Dodaj do ulubionych

Co byście zrobiły?

05.06.08, 09:30
Taka historia:Małżeństwo z 10 letnim stażem,
ona energiczna ekstrawertyczka ale tez bardzo wrażliwa i otwarta, on zamkniety
w sobie bardzo zaangażowany w dom.Dwoje dziecie uwielbiających tatę, wspólne
plany, każda chwila spędzana razem-sielanka. Mąż zakochany po uszy, nigdzie
nie wychodzi bez niej, wszytsko dla niej...zero kłótni ( no, chyba że o
drobiazgi)bliskosc, czułosć...Nagle szok- ona odkrywa że mąz
załozył na portalu erotycznym ogłoszenie że szuka kochanki..."dyskrecja
zapewniona"Dramat. łzy,ciężkie rozmowy....on przysięga że nic nie zrobił, że
to było chwilowe....ona wybacza- ale juz tak nie ufa.Po trzech miesiącach
dowiaduje się, że mąż ma drugą skrzynkę ( a przysięgał że nie ma), "włamuje
sie na nia bo oczywiscie on "zapomniał hasłą a wogóle to jej nie uzywał" a
tam mail sprzed dwóch dni "Hej, możemy to powtórzyć, odezwij sie bo nie
odbierzasz telefonu".Szok, niedowierzanie, on tłumaczy że ma problem, że nie
umie sobie poradzić, że to silniejsze od niego, wspomina o terapii.... ona
wyrzuca go z domu, on codziennie
przyjeżdża do dzieci wciąz pełniąc role wspaniałego ojca, ona płacze i nie
umie sobie z tym poradzic.On naciska na powrót bo nie ma gdzie mieszkać.I
pytanie- czy rozwód jest zły? Czy ona ma prawo zabrać dzieciom wspaniałego
ojca?Co byście zrobiły?
Obserwuj wątek
    • pucioipucio Re: Co byście zrobiły? 05.06.08, 09:46
      Terapia. Możliwe, że on potrzebuje indywidualnej i zdiagnozowania problemu, ale
      Wam się przyda terapia wspólna..żeby zobaczyc kim jest ten drugi człowiek i czy
      Wam nadal jest po drodze z nowymi faktami które o nim wiesz. W jej trakcie
      zdecydujesz czy chcesz jego powrotu.
      • titta4 Re: Co byście zrobiły? 05.06.08, 09:50
        Ja juz poszłam....bo nie umiem sobie z tym poradzić.a on tylko o tym mówi, "nie
        wie gdzie", "nie wie jak" a ja tego za niego nie załatwięsad(((
        • mayflower_1 Re: Co byście zrobiły? 05.06.08, 16:11
          Daj mu po prostu numer telefonu do Twojego specjalisty - jeżeli
          będzie mu zależeć to sam zadzwoni, jeżeli to zlekceważy, to
          lekceważy również Ciebie.
    • mayflower_1 Re: Co byście zrobiły? 05.06.08, 09:50
      Problem jest i to bardzo poważny, ale nie tylko jego ale i jej.
      Strasznie trudno to ocenić, bo nie wiemy, czy rzeczywiście jest to
      problem jego ego czy po prostu związał się z jakąś lalą i ma motylki
      w brzuchu. Wszystko wskazuje na to, że raczej to pierwsze. Ja na jej
      miejscu udałabym się do jakiegoś psychoterapeuty, specjalisty od
      związków, a potem wysłała jego na induwidualną rozmowę i zobaczyła
      jak to widzi osoba stojąca z boku, a potem poczynić kroki - terapia,
      leczenie czy rozstanie. Decyzja, czy bedą mieszkać w tej chwili
      razem zależy w tej chwili od niej - czy jest w stanie to wytrzymać.
      Nie ma gdzie mieszkać - trudno - jakoś musi sobie poradzić, ważne by
      nie zabraniać mu kontaktów z dziećmi. A na rozwód zawsze będzie
      czas, taka decyzja to ostateczność.
      • titta4 Re: Co byście zrobiły? 05.06.08, 09:53
        Własnie...ja po prostu nie wiem czy to zwykły łajdak czy łajdak z
        problemamisad((Na tym koncie miał kilka kontaktów...typu sexikasiasad(((
        • tricolour A może w domu wieje nudą... 05.06.08, 09:54
          ... sex stał sie orką po znanym polu, a wokół świeżość wiosny?
          • titta4 Re: A może w domu wieje nudą... 05.06.08, 09:57
            Ehhh....tak wieje nudą, żona ma nudny zawód (organizuje imprezy), jest nudna
            osobą ( tych parę pasji sie nie liczy), jakimś cudem i chyba przez przypadek ma
            wielu znajomuch i jest postrzegana jako aktywna i otwarta. ale nie zgadza sie na
            seks analny...masz racje, to jej wina
            • tricolour To jest Twoje zdanie o sobie... 05.06.08, 10:02
              ... zdanie męża może być inne. Znasz to zdanie?

              Seks analny często boli kobiety więc sie nie dziwię, że nie chcesz. Ale jest
              tyle innych możliwości...
              • titta4 Re: To jest Twoje zdanie o sobie... 05.06.08, 10:10
                Znam wiele mozliwości...a fakty są faktami. To mąz nie miał żadnych znajomych-
                żadnych!A z pasji to zdecydowanie telewizja....Zdania męża nie znam tzn chyba
                znałam ale zdaje się że jest nieaktualne.Znam zdanie innych...
                • tricolour To troszke inny opis od tego... 05.06.08, 10:21
                  ... "Dwoje dziecie uwielbiających tatę, wspólne plany, każda chwila spędzana
                  razem-sielanka. Mąż zakochany po uszy, nigdzie nie wychodzi bez niej, wszytsko
                  dla niej...zero kłótni ( no, chyba że o
                  drobiazgi)bliskosc, czułosć..."
                  • titta4 Re: To troszke inny opis od tego... 05.06.08, 10:56
                    tricolour napisał:

                    > ... "Dwoje dziecie uwielbiających tatę, wspólne plany, każda chwila spędzana
                    > razem-sielanka. Mąż zakochany po uszy, nigdzie nie wychodzi bez niej, wszytsko
                    > dla niej...zero kłótni ( no, chyba że o
                    > drobiazgi)bliskosc, czułosć..."
                    To jest opis relacji w domu a nie jego osoby.
          • hela37 Re: A może w domu wieje nudą... 05.06.08, 10:15
            > ... sex stał sie orką po znanym polu, a wokół świeżość wiosny?
            tri dobry rolnik zawsze wie jak uprawiac swoje pole żeby dawało dobre plony,
            chrzanisz jak zwykle
            • tricolour Zapraszam do lektury... 05.06.08, 10:19
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=80034068&a=80036089
              Może to jest właściwe spojrzenie, którego tak broniono z uporem godnym lepszej
              sprawy.
              • titta4 Re: Zapraszam do lektury... 05.06.08, 11:00
                tricolour napisał:

                > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24087&w=80034068&a=80036089
                > Może to jest właściwe spojrzenie, którego tak broniono z uporem godnym lepszej
                > sprawy.
                Widzisz...ja mogłabym jakos pojąc fascynację- jesteśmy ludzmi, często słabymi,
                czasem tez drogi sie rozchodzą i....Ale tu jest troszke inaczej, nie sądzisz?Nie
                ma mowy o romansie, nawet on twierdzi że to nie moja wina,ze to on ma
                problem....nie wszystko da sie tak łatwo zaszufladkować jakbys chciał
                • tricolour Niczego nie szufladkuję... 05.06.08, 11:12
                  ... gdybym chciał zaszufladkować, to odniósłbym się już do pierwszego postu
                  pisanego w 3 osobie.

                  Mnie chodzi o to, by zastanowić się nad swoją częścią odpowiedzialności za
                  związek - za odpowiedzialnością, a nie winą, bo to różne rzeczy.

