Dodaj do ulubionych

A rozwiedzieni geje czy les

06.07.08, 11:39
też tu znajdą pocieszenie ?
Chyba nikogo nie muszę przekonywać iz takie małżeństwa(ślub zagranicą)
istnieją i się rozwodzą .
Jarkoni pomyślałeś o nich ?
Jesteśmy w stanie ich zaakceptować ?
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: A rozwiedzieni geje czy les 06.07.08, 11:45
      Mnie niedawno odwiedził zaprzyjaźniony młody gej - zerwał z nim jego partner,
      byli razem jakies cztery lata.
      Długo gadalismy.
      Nie ma zadnej różnicy, kiedy jest miłośc.
      • aron95 Re: A rozwiedzieni geje czy les 06.07.08, 11:49
        No właśnie niby " nie ma różnicy "
        a jak się komuś tu odmienność nie spodoba ?
        • dziewczyna_pingwina06 Re: A rozwiedzieni geje czy les 06.07.08, 11:51
          To albo się nie będzie odzywał, albo powie, że mu sie nie pododba.
          • aron95 Re: A rozwiedzieni geje czy les 06.07.08, 11:55
            dziewczyna_pingwina06 napisała:

            > To albo się nie będzie odzywał, albo powie, że mu sie nie pododba.

            W cuda wierzysz ?
      • tricolour Czy tu chodzi o tylko o miłość? 06.07.08, 11:57
        Jakoś nie widziałem "parady zakochanych"...
        • nangaparbat3 Re: Czy tu chodzi o tylko o miłość? 06.07.08, 12:12
          tricolour napisał:

          > Jakoś nie widziałem "parady zakochanych"...

          Nie?
          Dziwne.
          A moze nie - widzimy świat takim, jakim go myślimy.
          • tricolour No właśnie... 06.07.08, 12:16
            ... gdyby chodziło tylko o miłość, to istniała by ona wśród par homoseksualnych
            w takiej intymności jak u hetero. Nie słyszałem jednak nigdy o "paradzie
            zakochanych" hetero, gdzie półnadzy uczestnicy stoją gęsiego na samochodach i
            wykonują ruch frykcyjne.

            Z miłości smile
            • nangaparbat3 Re: No właśnie... 06.07.08, 12:23
              tricolour napisał:

              > ... gdyby chodziło tylko o miłość, to istniała by ona wśród par homoseksualnych
              > w takiej intymności jak u hetero. Nie słyszałem jednak nigdy o "paradzie
              > zakochanych" hetero, gdzie półnadzy uczestnicy stoją gęsiego na samochodach i
              > wykonują ruch frykcyjne.
              >
              > Z miłości smile

              tri, obrazy seksu hetero zalewają nas bez przerwy zewsząd.
              Seksu bez miłosci lub miłosci strywializowanej do obrzydzenia.
              geje maja te jedna okazje na manifestacje - i niektórzy - podkreślam, niektórzy
              - korzystają z niej, to rodzaj karnawału.
              Z "parady" zadnych wniosków wyciagac nie ma sensu - to tak jakbyś wypowiadal sie
              na temat miłosci hetero na podstawie panienek tanczących na platformach podczas
              karnawału w Rio.
        • lampka_witoszowska Re: Tri... 06.07.08, 12:23
          a po co Ci parada zakochanych???
          hetero na takie też nie uczęszczają - i co? nie kochają czy jak?...

          wystarczy, że zaprzyjaźnisz się z kims, kto jest orientacji homo
          nie wyobrażasz sobie, jak to jest cierpiec z zawiedzionej miłości
          czy zakochania plus do tego pełne potępienie ze strony tłumu plus do
          tego niemożnosc przyznania się do powodów niemal żałoby bez
          jednoczesnego ujawnienia się... a do ujawnienia się ze swoją
          orientacją to mega-siły i odwagi trzeba, a nie podartego na strzępy
          serca

          miałam takiego przyjaciela, widziałam, słuchałam, wiem
    • misbaskerwill Aron, nie wiedziałem;) 06.07.08, 12:09
      Bardzo Ci współczujęsmile

      Jak słusznie zauważyłeś, w Polsce nie ma takiej opcji.
      A i zagranicą jest to jeszcze rzadkość.

      Wiele jest związków, które się rozpadają po latach i często ten rozpad boli tak samo jak rozwód. Jednak to forum jest przede wszystkim dla ludzi w trakcie/po rozwodzie.
      Więc nie ma co dzielić włosa na czworo.

      To czy tacy ludzie znaleźliby tu akceptację nie zależy od Jarkoniego - a od bieżących uczestników forum. Ale wątpię, czy szukaliby akurat tutaj - jest chyba dość for dla ludzi o odmiennej orientacji.
      • nangaparbat3 Re: Aron, nie wiedziałem;) 06.07.08, 12:18
        > To czy tacy ludzie znaleźliby tu akceptację nie zależy od Jarkoniego - a od bie
        > żących uczestników forum. Ale wątpię, czy szukaliby akurat tutaj - jest chyba d
        > ość for dla ludzi o odmiennej orientacji.


        Ale dlaczego?

        Parę lat temu były mój wychowanek poprosił, żebym spotkała sie z jego
        przyjaciolką, lesbijką, która ma klopoty.
        spotkałysmy się. To była studentka, dwadziescia parę lat, rozpadał sie jej
        kilkuletni zwiazek. Własciwie tylko jej słuchalam - uderzyło mnie jedno: żadnej
        róznicy. Jej niepokoje, cierpienie, wahania - wszystko bylo takie samo jak to, z
        czym spotykamy sie wśród "zwyczajnych" par, tu na forum.
        To było dla mnie bardzo ważne doświadczenie, jesli przychodzi do mnie
        chlopak-gej wyzalic się, bo zostawioł go ukochany, juz wiem, że jego orientacja
        czy w ogole płec nie ma zadnego znaczenia.
        I dlatego nie widze żadnego powodu, by odsylac ludzi na "ich" forum.
        Róznia nas tylko kwestie prawne, w sferze emocji, zachowań, naprawdę jest tak samo.
        • tricolour A jakiej porady... 06.07.08, 12:22
          ... i pocieszenia udzieliłabyś lesbijce, której związek rozpada się, bo nie może
          mieć dzieci? Takie problemy pojawiały się na naszym forum.

