Dodaj do ulubionych

Wyznanie ojca mojego dziecka

03.05.08, 11:38
Witam!
Jestem mama 2 letniej dziewczynki. Moj maz ma corke piecioletnia, jest
rozwodnikiem. Ozenil sie, bo zaliczyl ze swoja ex wpadke. Po dwoch latach
odszedl od zony, bo jej nie kochal, w malzenstwie nie ulozylo im sie.
Gdy sie poznalismy, oboje wiedzielismy od razu, ze jestesmy sobie pisani.
Szybko zamieszkalismy razem, postanowilismy miec dziecko, planujemy w
niedalekiej przyszlosci slub. Ja jestem raczej nowoczesna dziewczyna, az tak
bardzo nie zalezy mi na malzenstwie. Moj partner jednak bardzo chce, bym
zostala jego zona.
A teraz do rzeczy. Partner wyznal mi ostatnio, ze kocha swoja starsza corke,
ale nasza wspolna ksiezniczke (tak ja okresla) kocha o wiele bardziej niz
tamto dziecko, poniewaz ona jest moja. I to ta jego milosc do mnie sprawia, ze
nasze wspolne dziecko kocha miloscia wrecz niewyobrazalna. Co sadzicie o tego
typu postawie? Czy to jest normalne? Jak to jest w Waszych zwiazkach? Czy jest
taka nierowna milosc w stosunku do dzieci?
Obserwuj wątek
    • pelagaa Re: Wyznanie ojca mojego dziecka 03.05.08, 13:53
      Sadze, ze jak juz sie Toba znudzi i znajdzie sobie nowa niunie, to
      ich wspolne dziecko bedzie kochal jeszcze mocniej i tez bedzie ja o
      tym zapewnial wink
    • braktalentu Re: Wyznanie ojca mojego dziecka 03.05.08, 14:00
      Co to znaczy "normalne"? Czy "normalne" jest to co występuje w
      większości rodzin? Czy "normalne" znaczy "dobre"?
      Znajome Samodzielne Mamy twierdzą, że mężczyzna kocha bardziej /
      tylko dzieci kobiety, którą aktualnie kocha. Nawet gdyby to było
      najbardziej normalne na świecie, dla mnie stanowiłoby źródło
      nieustającego niepokoju. Co będzie kiedy mąż przestanie mnie kochać?
      Ja z Jego odejściem jakoś sobie poradzę, ale myśl o tym, że mógłby
      opuścić nasze dziecko nie dałaby mi spokoju.
      Coś w rodzaju pokaż mi stosunek do swoich dzieci z pierwszego
      małżeństwa, a powiem Ci jakim ojcem jesteś.
    • zawsze_wolna_nilka Re: Wyznanie ojca mojego dziecka 03.05.08, 14:12
      Musicie być ze sobą bardzo związani, skoro jest aż tak szczery- to, że dzieci kocha się inaczej, jest normalne, ale rzadko kto wyraża to na głoswink
      Każde dziecko kocha się inaczej, bo każde jest inną osobą. Miło byłoby twierdzić, że tak samo mocno, ale niewiele znam rodzin, w których rodzeństwo traktowane jest jednakowo w okazywaniu uczuć, nawet, jeśli rodzicom tak się nie wydaje.

      Z kolei mężczyźni, którzy nie mieszkają ze swoimi dziećmi, nie są do nich przywiązani. Znajomy powiedział kiedyś, że nie potrafi kochać syna, którego matki nienawidzi. Szczery bo bólu. Wtedy mnie to zaszokowało, ale teraz już mnie nic nie dziwi.
      w tym miejscu muszę się zgodzić z bezwzględna opinią Pelagi- jeśli wam nie wyjdzie, ukochany to samo powie trzeciej.
      • rose25 Re: Wyznanie ojca mojego dziecka 03.05.08, 14:40
        Ex zony zawsze mierza wszystkich swoja miara. "Mnie nie wyszlo w zyciu, to na
        pewno nastepnej partnerce mojego bylego meza tez sie nie powiedzie w zwiazku".
        Tylko ze rzeczyswistosc dla bardzo wielu nexi jest o wiele bardziej kolorowa.
        Wszystkie osoby z mojego otoczenia, ktore weszly w drugie malzenstwo, sa w
        bardzo szczesliwych, wieloletnich juz zwiazkach - sa to przyjaciele moich
        rodzicow, rodzice moich kolezanek, znajomi z sasiedztwa. Tak wiec wasze czarne
        proroctwa drogie exie jakos sie nie czesto sprawdzaja.
        • braktalentu Re: Wyznanie ojca mojego dziecka 03.05.08, 17:11
          Pewnie będą żyli długo i szczęśliwie. Ale niesmak pozostaje. Tu nie
          chodzi o fakt, czy gość odejdzie, czy nie. Tu chodzi o świadomość
          tego jakim jest ojcem dla WSZYSTKICH swoich dzieci. Świadomość tego
          z kim się żyje. Mnie nie jest wszystko jedno.
          Pozostaje mieć nadzieję, że brak uczuć nie przekłada się na jakość
          wypełniania obowiązków rodzicielskich- choć śmiem wątpić.
          • aga-t-ka Re: Wyznanie ojca mojego dziecka 03.05.08, 17:43
            A ja moge sobie wyobrazic, ze milosc jaka ojciec dziecka czuje do matki dziecka
            moze miec duzy wplyw na sile uczuc tego ojca do dziecka. Tzn jezeli bardzo kocha
            matke, to sila uczuc do tego dziecka jest o wiele silniejsza, niz w wypadku,
            gdyby kobieta byla mu obojetna. Mysle, ze to jest naturalne.
    • kicia031 Re: Wyznanie ojca mojego dziecka 03.05.08, 18:05
      kocha swoja starsza corke,
      > ale nasza wspolna ksiezniczke (tak ja okresla) kocha o wiele bardziej niz
      > tamto dziecko, poniewaz ona jest moja. I to ta jego milosc do mnie sprawia, ze
      > nasze wspolne dziecko kocha miloscia wrecz niewyobrazalna

      Wspolczuje przeto obu corkom tego pana, poniewaz najwyrazniej jego milosc do
      wlasnych dzieci jest warunkowa i zalezy od stosunkow z matka tychze dzieci.
      Postawa dosc powszechna, aczkolwiek bardzo przykra i dla dzieci niezbyt
      przyjemna -0 co bedzie, gdy sie rozstaniecie, czy chocby bedziecie przezywac
      kryzys w zwiazku - stopnieje milosc tatusia do corki?
      • constance78 Re: Wyznanie ojca mojego dziecka 03.05.08, 22:53
        No nie do konca. Gdy ojciec nie kocha matki dziecka, to kocha dziecko nazwijmy
        to "normalnie" (dziecko wiec nic nie traci, nie ma wiec czego wspolczuc)). A jak
        bardzo kocha matke, to ta "normalna" milosc do dziecka na tym zyskuje, jest
        jeszcze silniejsza.
        • panna_ktos79 Re: Wyznanie ojca mojego dziecka 04.05.08, 08:38
          Dlatego wlasnie nalezy zyczyc kazdemu dziecku, zeby jego ojciec tak bardzo
          kochal matke smile
          • jakatta Re: Wyznanie ojca mojego dziecka 04.05.08, 13:38
            Moj M od poczatku rozwodu ze swoja ex zaczal "olewac" syna. Nie
            pomagaly tlumaczenia rodzicow, ani moje, aby moze w ktorys weekend
            zabral go na jakas wycieczke.
            Uwaza, ze jego opieka rodzicielska konczy sie na horrendalnych
            alimentach i dziekuje, to wszystko.
            Od dwoch lat wysluchuje, kiedy wreszcie przestane brac tabletki, bo
            on chce NASZE dziecko. NASZE czyli to jedyne, kochane, bedace owocem
            milosci, a nie wpadka - wg niego.

            • chalsia Re: Wyznanie ojca mojego dziecka 04.05.08, 22:28
              > Moj M od poczatku rozwodu ze swoja ex zaczal "olewac" syna. Nie
              > pomagaly tlumaczenia rodzicow, ani moje, aby moze w ktorys
              weekend
              > zabral go na jakas wycieczke.
              > Uwaza, ze jego opieka rodzicielska konczy sie na horrendalnych
              > alimentach i dziekuje, to wszystko.
              > Od dwoch lat wysluchuje, kiedy wreszcie przestane brac tabletki,
              bo
              > on chce NASZE dziecko. NASZE czyli to jedyne, kochane, bedace
              owocem
              > milosci, a nie wpadka - wg niego.

              a co Ty, Jakatta, na to? Jak na lato, czy jednak budzi wątpliwości
              co do eMa?
    • tautolog Re: Wyznanie ojca mojego dziecka 04.05.08, 17:31
      Chętnie wrócę do tematu jak spłodzi 7-8 dziecko z n-tą partnerką.

      p.s. to nie jest normalne, cokolwiek znaczy słowo normalne.
      p.s.2 jakm miło widzieć rose na lekkim rauszu
    • natasza39 To częste u facetów 04.05.08, 19:58

      Kochają dzieci tej kobiety, którą kochają.
      Nie oceniam czy to jest dobre czy złe. Jednak jest to częste.
      Mężczyźni, często, szczególnie kiedy exia zajdzie im za skórę, widzą w swoim
      dziecku nie cząstkę siebie, ale kopię jego matki. Szczególnie jak dziecko jest
      podobne bardziej do matki i posiada podobny do niej charakter, to wtedy z dużą
      łatwością potrafią "odkochać sie" w dziecku.
      Kobieta przeważnie (bo tu też są wyjątki) potrafi kochać dziecko, nawet wtedy
      gdy jest ono owocem gwałtu.


      Jeszcze jedno ważne, moim zdaniem, otóż kobiety, gdy odchodzi od nich partner
      (ojciec dziecka) traktują same ów fakt jako porzucenie mnogie. Nie godzą się na
      to, że mężczyzna odchodzi od nich, ale używają sformułowań "On odszedł od
      rodziny", czy też "Porzucił mnie i dzieci". Za takimi sformułowaniami często idą
      czyny. Po pewnym czasie niektórzy faceci tez zaczynają łączyć obie kwestie i
      odchodząc od matek odchodzą od dzieci tych matek.

      A zatem reakcja twojego partnera, choć niezbyt rycerska i honorowa to jednak
      bardzo typowa, niestety.

      ---------------------------------------------------------------------
      Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
      głupcami.
      • panna_ktos79 Re: To częste u facetów 04.05.08, 21:02
        > Mężczyźni, często, szczególnie kiedy exia zajdzie im za skórę, widzą w swoim
        > dziecku nie cząstkę siebie, ale kopię jego matki.

        I jak tu wiec dziwic sie macochom, dla ktorych pasierb, to glownie dziecko exi.
        To ze jest rowniez dzieckiem partnera nie ma wtedy juz zadnego znaczenia. A
        niektorzy mowia, ze skoro kochasz partnera, to musisz rowniez kochac/lubic jego
        dziecko. Bzdura na kolkach.
      • kammik Re: To częste u facetów 05.05.08, 11:56
        Nataszo, co do Twoich obserwacji socjologiczno-statystycznych zgadzam się, mam
        jednak uwagę natury semantycznej - nie nazywaj szamba perfumerią smile i półmózgów
        mężczyznami. Nieco to uwłacza tym Prawdziwym Mężczyznom.
        I jeszcze - gdybym odeszła od męża, zostawiając mu dziecko, to nawet ja sama
        uznałabym, że owo dziecko porzuciłam. Wciąż mnie dziwi, że dla chyba 100% kobiet
        słowo "odchodzę" oznacza "biorę dziecko pod pachę i wioooo" a dla facetów "biorę
        małżeński zapas gumek i lecę używać życia" smile
        • pelagaa Re: To częste u facetów 05.05.08, 18:22
          > Nieco to uwłacza tym Prawdziwym Mężczyznom.

          Hehe, jak jakiegos spotkasz to podeslij go do mnie, bo w mojej
          okolicy jakos wygineli wink))))
          • kammik Re: To częste u facetów 05.05.08, 18:42
            A Pan Ostrzący Noże? Musi być z niego niezla sztuka smile
            • pelagaa Re: To częste u facetów 08.05.08, 08:59
              Eeeee... nie..... Ostarzacy Noze jest od nozy smile
              Chyba na razie zatrzymam sie przy Panu Martwiecym Sie O Moje Hamulce
              (w samochodzie, zeby nie bylo tongue_out)

              Ech smile Ta wiosna smile
        • natasza39 Re: To częste u facetów 05.05.08, 19:40
          kammik napisała:
          >Wciąż mnie dziwi, że dla chyba 100% kobiet
          > słowo "odchodzę" oznacza "biorę dziecko pod pachę i wioooo" a dla facetów "biorę
          > małżeński zapas gumek i lecę używać życia" smile

          Szczerze powiedziawszy, niezła byłaby afera gdyby jakikolwiek facet (obojetnie
          czy pół, czy ćwierć, czy tez cały mózg) wziął dziecko pod pachę i zwiał od matki.
          Cała policja szukałaby gościa jako porywacza.
          A jak mamuśka byłaby zdeterminowana mógłby spoko skończyć jako pedofil i
          bandzior w pierdlu.

          Pisząc o takich przypadkach miałam raczej na myśli postawę bardzo częstą wsród
          kobiet: "jeśli opuściłeś mnie zdrajco wara co od MOICH dzieci".
          ---------------------------------------------------------------------
          Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
          głupcami.
          • kammik Re: To częste u facetów 05.05.08, 20:40
            natasza39 napisała:

            > Szczerze powiedziawszy, niezła byłaby afera gdyby jakikolwiek
            facet (obojetnie
            > czy pół, czy ćwierć, czy tez cały mózg) wziął dziecko pod pachę i
            zwiał od matk
            > i.
            > Cała policja szukałaby gościa jako porywacza.
            > A jak mamuśka byłaby zdeterminowana mógłby spoko skończyć jako
            pedofil i
            > bandzior w pierdlu.

            Szczerze powiedziawszy, to ja takie historie znam tylko z mediów.
            Biorąc pod uwagę fakt, że nagłaśniane są chyba wszystkie takie
            przypadki, to ile ich w sumie jest? Piec na rok? No i chyba ci, co
            zwiewają z gumkami nie zostawiają dzieci matkom li i jedynie z
            powodu strachu przed perturbacjami policyjno-sądowymi? Przypuszczam,
            ze jednakowoż ma tu niejakie znaczenie wrodzone tudzież starannie
            przez lata pielęgnowane lenistwo (emocjonalne, społeczne, ojcowskie,
            oraz tzw. zwykłe).
    • derena33 Re: Wyznanie ojca mojego dziecka 05.05.08, 11:00
      Niestety bywa prawda ze ojcowie po odejsciu od matki swojego
      dziecka, ochladzaja sie tez uczuciowo wobec tego dziecka, jest to
      jednak proces odwracalny, gdy sie sparza na next, a nie maja z nia
      potomka.
      Widze to na przykladzie mojego bylego, ktory obecnie po rozwodzie z
      juz byla next, stal sie niezwykle kochajacym i interesujacym sie
      sprawami swojego syna ojcem, przedtem mialam wrazenie, ze brak
      szczerego zainteresowania pokrywal regularnymi i niemalymi
      alimentami. Chociaz tyle, bo bywaja i tacy tausiowie co niczym nie
      pokrywaja swego braku zaangazowania.

      Osobiscie jakby moj partner stracil serce do swojego dziecka i jego
      spraw, budziloby to moj gleboki niepokoj ze jest inwalida
      uczuciowym, a jego uczucia spokojnie i wobec mnie sa odwracalne.
    • dziwna_pl Re: Wyznanie ojca mojego dziecka 06.05.08, 10:02
      Bardzo smutny wątek
      Z dwu powodów
      1. Pokazuje mężczyzn od strony największych egoistów i bezwzględne
      istoty które potrafią kochać jedynie to co obecnie pragną
      2. Pokazuje filozofie Kalago zarówno wśród poglądów tychże mężczyzn
      jak i ich partnerek.
      Z jednej strony jest często osądzanie matek dzieci ze nie potrafiła
      po rozwodzie rozdzielić własnych emocji w stronę byłego partnera od
      dzieci a z drugiej pokazywanie ze facet mówi i robi to i jest ok…

      Wartościowanie miłości do dzieci , mówienie Twoje dziecko pragnę ,
      tamto była „wpadka” – jest najsmutniejszą rzeczą jaka przeczytałam
      na tym forum .
      Stwierdzenie , ze to normalne , sprawia ze cieszę się ze
      do „normalnych” nie należę i tej „normalności” nie rozumiem .
      I w takim rozumieniu „normalności” – wole być „nienormalna”
    • weronka77 Re: Wyznanie ojca mojego dziecka 06.05.08, 10:21
      Mnie też tak mówi i Naszej trzylatce powtarza to codziennie. Ale
      zbytnio do tego wagi nie pryzwiązuję. Faceci zmienni sąwink Ale jak
      lubi- niech sobie gadawink
      • jowita771 Re: Wyznanie ojca mojego dziecka 14.05.08, 15:47
        gorzej będzie, jak Wasza trzylatka pochwali sie przyrodniemu rodzeństwu, że
        tatuś jej tak mówi. Dlatego nie pozwoliłabym mojemu mężowi, żeby tak rozmawiał z
        naszym dzieckiem.
        • weronka77 Re: Wyznanie ojca mojego dziecka 15.05.08, 10:47
          Nasza trzylatka nie ma kontaktu z przyrodnim rodzeństwem i mieć nie
          będzie póki ci. Tak wyszło, tak bywa.
    • m-jak-magi przykre to ale prawdziwe poza tym 06.05.08, 13:26
      osobiscie znam przyklady ze w tzw pelnych rodzinach rodzice wyraznie
      wyrozniaja jedno dziecko kosztem drugiego.
      mnie osobsicie nie miesci sie to w glowie ale tak jest .....

      pisze to dlatego zeby podkreslic ze problem nie dotyczy li tylko
      mezczyzn ale rowniez choc w mniejszym stopniu kobiet.

      nie wiem jak w waszych rodzinach ale mnie jako dziecko bardzo
      meczylo pytanie: kogo bardziej kochasz mamusie czy tatusia zadawane
      mi przez ukochana skad inad babcie. stawialo mnie to w bardzo
      niewygodnej pozycji wartosciowania swoich rodzicow.
      mysle zatem ze skoro takie pytania padaja to znaczy ze nawet w
      rodzinie kochac bardziej czy kochac mniej jest kwestia rozwazana.

      skad niby wziely sie okreslenia np coreczka tatusia synus mamusi ???
      a nie wlasnie z tego ze byc moze tatus wiecej wzgledow okazuje
      coreczce, na wiecej jej pozwala bardziej rozpieszcza ?? czy kocha
      bardziej ?? kto to wie wazne ze dziecko czuje ze siostra jest
      wyrozniana a wiec bardziej kochana.

    • dyderko Re: Wyznanie ojca mojego dziecka 06.05.08, 14:56
      Pewnie nigdy nie sprawdzę ale... podejrzewam ze gdybyśmy mieli z NM
      dziecko to możliwe że byłoby w pewien sposób podobnie. Jak znam NM,
      to bardzo głupio czuł by się z tym uczuciem ale podejrzewam że
      nierówno jego miłość do dzieci by się dzieliła. Po prostu teraz jest
      dojrzalszy, bardziej życiowo doświadczony. Lepiej wie czym w związku
      są dzieci i czym one same są. I, choć ja akurat wierzę w to że
      często stosunek do matki rzutuje na stosunek do dziecka, wojna z
      Exią mały miałaby na to uczucie wpływ, bo wiem że ją kochał, rosły w
      cieniu jego wielkiego uczucia do niej, a teraz są już zbyt odrębnymi
      bytami. A poza tym jak porównywać miłość do prawie dorosłego do
      miłości do szkraba stawiającego pierwsze kroki...?
    • bet.66 do autorki 08.05.08, 13:37
      "ozenił się, bo zaliczył z ex wpadkę" ;
      wpadł z tobą i się nie żeni ....hahaa, fajny gość , taki
      odpowiedzialny, a moze przezorny, po co ma się drugi raz rozwodzić.
      Wiara w słowa , ze kocha bardziej jedną córkę od drugiej TYLKO z
      powodu tego, ze jest twoja, są śmieszne i warte funta kłaków.
      To jest taka mowa_trawa, bo zapewne jesteś zazdrosna o tamto dziecko
      i ciosasz mu kołki na głowie z jego powodu.
      • constance78 Re: do autorki 09.05.08, 12:59
        Nie mielismy wpadki, ja zawsze pragnelam dziecka. Gdy poznalam partnera, to
        wiedzialam, ze to ten wlasciwy i ze chce by byl ojcem mojego dziecka. Tak wiec
        pojawienie sie Ksiezniczki nie bylo przypadkowe.
        Moze nie umiesz czytac ze zrozumieniem, ale to partner naciska na malzenstwo,
        dla mnie wszystko jedno czy pozostaniemy w wolnym zwiazku czy podpiszemy
        kontrakt. Najwazniejsza jest milosc, ktora nas laczy. Ale mimo to sprawie mojemu
        ukochanemu te radosc i zostane jego zona wkrotce. Ciesze sie tez, ze Ksiezniczka
        jest juz na tyle duza, ze bedzie mogla w miare swiadomie w uroczystosci
        uczestniczyc.
        Porzucenie cie przez meza musialo byc dla ciebie wielkim upokorzeniem, ze twoje
        wpisy na tym forum przepelnione sa takim jadem. Zycze ci, zebys miala szczesliwe
        zycie.
        • constance78 Re: do autorki 09.05.08, 13:00
          Wcale nie jestem zazdrosna o tamto dziecko. Troche nawet jest mi jej zal, ze nie
          ma normalnej rodziny, ze wychowuje sie bez ojca na co dzien.
      • rose25 Re: do autorki 09.05.08, 13:23
        bet.66 napisała:

        > Wiara w słowa , ze kocha bardziej jedną córkę od drugiej TYLKO z
        > powodu tego, ze jest twoja, są śmieszne i warte funta kłaków.

        Wszyscy sa zgodni co do jednego a jak widac ty masz wlasna teorie

        > To jest taka mowa_trawa, bo zapewne jesteś zazdrosna o tamto dziecko

        A jest w ogole o co byc zazdrosnym? Chyba tylko uzalac sie mozna nad dzieckiem,
        ktore zostawil ojciec i zalozyl nowa rodzine. Wyrosnie z wzorcem porzucenia i w
        przyszlosci zwiaze sie z mezczyzna, ktore je porzuci.
        A na razie to ona moze zazdroscic tej drugiej dziewczynce, ze tamta ma wiecej
        uwagi, czasu, pieszczot, milosci, pieniedzy i wszystkiego ma wiecej od swojego
        ojca. I najwazniejsze - rosnie w zdrowych warunkach, w pelnej rodzinie.
        • weronka77 Wyszukiwarka;-))) 10.05.08, 16:36
          Wpiszcie nick Bet66 i ocencie same czy warto z nią dyskutowacwink)))))
          • panna_ktos79 Re: Wyszukiwarka;-))) 10.05.08, 17:21
            No faktycznie, babka ma niezle zrabana psychike. Pisala kiedys nawet o fatum,
            ktore to spada na nexie, ze musza caly czas walczyc z przeszloscia meza. A tak
            naprawde, to ona nie moze sobie dac rady z porzuceniem jej i jej dzieci przez
            meza dla innej. To jest prawdziwe fatum, bedzie z tym musiala zyc do konca
            zycia. Jakie to upokorzenie. Skaza na cale zycie. Swiadomosc, ze maz wolal
            inna, bardziej wartosciowa dla niego kobiete. To musi byc bardzo bolesne,
            obawiam sie, ze nawet psychoterapia i psychoanaliza nie sa w stanie pomoc.
            Przynajmniej na forum moze troszke te negatywne emocje rozladowac, tylko na jak
            dlugo?
            Nexia bierze to fatum swiadomie, wie w co sie pakuje i w tym przewaga nexi. A
            bet666 na swoje fatum nie miala wplywu.
          • bet.66 Re: Wyszukiwarka;-))) 11.05.08, 08:21
            znalazłam:
            weronka77 - znana w Krakowie i okolicach z tego, ze obciąga tylko
            starszym facetom, bo się drogo ceni; szeroko rozpisuje się na forach.

            Panna_ktos79 - stara panna, bo brzydka i nawet stary za obciąganie
            na nią nie poleci
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=211&w=79038065&a=79038065
            P.S.
            a ja jestem bet.66
            a nie bet66
            • natasza39 co ty bet z tym "obciąganiem"? 11.05.08, 10:42

              Ty nie znasz innych form seksu?
              Musisz mieć usta jak Murzyn z Konga, bet, skoro tylko ten rodzaj pieszczot
              oferujesz.
              Ale w sumie co mi tam!
              Twoja paszcza, twój problemsmile
              ---------------------------------------------------------------------
              Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
              głupcami.
              • bet.66 nataszo 11.05.08, 11:50
                co za perwersja !!!
                ty i Murzyn z Konga.
                Dotąd kreowałaś się na taką , która tylko z cudzymi białymi
                facetami, a tu taka niespodzianka.
                Odnoszę jednak wrazenie , ze za duzo u ciebie teorii, a za mało
                praktyki, naogladałaś się , naczytałaś brzydkich rzeczy.
                A to nocne siedzenie z wibratorem lub kompem tez na zdrowie ci nie
                wychodzi.
                • panna_ktos79 Re: nataszo 11.05.08, 15:36
                  Nie jestem panna, bet666, a na pewno nie stara, a jak bys mnie zobaczyla, to by
                  ci sztuczna szczeka opadla z zazdrosci zdziro. Zawsze mialam powodzenie u
                  facetow, ale tak sie stalo, ze odbilam meza takiej jednej, ktora podobnie jak ty
                  nigdy z tego ponizenia sie nie otrzasnie. Idz sie lecz upokorzana przez
                  mezczyzn psychopatko. Zasluzylas na wszelki zlo, jakie cie spotkalo, na wszelkie
                  upokorzenia ze strony mezczyzn. Masz swiadomosc tego, ze na to wszystko
                  zasluzylas, dlatego tak trudno ci sie z tym pogodzic.
                  • natasza39 musze przyznać bet 11.05.08, 15:51
                    ze ta panna_ktos jest jednak głupsza nawet od ciebie.
                    panno_ktos od dzis jesteś dla mnie the best!
                    Głupszego tekstu, jak żyję nie czytałamsmile

                    ---------------------------------------------------------------------
                    Szarańcza jest plagą, chociaż jeden owad nie stanowi plagi. Podobnie jest z
                    głupcami.
                  • bet.66 panno- nikt 11.05.08, 16:50
                    dobrze , ze napisałaś:
                    "miałam"; "odbiłam" - bo już tylko pieśń przeszłości.
                    Mnie w przeciwieństwie do ciebie, zaden mężczyzna nie upokorzył, a
                    próbują mnie obrazazić , z marnym skutkiem , tylko takie zera, jak
                    ty.
                    Jak masz taką "CUD" urodę, jak tą w tym poście, to zastanawiające
                    jest, jakiego to faceta musiałaś "odbijać".
                    Ja, nie muszę odbijać facetów innym kobietom , bo to o mnie zbiegają
                    mężczyźni...to taka "mała" róznica między nami. Baj.


                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=211&w=79038065&a=79038065
            • weronka77 Re: Wyszukiwarka;-))) 11.05.08, 19:16
              dokladnie takwinkGwoli ścisłości- owi starsi faceci musza być
              koniecznie żonaci i dzieciaci- w przeciwnym razie nie ma zabawywink
              Jak to dobrze, że jesteś...smutno było bez Ciebie i niemrawo.A tak
              to od razu forum "rozruszasz"winkBuziaki!
    • sisssi Re: Wyznanie ojca mojego dziecka 10.05.08, 11:38
      A ja mysle, ze dziala tu tez mechanizm "Co z oczu, to z serca". Oczywiscie uczucia Twojego partnera do Ciebie maja niewatpliwie wplyw na jego uczucia do Waszej corki. Moj partner widuje swoja corke raz na 6-8 tygodni. Mloda zyje z matka i jej nowym partnerem. Jest bardzo zzyta z nowym tata, mysle ze w tej chwili bardziej niz z biologicznym ojcem.
      Podobnie u Was. Twoj partner rzadziej widuje starsza corke i wiezy sie rozluzniaja. Natomiast Wasze wspolne dziecko ma na co dzien. Codziennie widzi jej usmiech, codziennie ja przytula, codziennie ja rozpieszcza. Ona tez codziennie odwzajemnia milosc ojca i on to czuje na co dzien. Wiezi sa wiec ciagle umacniane.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka