niutka
11.07.08, 19:30
Odebralam wczoraj na poczcie list z sadu - odpowiedz meza na moj pozew. Wnosi
o odrzucenie pozwu w calosci.... Czyli nie zgadza sie na rozwod. Napisal, ze
przechodzimy chwilowy (!) kryzys, ktory trwa od polowy zeszlego roku ale ktory
jest do przezwyciezenia (!). Nie wyobraza sobie rozstania z zona i synami. I
nawet jest gotow podjac sie terapii malzenskiej w celu ratowania zwiazku. A
wczesniej kilka razy pytalam sie, czy poszedlby do psychologa, to stwierdzal,
ze on nie jest nienormalny... Generalnie, jak przeczytalam jego odpowiedz, to
nie wiedzialam czy smiac sie czy plakac. I nadal nie wiem.