                  Poza tym: rzecz raczej dla specjalisty (a nie forum) by dociekać dlaczego faceta
                  kręcą szmaty z internetu, dzięki którym może przywlec do domu jakieś świństwo i
                  zagrozić wręcz życiu. Taka SexiKasia to może całe bataliony obsługiwać...
    • leptis ... 05.06.08, 10:18
      ja mysle, ze to kolejna prowokacja...zeby pokazac...ze on..
      ze on nie jest osoba...

      czy ja musze wszystkim dziewczynom pomagac...na tym forum...smile))

      ide...ide...juz....

      rozgrzany jestem ze cos....
      • titta4 Re: ... 05.06.08, 10:55
        wiesz, chciałabym żeby to była prowokacja...ale nie jest.to stało się naprawdę
        choc i mi jest trudno w to uwierzyćsad((
        • lilyrush Re: ... 05.06.08, 11:43
          titta4 napisała:

          > wiesz, chciałabym żeby to była prowokacja...ale nie jest.to stało się naprawdę
          > choc i mi jest trudno w to uwierzyćsad((

          ale w co?
          W żonę z dominującą osobowością, przy której bardziej nieśmiały facet wolał sie
          przez lata nie odzywać?
          W sielankową z jej punktu widzenia sytuacje w domu, która z jego punktu widzenia
          wyglądała zupełnie inaczej?
          Z różnego rozumienia spełniania potrzeb seksualnych?
          Z tego, że facet potrzebował uległej, innej kobiety w łóżku?
          Nie pochwalam jego zachowania. Skoro było mu źle to powinien najpierw jeden
          związek zakończyć i potem szukać kolejnego.
          Nie twierdzę, że ty jesteś jedyna winna, choć pisanie w osobie 3 jest lekko żałosne
          A biorąc pod uwagę zachowania facetów, którzy bardzo często wierzę, ze kochanka
          ujdzie płazem, nic sie nie wyda i będzie ok.
          Wcale nie jestem zdziwiona
          • titta4 Re: ... 05.06.08, 12:14
            Wiesz....czyli wygląda to tak,ze biedny zuczek nie mógł dostać tego co chce w
            łózku wiec znalazł sobie na boku?I te kłamstwa, oszustwa tezsą
            usprawiedliwione?On wcale nie miał (ma?) zamiaru kończyć tego zwiazku- po prostu
            pech że sie wydało...a pisanie w trzeciej osobie miało ułatwic mi dystans- nie
            chciałam pisac o uczuciach tylko przedstawic fakty.I uwierz mi- nie tylko ja
            jestem zszokowana.
            • to.ja.kas Re: ... 05.06.08, 12:21
              Titta masz rację, mąż nie powinien robić tego co robi i Ty masz
              prawo do tego by czuc sie zaszokowana, jesli sam mąż uważa iż to nie
              Twoja wina tylko jego (w końcu on chyba wie lepiej).

              Rozumiem, tez posty takie jak Lilly. W sumie moga sie przydać bo
              zawsze warto zadać sobie pytanie o swoją rolę w związku i próbować
              poszukać odpowiedzi na to pytanie. Bo to co czasem słyszymy, że
              jestesmy swietni i wina nie jest nasza ma tylko na celu spowodowac,
              zebysmy przebaczyli i dali kolejną szansę....a żeby zreformowac
              małzenstwo potrzebna jest konstruktywna rozmowa, praca nad sobą i
              jasno obrany cel....bez zdiagnozowania siebie i związku takie
              ratowanie z góry jest skazane na porażkę.
              • titta4 Re: ... 05.06.08, 12:25
                Od kilku dni nic innego nie robie tylko szukam winy w sobie....nawet byłam u
                specjalisty....Ja wiem,ze ma to podłoże głębsze ale....jeśli ktoś je podawaną
                przez ciebie zupe ze smakiem i sprawia wrażenie zadowolonego to skąd możesz
                wiedziec że po niej leci do toalety?Tym bardziej,że na swoje pytania słyszysz
                odpowiedz jest super...Nie mając żadnych sygnałów jak mozna cos zmieniac?
                • to.ja.kas Re: ... 05.06.08, 12:32
                  Nie można , masz rację. Więc powiedz, że póki nie zechce z Tobą
                  rozmawiać a nie tylko słodzić licząc na powrót to Ty nie
                  przestaniesz obstawać przy rozwodzie. Powiedz czego ŻĄDASZ i
                  cierpliwie to egzekwuj. Bez względu na to czy ma to byc terapia, czy
                  zakaz zbliżania się do netu czy chodzenie w koszulce z
                  napisem :jestem skurwielem" tongue_out <żart>

                  Nie szukaj winy w sobie....szukaj powodów dla których mąż okazał się
                  łasy na wdzieki netowych panienek lub powodów dla których Ty
                  zdecydowałas sie iedys wyjsc za tego mężczyznę. Zastanów sie nad
                  powodami, oznakami, satysfakcją, nieporozumieniami...ale się nie
                  biczuj, bo to nie Ty dałas dupy.
                  Trzymaj się.
            • sbelatka spokojnie titta... 05.06.08, 12:25
              Ktos Cie zrozumie i wirtualnie pzrytuli, a ktos Ci dokopie.. takie
              sa prawa forumowego dyskutowania...
              Z mojego punktu widzenia jego postepowanie załuguje na poptepienie.
              Wiele racji jest jednak w tym, ze byc może z JEGO punktu widzenia
              wasze zycie nie bylo dla niego satysfakcjonujące. Choc dla Ciebie
              bylo (osobiście przezyla chwile zadzienia jakis czas temu, choc moja
              konkuretnka miala jak najbradziej konkretne imię)

              Mozliwe, ze ma prpoblem bo nie radzi sobei ze swopimi potzrebami
              seksualnymi a nie było na tyle blisko między wami żeby sie
              zdecydował o nich powiedziec. Albo było blisko obiektywnie - ale dla
              niego nigdy wstraczając ...

              wiesz, no jest tylko pytanie co dalej?
              czego chcesz, co możesz...
              piszesz o jego bliskich realcjach z dziecmi, o tym, ze na Topbie
              uwieszony.. nie psoizesz co ty do niego... Oprócz zaskoczenia...

              możliwe, ze masz już dosć tak naprawde tego nudnego męża... Nie
              wiem... Bo i skąd...

              Ale jak by nie bylo to i tak pzrykre ...
              a co do pytania czy możesz dziciom zabrac ojca? ( czy jkaos tak) no,
              wszak im nie zabierzesz.. oczywiscie jakos ograniczą sie ich
              kontakty w razie rozwodu. Ale on - jesli będzie mu zależalo- utrzyma
              kontakty z dziećmi.

              ale zawsze uważąm, ze warto dac sobie i drugiej stronie czas na
              pzremyslenie, "poczucie"... i podjęcie decyzji...
              powodzenia
            • lilyrush Re: ... 05.06.08, 12:34
              titta4 napisała:

              > Wiesz....czyli wygląda to tak,ze biedny zuczek nie mógł dostać tego co chce w
              > łózku wiec znalazł sobie na boku?I te kłamstwa, oszustwa tezsą
              > usprawiedliwione?On wcale nie miał (ma?) zamiaru kończyć tego zwiazku- po prost
              > u
              > pech że sie wydało...a pisanie w trzeciej osobie miało ułatwic mi dystans- nie
              > chciałam pisac o uczuciach tylko przedstawic fakty.I uwierz mi- nie tylko ja
              > jestem zszokowana.

              No i nie doczytałaś ze zrozumieniem...
              Nie napisałam, że wszystkie oszustwa i kochanka są dobre- są jednoznacznie złe i
              jego zachowania nijak nie pochwalam.
              ale nie budzi to we mnie takiego ogromnego dziwienia. za dużo historii o rożnych
              związkach juz poznałam.

              Ty mogłaś być zaskoczona, ja nie jestem zdziwiona.
    • clio11 Re: Co byście zrobiły? 05.06.08, 15:38
      Rozwód jest złem rozpatrując wszystkie jego aspekty i skutki-od
      psychologicznych po ekonomiczne. Niekiedy jednak, kiedy przebywanie
      z dotychczasowym partnerem jest na dłuższą metę niemożliwe-jest
      gatunkiem "mniejszego zła" niż wieczne katowanie się przebywaniem
      pod jednym dachem z kimś, kto wzbudza w Tobie tylko gniew, irytację
      i żal.
      Czy masz prawo zabrac dzieciom ojca? Nikt nie ma takiego prawa.
      Niemniej-odpowiedzialny ojciec powinien zastanowić się nad skutkami
      swoich harców. Wiedział, czym ryzykuje i mimo to-postawił na szali
      swoje dzieci i wyładowanie swoich seksualnych fantazji. Według mnie
      byłby uczciwszy idąc do burdelu. Takie długofalowe sekscesy realno-
      virtualne są dowodem na to, że facet to szczeniak i chłystek.
      Spełniony, szczęśliwy i zadowolony z życia mężczyzna nie szuka
      wrażeń w necie, nie oszukujmy się.

      On śmie naciskać na powrót, bo teraz nie ma gdzie mieszkać? Żałosne.

      Ja w takiej sytuacji nie potrafiłabym przebaczyć, ale być może mam
      zawyżoną samoocenę.

    • nangaparbat3 Re: Co byście zrobiły? 05.06.08, 17:08
      Jeśli Ci zalezy na mezu, to biegiem oboje na terapie.
      Bo to tak wyglada, ze on zostal przez Ciebie kompletnie zdominowany - i to jego
      wentyl bezpieczeństwa (niech sie przebada, i Ty od razu też, skoro o
      bezpieczeństwie mowa).
      Taki zdominowany maz nie budzi w zonie szczegolnego szacunku - choc po wierzchu
      mozna tego nie zauwazyc i wydaje sie, ze wszystko jest OK.
      Nie piszę o tej dominacji w znaczeniu, ze jestes winna - szukałabym raczej
      powodow w jego relacji z własna mamusią, i byc moze, gdybyscie podjeli terapie,
      okazaloby sie, ze własnie nad tym on sam powinien popracowac.
      • misbaskerwill Nie chcę się czepiać... 05.06.08, 18:41
        nangaparbat3 napisała:

        > Nie piszę o tej dominacji w znaczeniu, ze jestes winna - szukałabym raczej
        > powodow w jego relacji z własna mamusią, i byc moze, gdybyscie podjeli terapie,
        > okazaloby sie, ze własnie nad tym on sam powinien popracowac.

        ...ale z Twojej pobieżnej analizy wynika, że wszystkiemu są winne żona i teściowa (mamusia) big_grin

        Dlatego nie ryzykowałbym tak dalece posuniętych wywodów.
        Może faceta po prostu zaswędziało...
        Banalne? Taka sama teoria, jak Twoja. A nawet lepsza - jeśli posłużyć się brzytwą Ockhamasmile
        • nangaparbat3 Re: Nie chcę się czepiać... 05.06.08, 21:47
          Wiesz, jakos nie sadze.
          Jak sie zestawi opis relacji miedzy małżonkami z tymi jego erotyczo-netowymi
          wyczynami wychodzi mi, ze to jego sposob na pokazanie (sobie, sobie) ze w ogole
          jest facetem.
          Oczywiscie zaden ze mnie psycholog i pomysł moze byc od czapy.
          Co zaś do roli mamusi w życiu czlowieka - no, trudny tematsmile
          Przypomniał mi sie taki dowcip z ksiazeczki "Jak byc jidisze mame" (dla smaczku:
          po hebrajsku "jidisze mame" to "ima polanija" - znaczy: matka Polka), czyli
          mateczką nadopiekuńczą, kontrolujaca i obarczajaca poczuciem winy - jakich to
          matek na pęczki.
          Otoż:
          kupujesz synowi na urodziny dwa krawaty. Kiedy przychodzi do ciebie w jednym z
          nich, mówisz ze zbolalą miną:
          - Wiedzialam, ze ten drugi ci sie nie spodoba.
          • manderla Re: Nie chcę się czepiać... 05.06.08, 21:56
            Oj Nanga!
            Czysta prawda!
            Ale bardzo nieprzyjemna ;-/...bo przywołuje wspomnienia.
        • nangaparbat3 a co do brzytwy 05.06.08, 21:48
          Ockhama - to dla mnie stanowczo za trudne.
          Żałujęsad((((
    • der1974 Re: Co byście zrobiły? 05.06.08, 18:22
      Gość rżnie laski z netu a tu propozycja - idźcie na terapię.

      Dobre dobre. Bardzo demoralizujące dla facetów to jest i pouczające.
      • nangaparbat3 Re: Co byście zrobiły? 05.06.08, 21:51
        Oczywiscie mozna tez z mety wykopac ojca swoich trojga dzieci, ktorego byc moze
        nawet sie kocha.
        Nie widze problemu.
        Ale gdyby kobitka była pewna, ze nie chce ratowac małżeństwa, to by sie chyba
        nie pytała, co robic. Wbrew pozorom wykopac najlatwiej.
        • titta4 Re: Co byście zrobiły? 05.06.08, 22:07
          Nangaparbat - mądra z ciebie kobita.Ale najsmieszniejsze jest to, że ja chyba
          go nawet nie kocham jakos specjalnie- tzn. na pewno był mi bardzo bliski. Jeśli
          chcę to "ratować" to dlatego że przeciez nie uda mi sie wymazać go definitywnie
          z życia- to ojciec moich dzieci i siła rzeczy musze miec z nim kontakt.Poza
          tym.....gdyby poszedł na terapie to wreszcie bym się moze dowiedziała dlaczego?
          Czy jest zwykłym łajdakiem, czy ....Nie wiem,może jestsad((Ale wtedy to tez
          będzie moja porażka- w końcu takiego sobie wybrałamsad((
          • nangaparbat3 Re: Co byście zrobiły? 05.06.08, 22:17
            (Ale wtedy to tez
            będzie moja porażka- w końcu takiego sobie wybrałamsad((


            Daj spokoj, jaka porazka - zawsze to jest kot w worku.
            I mnie sie zdaje, ze ważne jest pytanie, co własciwie Was łączy - bo jeśli jest
            prawdziwa bliskośc - nawet wyboista - to seksikasie o kant d. rozbic.
            • titta4 Re: Co byście zrobiły? 05.06.08, 22:23
              Nie wiem....
              Dziś powiedział mi,że weźmie jutro wolne i pojedzie do terapeuty.Podobno dzis
              tam był ale nie zdecydował sie na wejście.A wcześniej napisał smsa że jest
              zerem...nie chcę byc z zeremsad((
              • tricolour A z czego chce sie leczyć? 05.06.08, 22:36
                Pytam zupełnie serio, bo nie wiem czego można oczekiwać od lekarza gdy
                zamieściło się anons w Necie.

                Mnie też podobają się kobiety, z chęcią bym sie poumawiał i coś jeszcze, ale to
                się... nie opłaca.
              • nangaparbat3 Re: Co byście zrobiły? 05.06.08, 22:37
                Tez bym nie chciała.
                Smutne.
                Ale jakby potwierdza moje przypuszczenia.
                • sbelatka Re: Co byście zrobiły? 05.06.08, 22:48
                  potwierdza... moje też... choc mozliwe, ze miałyśmy inne
                  podejzrenia - albo dotyczące innych obszarów
                  • luka76 Re: Co byście zrobiły? 06.06.08, 00:04
                    A moze nie mial w zwiazku "swojego malego swiata"? , "swojej przestrzeni", ktora
                    kazdemu czlowiekowi jest potrzebna.Malzenstwo to "wiezien" w ktorym z dnia na
                    dzien tracimy swoja "przestrzen" - zaczynamy sie dusic / faceci szybciej - babki
                    wolniej/. Po slubie sie zaczyna "Kto kogo" , ta wredna walka o dominacje, ludzie
                    zamiast sobie polepszac zycie wychodzac z domu rodzinnego/ ktory niejednokrotnie
                    nie byl idealny/wpadaja z "deszczu pod rynne". Gostek stworzyl sobie swiatek JA
                    I ONE / dziwki / dziwka nie pyta,nie meczy zeby kran naprawic - dziwka zrobi
                    wszystko - sex analny to dla niej pestka. Skoro robiliscie wszystko razem / jej
                    straszne/ to chcial miec cos "swojego". Jeden jezdzi na ryby, drugi pije wodke,
                    trzeci jest pracoholikiem a ten twoj ma takie hobby. czy go bronie: NIE - ale
                    ONI tez czuja , kochaja i chca byc zauwazani. Naturalnym dazeniem czlowieka jest
                    dazenie do WOLNOSCI i MILOSCI - JAN PAWEL II.Pozdrawiam Cie .
                    • dakota32 Re: Co byście zrobiły? 06.06.08, 00:51
                      Przecież "widziały gały co brały" działa w obie strony. Jeśli kobieta jest
                      dominująca i bardziej zaradna to zapewne to również podobało sie mężusiowi więc
                      dlaczego to ma być nagle pretekst do skoków w bok. Facet dokonał wyboru w mojej
                      ocenie fatalnego i tylko on ponosi za to winę. Wybaczcie ale są też inne formy
                      wyrażania swego niezadowolenia z pożycia. Mógł najpierw iść na terapię a nie
                      nabzykać się do woli a potem do konfesjonału ze skruszona miną. Poza tym uważam,
                      że jeśli ktoś raz się przełamie to zrobi to ponownie. pierwszy raz najgorszy
                      potem jest z górki. Czy da się odbudować zaufanie po takich wpadkach?
                      • anula36 Re: Co byście zrobiły? 06.06.08, 09:13
                        z drugiej strony jesli ona jak twierdzi juz go nie kocha i chodzi tylko o ojca dzieciom (w co do konca nie wierze) to czy to wazne z kim bzyka?
                        Dla mnie facet bzykajacy bez oporu wszystko co sie rusza nie wchodzi w gre jako partner seksulany ze wzgledow zdrowotnych, wiec wolalabym takiego jako ojca na przychodne, a zyciu poukladac sobie z kims innym - oczywiscie jesli w miedzyczasie zawiedzie terapia, obietnice poprawy itp.
    • headonshoulders Re: Co byście zrobiły? 22.06.08, 23:15
      ja tez kiedys szukalam winy w sobie smile)))))))

      O Kant D takie filozofowanie roztrzaskac.


      On sklamal juz tyle razy ze bedzie klamal zawsze. Najgorsze to z ta
      druga skrzynka. Sorry ale gnida z tego twojego chlopa, gnida,
      tchorz, klamczuch i jeszcze cie teraz na litosc bierze bo 'nie ma
      gdzie mieszkac' i 'jest zerem'. I niech tak pozostanie.

      • sylwiamich Re: Co byście zrobiły? 23.06.08, 06:33
        Zastanów się nad jednym.Idzie wreszcie na tą terapię.Okazuje się że
        jest zdominowany przez Ciebie.Wraca do Ciebie.I co dalej? Spróbuj
        wyobrazić sobie życie z nim.Bęziesz śledzić? Potrafisz uwierzyć?
        Chodzisz z nim do łóżka? I co wtedy czujesz?
        Trafia Ci się fajny, męski facet...skusisz się? Patrzysz na niego
        przed tym telewizorem i co myślisz? Że kochasz i dobrze że jest, czy
        że żałosne?
      • przed.brama Re: Co byście zrobiły? 23.06.08, 06:49
        headonshoulders napisała:

        > gnida z tego twojego chlopa, gnida,
        > tchorz, klamczuch i jeszcze cie teraz na litosc bierze bo 'nie ma
        > gdzie mieszkac' i 'jest zerem'.
        I po co denerwujesz kobitę?

        ------------------------------

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka