Dodaj do ulubionych

NASZE pociechy a nowy partner...

    • salsa13 Re: NASZE pociechy a nowy partner... 02.07.08, 08:57
      przeczytałam w całości
      Alexolo nic z tego nie będzie, nie wierz w cuda i uzdrowienia
      nawet jak chwilkę będzie dobrze, to wszystko powróci ze zdwojoną
      siłą, pamiętaj przez jedną traumę już Przeszłaś, teraz Masz być
      szczęśliwa Ty i Twój synek
      a skoro na tym etapie już jest jak jest, wybrnij z tego jak
      najszybciej, poczujesz ulgę...
      • maryalex Re: NASZE pociechy a nowy partner... 02.07.08, 09:22
        ja tez przebrnęłam, Alexolo jak bardzo typowe było jego zachowanie...
        dzielna jesteś!
    • maryalex Alexolo pytanie 02.07.08, 13:46
      Alex pytanie, czy próbowałaś
      powiedzieć kiedyś do dużego coś w stylu : zajmij się lepiej swoim
      15 letnim dzieckiemsmile?
      • przed.brama Re: Alexolo pytanie 02.07.08, 14:17
        Jaki sens miałoby stawianie takiego pytania? Syn dużego jest bez
        zarzutu, a nawet więcej.wink
        • maryalex Re: Alexolo pytanie 02.07.08, 14:33
          no właśnie to chciałam wiedzieć wink
    • dyderko Re: NASZE pociechy a nowy partner... 02.07.08, 14:53
      Ja jestem typem któremu łatwo przychodzi radzenie komuś „odejdź”
      nawet z błahego powodu, więc nie będę wiarygodna ale w tym wypadku
      uważam że Ty masz, nie wybór, ale obowiązek odejść. Jeśli w
      opowieściach nie pokolorowałaś bardzo (zaznaczam: BARDZO) to Twój
      partner łamie charakter Twojego syna, nie masz prawa mu na to
      pozwalać!
      • dzul1 Re: NASZE pociechy a nowy partner... 02.07.08, 18:43
        Naprawde Alex przemysl sprawe, poki nie bedzie za pozno. Bo to, ze bedziesz miec z gosciem duzy problem, widac golym okiem. Najpierw wyzywa sie na bogu ducha winnym dziecku, a kiedy sprobowalas zawalczyc o prawa synka w tym ukladzie, facet szantazuje cie emocjonalnie ckliwymi wierszykami, bo grunt mu sie spod nog usuwa. Spotkal wyrozumiala kobiete, co to jeszcze z checia mu doplaci, gdyby nie ten niewychowany, samolubny dzieciak...
        Strasznie to wyglada, bez perspektyw na poprawe. Tacy ludzie sie nie zmieniaja, a kiedy juz emocje pierwszych miesiecy opadna i przestaniesz byc ta kobieta jego zycia, zacznie sie jazda na calego.
        I jeszcze jedno, nie nadaje sie niestety, aby go zostawic z dzieckiem chociaz na chwile, bez twojej kontroli. Wykonczy dziecko, a to jego zajmowanie sie, czytanie, kapanie, ewidentnie dla ciebie, na pokaz. Wie, co jest dla ciebie wazne, wiec czyni to. Narazie, ale znudzi mu sie. Bardzo szybko.
        Wymiksuj sie z tej relacji, a raczej wywal pana, ja cie bardzo prosze.
        • zaspana-cieciowa Re: NASZE pociechy a nowy partner... 02.07.08, 20:32
          Przemoc psychiczna jest właśnie taka.Na tyle nieoczywista, że na
          drugiej szali chce się jeszcze coś kłaść...
          • przed.brama Re: NASZE pociechy a nowy partner... 03.07.08, 08:08
            Siniaki widać, blizny psychiczne są na tyle niewidoczne dla oka, że
            nawet samemu nosicielowi trudno czasem uwierzyć w ich realność.
    • izasobol Re: NASZE pociechy a nowy partner... 03.07.08, 10:21
      Też przebrnęłam przez wszystko i tylko z jednym się nie zgadzam - że
      taki facet się nie zmienia. Może się zmienić, ale po latach terapii,
      na którą zapewne nie pójdzie, bo to przecież nie z nim a z Tobą i
      twoim synkiem jest coś nie w porządku... (ty się nie liczysz z nim a
      synek - samolub). No z takim podejściem mozna spokojnie zmieniać
      wszystkich wkoło, ale sobie nie mieć nic do zarzucenia.
      Nie licz na jego zmianę tak z dobrej woli, bo nawet jakby sie bardzo
      starał nie jest w stanie tego zrobić - oszuka ciebie (i siebie)
      chwilową zmianą, ale naprawde może cos zrobić na porządnej
      terapii... bo ile czasu można robić coś na ciągłej samokontroli. Te
      paskudne zachowania, które widzisz to właśnie prawdziwy on...
      • sylwiamich Re: NASZE pociechy a nowy partner... 03.07.08, 10:25
        Tak właśnie.On na każda porażkę tak będzie reagował.Boję się
        pomyśleć jak sie będzie zachowywał gdy osiągnie sukces.
        • alexolo duży CHODZI JAK ZEGAREK.. 03.07.08, 10:42
          JEDNAK OLO Z POWODU MOJEJ PRACY I SYTUACJI w domu...
          gości u babci...

          a mnie korci.....aby porozmawiac...z ex duzego... moze
          potwierdziłą by moje obawy...
          ale czy to ma sens.....w krótce sama dokonam
          wyboru...jesli wogóle wakacyjny wyjazd dojdzie do skutku...
          • z_mazur Re: duży CHODZI JAK ZEGAREK.. 03.07.08, 10:46
            To że duży chodzi jak zegarek, to akurat nie jest specjalnie dobry
            znak. To tak zwany okres "miesiąca miodowego". Po aktach przemocy,
            gdy osobnik neurotyczny dochodzi do wniosku, że przegiął i to
            zagraża jego bytowi, zmienia taktykę i staje się słodziutki jak
            miodzik, jednak do czasu.

            Dużo lepszą opcją by było, gdyby jednak mógł przedstawić jakieś
            argumenty na obronę swojej postawy, nie zgadzał się z wszystkim co
            mu zarzucasz i domagał się kompromisu.
            • lampka_witoszowska Re: duży CHODZI JAK ZEGAREK.. 03.07.08, 11:11
              obawiam się, że w jego mniemaniu przedstawił argumenty - Alexolo
              pisąła, że z pewnością pedagoga stwierdził, że mały jest egoistą i
              zginie przy innych dzieciahc - i on, duży, tylko czyni dobrze i chce
              pomóc

              niech spada uczyc w ten sposób swojego syna, ten pewnie jest
              bardziej odporny i ojcu w tri-miga wyjaśni, co o tym sądzi (albo tak
              mi się wydaje...)

              Olo u babci, a duży w domu...
              nie, ja juz jestem nastawiona na duzego całkowicie na anty i nawet
              to mi się nie podoba (nawet pomijając, że mały za mały, żeby byc sam)

              Alex, wydaje mi się, że nie dobiłas jeszcze do granic swoich
              możliwości w takiej czy innej wyrozumiałości i wróżę, że taka chwila
              nadejdzie, prędzej czy później

              trzymaj się, myśl i jak ten związek padnie, to nie czuj się przegrana
              - nie musisz od pierwszych skowronków wiedziec, że facet okaże się
              inny niż wygląda przez różowe okulary - na te okulary nabiera się
              cała ludzkośc
              • alexolo NIE NIE 03.07.08, 14:34
                MALY NIE DOSTAŁAM SIE DO PRZEDSZKOLA w lipcu... ja maam
                prace o ruchomych godzinach .. duzy do 17 parcuje .. wiec
                mały wczoraj spał u babci ...a teraz po niego lece!!!1
          • tricolour Ma chodzić normalnie, a nie jak zegarek... 03.07.08, 11:14
            ... facet który chodzi jak zegarek na pewno coś zaraz wymyśli żeby zerwać z tak
            podporządkowującą przykrością.

            A zresztą po co Ci taki wielki zegarek?
            • lampka_witoszowska Re: w Ikei... 03.07.08, 11:18
              w Ikei były kiedys - może dalej są - takie wielkie, z czarną obwódką
              - jak dworcowe
              piękne!

              i nie krzyczały na dzieci ani im batonów nie wyżerały sad
              • a.b1 Re: w Ikei... 03.07.08, 11:21
                no i tylko w baterie trzeba było inwestować....
                • alexolo heeee 03.07.08, 14:36
                  dowciapne hee .. trzymajcie sie dzieki za wszystko.. i
                  bedziemy w kontakcie
                  • jagoda4444 Re: heeee 03.07.08, 18:22
                    Alex mądra kobieto,no przestań!!! facet jest beznadziejny!! pomimo
                    tego, że Jest
                    • tatiana44 Re: heeee 04.07.08, 23:50
                      On jest po prostu zakompleksiony i nie dziwie się
                      Jest przeciez niemalże na całkowitym utrzymaniu Oli,widzi jej zaradność
                      (dzieki niej moze spłacać swoje kredyty nie głodując ani nie pracując
                      dodatkowo),mieszka w jej gniazdku,obserwuje dobre relacje z synkiem,...któtyż z
                      meskiego rodu czułby sie
                      kimś waznym w takim układzie?
                      Dlatego tak płacze,ze nie ma nic do powiedzenia...tak na pewno nie jest,ale on
                      tak sie czuje...dlatego "wychowując" Twojego synka
                      pragnie zdobyć autorytet w "rodzinie",stać sie jego GLOWĄ,chociazby
                      poprzez lęk w oczach dziecka,poprzez ustepstwa z jego strony ..
                      To takie meskie wydawac polecenia,nakazywać,zakazywać,zwłaszcza
                      Małemu(przypuszczam,ze w pracy Twój pan jest podwładnym i cierpi z tego powodu)
                      z Toba tak nie może,bo od Ciebie zależy jego byt
                      a może jest jeszcze za wcześnie...jak sie umocni bojaznią w oczach dziecka,
                      pójdzie dalej
                      Olu,sama zdecydujesz jak postapisz,wiem,że jestes mądrą kobietą i nie pozwolisz
                      krzywdzic siebie poprzez krzywde dziecka
                      Jedno jest pewne,Twoj Mały potrzebuje teraz ogromnego oparcia z Twojej strony i
                      Twojej
                      pewnosci siebie
                      Pozwoliłam sobie zabrać głos w tej dyskusji,gdyz byłam w 25 letnim zwiazku z
                      facetem zakompleksionym...tylko z nieco innego powodu
                      ale sposoby jakimi próbował sie umacniać,zwłaszcza wobec dzieci były bardzo podobne
                      pozdrawiam T.


                      • catalina26 Re: heeee 06.07.08, 18:25
                        Właściwie wszystko już zostało napisane - bardzo mądrze.
                        Jestem daleka od udzielana rad - odejdź od niego - bo tylko Alex zna
                        najlepiej sytuację, siebie, syna, partnera.

                        Ale - co do finansów - równy podział i tyle. Niech się trzyma. Być
                        na utrzymaniu kobiety z dzieckiem? żenada.

                        Alex, ale błagam Cię na wszystko - patrz przede wszystkim na dobro
                        swojego synka.
                        Jak przeczytałam pierwsze Twoje posty o zachowaniu faceta w stisunku
                        do małego............wiesz, zachciało mi się aż płakać. To dziecko
                        ma dopeiro 5 lat. Tak niewiele rozumie, uczy się świata.
                        Facet ma z 6 razy lat więcej. A zachowuje się jak .........

                        Jak on mu namiesza w głowie. Te teksty, zachowania - są przecież
                        poniżające.
                        Alex - ja w zyciu też wiele usłyszałam złych słów, tez wiele razy
                        odczułam jak jestem mało ważna.
                        Mam teraz ogormny problem sama ze sobą. Nie mogę się odnaleźć, nie
                        mam poczucia bezpeiczeństwa, nie wierzę w samą siebie.
                        Jak musi się czuć Tój syn........Prosżę przemyśl to. Każde ludzkie
                        istnienie warte jest najwyższego szacunku. A ten cżłowiek nie
                        szanuje Twojego syna. To tak jakby Ciebie nie szanował.

                        I jeszcze - jak syn nie będzie czuł Twego wsparcia, odsunie się,
                        poczucje się przez Ciebie zdradzony. Nigdy nie daj mu odczuć że Tój
                        facet jest ważniejszy od niego dla Ceibie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka