Dodaj do ulubionych

wszystko żeby nie dopuścić do rozwodu - pomóżcie

    • ajtra Stefaniebatory45 02.06.08, 00:46
      nie wierzę w ani jedno Twoje słowo. Mało tego, nie wierzę, że
      napisał to mężczyzna. Szukasz pomysłu na książkę, czy materiału do
      napisania pracy magisterskiej?

      Napisałaś/napisałeś:
      „Człowieka zna od kilku miesięcy (od ok 3 spotykają się
      intensywniej).”
      A następnie piszesz:
      „Nie mogę zrozumieć jak 10 lat można przekreślić w dwa miesiące
      znajomości.”

      „... (od ok 3 spotykają się
      intensywniej)”.

      W którymś z wątków napisane jest, że mąż i żona pracują w tej
      samej firmie. Czyli praktycznie przez cały dzień są ze sobą. Mają
      córkę. Kto w takim razie opiekował się córką, gdy żona wychodziła na
      randki?
      Trzy miesiące na intensywne spotykanie się, to sporo czasu. Żona
      musiała mieć niesamowitą wyobraźnię, by wymyślać kolejne kłamstwo
      na kolejną randkę. A mąż niesamowicie naiwny, jeśli w te kłamstwa
      wierzył. I nagle dostał obuchem w łeb. I stał się wrakiem
      człowieka. Ale siadł do komputera i był w stanie, pomimo załamania,
      przesłać nam uśmiechy.

      Mężczyzna, któremu świat się zawalił, który w głównym wątku napisał,
      że jest wrakiem człowieka, już w następnych wątkach, jeszcze tego
      samego dnia, przesyła uśmiechy?
      „Będę tu do Was zaglądał codziennie. Napiszę o porażkach albo
      sukcesach. Mam nadzieję że o tych drugich smile

      Stefaniebatory45, nigdy nie uwierzę, że napisał to wrak człowieka:
      „Dzień ryku w łazience mam za sobą smile"
      „Persen forte, nie działa już smile

      Prawdę o sobie napisałaś/napisałeś w tych dwóch zdaniach:

      ”Statystycznie jestem średniakiem. W każdych testach, ankietach
      trafiam do większości smile

      Na tym forum też udało Ci się trafić do większości. Ludzie
      otworzyli swoje serca.
      Jesteś bardzo nie fair.
      Nick stefanbatory45, powinieneś zmienić na nick:persona.

      "Persona to pojęcie wprowadzone przez Junga, które wskazuje na
      sposób adaptacji do modelu kulturowego. Oznacza maskę jaką człowiek
      przybiera na użytek społeczny, kompromis pomiędzy jednostką a
      społeczeństwem.
      Człowiek nakłada maskę, czyli przybiera taką postawę, jakiej się od
      niego oczekuje w relacjach społecznych, rolach społecznych lub
      zawodowych. Persona nie jest składnikiem autentycznej osobowości,
      lecz powierzchnią psychiki. Persona pośredniczy między ego a światem
      zewnętrznym. Jeśli ego identyfikuje się z personą to jednostka
      znacznie lepiej uświadamia sobie rolę, jaką odgrywa, niż swe
      autentyczne odczucia. Wyobcowuje się ona zatem od samej siebie, a
      jej osobowość staje się jednostajna, bezbarwna, dwuwymiarowa.
      Jednostka taka staje się jedynie imitacją człowieka,
      odzwierciedleniem społeczeństwa, a nie autonomiczną istotą ludzką".
      • stefanbatory45 Re: Stefaniebatory45 03.06.08, 22:58
        Ajtra, zupełnie nie rozumiem Twojego toku myślenia.
        Co za chory człowiek mógłby pisać takie rzeczy dla przyjemności czy
        jakiś innych pobudek?

        Przechodze dramat tak jak kazdy na tym forum przechodził.
        Nie łap mnie za słówka. Napisałem trzy lub dwa miesiące, ponieważ
        nei wiem dokładnei od kiedy romans smsowo telefoniczny przerodził
        się w spotkania, szlajanie sie po hotelach czy na imprezach.

        Żona, jak każda kobieta ma zajęcia poza domem których jako
        wyrozumiały mąż nigdy jej nie zabraniałem.
        Aerobik, do kina z koleżanką, na imprezy zprzyjaciółmi. Czy zwykły
        wypad po południu do kolezanki na trzy godziny - czy uważasz że
        powinienem zauważyć coś wcześniej? Być może...

        Mamy córkę więc często niestety chodziliśmy oddzielnie na imprezy z
        przyjaciółmi.
        Tak chyba jest w większości normalnych małżeństw.
        Jej perfidia polegała na knuciu z kochankiem przez tak długi okres i
        graniu idealnej matki i żony równocześnie.

        napisałem na forum zaraz po wypłynięciu sprawy ponieważ nikomu nie
        chciałem się od razu zwieżać a musiałem z kimś porozmaiać, wygadać
        się, posłuchać czy
        tak koszmarnie wygląda to też z boku czy tylko ja tak to widzę.
        Nie chciałem z nikim z otoczenia dzielić się tym bagnem bo sądziłem
        że jest to
        jeszcze do uratowania. Teraz jestem po wielu rozmowach z
        przyjaciółmi, rodziną.

        Przepraszam, ale nie interesuje mnie Twoja wyimaginowana, a wręcz
        poroniona opinia. Ekran przyjmie wszystko.
        Dziękowałem i dziękuję jeszcze raz absolutnie wszystkim zarówno tym
        Paniom które mnei zbeształy jak i wszystkim którzy podnosili na
        duchu i dali kilka konkretnych cennych rad.
        Minął tylko tydzień, ja czuję jakby minęło kilka miesięcy.
        Patrzę teraz bardziej trzeźwo na to co się dzieje. Widzę jak mądre
        były niektóre posty.

        Przeszedłem kilka kroków milowych o których miałem napisać, ale
        teraz odeszła mi ochota.
        Na pewno tu wrócę. Może jak podpiszemy papiery. Nie wiem.

        Stefan

        P.S.
        Nick Persona pewnie ma moja żona...pasuje do niej
        • young_and_bored Re: Stefaniebatory45 04.06.08, 00:36
          > Przeszedłem kilka kroków milowych o których miałem napisać, ale
          > teraz odeszła mi ochota.

          Daj spokój, dziewczyna niewiele wie o życiu i udaje że cośtam
          czytała. Kto ma trochę doświadczeń za sobą i jako takie wyczucie sam
          widzi że nie zmyślasz.
          • to.ja.kas Re: Stefaniebatory45 04.06.08, 10:19
            Pracowałam kiedys z fajnym kolega.
            Zona znalazła sobie kochanka (nie mieli dzieci i to was równi min).
            Cierpiał, płakał, myslkał o skuciu mordy kochankowi. Stałam z nim na
            papierosie i mówiłam "spokojnie, przezyjesz, jeszcze przypomnisz
            sobie moje słowa ze bedziesz szczesliwy i wcale je powrotu nier
            bedziesz chciał"....on mówił o samobójstwie o dozgonnej milosci o
            milosci do niej...potem zaczął trzeźwo patrzec na nią i ich związek
            a po 2 miesiacach siedzielismy na piwie i zartowalismy ....po
            kolejnych dwóch był zakochany...pewnie to byłpierwszy falstart ale
            pokazał, ze zdrowe reakcje wracają...ze kryzys minął...i nie trwał
            do końca zycia.
            I tego Ci zycze.
            Bo jak sam zauwazyłes istnieja pewne schematy...w przypadku
            cierpienia często tez smile
            Pozdrawiam

            PS. i oprzestan pozwalac zachowywac sie jej jak porzadnej zonie a Ty
            nie zachowuj sie jak poprawny mężuś...to niepotrzebnie boli.
            • stefanbatory45 Re: Stefaniebatory45 05.06.08, 23:43
              Dzięki
              Sądzę że tak będzie. Trzymam się tego.