          Pytam zupełnie serio.
          • nangaparbat3 Re: A jakiej porady... 06.07.08, 12:26
            Ja nie udzielam porad.
            Serio.
        • misbaskerwill zgadzam się, ale... 06.07.08, 12:29
          nangaparbat3 napisała:

          > I dlatego nie widze żadnego powodu, by odsylac ludzi na "ich" forum.
          > Róznia nas tylko kwestie prawne, w sferze emocji, zachowań, naprawdę jest tak s
          > amo.

          Masz rację, w sferze emocji jest tak samo... Jednak te inne sfery powodują, że na tym forum trudno byłoby się na tych emocjach skupić.
          Dlatego ja nikogo nie odsyłałem - a jedynie stwierdziłem, że żaden homoseksualista przy zdrowych zmysłach nie chciałby pakować się np. w polemikę z Tri, będąc już w wystarczającej depresjismile
          • nangaparbat3 Re: zgadzam się, ale... 06.07.08, 12:31
            misbaskerwill napisał:

            żaden homoseksuali
            > sta przy zdrowych zmysłach nie chciałby pakować się np. w polemikę z Tri, będąc
            > już w wystarczającej depresjismile

            Fakt.
          • tricolour Dziękuję za uznanie :)) 06.07.08, 12:33
            Zgodzę się, że w sferze emocji może być tak samo.

            A jaki mamy pogląd na wychowanie dzieci przez pary homo, skoro wszystko jest
            takie jak u hetero?
            • lampka_witoszowska Re: temat dzieci to osobna działka... 06.07.08, 12:38
              uczucia u alkoholika hetero są dopuszczalne i takie jak u innego
              człowieka? może kochac? i może cierpiec? albo osoba obłożnie chora?
              albo koch

              a dziecka bym im nie dała adoptowac

              (a i tak z racji swej orientacji alkoholik często "wychowuje" ...)
              • tricolour Dlaczego nie dałabyś adoptować? 06.07.08, 12:40
                To sprzeczne z pojęciem, że wszystko jest u nich normalne. Czy chcesz jakoś
                zasygnalizować, że jednak nie wszystko?
                • lampka_witoszowska Re: Dlaczego nie dałabyś adoptować? 06.07.08, 12:43
                  a kto powiedział że wszystko???
                  Ty, Tri, bardzo nieładnie uogólniasz smile)))))) baaaaardzo
                  nieładnie smile)))))

                  bo skoro uczucia normalne, to wszystko normalne?
                  (norma to to, co robi większosc - a nie to, co akceptowalne - można
                  akceptowac nienormalne, bez nazywania cżłowiek anienormalnym, bo pod
                  wieloma względami każdy z nas jest nienormalnym, a wychowanie
                  dziecka to w dużej mierze dawanie wzorców...)

                  więc jak? od kiedy kampania odbierania alkoholikom dzieci? od nigdy,
                  niestety...
                  • tricolour Czytasz nieuważnie... 06.07.08, 12:47
                    ... bo ja wyraźnie piszę, że homo nie jest normą.

                    Nanga wyraźnie napisała "Róznia nas tylko kwestie prawne, w sferze emocji,
                    zachowań, naprawdę jest tak samo" i to niej odnosiłem się. Także do Ciebie,
                    któraś nagle zmieniła ton gdy przyszło do dzieci.
                    • nangaparbat3 Re: Czytasz nieuważnie... 06.07.08, 12:50
                      A ja Ci powiem, co z dziecmi: jedyne "przeciw" - poza ograniczeniami dotyczącymi
                      wszystkich adoptujacych - mogą wynikac ze stosunku ludzi do takich rodzin - w
                      Polsce dzieci bylyby prześladowane, po prostu.
                      • tricolour A Lampka pisze... 06.07.08, 12:56
                        ... "wychowanie dziecka to w dużej mierze dawanie wzorców...".

                        Czyli para homo swoim zachowaniem ma dawać wzorzec TAKŻE zachowaniom seksualnym
                        i w konsekwencji rodzinnym, czego jasno wynikać będzie, że dzieci biorą się z
                        kapusty.

                        smile
                        • aron95 Re: A Lampka pisze... 06.07.08, 13:17
                          Czyli para homo swoim zachowaniem ma dawać wzorzec TAKŻE zachowaniom seksualnym
                          > i w konsekwencji rodzinnym, czego jasno wynikać będzie, że dzieci biorą się z
                          > kapusty.

                          Wiadomo że bociek przynosi
                          • lampka_witoszowska Re: A Lampka pisze... 06.07.08, 13:21
                            ale Tri chce nam tu chyba mieszac w głowach zaraz zacznie o TYCH
                            świnstwach wypisywac, nie czekając do 22.00...
                            • tricolour Nic z tego... 06.07.08, 13:22
                              ... zaraz wychodzę.

                              smile)
                        • lampka_witoszowska Re: bo Lampka... 06.07.08, 13:17
                          bo lampka ma nieco inne zdanie w temacie adoptowania dzieci niż Nanga
                • manderla Re: Dlaczego nie dałabyś adoptować? 06.07.08, 12:58
                  tricolour napisał:

                  > To sprzeczne z pojęciem, że wszystko jest u nich normalne. Czy
                  chcesz jakoś zasygnalizować, że jednak nie wszystko?

                  Kurcxze, miałam ostatnio podobny dylemat.
                  zapytano mnie, czy, skoro tak deklaruje toleracncje wobec gejów i
                  les, to czy powierzylabym opieke nad dzieckiem gejowi. np w szkole.
                  Wywinełam się wink I powiedziałam, ze jakby to byla córka, to nie
                  przeszkadzało by mi, aby uczył ją gej. Natomiast mialabym problem
                  nie lada., aby sie zgodzic aby mojego syna uczył gej.
                  Ale nie wiem jakby to było, jakby przyszło rozwiacac taka sytuacje w
                  realu. To jest gdybanie takie, dopoki czlowiek nie stanie twarzą w
                  twarz z problemem, który go dotyka w sposób bezposredni.
                  • sylwiamich Re: Dlaczego nie dałabyś adoptować? 06.07.08, 13:06
                    Ale gej nie musi być od razu pedofilem?
                    • sylwiamich Re: Dlaczego nie dałabyś adoptować? 06.07.08, 13:08
                      Powiedzcie mi jak się nabiera takiej pewności w sprawach, w których
                      sądzę pewności mieć nie można.
                      • tricolour Spójny system wartości. 06.07.08, 13:10
                        • sylwiamich Re: Spójny system wartości. 06.07.08, 13:17
                          Ja ciągle jestem na etapie poszukiwania...mądrości.
                    • manderla Re: Dlaczego nie dałabyś adoptować? 06.07.08, 13:13
                      Nie , i nie myslę i nie mówie w tym momecie zupełnie o pedofilii.
                      Tylko o pewnym "męskim" wzorcu.
                      Ja geja (z lisbijkami nie miałam do czynienia, więc nie wiem) jestem
                      w stanie rozpoznać od razu. Słowo.
                      Np. kilka lat przed, zanim Raczek ogłosił, ze jest gejem, to juz
                      mówiłam wszystkim, - rasowy gej. A się póxniej potwierdziło. Choc to
                      stwierdzenie z mojej strony wzaden sposb nie miało umniejszac jego
                      zasług czy cóś. Bardzo go zresztą lubię.

                      Chodzi mi wlasnie taką pedalska postawę. Taka typową. wiesz te
                      ruchy, intonacja, spojrzenia (nie mające nic wspolnego z seksem),
                      ale majace wiele wspolnego z orientacją. Bo oni wlasnie tak mają.
                      I, np. jezeli taki gej-nauczyciel, jest super fachowcem, super
                      fajnym człowiekiem i i, załóżmy, jako człowiek, wzbudzi fascynację u
                      mojego syna (jako osobą, załóżmy ze dziecko nie rozpoznaje, kto jest
                      homo, a kto hetero), to istnieje szansa, dla chlopaka w młodym
                      wieku, ze zacznie go nasladować. I tego bym się była.
                      O to mi chodziło.
                      • sylwiamich Re: Dlaczego nie dałabyś adoptować? 06.07.08, 13:16
                        manderla napisała:
                        to istnieje szansa, dla chlopaka w młodym
                        > wieku, ze zacznie go nasladować

                        Kużwa....mój syn pzreszedł okres raprsko-dresiarki, teraz koraliki i
                        koszule hawajskie....niech sobie chłopak przegląda.Nasze "bycie
                        sobą" po wypadkowa innych ludzi....ważnych ludzi
                        • manderla Re: Dlaczego nie dałabyś adoptować? 06.07.08, 13:20
                          Mówie o swoich obawach.
                          Ale nie wiem, co bym zrobiła w takiej sytuacji.
                          Z drugiej strony, jak ma ojca rasowego samca, to tez może nie
                          martwiłabym się o taki "wzorzec".
                          Ale, jakby nie miał ojca, ani innego męskiego wzorca w rodzinie, to
                          pewnie bym się troche obawiała.
                      • tricolour A teraz przygotuj się na pytanie... 06.07.08, 13:16
                        ... dlaczego chcesz swojego syna pozbawić pedalstwa? Może to piekne, twórcze i
                        pożyteczne?

                        smile
                        • sylwiamich Re: A teraz przygotuj się na pytanie... 06.07.08, 13:21
                          tricolour napisał:

                          > ... dlaczego chcesz swojego syna pozbawić pedalstwa? Może to
                          piekne, twórcze i
                          > pożyteczne?
                          >
                          > smile


                          Jęsli mam prawo wybierać jako matka...wolę twórczego, madrego geja
                          niż twardogłowego, chamskiego hetero.Zwłaszcza takiego który
                          szacunku nie ma do ludzi którzy żyją nie po ich myśli.
                          • tricolour A gdybym ja mógł wybierać jako ojciec... 06.07.08, 13:26
                            ... to na ojca swojego dziecka wybrałbym twórczego i mądrego hetero. A na
                            kobietę wybrałbym sobie inteligentną, piękną i seksowną.

                            Jakoś nie lubię gorszych rozwiązań jeśli stać mnie na lepsze (czasem trudniejsze)...

                            smile
                        • manderla Re: A teraz przygotuj się na pytanie... 06.07.08, 13:27
                          tricolour napisał:

                          > ... dlaczego chcesz swojego syna pozbawić pedalstwa? Może to
                          piekne, twórcze i pożyteczne?

                          Widzisz, ja nie jestem tak zasadnicza we wszystkich kwestiach
                          zyciowych, jak Ty.
                          Bo zawsze dopuszczam, ze ja moge sie mylic, i zawsze dopuszczam, że
                          ktoś, komu sie zdarzyło ukraść czy nawet zabić, nie jest potworem,
                          może nim nie być. Rozumiesz.
                          Ty zawsze masz swoja prawdę. Ok. Miej. taka postawa jednakże
                          powoduje skreślanie wszystkich naokooło, bo mają inną prawdę, niz ta
                          gloszona przez Ciebie.
                          Wracając do kwestii pedalsta twórczego. Jesli juz okazalo b y się,
                          ze mój syn jest gejem, to ja to przyjmuje. Tak samo, jakby sie
                          okazało, ze moje dziecko ukradło, zabiło, skrzywdziło kogoś.
                          Bo ja swoje dziecko kocham bezwględnie. To, co on w zyciu bedzie
                          robił, i jak, to jest duzy wkład mój i jego ojca. Więc stac mnie
                          bedzie powiedziec, ze to JA go tak anie inaczej uksztaltowała, a
                          przynajmniej stworzyłam (stworzylismy z ojcem) takie a nie inne
                          warunki, by stał takim anie innym czlowiekiem.

                          • tricolour Odrobinkę rozjaśnię... 06.07.08, 13:33
                            ... otóż jeszcze nie zdarzyło mi się skreślić nikogo. Ani w realu, ani na forum.

                            To tylko tak wygląda...
                            • manderla Re: Odrobinkę rozjaśnię... 06.07.08, 13:34
                              tricolour napisał:

                              > ... otóż jeszcze nie zdarzyło mi się skreślić nikogo. Ani w realu,
                              ani na forum. To tylko tak wygląda...


                              No tak, pozory mylą wink
                  • nangaparbat3 Re: Dlaczego nie dałabyś adoptować? 06.07.08, 15:34
                    Manderla - ja mam córkę. Czy w zwiazku z tym mam sie nie zgadzac, by uczyli ją
                    panowie hetero????
                    • manderla Re: Dlaczego nie dałabyś adoptować? 06.07.08, 15:45
                      Nie, Nango, zrobisz co ze chcesz.
                      Ja mówię tylko o swoich obawach i watpliwościach.
                      Może nieracjonalnych. Owszem. Ale o tym po rpsostu mówię.
                      I nie sugeruje, co i kto miałby zrobić w takiej sytuacji.
                      Poza tym, w zetknięciu się z konkretnym czlowiekiem twarzą w twarz,
                      jestem w stanie zmienic zdanie.
                      Boim y sie zazwyczaj czegoś, czego nie znamy.
                      Jak by mój kumpel gej (muzyk), którego znam bardzo dobrze jako
                      człowieka, miałby uczyc moje dziecko gry na skrzypcach, nie miałabym
                      obaw. Tu i teraz. Kiedy mój syn ma ojca. Kiedy patrzy mu w buzie,
                      cokolwiek ojciec powie, jest to autorutet, on we wszystko wierzy co
                      ojciec powie, i ojciec jest dla niego KIMŚ. Niepodważalnym
                      autorytetem.
                      Rozpatruję hipotytecznie inne sytuacje. Co by było gdyby.... nie
                      mial ojca, albo ojciec alkoholik, kryminalista lub człowiek
                      niewykształcony, głupi, nieodpowiedzialny, który nie stanowi dla
                      dziecka wartosci jako człowiek, ani nie jest zadnym autorytetem.itp.
                      Mozna tak sobie dywagowac w nieskonczonosc zresztą.
                      mam taka slabość, ze n9ogdy się nie zacietrzewiam na jednym punkcie
                      widzenia, jedynie słusznym. Bo wszystko zalezy od sytuacji. I
                      uczestników gry. Wiec zazwyczaj, czegokolwiek by to dotyczyło,
                      rozwazam dziesiątki róznym sytuacji i starm sie spojrzec z wielu
                      perspektyw. Tak mam.
                      • sylwiamich Re: Dlaczego nie dałabyś adoptować? 06.07.08, 16:29
                        manderla napisała:

                        > Nie, Nango, zrobisz co ze chcesz.
                        > Ja mówię tylko o swoich obawach i watpliwościach.
                        > Może nieracjonalnych.

                        No i stąd te pytania, stwierdzenia...żeby umiejscowić w
                        racjonalności, co nieracjonalnesmile))))
                        • manderla Re: Dlaczego nie dałabyś adoptować? 06.07.08, 16:34
                          sylwiamich napisała:

                          > manderla napisała:
                          >
                          > > Nie, Nango, zrobisz co ze chcesz.
                          > > Ja mówię tylko o swoich obawach i watpliwościach.
                          > > Może nieracjonalnych.
                          >
                          > No i stąd te pytania, stwierdzenia...żeby umiejscowić w
                          > racjonalności, co nieracjonalnesmile))))

                          rozumiem, ale nikt mnie nie przekona, ani sama tez sie nie przekonam
                          ad hoc, dopoki nie zetkne sie z konkretna sytuacją, an podstawie
                          której bede umiała podjąć decyzję, wyrobić zdanie i zachowac w taki
                          a nie inny sposob. Ale. Jednorazowo.
                          Bo nastepna sytuacja, z pozoru bardzo podobna czy wrecz identyczna,
                          moze byc w istocie zupełnie inną. I tutaj nie bede postepowac
                          inercyjnie. tylko zastanowię się po raz n-ty, czy aby tym razem....?
                          Nie reaguję szablonowo i inercyjnie na z wozoru podobne sytuacje. Bo
                          moze to byc pulapka.
                          Nieskromnie powiem: mam siódmy zmysł wink
                          • sylwiamich Re: Manderlo.... 06.07.08, 16:43
                            Jesooo...ile ty masz robotywink))
                            • manderla Re: Manderlo.... 06.07.08, 16:51
                              sylwiamich napisała:

                              > Jesooo...ile ty masz robotywink))

                              Mecze sie z tym, nie ukrywam. ale tak juz mam smile
                              Taka jest moja "uroda" smile
                              To tak, jakbys odbierała wszystkie sygnały naraz z zewnątrz i nie
                              potrafiła ich przerobić, przetworzyć w okreslonym czasie, bo
                              mozliwości organizmu ludzkiego sa ograniczone. Serio.
                              Po pewnym czasie, jak juz dojdzie do masy krytycznej, zaczyna to
                              pogrążać. Potem katharsis. A potem od nowa.
                              Nie żyję. Męczę się.
                              • sylwiamich Re: Manderlo.... 06.07.08, 16:59
                                Znam to ....są ludzi którzy nie przyjmują wartości i prawd.Muszą
                                sami sprawdzić.Ludzki mózg nie jest w stanie przerobić tylu
                                wiadomości, wspiera się doświadczeniem, autorytetami, mądrością
                                starszych, narodu.Ale niektóre niedowiarki muszą doświadczyć.Męczące
                                i twórcze.
                              • sylwiamich Re: Manderlo.... 06.07.08, 17:00
                                ..Nastrój pod baranami?wink))
                                • manderla Re: Manderlo.... 06.07.08, 17:02
                                  sylwiamich napisała:

                                  > ..Nastrój pod baranami?wink))

                                  Tak jakby...
                                  Nie wytrzymuje już...
                                  • sylwiamich Re: Manderlo.... 06.07.08, 17:37
                                    manderla napisała:

                                    > sylwiamich napisała:
                                    >
                                    > > ..Nastrój pod baranami?wink))
                                    >
                                    > Tak jakby...
                                    > Nie wytrzymuje już...


                                    Problemy? Jak chcesz to napisz do mnie na priva.A ja w nowym watku
                                    opowiem co mnei żarło przez ostatnie dni...
                                    • manderla Re: Manderlo.... 06.07.08, 18:32
                                      Może wieczorkiem.
                                      Muszę wyjść.
                                      m
                              • nangaparbat3 Re: Manderlo.... 06.07.08, 17:22
                                manderla napisała:

                                > sylwiamich napisała:
                                >
                                > > Jesooo...ile ty masz robotywink))
                                >
                                > Mecze sie z tym, nie ukrywam. ale tak juz mam smile
                                > Taka jest moja "uroda" smile
                                Lubie Cię.
                          • aron95 Re: Dlaczego nie dałabyś adoptować? 07.07.08, 00:21
                            każda ma siódmy zmysł . Bo co chwilę powtarza ;
                            A nie mówiłam !
                            • manderla Re: Dlaczego nie dałabyś adoptować? 07.07.08, 00:33
                              Zdązyłam juz zauwazyc, ze masz dość "specyficzny" intelekt wink

                              Ale uwierz, ze istnieją kobiety, które nigdy w zyciu nie
                              wypowiedziały słów "a nie mówiłam". Ani swoim mężom, ani swoim
                              dzieciom.

                              ...mimo że miały okazję słyszeć takie własnie słowa.... od drugiej
                              strony.

                              Więc nie upraszczaj sprawy.
                            • sylwiamich Re: Dlaczego nie dałabyś adoptować? 07.07.08, 05:57
                              aron95 napisał:

                              > każda ma siódmy zmysł . Bo co chwilę powtarza ;
                              > A nie mówiłam !


                              A każdy facet wtedy mówi: Wykrakałaś.Żeby nie Twoje gadanie to by
                              się udało!!
                        • nangaparbat3 Re: Dlaczego nie dałabyś adoptować? 06.07.08, 17:21
                          sylwiamich napisała:

                          > manderla napisała:
                          >
                          > > Nie, Nango, zrobisz co ze chcesz.
                          > > Ja mówię tylko o swoich obawach i watpliwościach.
                          > > Może nieracjonalnych.
                          >
                          > No i stąd te pytania, stwierdzenia...żeby umiejscowić w
                          > racjonalności, co nieracjonalnesmile))))
                          Nie tylko. Ja mam swoje zacierzewienia, padło na jedno z nich:
                          ostatnio w Polsce doszło do sytuacji, kiedy pedofilie zaczyna się sprowadzac do
                          pedofilii homoseksualnej.
                          Fakty są takie, ze większosc wykorzystywanych dzieci to dziewczynki. I o tych
                          dziewczynkach sie u nas zapomina.
                          Stad - głównie - moja reakcja.
                          • manderla Re: Dlaczego nie dałabyś adoptować? 06.07.08, 18:31
                            Wiem, Nanga.
                            Nie lubię propagandy, prania mózgów. W tym temacie również.
                            Każdy radykalizm jest szkodliwy. czy dotyczy sfery wiary, polityki
                            czy zasad współzycia społecznego.

                            Wracając do Twojego postu, trudno mi ocenić jakbym się zachowała,
                            jakbym miała córkę. Zawsze chciałam mieć syna. Mam.
                            Chciałam, dlatego ze swoim charakterem uwazam ze nie byłabym w
                            stanie wychowac dobrze córki. Sama się wychowałam w babińcu, gdzie
                            ojciec moj był zepchnięty na dlaszy plan. A u mnie jako najmłodszej
                            i rozpieszczonej zadziałalało to na zasadzie reakcji odwrotnej.
                            Kocham mężczyzn i tyle. Kocham swojego syna, I go rozumiem,
                            Cokolwiek zrobi. Jakkolwiek postapi. Szanuje exa, bo jest mimo
                            wszystko dobrym i madrym ojcem dla dziecka. O moich i jego relacjach
                            nie mowie, nbo to inna bajka.
                            Ale cholera, dziewczynki, to chyba nie umiałabym wychować.
                            Ale niezaleznie od płci dziecka.... pedofil, nie pedofil...rzucę
                            się do gardła, ktokolwiek by skrzywdził moje dziecko. Nawet jakbym
                            miała isc siedziec. Tu jestem bardzo radykalna. Zero rozumu. Same
                            emocje.

              • lampka_witoszowska Re: temat dzieci to osobna działka...jeszcze raz 06.07.08, 12:40
                uczucia u alkoholika hetero są dopuszczalne i takie jak u innego
                człowieka? może kochac? i może cierpiec? albo osoba obłożnie chora?
                albo kochanek pomieszkujący z kochanką po porzuceniu poprzedniej
                rodziny, acz przed rozwodem?

                ja dziecka bym im nie dała adoptowac

                (a i tak z racji swej orientacji alkoholik często "wychowuje" ...)
          • aron95 Re: zgadzam się, ale... 06.07.08, 13:15
            misbaskerwill napisał:

            > nangaparbat3 napisała:
            >
            >
            > Dlatego ja nikogo nie odsyłałem - a jedynie stwierdziłem, że żaden homoseksuali
            > sta przy zdrowych zmysłach nie chciałby pakować się np. w polemikę z Tri, będąc
            > już w wystarczającej depresjismile

            No tak , po co mu mega-tri-depresja ?
      • aron95 Re: Aron, nie wiedziałem;) 06.07.08, 12:18
        Czego mi chcesz współczuć ?

        Przyznaję się bez bicia , gdyby pedzio napisał
        ktoś by musiał wycinać post
        • misbaskerwill Ale heca... 06.07.08, 12:32
          ...najpierw pytasz Jarkoniego, czy osoba o odmiennej orientacji seksualnej
          znalazłaby akceptację na forum, a potem sam dajesz do zrozumienia, że nie u
          Ciebie...
          big_grinDDDDDDDDDDDDDDDDD
          • aron95 Re: Ale heca... 06.07.08, 13:11
            U mnie nie , U jarkoniego nie wiem więc pytam
    • aron95 Kręcą Was 06.07.08, 12:14
      np. dwie les , mnie owszem to by było dla mnie ciekawe .
      Ale dla pedałów , jakos nie znajduje zrozumienia .

      Dziewczyny a Wy alternatywnie tez tak macie ?
      • dziewczyna_pingwina06 Re: Kręcą Was 06.07.08, 12:16
        Nie mam
      • misbaskerwill To normalne... 06.07.08, 12:22
        Mnie ogólnie kręcą dziewczyny... Jak ładną widzę dziewczynę, to mi się podoba (ale odkrywcze stwierdzenie), a przecież nie mam pewności, czy jest heterosmile

        aron95 napisał:

        > np. dwie les , mnie owszem to by było dla mnie ciekawe .

        jednak nie napisałeś, CO byłoby ciekawe... Jeśli myślisz, że załapałbyś się na trójkącik, to raczej jesteś w błędzie.
        Podobnie z gejami, więc nie ma się co tak bać o własny tyłek (to akurat aluzja nie do Ciebie, Aronwink).

        Dla mnie liczy się człowiek. Tak samo wśród "heteryków" są maniacy seksualni, którzy nie zważają, czy kogoś tym krzywdzą (np. własne rodziny).
        Uogólnianie, że wszyscy geje to zboczeńcy, to tak samo jak mówienie, że "każdy pijak to złodziej". A nawet znacznie gorzej, bo pijaków uważam za prawdziwe zagrożenie.

        P.S. Z tego co wiem, daleko nie wszyscy geje uczestniczą w paradach. Jest wielu, który się odcinają od takiej "polityki".
        • aron95 Re: To normalne... 06.07.08, 13:42
          dwie les raczej nie w chodzą w trójkąciki , wolą jak sie na nie patrzy
          (gdzieś przeczytałem ) wiec z chęcią bym popatrzył .
          To miałem na mysli
      • nangaparbat3 Re: Kręcą Was 06.07.08, 12:30
        aron95 napisał:

        > np. dwie les , mnie owszem to by było dla mnie ciekawe .
        > Ale dla pedałów , jakos nie znajduje zrozumienia .
        >
        > Dziewczyny a Wy alternatywnie tez tak macie ?
        Nie, Aronku, nie mamy.
        Chodziaż na "Tajemnicy Brokeback Mountain" siedziałam obok pary - i to
        ewidentnie była "para", chociaz w zaden sposób tego nie manifestowali -
        chłopaków tak przystojnych, i w najlepszej mozliwie odmianie urody (oczywiscie
        wg moich kryteriów - uroda sugerujaca inteligencje, wrażliwosc i klasę)), że
        pożalowalam, ze są gejami.
    • tricolour Tolerancja... 06.07.08, 12:28
      ... czyli wycofuję się z dyskusji, bo "tolerancja" wymusza na mnie akceptację
      homoseksualizmu, ale już nie dopuszcza braku takiej akceptacji.

      Dla mnie nie jest to tolerancja, a zwykła afirmacja.
      • lampka_witoszowska Re: Tolerancja... 06.07.08, 12:34
        jak zobaczysz w homoseksualnym człowieku człowieka, to te wszystkie
        mundre słowa od akceptacji po tolerancję i dopuszczanie czegoś
        stracą znaczenie wink
        • tricolour Odwrotnie... 06.07.08, 12:38
          ... ja człowieka widzę w każdym bez zastanawiania się nad jego orientacją
          seksualną czy też wczorajszym menu w knajpie.

          Zastanawiać się zaczynam od momentu poinformowania o swojej odmienności
          seksualnej gdy mnie ta sprawa nie interesuje.
          • nangaparbat3 Re: Odwrotnie... 06.07.08, 12:40
            tricolour napisał:

            > ... ja człowieka widzę w każdym bez zastanawiania się nad jego orientacją
            > seksualną czy też wczorajszym menu w knajpie.
            >
            > Zastanawiać się zaczynam od momentu poinformowania o swojej odmienności
            > seksualnej gdy mnie ta sprawa nie interesuje.

            Jak Cie nie interesuje, to sie nie zastanawiaj.
            • tricolour Owszem - zastanawiam się... 06.07.08, 12:43
              ... po co mi o tym mówi.
            • sylwiamich Re: Odwrotnie... 06.07.08, 12:44
              Często mówi się o tym że homoseksualisci prowadzą dość niestabilne
              życie seksualno-uczuciowe.I jest to często argumentem na odmawianie
              im prawa do adopcji.
              A jakby tak odwrócić?
              Gdyby były wspólne dzieci, wspólne majątki, wspólne fundusze
              emerytalne i kredyty? Może ich związki byłyby dłuższe? Jak u
              nas?smile)))
              • misbaskerwill dobre:))))) 07.07.08, 18:55
                sylwiamich napisała:

                > Gdyby były wspólne dzieci, wspólne majątki, wspólne fundusze
                > emerytalne i kredyty? Może ich związki byłyby dłuższe? Jak u
                > nas?smile)))

                No właśnie, byłoby im tak dobrze jak u nas i mogliby nawet podyskutować z nami na forum.
                Smutne i śmieszne jednocześnie. Mocna puenta, Sylwio!
          • lampka_witoszowska Re: Odwrotnie... 06.07.08, 12:44
            i przestajesz widziec człowieka w człowieku homo- zorientowanego czy
            co?....
            • tricolour Nie, nie przestaję... 06.07.08, 12:49
              ... tylko zastanawiałbym sie po co mi o tym mówi.

              Gdybyś Ty nagle prywatnie mi powiedziała, że jadłaś wczoraj ogórki małosolne, to
              zapytałby: no i co z tego? Co mam z taką informacją zrobić?
              • lampka_witoszowska Re: Tri, no, jak Cię lubię... :))))))) 06.07.08, 13:16
                ...
                i Ty jestes moderatorem forumowym???

                zajedziesz sie roważając pod tym kątem każdą wypowiedź wink
                • tricolour Może będzie lepiej... 07.07.08, 09:30
                  ... jak podeprę się przykładem sprzed 2 lat.

                  Przyjmowaliśmy nowego inżyniera do pracy i był casting. Jeden z nich nawet
                  nadawał się, ale napisał, że jest Świadkiem Jehowy. Na pytanie szefostwa: brać
                  Jehowitę padła jednoznaczna odpowiedź kilku kolegów i moja, że nie.

                  Nie dlatego, że Jehowita, ale dlatego, że o tym mówi nie pytany.
                  • aron95 Re: Może będzie lepiej... 07.07.08, 09:36
                    I pozbawiliście się możliwości nawrócenia na ................
                    • tricolour No właśnie :) 07.07.08, 09:42
                      Nie chcieliśmy być nawracani.
                  • sylwiamich Re: Może będzie lepiej... 07.07.08, 12:39
                    Swiadkowie Jehowy uznawani są za pracowitych i uczciwych. Można to
                    sobie dopisać do CV.
    • nangaparbat3 nietolerancja 06.07.08, 12:39
      Moja córka i jej koleżanka jakis czas temu zorganizowały w swojej szkole akcje
      plakatową przeciwko homofobii. Przez całe ferie rysowały i drukowały plakaty,
      kiedy przyszlo do ich rozwieszania, poparła je wiekszośc dziewcząt i jeden
      chłopak (chłopak mojej mlodej własnie, mój kolega skomentował, ze widocznie
      bardzo ją kocha).
      W moejej szkole pytano w ankiecie o postawy wobec gejów, i znów to samo:
      dziewczeta akceptują lub zachowuja obojetnośc, chłopcy reaguja agresją.
      I ciekawe, dlaczego tak: przeciez im wiecej gejów, tym mniejszy wybór dla
      kobiet, mniejsza konkurencja dla męzczyzn.
      Jak to wyjasnic w kontekscie ewolucji i samolubnych genów?
      • aron95 Re: nietolerancja 06.07.08, 13:24
        Bo dla nich jest to coś odrażającego , sami siebie z pedałami nie identyfikują
        się . I bardzo dobrze !
        I w ogóle powinna to byc choroba a nie orientacja
        • sylwiamich Re: nietolerancja 06.07.08, 13:26
          Oj chłopaki...za dużo w was lęku...wink))
          • aron95 Re: nietolerancja 06.07.08, 13:29
            sylwiamich napisała:

            > Oj chłopaki...za dużo w was lęku...wink))

            Bo moja dupa jest moją dupą !
            • nangaparbat3 Re: nietolerancja 06.07.08, 15:32
              aron95 napisał:

              > sylwiamich napisała:
              >
              > > Oj chłopaki...za dużo w was lęku...wink))
              >
              > Bo moja dupa jest moją dupą !

              Ale czy ktoś nastaje na Twoją dupę?????
              • aron95 Re: nietolerancja 07.07.08, 00:15
                jeszcze nie , ale przecie zawsze może
                • misbaskerwill chciałbyś chyba... 07.07.08, 18:58
                  aron95 napisał:

                  > jeszcze nie , ale przecie zawsze może

                  ...ale nie licz na to.

                  O ile nie jesteś skrzyżowaniem Banderasa z Bradem Pittemsmile
                  • sylwiamich Re: chciałbyś chyba... 07.07.08, 23:01
                    misbaskerwill napisał:
                    > O ile nie jesteś skrzyżowaniem Banderasa z Bradem Pittemsmile

                    Jesooo...oni mi się w ogóle nie podobają.Normalnie nie stanąłby
                    miwink))
                    • aron95 Re: chciałbyś chyba... 07.07.08, 23:03
                      sylwi zmieniasz płeć ?
                      • sylwiamich Re: chciałbyś chyba... 07.07.08, 23:14
                        aron95 napisał:
                        > sylwi zmieniasz płeć ?

                        Płeć to ja mogę zmienić...z tym że stanę się wtedy homoseksualna.Nie
                        jestem zbytnio przywiązana do swoich organówwink)
                        Z moim poprzednim partnerem mieliśmy kłopot na nazwanie
                        swoich...tych...siusiaków. I stąd pomysł na całą resztęsmile)))
                        • aron95 Re: chciałbyś chyba... 07.07.08, 23:21
                          Podobno częste głaskanie powoduje większą akceptację .. organów
                          • sylwiamich Re: chciałbyś chyba... 07.07.08, 23:25
                            Pomiędzy akceptacją, a brakiem przywiązania jest duża różnicawink))
                            • aron95 Re: chciałbyś chyba... 08.07.08, 00:17
                              Jeśli brak Ci przywiązania , to przyjmujesz iż może być ,
                              coś zastąpione ,więc , jeśli Tobie różnica nie sprawia różnicy to brakuje
                              akceptacji dla tego co jest .
                              Ktoś kto siebie akceptuje będzie przywiązany do swego i różnicę mu sprawi ,
                              odmienność .
                              • sylwiamich Re: chciałbyś chyba... 08.07.08, 00:20
                                Niech Ci będzie Aron...nie mam dzisiaj głowy...
    • z_mazur Re: A rozwiedzieni geje czy les 06.07.08, 19:45
      Im bardziej myślę o gejach tym bardziej im zazdroszczę. Niestety orientacja nie zmienia się od zazdrosci... smile
      • bozenadwa Re: A rozwiedzieni geje czy les 06.07.08, 21:54
        Nie ...zebym tam byla ciekawska ,mazur a czego im
        zazdroscisz ?)))))))-( usmiecham sie )
        • sylwiamich Re: A rozwiedzieni geje czy les 06.07.08, 22:06
          Boszszzzz...smile))
      • aron95 Re: A rozwiedzieni geje czy les 07.07.08, 00:18
        zazdrościć ? czego ?
      • z_mazur Re: A rozwiedzieni geje czy les 07.07.08, 07:35
        Mógłbym się zakochać w takim macho twardzielu z big cohones.

        A tak co? Jako zatwardziałemu hetero zostają mi tylko te wszystkie
        słabe kobietki ze spaczoną akceptacją dla homoseksualizmu.
        • sylwiamich Re: A rozwiedzieni geje czy les 07.07.08, 07:47
          z_mazur napisał:

          > Mógłbym się zakochać w takim macho twardzielu z big cohones.
          >
          > A tak co? Jako zatwardziałemu hetero zostają mi tylko te wszystkie
          > słabe kobietki ze spaczoną akceptacją dla homoseksualizmu.

          Ciekawe studium przypadkusmile)))
        • aron95 My tez spaczeni jesteśmy 07.07.08, 09:24
          z_mazur napisał:

          > Mógłbym się zakochać w takim macho twardzielu z big cohones.
          >
          > A tak co? Jako zatwardziałemu hetero zostają mi tylko te wszystkie
          > słabe kobietki ze spaczoną akceptacją dla homoseksualizmu.


          akceptacją dla les

          >
          • z_mazur Re: My tez spaczeni jesteśmy 07.07.08, 09:58
            Mów za siebie. smile))

            Mnie lesbijki nie kręcą, tzn jako kobiety tak, ale seks lesbijski w
            ogóle.

            Dla mnie lesbijki są autentycznym zagrożeniem w przeciwieństwie do
            gejów. Geje nie są dla mnie konkurencją w zabieganiu o względy
            kobiet. Przerażeniem napawa mnie za to wizja, że nagle co
            atrakcyjniejsze kobiety zaczną odkrywać w sobie ciągoty
            homoseksualne i co wtedy...? To by mogło być groźne. smile))

            Więc gejom mówię zdecydowane tak, co do lesbijek jednak mam
            wątpliwości. smile)))
            • aron95 Re: My tez spaczeni jesteśmy 07.07.08, 12:34
              Nie powinno być tak źle , bo nauka robi swoje .
              Mam nadzieję że niedługo znajdzie środek na zlikwidowanie tego hm . .
              odchyłu ?
              • z_mazur Re: My tez spaczeni jesteśmy 07.07.08, 12:47
                Obawiam się, że z leczeniem tego "odchyłu" mogą być problemy. Po
                pierwsze skoro nie jest traktowany przez WHO jako choroba, to
                któremu koncernowi farmaceutycznemu chciałoby się pracować nad
                lekarstwem na chorobę, której nie ma. Po drugie, obawiam się, że
                nawet jakby ktoś wynalazł takie "lekarstwo" (co uważam za
                praktycznie niemożliwe), to mocno dyskusyjne jest, czy większość
                homoseksualistów chciałoby je zażywać, a w wolnym społeczeństwie
                widzę małe szanse na zmuszenie ich do tego.
                • aron95 Re: My tez spaczeni jesteśmy 07.07.08, 22:53
                  Nad homoseksualizmem trwają badania od lat .
                  Uczeni Szwedzcy porównali mózgi i
                  Mózg geja wyglądem i zachowaniem przypomina mózg heteroseksualnej kobiety, a
                  lesbijki - heteroseksualnego mężczyzny. Zdaniem naukowców ze Szwecji to
                  najdobitniejszy dowód na to, że homoseksualizm to wynik biologii, a nie wyboru .

                  Koncerny miliony zapłacą aby pozyskać np. szczepionkę od homo .
                  Będąc rodzicem nie zaszczepiłbyś dziecka ?
                  Gdyby taka szczepionka byla .
                  • z_mazur Re: My tez spaczeni jesteśmy 07.07.08, 23:04
                    No właśnie, skoro wynik biologii, a nie wyboru, to po co cokolwiek z tym robić?

                    Badania trwają, żeby zrozumieć mechanizm, a nie po to żeby leczyć. Jeśli to kwestia biologii (o czym w zasadzie jestem przekonany), to żadna szczepionka tego nie zmieni, bo nie można stworzyć szczepionki na coś co wynika z genów.
                    • aron95 Re: My tez spaczeni jesteśmy 07.07.08, 23:09
                      O widzisz - genów !
                      I chyba wiesz że w genach można mieszać na potęgę .
                      Tylko że nie do końca chodzi w tym o geny .
                      Jest to raczej skrzywienie w psychice .
                      • sylwiamich Re: My tez spaczeni jesteśmy 07.07.08, 23:15
                        aron95 napisał:
                        > Jest to raczej skrzywienie w psychice .

                        A ja z kolei słyszałam o oddziałowywaniu hormonów na płód....
                        • manderla Re: My tez spaczeni jesteśmy 07.07.08, 23:27
                          sylwiamich napisała:

                          > aron95 napisał:
                          > > Jest to raczej skrzywienie w psychice .
                          >
                          > A ja z kolei słyszałam o oddziałowywaniu hormonów na płód....


                          A skrzywienie w psyche czym jest spowodowane, jak nie genami?
                          • sylwiamich Re: My tez spaczeni jesteśmy 07.07.08, 23:30
                            E tam...Czasami zaburzenia środowiskowe, uszkodzenia mózgu i układu
                            nerwowego, również hormony, no i geny.Ale te powodują podatność na
                            chorobę.
              • misbaskerwill co tu likwidować... 07.07.08, 18:50
                aron95 napisał:

                > Nie powinno być tak źle , bo nauka robi swoje .
                > Mam nadzieję że niedługo znajdzie środek na zlikwidowanie tego hm . .
                > odchyłu ?

                Przecież ten "ochył" nie przenosi się drogą kropelkową, nie jest filozofią życiową, więc nie da się kogoś przekonać do zmiany orientacji seksualnej, ludzkie klonowanie zakazane a rozmnażanie się odbywa się poprzez...

                Ogólnie, jeśli naprawdę macie wątpliwości i dalej wierzycie "młodzieży czysto-rasowej", to proponuję pożyczyć od latorośli podręcznik do biologii. Już w podstawówce wyjaśniają, o co w tym chodzi...
                • aron95 Re: co tu likwidować... 07.07.08, 23:02
                  Ja jeszcze pamiętam co w podręcznikach historii wypisywano
                  Podręczniki teraz a kiedyś - całkiem inne
                  A za parę lat ??
                  Zmiana płci kiedyś nie do pomyślenia , a teraz /
                  Miałem okazję nawet poznać taką która stała się nim
            • sylwiamich Re: My tez spaczeni jesteśmy 07.07.08, 12:40
              Mój znajomy miał partnera...blondi-miodek...trochę byłam zła.Gdyby
              był heterykiem...zawsze istniała szansa że kiedyś..smile))
              • aron95 Re: My tez spaczeni jesteśmy 07.07.08, 12:42
                sylwia czekaj wytrwale , pigułeczka i masz blondi- miodek
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka