Dodaj do ulubionych

chce sie rozwiesc....

17.05.08, 16:53
Generalnie juz to postanowilam. Oznajmilam maloznkowi. Napisalam juz pozew. W
przyszlym tydodniu chce go zlozyc. On chyba nie przyjmuje tego do
wiadomosci....moze nie chce. Ale nie robi nic w kierunku zmiany mojej decyzji.
Wiem, ze on sie nie zmieni ale.... zal tych lat, tamtej milosci (bo kochalam
go strasznie). A teraz.... nie umiemy juz z soba normalnie rozmawiac, ciagle
jakies pretensje, wyrzuty, nerwy. To juz bez sensu ale....
Obserwuj wątek
    • leptis czy chce sie rozwiesc....??? 17.05.08, 18:35
      Hej Niutko smile)

      Bliskaś Ty mi, boś z nicka....prawie Nitkasmile))

      Teraz na poważnie już...jeszcze chyba nie dojrzałaś, jeśli to na
      razie GENERALNE postanowienie o rozwodzie...jakbyś chciała się
      upewnić?...czy dobrze robisz....????...

      Czy ja dobrze rozumiem? Czy problem leży w Tobie?..ze nie możesz
      zapomnieć, tego co się stało siedem lat temu...?...oddziałuje to
      CODZIENNIE, GODZINA PO GODZINIE...niszcząc Wasze codzienne życie...

      TE INNE FAKTY o których piszesz, to coś istotnego??...

      Czy Mąż nadal "pracuje" na swoją opinię???...
      czy jednak problem leży w Twoim nie pogodzeniu się z jego zdradą....

      masz jako człowiek do tego prawo...

      spokojnego weekendu i uważaj na Siebie smile))
      • niutka Re: czy chce sie rozwiesc....??? 17.05.08, 20:02
        Hmm, na pewno cos "lezy" ze mnie. Ale ... od czasu jak zakomunikowalam mezowi o
        rozwodzie on nie zrobil nic w kierunku poprawy naszych relacji. Wrecz
        przeciwnie, jest jeszcze gorzej jak wczesniej. Kazde moje zachowanie, ktore nie
        uzyskuje jego aprobaty, jest "karane". Ostatnio wyrzuceniem noca z domu...
        Zreszta duzo gy opowiadac... Nie tak mialo wygladac moje malzenstwo i moje zycie.
        • leptis czy chce sie rozwiesc....??? 17.05.08, 20:12
          jeśli jesteś zameldowana...wzywa się policję i ta otwiera każde
          drzwi...oczywiscie to jest związane ze stresem...ale i jest ślad w
          papierach o tym jak byłaś traktowana..

          Kiedyś napisałaś o dysproporcji zarobków...w praktyce czy uźwigniesz
          koszta samodzielnego życia...po rozwodzie..???
          • niutka Re: czy chce sie rozwiesc....??? 17.05.08, 20:33
            Teraz dostalam podwyzke, wiec jesli dostane alimenty w kwocie, o ktorej mowila
            prawniczka (600-700 zl na dziecko - choc szczerze watpie ale zakladam, ze bedzie
            to 500 zl), to dam sobie rade nawet wynajmujac mieszkanie. Ale moj jeszcze maz
            powinien mi zwrocic pieniadze, ktore wlozylam w JEGO mieszkanie (mam rachunki).
            • leptis czy chce sie rozwiesc....??? 17.05.08, 20:42
              No to już się mniej o Ciebie martwię...bo chyba o wszystkim
              pomyslałaś...i jeśli do rozwodu dojdzie...to nie utoniesz smile)) ...
              a to najważniejsze, żeby nie popaść w większe tarapaty...
              bo tak naprawdę nacodzień wazne, aby "w misce" było co jeść...

              Trzymaj się Niutka smile))
              • niutka Re: czy chce sie rozwiesc....??? 17.05.08, 21:04
                Mimo wszystko i tak jestem przerazona, bo maz moze nie zechciec oddac mi tych
                pieniedzy zainwestowanych w jego mieszkanie. A przeciez nie wezme ze soba
                zabudowy kuchni + jej wyposazenie oraz parkietu itp.... I wtedy trzeba bedzie
                sie sadownie upominac.
                Dzieki za odpowiedzi.
                • leptis czy chce sie rozwiesc....??? 17.05.08, 21:39
                  ile z tej kuchni, parkietu weźmiesz, to jest TU I TERAZ drugoplanowa
                  sprawa...
                  jeśli Ciebie stać na SAMODZIELNE zycie, to szkoda się tym martwić,
                  kupisz..uskładasz...na nową kuchnię smile)...

                  jeszcze raz spokojnego weekendu smile))
                  • niutka Re: czy chce sie rozwiesc....??? 17.05.08, 21:47
                    Tak , wiem. Ale jesli bede miala TAMTE pieniadze, moge myslec o wzieciu kredytu
                    na mieszkanie dla mnie i dla dzieci, bo bede miala jakis wklad wlasny. Nie
                    chcialabym "fundowac" chlopakom ciaglych przeprowadzek, a w przypadku
                    wynajmowania mieszkania, jest to raczej nieuniknione.
                    Spokojny weekend bedzie (jest), bo jeszcze maz wybyl.
                    • leptis chce sie rozwiesc....??? 18.05.08, 05:29
                      Jednak zdanie podtrzymuję...to nie jest ten temat TU I TERAZ...
                      Z Tobą Niutka smile) trzeba jak z jajkiem smile)..Ty już z życia KIEDYŚ
                      zrezygnowałaś..Tobie można źle poradzić zapominając o tym...przez
                      zachęcanie do jakiejś formy walki o swoje, podczas gdy Ty słabej
                      postury psychicznej...Tobie można źle doradzić po prostu..

                      Dopóki mieszkasz w tym mieszkaniu, jesteś zameldowana...możesz w
                      rózny sposób oddziaływać na "myslenie" męża o wspólnie wypracowanym
                      przecież majątku...
                      jeśli się nie dogadacie przed "postepowaniem majątkowym" w sądzie, a
                      Ty wcześniej wynajmiesz mieszkanie...Twoja pozycja będzie bardzo,
                      bardzo słaba w tym postepowaniu...

                      na chwilę obecną..JEŚLI jednak rozwód...skupiłbym się na wygraniu
                      orzeczenia "z winą męża"...

                      o parkiet, kuchnię...możesz później latami walczyć...to drugoplanowa
                      sprawa...


                      spokojnej niedzieli smile))
                      • aron95 Re: chce sie rozwiesc....??? 18.05.08, 08:25
                        Wyrzuca Cię z mieszkania!? wzywaj policję !
                        Nie wstydź się, nie bój się ,tam też są ludzie , pomogą .
                        Jeśli masz świadków na przemoc, zdradę to bez znaczenia czy teraz odejdziesz
                        czy później jeśli chcesz powalczyć o jego winę .
                        • niutka Re: chce sie rozwiesc....??? 18.05.08, 09:14
                          Nastepnym razem wezwe police albo pojde zrobic od razu obdukcje. Niestety
                          swiadkow zdrady nie mam bo to bylo 7 lat temu. Zreszta nie chce wystepowac o
                          rozwod z orzekaniem o winie. Nie chce sie szarpac jeszcze bardziej niz teraz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka