowić, jak by to
      było gdyby nie było taty, może w jej przypadku lepiej..?
      • adela38 Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 17.09.09, 06:20
        Na bank wtedy by winila o wszystko jego brak.A tak naprawde sama jest sobie
        winna, bo ma taki a nie inny charakter.
        Chcialabym zauwazyc, ze wredni i asocjalni ludzie czesciej sa rozwiedzeni, a ich
        dzieci maja czesto charakter po nich.Nie ma co sie dziwic, ze jak maja po nich
        charakter i ich za przyklad (co sie odbija w braku umiejetnosci tzw wspolzycia
        spolecznego) to im sie pozniej w zyciu nie uklada.
        Moze zamiast winic o swoje niepowodzenia innych zastanowic sie nad tym co moge
        sam zrobic by byc szczesliwym i co ja mam do zaoferowania innym ludziom by oni w
        moim towarzystwie czuli sie dobrze, a juz szczegolnie ci najblizsi, byli szczesliwi?
        • sah_ra Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 17.09.09, 13:43
          I to mówisz adela o sobie bo ty też jestes rozwiedziona zwłaszcza z rozwodnikiem
          .Drugie twoje małzenstwo tez z rozwodnikiem.Napisałaś kiedyś ,że mężczyzna,
          który kocha bardziej dziecko niż d...y do których wchodzi kocha tylko swoje ego.
          Twój ojciec ego swojego nie kochał.
          Jestes przykładem kobiety, która dla faceta aby go zdobyć zrobi wszystko ,myśle
          ze zdolna byłabyś nawet porzucić swoje dziecko.
          Macochy aby zagłuszyc swoje sumienie mówia ze wszystko winny jest charakter
          zasłaniając się pseudonaukowymi teoriami tylko aby siebie wybielić. Na szczęście
          wszystko co zrobimy do nas wraca a czasami mozna dopomóc losowi aby krzywda
          wyrządzona wróciła do adresata jeszcze szybciej.
          • adela38 Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 17.09.09, 21:36
            sah_ra napisała:

            > I to mówisz adela o sobie bo ty też jestes rozwiedziona zwłaszcza z rozwodnikie
            > m
            > .Drugie twoje małzenstwo tez z rozwodnikiem.Napisałaś kiedyś ,że mężczyzna,
            > który kocha bardziej dziecko niż d...y do których wchodzi kocha tylko swoje ego
            > .
            > Twój ojciec ego swojego nie kochał.
            > Jestes przykładem kobiety, która dla faceta aby go zdobyć zrobi wszystko ,myśle
            > ze zdolna byłabyś nawet porzucić swoje dziecko.
            > Macochy aby zagłuszyc swoje sumienie mówia ze wszystko winny jest charakter
            > zasłaniając się pseudonaukowymi teoriami tylko aby siebie wybielić. Na szczęści
            > e
            > wszystko co zrobimy do nas wraca a czasami mozna dopomóc losowi aby krzywda
            > wyrządzona wróciła do adresata jeszcze szybciej.

            W zyciu glupszych bzdetow nie czytalam.Ale twoj post wlasnie jest doskonalym
            przykladem na poparcie tego co napisalam.
            Bardzo ci wspolczuje, musi byc strasznie byc kims o takim charakterze jak ty...
            • sah_ra Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 17.09.09, 22:18
              Ciekawa jestem co o twoim charakterze moze powiedzieć twoja pasierbica ,chyba
              nie ciekawie by się na twój temat wypowiadała.
              Z jakiej rodziny musi byc kobieta, która ma taki charakter jak ty ,że bierze
              sobie partnerów rozwodników ,bo zwykli faceci na pierwsze żony jej nie chcieli.
              • adela38 Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 18.09.09, 06:37
                sah_ra napisała:

                > Ciekawa jestem co o twoim charakterze moze powiedzieć twoja pasierbica ,chyba
                > nie ciekawie by się na twój temat wypowiadała.
                > Z jakiej rodziny musi byc kobieta, która ma taki charakter jak ty ,że bierze
                > sobie partnerów rozwodników ,bo zwykli faceci na pierwsze żony jej nie chcieli.

                Moze na poczatek- pasierbica mnie praktycznie nie zna i jest juz prawie dorosla.
                Pasierb- mam z nim relacje przyjacielskie.Pisalam o tym juz kiedys.
                Z jakiej rodziny jestem?- Z kochajacej, porzadnej, wielodzietnej.
                Nie wybieralam sobie na meza rozwodnika, ale czlowieka, ktory mnie bardzo kochal
                i potrafil to okazac.Byl najprzystojniejszym facetem jakiego znalam,do tego
                dobrze sytuowanym i inteligentnym, na wysokim stanowisku.Pomimo, ze sie
                rozstalismy mamy z eksem przyjazne relacje i sluzymy sobie pomoca.
                Moj obecny narzeczony jest rozwiedziony, ale jest to porzadny i bardzo
                kochajacy, wartosciowy czlowiek. Odszedl od swojej zony po latach jak to
                okreslil piekla i koszmaru.Czego zaluje to tego, ze w ogole ozenil sie z ta
                pania a jesli juz to ze nie odszedl duzo wczesniej.Pasierbica napewno duzo
                wycierpiala, bo wychowywala sie w niby pelnej rodzinie, gdzie ojciec uciekal w
                prace i staral sie byc niewidoczny w reakcji na napasci i ponizanie przez
                zone.Trwal w malzenstwie wg jego slow "dla dziecka".Owe dziecko mialo koszmar w
                domu.Byloby dla niego 100 razy lepiej, gdyby rodzice sie rozeszli jak bylo
                male.Rozwod nie jesr zlem.Jest lekarstwem (choc bardzo gorzkim) na zle relacje w
                rodzinie. I to te zle relacje sa winne cierpienia dzieci, a nie rozwod.Jest
                wiele rodzin trzymajacych sie razem "dla dzieci" a jednoczesnie zatruwajacych
                zycie sobie nawzajem.W atmosferze klotni, zlosci i braku milosci dzieci cierpia
                jeszcze bardziej, a obraz zycia rodzinnego jaki wtedy wynosza z domu jest
                conajmniej skrzywiony.Rozwod daje szanse ludziom uniknac wiekszego zla.Daje
                szanse na naprawe bledow i nadzieje na lepsze zycie. Zas co do porzucenia
                dziecka przez ojca, to rownie dobrze moze je odrzucic zyjac z nim pod jednym
                dachem.
                • sah_ra Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 18.09.09, 12:33
                  Bardzo ładnie to napisałaś (pisze to bez ironii) tylko ze twój partner wcale nie
                  jest dobry ojcem tylko bankomatem i dawca spermy z tego co wiem nie przyjechał
                  do córki na jej komunie czy bierzmowanie.
                  Bardzo współczuje twojej pasierbicy takiego ojca na pewno wolałaby miec innego a
                  twój egoizm jest żenujący...
                  Współczuje takze twojemu synowi takiej egoistycznej matki ,która myśli tylko o
                  sobie.
                  Ani pierwszy twój mąż ani drugi nie zasługują na miano mężczyzny sa cwelami
                  których przecwelowałas ,ludzmi bez charakteru i godności.
      • sah_ra Do raszki 17.09.09, 14:40
        Bo może rzeczywiście ja krytykował i gorzej traktował od np Ciebie?
        W rodzinie czasami występuję faworyzowanie jakiegoś dziecka kosztem drugiego a
        to wpływa na przyszłe życie.
    • kij.janka Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 18.09.09, 01:46
      Piszę pierwszy raz na forum - witam wszystkich smile
      Wychowywałam się bez ojca. Jego brak wywarł duży wpływ na moje dzieciństwo, młodość, na relacje z mężczyznami. Mama (skądinad cudowna) nie zdołała przekazać mi wystarczająco dużo wiary w siebie i poczucia, że zasługuję na męską akceptację. A bardzo jej łaknęłam, szukałam... Jednocześnie zakładałam, że się nie uda - być może dlatego moje pierwsze, młodzieńcze związki kończyły się szybko i boleśnie - dla mnie wink Myślę, że dziewczynie dorastającej bez ojca trudniej "zbudować" swoją kobiecość, bo takowa potrzebuje fundamentów. Przeszłam przez różne etapy: od całkowitej niewiary w siebie do przedmiotowego traktowania facetów i uwodzenia ich, by udowodnić sobie własną wartość. Lżej mi i łatwiej, odkąd to wszystko sobie uświadomiłam, zrozumiałam. Teraz chyba nie odstaję nijak od kobiet, które dorastały w pełnych rodzinach. Lubię siebie, wiem, że zasługuję na miłość - jak każdy (każda) i czuję się spełniona. Od lat żyję w szczęśliwym związku, mój mąż jest fantastycznym człowiekiem (zaprzeczeniem niefrasobliwości mojego ojca). To, co dał i czego nie dał mi ojciec - to przeszłość. A teraźniejszość jest naprawdę fajna smile
      Konkluzja: wychowywanie się w rozbitej rodzinie na pewno odciska piętno, ale nie ma - według mnie - decydującego wpływu na to, kim jesteśmy i jak ułoży się nasze życie.
      • wwwybredna Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 18.09.09, 11:20
        Rozumiem ,że zupelny brak ojca w życiu dziewczynki ma bardzo zly
        wplyw na jej rozwój.A co jeśli rodzice są rozwiedzeni ,ale ojciec
        często kontaktuje się z dzieckiem? Czy wówczas może przekazać jej
        potrzebne wzorce i pewność siebie?
        • kij.janka Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 18.09.09, 14:41
          Jestem pewna, że może! smile U mnie po prostu nie było kontaktu, zainteresowania,
          spotkań - niczego nie było, jakby powiedział Kononowicz smile
          Swoją drogą uważam, że mimo wszystko mniejszą krzywdę wyrządził ojciec mi i
          mojemu bratu - swoją nieobecnością, niż naszemu przyrodniemu rodzeństwu, którego
          nie zaniechał.
          Ergo: można wychowywać się z ojcem i też mieć pod górkę wink
      • sah_ra Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 18.09.09, 14:35
        Pewność siebie wynika z naszego wychowania w jakie rodzinie się wychowaliśmy a
        nie z braku ojca. Jeżeli t w twojej rodzinie uczono pewności siebie ,sztuki
        autoprezentacji,bronienie własnych granic a nawet wywyższania się to będziesz
        pewna siebie a jeśli twoja rodzina bardziej podkłada się innym ludziom tzn jej
        członkowie sa mniej ważni niż obcy to nawet gdy będziesz mieć ojca to nic ci to
        nie da.
        Brak ojca moze wpływac mniej lub bardziej na córki tylko zwróćmy uwage na to ,ze
        zazwyczaj ojcowie nie zależnie czy sa z matką dziecka czy nie to i tak sie
        zazwyczaj nie sprawdzaja,nie uczestnicza w wychowaniu dziecka. Ja bym
        powiedziała ,że ojciec to taki rodzic tymczasowy jak jest ,jego jedynym plusem
        jest to ze daje kase bo musi.
        W większości wypadków ojcowie sie nie sprawdzają wiadomo to od zarania dziejów a
        mimo to dzieci uczymy ,że ojciec to rodzic na którego tak samo mozna liczyć jak
        na matkę a potem są rozczarowania ,problemy i żale.
        • kij.janka Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 18.09.09, 15:00
          > Pewność siebie wynika z naszego wychowania w jakie rodzinie się wychowaliśmy a
          > nie z braku ojca.
          No właśnie - a brak ojca to niewątpliwie cholernie istotny czynnik określający
          "jakość" rodziny. Moja mama nikomu się nie podkładała i absolutnie nie miała
          poczucia, że "obcy są ważniejsi". Przeciwnie - walczyła o nas (jako rodzinę) jak
          lwica, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Mi brakowało pewności siebie w
          relacjach damsko-męskich. Jako córka kobiety w pewnym sensie "porzuconej" (choć
          to mama odeszła od ojca, ale jego wcześniejszy brak zainteresowania rodziną
          można potraktować jako porzucenie), a także mała kobieta "porzucona" przez tego,
          który z zasady powinien przy niej trwać, podświadomie przeczuwałam, że być
          kochaną przez faceta graniczy z niemożliwością wink
          Absolutnie nie zgodzę się z niesprawiedliwym uogólnieniem, że ojcowie zazwyczaj
          się nie sprawdzają. Mój mąż - według mnie - sprawdza się doskonale. I znam
          całkiem spory tłumek fajnych, godnych zaufania ojców. A to, że inna jest rola
          kobiety (matki) i mężczyzny (ojca) w rodzinie, co przekłada się na odmienność
          relacji matka/ojciec - dziecko, to rzecz oczywista.
          • sah_ra Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 18.09.09, 17:37
            Na dzień dzisiejszy twój mąz się sprawdza ,ale jakim będzie ojcem po rozstaniu z
            tobą to tego nie wiadomo . Co do innej relacji ojciec /matka a dziecko tu nie
            chodzi o relacje ale oto czy w trudach życia ,chorobie ,kalectwie lub w innej
            trudnej sytuacji nawet gdy dziecko jest bandyta narkomanem może zazwyczaj liczyć
            tylko na matkę ojciec zazwyczaj pęka. Żaden ojciec nie poświeci 20 lat życia aby
            samotnie wychowywać dziecko zazwyczaj daje dziecku macochę.
            Nie chodzi mi tutaj o to aby ojcowie zachowywali się w codziennym życiu jak
            matki ,tiutkania ,przytulania czy wyrażania uczuć ale liczenia w kazdej sytuacji
            juz tak.
            A poniewaz liczenie na ojców w wiekszości przypadków pomijajac wyjatki jest nie
            możliwe jest jak jest.
            Myślę że dzieci tęsknią za ojcami ze względu na to że łączy je z nimi biologia i
            ta biologia jest silniejsza od nich a ojcow juz niestety nie . W końcu spermę
            wypuszczają takze niechcący gdy sikają w toalecie i nie przejmują się tym co sie
            z nia dzieje, więc tym co dzieje się ze spermą gdy wchodza do dolnej części
            ciała kobiety też nie. .Jaki więc moga miec stosunek do dzieci można to nazwac
            brakiem wyższych uczuc.
            My kobiety mamy gorzej niż mężczyźni w jednym względzie Chłopcy dostają
            prawdziwa miłość od matki a potem znajdzie się następna kobieta ,która ich
            prawdziwa miłością pokocha (przynajmniej większe prawdopodobieństwo) Dziewczynki
            jak nie dostana miłości od matki nie dostana juz prawdziwej miłości od nikogo.
            Moga się tylko zadowolić dawcami spermy typu partnerzy adeli bawiąc sie w zołzę
            i wierząc że to prawdziwa miłosc która skończy się w dniu kiedy stracą kontrole
            nad partnerem.
            • kij.janka Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 20.09.09, 00:27
              No cóż. Każda z nas pozostanie przy swojej "prawdzie".
    • serenadaa Jest druga strona medalu 20.09.09, 02:35
      Ja miałam ojca, niestety uważam że 100 razy lepiej bylo by, gdybym
      go nie miała..
      Nie piszcie mi o cięzkim losie dzieci wychowywanych bez ojca. Bo zły
      ojciec robi podwojną krzywdę i następstwa sa na całe zycie.
      • m824 Re: Jest druga strona medalu 13.11.10, 01:12
        To działa w obie strony. Tak samo możesz czuć się skrzywdzona mając kiepskiego ojca, jak i osoba nie mająca go wcale. Nie możesz pisać, że wolałabyś go nie mieć. To pomogłoby tylko w sytuacji, kiedy ojciec jest paskudny i znika. Wtedy rodzina odczuwa swego rodzaju ulgę i wraca do "normalności" / równowagi. Gdybyś nie miała go w ogóle, nigdy nie poznała, ani nie miała ojczyma lub kogoś innego, kto mógłby go zastąpić, byłabyś tak samo skrzywdzona, skrzywiona na przyszłość itp.
    • pepperann Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 20.09.09, 13:50
      To ja tylko napiszę, że brak ojca byc może jest jakimś ryzykiem zwiększającym
      prawdopodobieństwo wystąpienia tych różnych deficytów, ale można to
      przezwyciężyć. I że epatowanie statystykami może mieć złe skutki i byc takim
      samospełniającym się proroctwem. Moi rodzice rozstali się kiedy miałam 5 lat.
      Rok później widziałam ojca ostatni raz. Ojciec był poza tym alkoholikiem. Jako
      bardzo młoda dziewczyna była w kilku dziwnych i toksycznych związkach. A
      ponieważ się interesowałam psychologią (niezbyt głęboko, ale trochę), to miałam
      poczucie, że w związkach z mężczyznami jestem skazana na porażkę. Każdy zawód w
      miłości tłumaczyłam sobie tym, że na pewno "szukałam drugiego ojca", "nie miałam
      odpowiednich wzorców" itp. A koleżanki naokoło również takimi obiegowymi
      mądrościami mnie raczyły. Natomiast teraz żyję w bardzo szczęśliwym związku od 9
      lat, od 4 lat po ślubie, mamy dwójkę dzieci. Nie wiem, czy przypisywać to sobie,
      mojemu mężowi, mojej mamie, splotowi pozytywnych przypadków. Ale na pewno rozwód
      rodziców nikogo nie skazuje automatycznie na porażkę w związkach.
      • bszalacha Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 21.09.09, 00:24
        I masz rację.Wszystkie te złote myśli zaczerpniete z ilustrowanych
        poradników są niewiele warte.Nie ma identycznej drogi kształtowania
        się stosunku do życia u róznych ludzi,choćby wszyscy mieli ten sam
        brak.Ktoś ma zamiast ojca jakiegoś dziadka,ktoś inny nie tyle
        przezywa brak ojca/bo go nawet nie znał/,a za to o wiele bardziej
        obciążajace jest,gdy bezradna matka wymusza od syna bycie
        ojcem,opiekunem,powiernikiem.dzieje się tak przecież i wtedy,gdy
        ojciec jest,ale żle pełni tę funkcję.
        Myślę,że nasza dojrzałośc w relacjach zależy od tak wielu
        przyczyn,że nie sposób tego upraszczać.Natomiast myslę,że grupy
        terapeutyczne,czy wsparcia dla DDRR są po to organizowane,żeby czuć
        się w nich bardziej bezpiecznie,jak wśród swoich.Idopiero w trakcie
        trwania mozna zobaczyć,jak wielkie są róznice w przeżywaniu tego
        samego doświadczenia.
        No,ale to też jakoś wzbogaca i pomaga moim zdaniem.
    • zuzi-a-102 Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 28.09.09, 19:28
      coś w tym jest... Szkoda, że nikt mnie nie poinformował o tym
      wcześniej, gdy byłam nastolatką. Nie popełniłabym tych wszystkich
      błędów... A teraz, w wieku 28 lat dopadł mnie piekielny DÓŁ i już od
      długiego czasu nie mogę sobie z tym poradzić. A taka byłam silna...
      Znam wielu ludzi po rozwodzie, czy też inne DDR, ale przyznam
      szczerze, że tylko jeden człowiek ( w dodatku facet!) zwrócił na tę
      sferę uwagę! Właśnie dzięki niemu zaczęłam przewartościowywać swoje
      życie...
    • aniabe1tof Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 14.05.11, 22:55
      Jak nazwać ojca, który przez trzydzieści pięć lat mojego życia, żyjąc w tym samym mieście kilka ulic dalej nie spotkał się ze mną ani razu. Nie wyjaśnił mi dlaczego tak? Nie chciał zobaczyć swojego dziecka ? Powiedzcie czy to jest normalne. Problemy z tożsamością? To prawda zawsze tak było. Nigdy nie byłam do końca pewna kim jestem bo nie znałam tej drugiej połówki. Tak rzeczywiście jest. bardzo bym chciała go zobaczyć, ale z drugiej strony kłóci się osoba, która nienawidzi nie chce go znać za to wszystko czego nie zrobił a powinien. Jeśli jestem córką człowieka pozbawionego uczuć to ja też nie powinnam ich mieć. I wecie co ja tak ostatnio postępuję. Ranię najbliższe mi osoby. To zaczyna być chore. Myślałam, że z wiekiem będzie coraz lepiej ale jest odwrotnie to zaczyna być obsesją. Muszę go zobaczyć puki żyje. Stanę w drzwiach obejrzę go sobie ( bo nie widziałam nawet żadnego zdjęcia _ mama wszystkie wyrzuciła) i nie wiem co będzie dalej...
      • egon26 Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 18.06.11, 00:33
        aniabe1tof napisała:
        > Jak nazwać ojca, który przez trzydzieści pięć lat mojego życia,

        Tak naprawdę to może samce mają trochę inne podejście do dzieci niż samice. Ponoć od urodzenia ślepi lepiej znoszą ślepotę niż ktoś kto stracił wzrok bo poznał smak *widzenia*. Widzisz może tu jest podobnie, jeśli nie miał okazji być nigdy twoim ojcem nie czuł braku tego wszystkiego. Ja pokochałem moje dzieci dopiero po paru miesiącach po urodzeniu... to normalka dla samca. A teraz wydaje mi się że jestem lepszy od przynajmniej 90% ojców na świecie wink Młodość często bywa głupia, a gdy zabrnie się przez lata w jakiś martwy punkt tak naprawdę ciężko i głupio i dziwnie i sam nie wiem co jeszcze. Ale ciężko się z niego wydostać.
        Ja nie tłumaczę twojego ojca takim ludziom chętnie ścinałbym łby nowo kupioną katanąwink ale ten jego brak zainteresowania może być po prostu kumulacją tego co w nas ludziach, mężczyznach najsłabsze i twoja osoby w tym wszystkim po prostu nie ma znaczenia. Bo tacy czasem są ludzie jak Polacy odkładający wszystko na ostatnią chwilę... nasza duma narodowawink
        Jeśli chcesz się z nim spotkać to się z nim spotkaj. Ale przemyśl jak to zrobić, nie atakuj go bo przyjmie postawę obronną i nic nie wskórasz. Przedstaw się mu i może zostaw numer telefonu jak by chciał z tobą pogadać, sam nie wiem. Ponoć głupiemu ustąpić to 100 dni odpustu. Bzdura wink Ale czasem trzeba pewne rzeczy odpuścić winowajcy by nie czuł się źle, skrępowany itd. i by normalnie można było prowadzić rozmowę... a to wielka sztuka.
        Życzę ci powodzenia.
    • wawrzanka Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 18.09.11, 10:47
      your_and napisał:

      > Dziewczyna taka szuka zbyt wcześnie męskiej aprobaty....
      >
      > Szuka tego, czego nie dostała od ojca.

      I to jest klucz do problemu, a nie rozwód, czy jego brak. Mogę mówić tylko za siebie, ale trafiłam na to forum, ponieważ samotnie wychowuję córkę. Ja nie jestem DDR. Bardzo żałuję. Gdyby moja mama miała więcej godności i nauczyła mnie kiedyś, że nie należy mężczyźnie pozwalać traktować żony jak śmiecia - niewykluczone, że sama uniknęłabym rozwodu. Cóż... wzorzec jaki odbierałam przez całe dzieciństwo był taki: matka malutka dziewczynka o niezwykle niskim poziomie zaradności życiowej i ojciec tyran. Relacja ofiara - kat. Wrzaski, przekleństwa, płacz - to była moja codzienność. Po pięćdziesiątce ojciec się uspokoił. O rozwodzie na poważnie nigdy nie było mowy. A szkoda! W wieku 37 lat uczę się życia od początku, staram się powoli odbudowywać poczucie własnej godności i dopiero teraz przestałam kierować wszystkie życiowe starania na uzyskanie tejże właśnie męskiej aprobaty. Mimo wszystko zawsze myślę, że więcej zawdzięczam ojcu, nie matce. On nie miał powodu się rozwodzić i tego nie robił. Ona miała, ale wolała beczeć po kątach i odtrącać przerażoną córkę, która wiecznie ją błagała: "mamo, nie płacz".
    • aglaonike77 Re: brak obecności ojca a wpływ na życie córki 24.04.12, 13:47
      Przystępny ale i jasny opis tego co traci dziewczynka wychowywana bez ojca : skuteczna-psychoterapia.pl/a_ojciec-i-corka.php
    • kaja2221 [...] 13.03.13, 08:31
      Post został usunięty przez adminów lub założyciela forum .

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka