Dodaj do ulubionych

Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...?

16.04.08, 10:15
Od poniedziałku przychodzi do synka. W czwartek i piątek będzie z nim jak ja
będę w pracy. Wszystko w porządku. Jeśli chodzi o jego kontakt z synkiem nie
mam żadnych obiekcji. Jestem zadowolona, że chce się z małym spotykać i robi
to. Synek jest zadowolony i to jest najważniejsze.
Ale zastanawiam się jak ja mam sobie poradzić z tą sytuacją. Od poniedziałku
jestem wrakiem, psychicznym dołem.
Chodzi mi o to, że jak M zachowuje się wobec mnie w porządku, uśmiecha się,
opowiada o swojej pracy itd. widzę czasami w nim mojego dawnego M. Patrzę na
niego i widzę uśmiech, który był kiedyś kierowany do mnie, ramiona które
obejmowały i jest mi po prostu CHOLERNIE ciężko. Zapominam wtedy co mi zrobił,
jak okropnie potrafił i potrafi nadal się zachowywać. Zapominam o tym co złe a
widzę dawnego męża.
Normalnie jestem przez to w rozsypce, a myślałam, ze jest już lepiej.
Obserwuj wątek
    • dsz27 Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 16.04.08, 10:16
      Oczywiście tytuł postu dotyczy zachowania wobec mnie...
    • z_mazur Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 16.04.08, 10:23
      Na tym etapie najskuteczniejsze jest unikanie kontaktu.
      Nie prowadź z nim rozmów, bo będzie Cię to jeszcze długo tak
      rozsypywało. Ograniczaj się do kontaktu formalnego, dotyczącego
      dziecka. Inne rozmowy krótko ucinaj zdaniem, że jest to dla Ciebie
      zbyt trudne. Bądź trochę egoistyczna i zadbaj o siebie. Nie musisz
      teraz być znajomą Twojego męża i prowadzić z nim przyjacielskich
      rozmów i on powinien to uszanować.

      Jeśli przychodzi do dziecka, to niech zajmuje się nim w tym czasie a
      nie Tobą i tyle.
    • kajda28 Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 16.04.08, 10:28
      zdaje sobie że boli, że jakby był tylko zły to łatwiej się z tym pogodzić, a
      tak.... zawsze możesz ty się zachowywać adekwatnie do sytuacji, tzn. powiedzieć
      że nie masz zamiaru wysłuchiwania co u niego w pracy, bo to już tylko jego
      praca. Jedyne pocieszenie to to że czas naprawdę pomaga.
      dsz27 , twoja sytuacja nie jest normalna, nie ma jeszcze książek jak się
      zachować w takiej sytuacji, nie ma poradników, cholera nie wiem, a może spróbuj
      mieć z nim minimum kontaktu, jak przychodzisz z pracy to albo coś rób aby być w
      innym pomieszczeniu dopóki on nie wyjdzie.
      • dsz27 Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 16.04.08, 10:37
        Słuchajcie myślałam o tym. Przyszło mi do głowy, że tak będzie dla mnie lepiej.
        Tylko, że bardzo często jest tak, że synek bawiąc się z tatą przychodzi po mnie
        i domaga się wspólnej zabawy. Staram się w tym czasie robić to co mam normalnie
        do zrobienia (obiad, sprzątanie i inne takie). Z drugiej jednak strony też
        wracam po 9 godzinach do domu i sama chciałabym też spędzić ten czas z Kubusiem.
        Jak by człowiek nie stanął dupa będzie zawsze z tyłu...
        • kajda28 Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 16.04.08, 11:12
          to baw sie z synkiem jak mąż wyjdzie, przecież nie mieszkacie razem. Jak
          przedłuża swoją wizytę możesz mu powiedzieć że już sobie dasz sama radę i że
          może już iść. Pamiętaj on jest z synem tylko dlatego że sam tego chce, nie
          musisz być dla niego miła czy mu sie narzucać. zachowuj zdrowy dystans, żadnych
          wspólnych zabaw, rozmów przyjacielskich, możesz mu opowiadać o wyczynach dziecka
          i tyle.
          • bozenadwa Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 16.04.08, 13:21
            Doniu kochana ja tez mysle jak najmniej kontaktow z m.,Nawet jak
            jest obok w pokoju z synkiem,Wiem,ze trudno ,Posluchaj mazura bardzo
            dobrze radzi .Ja mysle jesli sie tylko da ,bo wracasz zmeczona i nie
            chcesz nigdzie wychodzic .Ale moze masz w poblizu zaprzyjazniona
            kolezanke gdie moglabys na czs jego pobytu przekiblowac ???nie mowie
            czesto ale w tej chwili im mniej kontaktu z nim tym lepiej dla
            ciebie.Nie musisz prowadzic przyjacielskich rozmow z nim o jego
            pracy.Nie chodzi bron boze aby sie klocic ,ale skrzywdzil cie i
            niech przychodzi do dziecka a Tobie przynajmniej da swiety spokoj .I
            na to wyglada ,ze przyjdzie ci go samej wypracowac ,w Innym watku
            napisalam Ci ,e koniecznie musisz sama zaopiekowac sie
            soba .Pozdrawiam cie i mocno sciskam
            • maza15 Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 16.04.08, 15:04

              dsz27, jak ja Cię rozumiem...
              przechodziłam identyczną sytuację.
              Szalałam po jego wyjsciach z domu,byłam zupełnie rozbita.
              A on przychodził często do dzieci,miły,uczynny,pomocny.
              Próbowałam wielu sposobów...unikałam,wychodzilam itp.
              Ale minęło trochę czasu /1,5 od rozwodu/.
              Jego zachowanie w zasadzie się wiele nie zmieniło.
              Każde z nas ma swoje życie,ale nadal możemy liczyć na siebie w razie
              jakiś klopotów. Ja już się o tym przekonałam.
              Razem z dziećmi byliśmy na wakacjach /osobne pokoje/,zdarza nam się
              razem z dziećmi wyjechać na zakupy czy do kina.
              Nie wiem jak dlugo tak bedzie,ale okazuje się,że lepiej jeden
              przyjaciel więcej,niż wróg.
              Był jednak czas,że byłam przekonana,że łatwiej rozstać sie w
              nienawiści,niż próbować z exem przyjażni.
              Zresztą nadal twierdzę,że to nie jest przyjazń,tylko dobre układy...

              Wiem jakie to trudne,trzymaj się.
    • danagr Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 16.04.08, 15:36
      z_mazur i kajda bardzo dobrze pisza, bezapelacyjnie. U mnie bardzo czesto jest
      tak, ze tata siedzi w jednym pokoju z malym ja w drugim, biore gazete, cos
      dlubie albo robie jeszcze inne rzeczy. Maly tez czesto przychodzi do mnie i chce
      wciagnac w zabawe, tata oczywiscie leci za nim ale stanowczo prosze go, a czasem
      wrecz nakazuje jesli widze, ze nie chce sam bo ma ochote polezec na lozku o
      zabranie dziecka, po to przyjezdza zeby spedzic z nim czas, a ja nie musze w tym
      uczestniczyc bo moge kiedy indziej pobawic sie z nim tym bardziej, ze ma mnie na
      codzien i nie mam przyjemnosci ani ochoty przebywania z m., komunikacja jest
      tylko w kwestii dziecka, wywody na temat jego prywatnego zycia ucinam mowiac, ze
      mnie nie interesuje bo tak jest tak jak i ja sobie nie zycze ingerowania w moje,
      nie jednokrotnie sie to zdarzalo i zdarza. Wyznaczam granice i skutkuje....w
      moim wypadku stanowczosc, konsekwencja i odcinanie sie pozwolilo na szybsze
      pozbieranie sie i mniejszy bol....pisze to bo moze skorzystasz i tobie pomoze w
      jakims stopniu.
    • danagr Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 16.04.08, 15:48
      chcialabys zeby tak sie zachowywal bo byloby ci latwiej pogodzic sie z
      rozstaniem? mysle, ze gdyby nawet tak bylo nic by to nie zmienilo.... po prostu
      musisz swoje odzalwac i odcierpiec, a pozniej to juz bedzie z gorki i przyjdzie
      obojetnosc czasami z nutka nostalgii lub nawet nie.
      • dsz27 Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 16.04.08, 15:58
        Zgadza się. Jak zachowuje się okropnie, bez serca, traktuje mnie jak obcą osobę,
        jest wyniosły, z dystansem łatwiej mi pomyśleć sobie "lepiej Ci bez niego, olej
        to". W takich momentach popłaczę ale jakoś szybciej przechodzi mi ten ból.
        Godzinkę temu zadzwonił żeby powiedzieć, że dziś nie da rady przyjść do synka,
        zapytał o to jak się czuje czy lepiej niż wczoraj, i od razu łzy same napłynęły
        mi do oczu, ścisnęło mi gardło...

        dzięki za wszystkie rady, bardzo mi pomagacie. Nie wiem co bym zrobiła gdyby nie
        to forum... postaram się ucinać rozmowy o jego życiu prywatnym, będę starała się
        zajmować sobie czas jak będzie przychodził do Kubusia. I mam nadzieję, ze czas
        będzie dla mnie łaskawy.

        dzięki wszystkim
        Dominika
        • sadaga Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 16.04.08, 18:28
          Trzymaj się Dominiczko. Takie emocje będą w Tobie aż zaczniesz m
          traktować jako ojca dziecka. Czasu potrzeba.
          Ja też utrzymuję z m dobre kontakty. myślę ze to ważne przez wgląd
          na dziecko. i m tez wciąga mnie w rozmowy o swojej pracy, chorobach
          itp. ja mu o sobie nie mówię i staram sie nie angażować w to co on
          mówi. wysłucham ale stopuję. bo on ma swoje życia a ja swoje. a
          przyjacielem moim nie będzie. bo przyjacielowi się ufa bezgranicznie.
          natomiast tak jak pisałam przez wzgląd na synka, by miał jak
          najmniej negatywów z powodu naszego rozstania, staram się o
          poprawność kontaktów. dogadujemy sie i jest oki.
          wiesz minęło 5 m-cy i mnie juz nie boli. i z tego się cieszę, czas
          naprawdę robi swoje.
        • danagr Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 16.04.08, 19:14
          wcale nie byloby ci latwiej, a jesli nawet to przez chwile, a wiesz dlaczego? bo
          go jeszcze kochasz pomimo tego jak postapil, macie wspolne wspomnienia,
          przezycia, okres spedzony ze soba i chodz zle zachowanie z jego strony
          wzbudzaloby w tobie zlosc, agresje moze i nienawisc to jednak nie wymazalabys
          CALKOWICIE z podswiadomosci tych dobrych stron waszego wspolnego zycia. Tak czy
          siak bedzie bolec to zalezy od ciebie jak dlugo, na ile zatracisz siebie w tym
          bolu ale czas pomoze ci sie z nim uporac czego z calego serca zycze oby to
          trwalo jak najkrocej....czytam twoje posty i wypisz wymaluj, widze dokladnie
          siebie z niedawnej przeszlosci.
          • pc_maniac Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 16.04.08, 19:43
            Wiesz, ja na Twoim miejscu poradziłbym się psychologa.
            A to dla tego, że sytuacja, w której druga strona stara się korzystać z sytuacji
            dwuznacznych, do kontaktów z Tobą może mieć wiele przyczyn, o których Ty nie
            wiesz, bo siedzą w głowie drugiej strony.

            Te wspólne zabawy z dzieckiem (w trójkę) tak samo mogą świadczyć o tym, ze
            strona przeciwna dąży do rozejmu, czy nawet poprawy sytuacji, ale również może
            być próbą rozgrywania dziecka (na zasadzie - "zonacz, ja się z Tobą bawię, a
            mama nie chce, mama jest be.").

            Ale nie da się określić przyczyn, za to psycholog mógłby Ci doradzić jak w danej
            chwili się zachowywać i jak opanowywać emocje związane z takimi niezręcznymi
            sytuacjami.
            A ważne byś właśnie z powodu tych sytuacji nie robiła się wrakiem.
            • dsz27 Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 17.04.08, 20:53
              Witajcie,
              Nie wydaje mi się, że w zachowaniu mojego byłego było coś co ma wykazać jakim
              jest dobrym ojcem a mama be...(mama nie chce sie z nami bawić itp.)
              Rozmawiałam z nim dzisiaj troszkę i wydaje mi się, że on chciałby po prostu
              zachować pewne pozory. Tzn. skoro nam się nie udało to dlaczego dziecko/dzieci
              mają to odczuć. Niech dalej mają uśmiechniętą mamę i jeszcze bardziej
              uśmiechniętego tatusia. W jego odczuciu powinnam szukać pozytywów a nie dołować
              się przecież bez powodu.
              Ale ok, z czasem może i będę potrafiła popatrzeć na to z boku i stwierdzę, że
              już mnie to nie boli. Wiele osób tutaj twierdzi, ze czas leczy rany...mam
              nadzieję, że tak będzie.
              Dla synka robię to co robię teraz. Z jednej strony bardzo się cieszę, że M.
              chętnie spędza czas z małym i nie muszę tak de facto o to zabiegać. Z drugiej
              strony moje serce pęka ale z tym muszę dać sobie radę - i dam!

              Omówiliśmy dzisiaj kilka istotnych tematów dotyczących naszych relacji, zarówno
              tych stricte naszych jak i tych dotyczących synka. Zakomunikował mi, że będzie
              chciał Kubusia zabierać na jakieś wypady, ja na to, że tak powinno być, nie
              widzę problemu.
              Poruszyliśmy też temat wizyt synka u Niego i tu doszło do małego spięcia. Z
              mojego punktu widzenia skoro nie znam jego miejsca zamieszkania, nie znam
              warunków ani człowieka z którym mieszka na razie wizyty u niego odpadają. Pewnie
              polecą na mnie gromy ale tak właśnie uważam.

              Jeszcze raz dzięki za wsparcie.
              Trzymajcie się

              • maza15 Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 17.04.08, 22:05
                dsz27 uważam,że dobrze robisz.
                Zobaczysz,z czasem będzie lżej,łatwiej.
                Twoje zachowanie pewnie zaowocuje dobrym kontaktem ojciec-syn.
                Tego Ci życzę.
                Ja rownież postawiłam warunek: nie życzę sobie kontaktu panny z
                moimi dziećmi.Ex jakoś przyjął to do wiadomości,i jeszcze nigdy nie
                spotkała się z dziećmi/nawet jak syn spędzal u ojca ferie.../.
                Nawet jak polecą gromy,to nie trafią we mnie.Mam swoje zdanie na ten
                temat.
                Życzę siły!!!
                • z_mazur Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 18.04.08, 08:20
                  Ależ tu nie chodzi o gromy, tylko o proste stwierdzenie faktu, że
                  takie podejście nie jest dobre dla nikogo, bo tworzy sztuczną
                  sytaucję.

                  Oczywiście jestem przeciwniekiem poznawania dzieci z każdą przygodną
                  miłostką któregokolwiek z rodziców, ale jeśli któreś wchodzi w
                  poważną relację, to stawianie takich wymagań przez drugiego rodzica
                  jest zwykłą złośliwością, bo nie ma dla niego żadnego innego
                  uzasadnienia.
                  • dsz27 Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 18.04.08, 09:11
                    Na razie M. twierdzi, że nie poda mi adresu, pod którym mieszka ponieważ kolega
                    (...) z którym wynajmuje mieszkanie sobie tego nie życzy...Jak do tej pory
                    staram się zachowywać racjonalnie, niczego nie utrudniam, nie wydzwaniam, nie
                    robię awantur o byle co. Chociaż baba w ciąży, porzucona mogłaby podobne sceny
                    urządzać.
                    Ale skoro on stawia warunki, których ja przestrzegam to to samo tyczy się jego
                    osoby. Tak to będzie wyglądało w najbliższym czasie. A przyszłość pokaże jak to
                    się ułoży. Oczywiście byłabym głupią pipą gdybym uważała, że jedno czy drugie
                    dziecko nie będzie odwiedzało taty u niego w domu i że nie będzie miało
                    styczności z jego nowym partnerem. Tak się po prostu nie da i mam pełną tego
                    świadomość. Poza tym dzieci potrzebują ojca, jaki on by nie był.

                    Sprawa jest dla mnie bardzo świeża, emocje są ogromne i czasami sama nie wiem
                    jak sobie z nimi poradzić. Stawiajcie mnie do pionu jeśli uznacie, ze zaczynam
                    pieprzyć od rzeczy.

                    Donia
                    • z_mazur Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 18.04.08, 09:35
                      Dsz ja nie pisałem tego do Ciebie.

                      Osobiście uważam, że jako matka masz prawo wiedzieć gdzie przebywa
                      Twoje dziecko i ukrywanie miejsca zamieszkania przez ojca jest dla
                      mnie co najmniej śmieszne.

                      I szczerze mówiąc biorąc pod uwagę sytuację w jakiej się znalazłaś i
                      emocje jakie pewnie teraz przeżywasz, to zachowujesz się i piszesz
                      bardzo racjonalnie i o pieprzeniu od rzeczy raczej nie ma tu mowy. smile

                      Pozdrawiam
                      • dsz27 Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 18.04.08, 10:03
                        z_mazur wiem, że ukrywanie adresu przez M. jest co najmniej śmieszne...
                        Rozmawiałam, tłumaczyłam a on uważa, ze musi być fair wobec kolegi. Oczywiście
                        jednocześnie nie musi być fair wobec mnie. Tym bardziej, ze obiecałam, ze nie
                        mam zamiaru go nachodzić czy inne takie. Podejrzewam, ze nie chodzi tu tylko o to...

                        Staram się być rozsądna, staram się rozumieć sytuację, chować emocje do kieszeni
                        ale to czasami jest bardzo trudne. Nie chce być histeryczką ale czasami mam
                        ochotę po prostu wrzeszczeć. Mam nadzieję, ze macie racje i z czasem to mniej boli.
                        No i jeszcze jedno o czym wcześniej nie pisałam. Pomimo, ze mogę się tu wygadać,
                        mam kilka osób z którymi mogę porozmawiać to i tak czuję się strasznie samotna.
                  • maza15 Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 18.04.08, 18:22









                    z_mazur napisał:

                    > Ależ tu nie chodzi o gromy, tylko o proste stwierdzenie faktu, że
                    > takie podejście nie jest dobre dla nikogo, bo tworzy sztuczną
                    > sytaucję.
                    >
                    > Oczywiście jestem przeciwniekiem poznawania dzieci z każdą
                    przygodną
                    > miłostką któregokolwiek z rodziców, ale jeśli któreś wchodzi w
                    > poważną relację, to stawianie takich wymagań przez drugiego
                    rodzica
                    > jest zwykłą złośliwością, bo nie ma dla niego żadnego innego
                    > uzasadnienia.
                    >

                    Masz rację.
                    Ja właśnie uważam,że przygoda mojego ex,to nie jest poważna relacja.
                    On też nie nazywa tego związkiem.
                    Nie jestem złośliwa.
                    Daleko mi do tego.
                    • sylwiamich Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 18.04.08, 18:39
                      Ja może nie w temacie....ale ubawiłaś mnie do łezsmile)))

                      > Ja właśnie uważam,że przygoda mojego ex,to nie jest poważna
                      relacja.
                      > On też nie nazywa tego związkiem.


                      I tego eks powinien się trzymać!!!smile))))
                      • maza15 Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 18.04.08, 19:29
                        Fajnie,żo mogłam poprawić Ci humor.
                        • kajda28 Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 18.04.08, 19:48
                          maza15 a odwróć sytuacje, zaczynasz się z kimś spotykać, na początku trudno
                          mówić że jest to poważny związek, i twój eks mówi ci że on sobie nie życzy abyś
                          spotykała sie z tym człowiekiem w obecności dziecka. Ma takie samo ci mówić z
                          kim ty masz sie spotykać a z kim nie, jak ty jemu.
                          • dsz27 Pierwszy naprawdę samotny wieczór za mną... 19.04.08, 12:21
                            Na szczęście mam go już za sobą. Pisać nie miałam siły a poza tym czułam się
                            strasznie żałosna więc nic mądrego lub bardziej sensownego nie mogłabym tu
                            napisać. Ale dziś wstałam i jest już lepiej. Mam zajęcie, Kuba szaleje, nie
                            myślę za dużo.
                            życzę Wam miłego weekendu i dzięki, że jesteście.
                            Dominika
                            • dsz27 Re: Pierwszy naprawdę samotny wieczór za mną... 19.04.08, 12:48
                              Właśnie czyściłam outlooka i znalazłam maile, które M. wysyłał mi podczas pobytu
                              w Niemczech. Pełne miłości i tęsknoty... pisał o nadrabiani czasu po jego powrocie.
                              Normalnie nie mam siły ich wykasować a wiem, że zostawienie ich to po prostu
                              samobiczowanie. Przepraszam za smęcenie...Kuba śpi więc mogę popłakać bo przy
                              nim nie...
                              • pc_maniac Re: Pierwszy naprawdę samotny wieczór za mną... 19.04.08, 21:03
                                dsz27 napisała:

                                > Właśnie czyściłam outlooka i znalazłam maile, które M. wysyłał mi podczas pobyt
                                > u
                                > w Niemczech. Pełne miłości i tęsknoty... pisał o nadrabiani czasu po jego powro
                                > cie.
                                > Normalnie nie mam siły ich wykasować a wiem, że zostawienie ich to po prostu
                                > samobiczowanie. Przepraszam za smęcenie...Kuba śpi więc mogę popłakać bo przy
                                > nim nie...)

                                Wiesz, ja uważam, ze właśnie powinnaś wykasować te maile. Mało tego - powinnaś
                                wykasować całą przeszłość i przestać się nią zadręczać.
                                Czy nie sprawiłoby Ci radochy pokazanie całemu światu, a szczególnie byłemu, że
                                nie był Ciebie wart i teraz właśnie pokażesz, ze potrafisz stanąć na nogi i żyć
                                nawet lepiej, szczęśliwej niż wcześniej?!

                                Kiedyś usłyszałem od znajomej osoby, żebym zrobił w domu generalne porządki,
                                usunął wszystko co będzie mi przypominać o przeszłości, nawet pomalował ściany w
                                mieszkaniu (w pokoju dziecinnym namalowałem córce dziesiątki postaci z bajek
                                Disneya). I powiem Ci, ze mi pomogła taka terapia remontowa.
              • kajda28 Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 18.04.08, 00:55
                tak na prawdę to ty jesteś odpowiedzialna za dzieci, więc masz jakieś tam prawo
                nie dawać ich jak nie wiesz gdzie. Ja moje dałam, zaufałam, chociaż nie
                powinnam, nie musiałabym. Na szczęście nic złego sie nie stało, od dzieci wiem
                gdzie mieszka eks. Wiem że eks kocha dzieci tak samo jak ja i będzie się o nie
                troszczył.
    • sagaretia Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 18.04.08, 13:13
      Jak ja Cię rozumiem....sad
      Chyba powinnam się cieszyć ,że mój były został za granicą i tam
      układa sobie nowe zycie(z kobietą z którą mnie zdradził i z którą ma
      dziecko),dzięki czemu nie jestem skazana na jego regularne wizyty i
      katowanie swojej duszy jego uśmiechami i wypytywaniem jak się
      czuje,co u mnie (bo tak jest kiedy tu przyjeżdza).A jednocześnie
      wiem ,że utopiłby mnie w łyżce wody,bo według niego sąd zasadził za
      duże alimenty.Jednak jest też druga strona medalu,a mianowicie to że
      nasza córeczka wychowuje się całkowicie bez jego udziału(miłośc na
      telefon i to coraz rzadziej niestety).Ex przyjeżdza 4 maja na 3 dni
      na komunię naszej córeczki.Nie było go pół roku.Nie wiem jak to
      zniosę.Cieszę się ze względu na małą(której wpoiłam bezwarunkową
      miłość do taty) i jednocześnie chciałabym go nie widzieć juz do
      końca życia.Bo po każdej takiej wizycie dochodze,a własciwie
      dochodzimy do siebie przez kolejne kilka miesięcy i błędne koło się
      zamyka.Z tego co słyszałam kolejna wizytę planuje(planują ) na
      gwiazdkę.Nie wiem jak to zniesie mała.Nasze życie dzieli się na czas
      pomiędzy oczekiwaniem na "tego człowieka".Straszne jest takie
      rozdarcie.Kiedy czytam o ojcach walczących o prawa do dzieci
      dzieci ,o regularne ich widywanie -serce mi pęka z żalu,bo wiem że
      moje już zawsze będzie wychowywało się bez taty.Nie pozwole tez
      nigdy dziecku pojechać do niego na wakacje...(no może kiedy
      podrośnie i sama tego zapragnie).Ta kobieta jest Ukrainką.Naprawdę
      nie mam nic przeciwko ludziom narodowości Ukrainskiej ,ale akurat co
      do tej pani i jej wcześniejszego prowadzenia się nie mam złudzeń.Nie
      mogłabym byc spokojna o swoje dziecko ,wiedząc że opiekuje się nią
      taka osoba.A były mąż niestety nieraz udowodnil ,że nie jest
      odpowiedzialnym ojcem (sąd ograniczył mu prawa).Tak źle ,tak
      niedobrze.....z nikąd ukojenia.A na myśl o 4 maja,o tej sztucznej
      sytuacji kiedy będzie siedziała jego i moja rodzina i my obok siebie
      jak gdyby nigdy nic łzy ciekna mi ciurkiem po policzkach.Jednak
      zacisne usta ,przykleje usmiech do twarzy i postaram się żeby z tych
      3 dni moje dziecko wyciągneło jak najwięcej dobrego dla siebie na
      tych kolejne kilka długich miesięcy.Nie wiem tylko czy mi się to
      uda....
      • marecki96 Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 19.04.08, 15:43
        Sagaretia,

        Widze ze mamy podobna historie z malymi tylko roznicami. Otorz ja
        tez wybieram sie na komunie do mojego syna na poczatku maja. Nie
        wiem jak to bedzie ale moja rodzina napewno nie przyjdzie. Owszem
        przyjda do kosciola ale pozniej pojada do siebie. Za duzo zlego
        nastapilo kiedy ja wyjechalem za granice i nie da sie juz tego
        odkrecic chociaz jeszcze kilka miesiecy temu jeszcze probowalem to
        zrobic. W tej chwili mysle juz tylko o tym zeby jaknajszybciej miec
        rozwod i zaczac jakies normalne zycie. Poznac kogos i poprostu
        zapomniec o moim nieudanym malzenstwie.
        A komunie jakos przezyje, mam nadzieje....
        Pozdrawiam...
        • ilona1004 dsz27 ! 19.04.08, 17:48
          Wiesz czytając to co piszesz nie potrafiłam się oprzeć by nie
          napisac yego co mi po głowie chodzi.
          Bardzo Ci współczuję i trzymam kciuki abyś miala siłę by wstać i iść
          naprzódsmile
          Masz małe dziecko,z tego co się doczytałam drugie w drodze?! a on
          Cię zostawił????
          Nasuwa się pytanie -jakie były przyczyny Waszego rozstania?
          ucieczka,strach,inna kobieta ?
          Dla mnie to jest sytuacja niewyobrażalna ?
          No ale cóż jeśli już się stało .ale wiesz ja myślę że może on
          zwyczajnie chce wybadać grunt ,może myśli o powrocie?
          Może zwyczajnie zwiał z jakichś swoich powodów ,lub poszalał z inną
          i teraz myśli jakim sposobem wrócić?
          Tak mi się nasunęło?niewiem czy dobrze myślę .
          Ale wnioskuję tak po swoim przykładzie,gdyby mój M "poszedł z
          domu"również nie przyznałby potem przede mną że chętnie wróci.
          Byłby nadal twardy w swoim postanowieniu i czekał na sposobność.

          • dsz27 Re: dsz27 ! 19.04.08, 20:21
            ilono1004,
            Prawdziwych powodów odejścia nie znam, bo stwierdzenie byłem nieszczęśliwy po
            tylu latach to za mało. Pisałam o mailach, które znalazłam...jeszcze w
            listopadzie pod koniec pisał o miłości do mnie o tym jak tęskni, że będziemy
            nadrabiać stracony czas. A 1 stycznia odszedł. Podejrzewam kogoś trzeciego. O
            powrocie nie myśli na pewno. Wiem to i czuję. Z resztą jaki to miało by teraz
            sens. Wrócił w styczniu pod koniec i znowu mnie zostawił końcem marca. Musze dać
            sobie radę z tym bólem i samotnością. Ale nie wiem naprawdę jak.
            • kajda28 Re: dsz27 ! 19.04.08, 20:24
              cholera, to aż trudno sobie wyobrazić sad
              smutne to wszystko sad
              • dsz27 Re: dsz27 ! 19.04.08, 20:38
                Piszecie podobne smutne historie a ja nawet nie umiem napisać Wam nic na
                pocieszenie bo sama jestem w rozsypce...chciałby się napisać, że będzie lepiej.
                Ale może swoje trzeba przeżyć właśnie w samotności, żeby te słowa pocieszenia
                miały jakikolwiek sens...nie wiem. Tylko to właśnie jest najtrudniejsze. Jak
                dawać dobry przykład dzieciom skoro samemu się nie wie się jak żyć. Staram się
                żyć rutynowo ale chyba mi to nie wychodzi, albo wychodzi (bo żyję) tylko sama o
                tym nie wiem.

                Dzisiaj nie będę sama, odwiedzają mnie niespodziewanie przyjaciele z Krakowa.
                Bóg chyba się nade mną troszkę zlitował...

                życzę siły wszystkim, którym ona jest potrzebna, jak powietrze...
                • dsz27 Re: dsz27 ! 19.04.08, 20:39
                  Bożenko dziękuje, Karola u mnie tak sobie ale nie stoję jeszcze na parapecie...
                  ściskam również mocno.
                • sylwiamich Re: dsz27 ! 19.04.08, 22:50
                  dsz27 napisała: Jak
                  > dawać dobry przykład dzieciom skoro samemu się nie wie się jak
                  żyć. Staram się
                  > żyć rutynowo ale chyba mi to nie wychodzi, albo wychodzi (bo żyję)
                  tylko sama o
                  > tym nie wiem.

                  Ależ dajesz porzykład.Żywego człowieka, który daje sobie prawo do
                  cierpienia.Ale podnosi się pomału.I idzie dalej.Lepszego dać nie
                  możesz.
                  • dsz27 Usunęłam maile 20.04.08, 20:41
                    Bez zastanowienia, na szybko. Nie mam już do czego wracać. Jedyne wspomnienia to
                    zdjęcia z dzieckiem, kilka albumów i to co mam w głowie.

                    Miłego wiczoru
                    • bozenadwa Re: Usunęłam maile 20.04.08, 21:30
                      Tochyba dobrze ,ze usunelas .Tobie tez milego wieczoru i spokojnej
                      nocy .sciskam cie mocno .Pamietasz o przyjemnosciach dla siebie ????
                      • dsz27 Re: Usunęłam maile 21.04.08, 08:49
                        Bożenko szczerze mówiąc coś tam robie dla siebie ale to niewiele daje. Mam
                        pustkę i jakoś tak nie potrafię się z niej wydostać. Ale dam radę, bo innego
                        wyjścia nie mam. Hej
                        • dsz27 Re: Usunęłam maile 22.04.08, 11:51
                          Pytanie w tytule posta było czysto teoretyczne. Ale nie musiałam długo czekać
                          żeby zobaczyć jak to jest jak zachowuje się jak ostatni sku...
                          Taki wobec mnie jest teraz więc mogę śmiało stwierdzić, że nie jest lepiej.
                          Teraz łatwiej mi zapomnieć jak na niego patrze jakim był człowiekiem kiedyś ale
                          jednocześnie wdeptuje mnie w podłogę swoim zachowaniem więc i tak źle i tak nie
                          dobrze.
                          Najbardziej bym chciała żeby zniknął z mojego życia ale to na razie nie możliwe.
                          No cóż.

                          Pozdrawiam serdecznie
                          • ilona1004 dsz27 22.04.08, 11:53
                            może trochę wścibska jestem ale w którym jesteś miesiącu ,ciąży?
                            • dsz27 Re: dsz27 22.04.08, 12:22
                              W czwartym, końcówka
                          • ilona1004 Re: Usunęłam maile 22.04.08, 11:55
                            aaaa
                            a -nim- to chyba najlepiej wcale się nie "zajmuj" nie myśl co
                            dobre,co złe,jak postępuje ,po co to robi...
                            najlepiej potraktuj go jak powietrze ,
                            efekty myślę powinny przyjść błyskawicznie
                          • bozenadwa Re: Usunęłam maile 22.04.08, 12:07
                            Doniu ,mialam tez bardzo trudne dni i nie moglam sie nad niczym
                            skupic .efekt za duzo myslenia o swoich cierpieniach .Koniec z
                            tym .Przeczytalam Twoj wpis .Przytulam Cie mocno ,Ciebie maluszka i
                            Kubusia .Jak masz dol ,postaraj sie ,zebys nie byla sama .Masz
                            napewno wokol siebie zyczliwych Ci ludzi .Wazne zebys
                            mogla .wyrzucic z siebie to co Cie teraz boli ,Jestes dzielna
                            dziewczyna .Ja juz Ci pisalam ,wiem ,ze bedzie dobrze,atakie dni jak
                            tera mina one mina .Nic nie trwa wiecznie .Pozdrawiam cieplo .
            • bozenadwa Re: dsz27 ! 19.04.08, 20:35
              Doniu jestem ,mysle o tobie cieplo .Przypominam o robieniu sobie
              przyjemnosci.O nim zakaz myslenie .Wiem ,ze bedzie dobrze.Sciskam
              Cie mocno .
        • sagaretia Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 20.04.08, 02:18
          Dziękuję i ja również pozdrawiam smile

          I mam nadzieję ,że poznasz jeszcze kogoś wartościowego,
          czego Ci życzęsmile

    • sagaretia Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 18.04.08, 13:17
      I pamiętaj ,że nie jesteś sama w tym "cholernie ciężko" ....jest nas
      więcej i może świadomość tego pomoże nam nawzajem.
      Kiedy się człowiek dzieli radością - to jej przybywa....
      a kiedy się dzieli bólem i smutkiem to go ubywa....przynajmniej
      wirtualnie.Trzymaj się ,a i ja się postaram smile
      • lenna69 Re: Lepiej, żeby zachowywał się jak sku...? 19.04.08, 23:48
        Czytam waszą dyskusję i opowiem o tym, jak ja się czuję. Po 14 latach życia z człowiekiem, z którym 1,5 roku temu się rozstałam dowiedziałam sie, że ma kobietę.Poznał ją już po naszym rozwodzie. Mieszkają w jednym bloku, spotykają się wieczorami na romantycznych randkach. Mój były już mąż twierdzi, że mi nic do tego i jest zły, że ja pokazuję, jak bardzo mnie to boli. A ból jest niewyobrażalny. I nie pomaga wypisywanie sobie na kartce jego wad i powodów rozwodu . Dodam, że rozwód nie był "ad hoc", tylko przemyślany i "przetrawiony". On przyjeżdza do dziecka i daje mi dobre rady w stylu "też sobie kogoś znajdź" a moje serce wyje. Jestem zaskoczona tym, jak bardzo mnie to boli i nie potrafię sobie z tym poradzić...Nie wiem, co robić, jak się obudzić z tego koszmaru? Jak żyć i cieszyć się życiem? Mam dziecko, które na to patrzy a nie potrafię się wziąć w garść...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka