hela37
14.07.08, 09:56
Mijają dni,miesiące a nawet lata od podjętej decyzji o rozstaniu, zakończeniu
związku.Ci którzy znalezli ,,ukojenie ''w nowych związkach odnalezli/taka mam
nadzieję/ spokój ,radość życia, pozostali albo miotają się żyjąc przeszłością
albo odnalezli siebie i nauczyli cieszyć sie tym co przynosi los.Jak to jest z
Wami? Ja mimo że nie jestem w stałym związku powoli uczę się życia od nowa,
sama ale nie samotna.Czasami bywa ciężko/demony przeszłości wracają jak
bumerang/ ale z coraz mniejszą siłą.Potrafię się śmiać, zauważam że słońce
świeci,ptaki śpiewają, cieszą mnie każde najmniejsze drobiazgi, że dzieci są
spokojniejsze, że potrafię załatwić wiele spraw sama, że mimo wszystko daję
radę sama.Mimo czarnych wizji ex ,,że zginę jak matka w Czechach bez niego''
funkcjonuję całkiem niezle.Może nie tak jak bym chciała ale powoli,
powoli....Czas robi swoje.Wyciszyłam się, przestałam bać się przyszłości mimo
że ciągle dostaję jakiegos kopniaka od ex .I co ważne wiem już że do
wszystkiego i wszystkich trzeba mieć tzw. ograniczone zaufanie.Moja ufność do
ludzi przeminęła z wiatrem