your_and
24.03.08, 02:39
O wpływie DDR na relacje w związkach synów pisze sie często. Kobiety
czujące żal do swoich ojcówza opuszczenie nie chetnie podejmują ten
raniący ich dumę i uczucia temat ale wpływ tego faktu ma jeszcze
wieksze znacznie na kształtowanie sie ich relacji niż u chłopców.
Co o tym sądzicie?
Co traci dziecko, które wyrasta bez ojca?
Poczucie bezpieczeństwa, szansę na łatwiejszy życiowy start,
możliwość lepszej edukacji... Szczególnie poważne są konsekwencje
psychologiczne. Takie dziecko jest pozbawione fundamentu swojej
tożsamości - czegoś bardzo podstawowego. Kim jestem? Skąd się
wziąłem? Kto się mną będzie opiekował? Małe dzieci przychodzą do
matek - Gdzie jest mój tatuś? To jest głęboka pierwotna potrzeba -
chcą wiedzieć, kim jest ich drugi rodzic. Jeśli więc pozbawia się
dziecko ojca, uszczupla się o połowę nie tylko podstawowe źródło
jego ludzkiej tożsamości, ale i źródło miłości. Dla dziewcząt ojciec
jest pierwszym mężczyzną ich życia. Czy w przyszłości dziewczyna
będzie czuła się dobrze i pewnie jako kobieta, w dużej mierze zależy
od tego, czy ojciec obdarzył ją miłością. Córki bez ojców często
podejmują wczesne kontakty seksualne, posiadają nieślubne dzieci i
rozwodzą się, o ile w ogóle wyjdą za mąż.
Dziewczyna taka szuka zbyt wcześnie męskiej aprobaty....
Szuka tego, czego nie dostała od ojca.
A jak brak ojca wpływa na chłopców? Czy zjawisko homoseksualizmu
może być z tym związane?
Tak dość powszechnie uważało środowisko naukowe. Ale obecnie to
temat tabu. Nikt nie może tego powiedzieć bez narażenia się na
gwałtowny atak. Dla chłopca czymś najbardziej podstawowym jest
pytanie - co to znaczy, że jestem rodzaju męskiego? Ojciec jest
najważniejszą osobą, która pomaga synowi to zrozumieć. Jeśli go
brakuje, chłopiec poszukuje odpowiedzi na to pytanie gdzie indziej -
w grupie rówieśników i we wszystkich innych miejscach, nierzadko
złych. Może wtedy wchłonąć to, co dziś jest postrzegane jako
stereotyp męskości. Natomiast ojciec - poprzez własny przykład -
może przekazać mu ideę, że bycie silnym mężczyzną oznacza opiekę nad
słabszymi i ich obronę, branie pod uwagę potrzeb innych ludzi i
traktowanie ich z szacunkiem.
www.pismo.niebieskalinia.pl/index.php?id=51
Zespół pod kierunkiem dr Eirini Flouri z Uniwersytetu w Oksfordzie
prowadził szeroko zakrojone badania na 17 tys. dzieci urodzonych w
roku 1958. Ich losy były śledzone do 33. roku życia, a dokładne
wyniki zbierano w 7., 11., 16., 23. i 33. roku życia. (...)
"Dobre relacje z ojcem zmniejszają ryzyko problemów emocjonalnych i
zaburzeń zachowania w młodzieńczym wieku" - podkreśla dr Flouri.
Szczególnie silną zależność zaobserwowano pomiędzy zaangażowaniem
ojca w wychowanie córki - nastolatki a brakiem u niej problemów
psychicznych w dorosłym życiu.
U chłopców dobra relacja z ojcem zmniejsza wyraźnie
prawdopodobieństwo, że popadną w konflikt z prawem. Z kolei udział
ojca w wychowaniu 7-latków znacznie zwiększa szanse na przyszłe
osiągnięcia i dobre wyniki w nauce.
Ponadto dzieci, których ojcowie uczestniczyli w wychowaniu, mają
dużo większe szanse na stworzenie satysfakcjonującego związku
małżeńskiego.
www.psychologia.edu.pl/index.php?dz=serwis&op=opis&id=124
Co dziewiąte dziecko wychowywane jest przez samotną matkę. Z badań
wynika, że chłopiec z takiej rodziny miewa - gdy dojrzewa -
trudności z zachowaniem i nauką. Sądzi się potocznie, że brak ojca
nie odbija się aż tak na córce. Jest wręcz przeciwnie.
Dziewczynki czują, że są kochane przez matkę bezwarunkowo. Wydaje im
się, że na miłość ojca trzeba zasłużyć. Jak będziesz grzeczna, to
tatuś zabierze cię na lody - utwierdzają je w tym matki. Opuszczone
przez ojca, obwiniają siebie. Nie były widocznie dostatecznie
grzeczne. Noszą w sobie ten dziecinny zapis.
Jako dorosłe chcą się poprawić. Szybko wiążą się z mężczyzną,
wybierając często na oślep. Bywają bezwzględne, bez skrupułów
potrafią zabrać męża innej kobiecie. Podejrzliwe i zazdrosne, żyją
potem w wiecznym strachu przed odejściem męża i uruchamia się
mechanizm samospełniającej się przepowiedni. Terapeuci znają całe
ciągi pokoleniowe kobiet dziedziczących samotność.
Dostępność ojca dla córki jest jednym z najwspanialszych darów losu -
pisze Wright.
Jego toksyczność - jednym z najgorszych nieszczęść. Jak twierdzi
prof. Tadeusz Pośpiszyl, toksyczność w stosunku do córki przejawia
się w postaci bardziej wysublimowanej i przez to w większym stopniu
brzemiennej w skutki, aniżeli wtedy, gdy skierowana jest do syna.
www.bycrodzicem.pl/index.php?id=40