              Niestety poroniona sytuacja jest na tyle że nei mają jeszcze swojego
              gniazdka i ona nie ma się gdzie przeprowadzić. A cała rodzina się
              odwróciła.
              Z małą nei chcę puścić jej do gnojka do jakiegoś zasyfionego
              wynajmowanego mieszkania. Ona więc mówi że się nei wyprowadzi. Nie
              mogę wystawić jej rzeczy bo obiecałem sobie że nie będzie jazd na
              oczach córki.
              Patowa sytuacja. Nikt nei udaje przykładnych małżonków na pewno.
              W zasadzie nie rozmawiamy w ogóle.
        • kasper254 Re: Stefaniebatory45 05.06.08, 11:01
          To szkoda, że nie napisałeś o tych kilku krokach milowych. Byłbym
          ciekawy. Ze swojej strony pragnę ci wyjaśnić, że nie zamierzałem
          obrazić twojej żony ostrymi słowami.
          Jak już pisałem - chciałem ci pomóc, żebyś nie wpadł w studnię
          beznadziei, rozpaczy. Potrzebna ci właściwa miara, uderzenie pięścią
          w stół, wścieknięcie się na siebie, np. za chwilową słabość, za
          proszenie o litość czy uwzględnienie w rachunku żony dziecka.
          Jeśli mężczyzna zostawia żonę, porzuca dzieci, niszczy rodzinę,
          to używa się w stosunku do niego słów brutalnych, często uznawanych
          za obelżywe. Jeśli to robi kobieta, miara jest inna. Mój ojciec
          zostawił moją mamę i trójkę maleńkich dzieci. Wg mnie był szubrawcem
          i takim zostanie w mojej pamięci. Wg wielu może był kochliwy,
          potrzebował szczęścia, a nie dostawał go w małżeństwie itd. Tylko
          taka schizofrenia mnie nie interesuje, bo moją prawdę ja znam lepiej
          niż inni.
          I po drugie - ciekawe są badania kryminologiczne i
          kryminalistyczne dot. popełniających czyny patologiczne dziewcząt i
          chłopców (wyniki lat 2004-2007 i porównawcze - początek lat 90-ych).
          Otóż w ich świetle dziewczęta są równie brutalne jak chłopcy, a w
          wielu przypadkach bardziej okrutne i bezwględne. Być może jesteśmy
          świadkami rodzenia się czegoś innego, innego typu osobowości
          kobiet... Dotąd odpowiedzialne za rodzinę, w tym głównie dzieci,
          nagle stają się innymi istotami: egoistycznymi, goniącymi za swoim
          indywidualnym szczęściem.
          I ta postawa kobiet przejawia się w życiu, winnych
          instytuacjach społeczno - prawnych. Rozwód się zbanalizował, głównie
          za sprawą kobiet (badania statystyczne), będąc już dzisiaj ogromną
          patologią społeczną i stając się żródłem wielu innych patologii
          społecznych. Dotknął też mnie i moich dzieci. Moja była żona zabiła
          moją rodzinę; twoja żona zabija twoją. Czyż więc użycie
          słowa: "suka" jest tak drastyczne? Więc jakbyśmy nazwali mordercę?
          Mimo wszystko przepraszam, jeśli cię obraziłem.

          • stefanbatory45 Re: Stefaniebatory45 06.06.08, 00:14
            > To szkoda, że nie napisałeś o tych kilku krokach milowych. Byłbym
            > ciekawy.
            Może przesadziłem i nie były tak milowe. Tylko jak czytam o etapach
            godzenia się z tym co następuje... ludzie piszą że tygodniami,
            czasami miesiącami prosili, błagali, obiecywali, mimo ze dostali nóż
            w plecy.
            Ja prosiłem, a raczej starałem się zdrowym rozsądkiem dotrzeć do
            pustej głowy mojej żony trzy dni.

            Potem etap zniechęcenia i beznadziei. Również kilka dni.
            Teraz jestem zły (złośćmiesząła się z innymi uczuciami oczywiście od
            począatku) i zdałem sobie sprawę że brzydzę się nią fizycznie i
            mentalnie. Powiedziałem jej to i wtedy zdałem sobie sprawę że nawet
            jakby teraz zmieniła zdanie, albo przyszła za pół roku raczej już
            nie mógłbym z nią być.

            Może tak szybko się zmieniam dlatego że pierwszy tydzień wyłączyłem
            się z życia (praca, znajomi) i dużo myślałem, dzień i noc.
            Rozmawiałem sam ze sobą (w myślach oczywiście - nie odbiło mi smile
            A może (i raczej tak jest) jak pisali inni jestem jeszcze obok,
            ciągle wydaje mi się że wiem co czuję ale tak naprawdę nie mam
            poukładane w głowie. Nie zaakceptowałem jeszcze pewnych spraw do
            końca.

            Dzisiaj nie czuję załamania, planuję przyszłość, puściłem się w wir
            roboty. Spotykam się z rodziną i znajomymi.
            Załamanie na pewno jeszcze przyjdzie kiedy zobaczę puste mieszkanie
            i płacząca duzo częsciej córkę.

            > Ze swojej strony pragnę ci wyjaśnić, że nie zamierzałem
            > obrazić twojej żony ostrymi słowami.

            Nie czuję że ją obraziłeś. A jesli nawet - to nei dbam o to. Jej
            rodzina uzywa gorszych epitetów.

            > Jak już pisałem - chciałem ci pomóc, żebyś nie wpadł w studnię
            > beznadziei, rozpaczy...
            > wścieknięcie się na siebie, np. za chwilową słabość, za
            > proszenie o litość czy uwzględnienie w rachunku żony dziecka.

            To już miałem. Wytłumaczyłem to sobie stąd zmiana mojego nastawienia
            do niej.

            > I po drugie - ciekawe są badania kryminologiczne i
            Dlatego liczba rozwodów rośnie.
            Myślę że teraz ludzie są po prostu zbyt lekkomyślni w podejmowaniu
            ważnych decyzji.

            > Czyż więc użycie słowa: "suka" jest tak drastyczne?
            W tym przypadku, dla nas nie. Dla jej kochanka ona jest boginią. Aż
            mi go szkoda trochę...

            > Więc jakbyśmy nazwali mordercę?
            Mordercą?

            > Mimo wszystko przepraszam, jeśli cię obraziłem.
            Nie i już.

            Zakładając że moje aktualne uczucia do żony się nie zmienią. A sądzę
            że już nie. Pozostaje sprawa córki. Myślę że łatwiej byłoby mi
            zgodzić się na zabranie jej jeśłi wiedziałbym że przeprowadzi się do
            dobrego domu. W sensie materialnym i uczuciowym. Niestey oni w swoim
            szale zauroczenia mają mgliste pojęcie o tym co bedzie w
            przyszłości. Brak własnego mieszkania i auta, kiepskie pensje. Wiem
            to nie jest niezbędne w normalnej rodzinie, ale w takim przypadku
            dziecko powinno mieć komfortowe warunki żeby nie otrzymywało
            dodatkowych powodów do stresów. Moze to naiwne i proste myślenie.

            Rodzice (dziadkowie) w takich przypadkach wychodzą z założenia
            (bardziej prosty i tradycjonalny) że dziecko ma swój dom, jak ona
            chce sobei układac nowe życie - nieech układa, ale niech nie ciąga
            za sobą dziecka. Sądzę że to jest mniejsze zło.

            Dziękuję za słowa.
            • aron95 Re: Stefaniebatory45 06.06.08, 08:30
              No i wreszcie stefanie dojrzewasz .
              Ona kochanka ,Ty córkę , podział w tej chwili najlepszy z możliwych .
              Przy dziecku szybko wyjdziesz na prostą ,obowiązek , nie pozwoli Ci na skręty w
              bok .
            • zielona_ropucha Re: Stefaniebatory45 06.06.08, 13:38
              Głowa do góry,dobrze gadaszsmileCo do bycia obok,może już nie jesteś
              obok,bo to obrzydzenie daje do myślenia...na pewno sobie
              poradzisz,będą wzloty i upadki,ale dobrze Ci Aron napisał,przy
              dziecku nie ma czasu na zboczenie z drogi,można co najwyżej iść
              slalomem przez jakiś czas,ale to też się wyprostuje,nie wiem,ile Ci
              zajmie ogarniecie się,ja sie ogarniam powoli,ale coraz dłużej
              zatrzymuje przy sobie uczucie cieszenia się własną osobą...myślę,że
              i na nas czeka ktoś,kto jest wart naszego uczucia o wiele bardziej
              niż Ci,co zrobili to,co zrobili,trzymam za Ciebie kciuki,za siebie
              również.
              • stefanbatory45 Re: Stefaniebatory45 08.06.08, 12:29
                Aron, Zielona ...
                Nie mogłem zrozumieć wcześniej postów doświadczonych ludzi tutaj na
                forum którzy pisali - zadbaj przede wszystkim o siebie. Myślałem -
                oni powariowali. Jak teraz mogę myśleć o sobie kiedy tyle dzieje się
                wokół. Teraz wiem że jeszcze nie byłem skłonny do przyjęia takiej
                postawy.
                Teraz wiem że to po prostu kolejny etap...

                Kurczę, nei wiem co bym zrobił bez tego forum! Mimo że mam masę
                ludzi którzy mnie wspierają w realu. Naprawdę mocno i obiektywnie.
                Pewnie wszystko trwałoby dużo dłużej. Nie znalazłbym wśród
                przyjaciół / znajomych tylu doświadczonych w tej materii ludzi
                skłonnych powiedzieć opieprzyć, podnieść na duchu czy wskazać kilka
                kierunków i scenariuszy z których sobie nei zdawałem wcześniej
                sprawy.

                Nie myślę jeszcze o tym że ktoś tam, bardziej wart mojego oddania
                czeka na spotkanie. Jeszcze nei ten etap...

                OK. Czas chyba kończyć ten wątek bo rzeczywiście już schodzi zbyt
                często na poboczne tory.
                No i tytuł - "Wszystko żeby nie dopuścić ..." już się raczej
                zdezaktualizował...

                Coś tam naskrobię jeszcze w nowych.
                Baaaaardzo wszystkim dziekuję. Za Zieloną i wszystkich pozostałych
                również ściskam kciuki.

                i do przeczytania.
                • zielona_ropucha Re: Stefaniebatory45 08.06.08, 19:49
                  pl.youtube.com/watch?v=1BmiE4xFTmM smile))
            • tricolour "Brak własnego mieszkania i auta, kiepskie pensje" 08.06.08, 13:11
              ... często kompensowany jest alimentami, które będziesz może musiał płacić -
              argumentem będzie, że dziecku ma się nie pogorszyć po rozwodzie.

              To dość pokrętne logika, w której jedna strona celowo pogarsza standard życia
              dziecka, a druga ma to kompensować - może i z tym będziesz musiał się zmierzyć.
              • stefanbatory45 Re: "Brak własnego mieszkania i auta, kiepskie pe 08.06.08, 13:33
                No więc logicznym byłoby żeby mała była ze mną, bez problemów
                materialnych i zarazem bez ograniczeń spotkań z matką.

                Ale z całym szacunkiem dla instytucji w sądach chyba nei zawsze
                logicznie jest...
                • tricolour Masz małe szanse, by dziecko było z Tobą... 08.06.08, 13:38
                  ... przykre, ale prawdziwe: jeśli matka nie jest degeneratem, to
                  najprawdopodobniej dziecko decyzją sądu zostanie z nią.

                  Zresztą kobieta będzie chciała dziecka, co jest zrozumiałe. Tobie przyjdzie
                  płacić alimenty, a że jest z czego... to tym bardziej kobieta będzie chciała.

                  To jest bardzo realny scenariusz i najbardziej prawdopodobny.
                • young_and_bored Re: "Brak własnego mieszkania i auta, kiepskie pe 08.06.08, 16:32
                  stefanbatory45 napisał:

                  > No więc logicznym byłoby żeby mała była ze mną, bez problemów
                  > materialnych i zarazem bez ograniczeń spotkań z matką.
                  >
                  > Ale z całym szacunkiem dla instytucji w sądach chyba nei zawsze
                  > logicznie jest...


                  Można z góry narzekać na niesprawiedliwość dziejową a można też
                  przynajmniej przedyskutować z jakimś prawnikiem swoje ewentualne
                  szanse. Byleby w tajemnicy przed żoną (i to z poprawką na jej
                  kobiecą intuicję).
                  • manderla A jak wyglądałaby idealna sytuacja oczami faceta? 08.06.08, 16:59
                    Takie mam pytanie. Chodzi mi to od dosc dawna po głowie.
                    Jak mężczyzna wyobraża sobie sytuację po rozwodzie:
                    przypadek 1: ona zdradziła i rozwalila rodzinę
                    przypadek 2: on zdradził i rozwalił rodzinę

                    ??
                    • tricolour Wznoszą sie ponad podziały i uprzedzenia... 08.06.08, 17:03
                      ... kopią kochanków w dupy, wracają do rodziny i żyją szczęśliwie dalej.
                      • manderla Re: Wznoszą sie ponad podziały i uprzedzenia... 08.06.08, 17:06
                        No to by było idealne rozwiązanie, ale w zyciu tak nie jest.
                        O konkrety prosze, o konkrety wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka