Dodaj do ulubionych

troche o mnie

02.08.08, 11:21
Pisałam na forum "Kobieta", ale odesłano mnie tutaj. Moze pomozecie.
Jestesmy z mezem 7 lat razem. Nie mamy dzieci. Ostatni rok spedzilam w Anglii
zarabiajac na nasze mieszkanie. Po powrocie maz oznajmil, ze chce rozwodu, bo
juz mnie nie kocha. Strasznie to przezylam. Łudzilam sie, ze to chwilowe, bo
przez ten wyjazd oddalilismy sie. Niestety bylo coraz gorzej. Nie wracal na
noce, wyjezdzal na weekendy. Ignorowal mnie. Ostatnie miesiace sa straszne,
nawet na jedzenie nie daje. Ja za wszystko placilam. Doszly do mnie slychy, ze
maz ma kochanke. Slowa te potwierdzily sie, ale niestety nie mam na to dowodu,
a nie wyobrazam sobie w naszej malej miejscowosci wynajmowac detektywa, szukac
swiadkow. Szkoda mi straconych lat, najlepszych lat mlodosci, bo dopiero w
przyszlym roku bede miala 30 lat. Nie skonczylam studiow, bo maz mial zawsze
obiekcje, nie pracowalam duzo. Czuje sie oszukana, wykorzystana a najbardziej
porzucona jak stara rzeczy, ktora sie znudzila i teraz trzeba sobie wziac nowa
sad Wczoraj dowiedzialam sie ze juz na czwartek mam wezwanie sadowe. Maz zlozyl
wniosek o rozwod bez orzekania o winie i nie powiedzial mi, ze to zrobil,
takze dowiedzialam sie jak w koncu znalazlam awizo. Cierpie. Nie jeste gotowa
na to co sie moze stac. Nie wiem jakie sa procedury rozwodowe. Czy juz w
czwartek bede po rozwodzie? Nie mamy dzieci, majatek tez niezbyt pokazny. Nie
ukrywam, ze chcialabym spowolnic ten rozwod, zeby sie do niego jakos
przygotowac psychicznie, poprosic o wsparcie przyjaciol, czy rodzicow,
poniewaz nic nim nie mowilam o naszych klopotach. Nie jasna jest moja sytuacja
mieszkaniowa. Poniewaz mieszkamy z mezem w domu z tesciami, gdzie on ma
meldunek, a ja nie - nie bylo to jakos potrzebne, zreszta tesciowa
powiedziala, ze mnie i tak nie zamelduje, bo mam meldunek u rodzicow i tak juz
jest 5 lat. Boje sie, ze jak dostane rozwod w czwartek to od razu bede musiala
sie wyprowadzic. Prosze poradzcie cos, czy w czwartek to juz rozwod, czy
najpierw jakas rozprawa pojednawcza i potem drugi termin? Jak to wyglada w
praktyce? Tak strasznie sie boje sad
Obserwuj wątek
    • z_mazur Re: troche o mnie 02.08.08, 11:34
      W praktyce wygląda to tak, że jeśli na rozprawie zgodzisz się na rozwód bez orzekania o winie, to najprawdopodobniej rozwód zostanie orzeczony już na tej najbliższej rozprawie. Jeśli nie zgodzisz się na rozwód, albo nawet tylko na nieorzekanie o winie, to rozwodu na pierwszej rozprawie sąd nie orzeknie. Skieruje was albo na mediacje, jeśli o to któraś ze stron zawnioskuje (a druga się zgodzi), albo zacznie rozpatrywać winę stron za rozpad małżeństwa. Konieczne będzie wskazanie świadków itp. Przesłuchania tych świadków trochę potrwają i rozwód przeciągnie się o parę miesięcy, ale jeśli mąż będzie zdeterminowany, to i tak w końcu go uzyska. Najprawdopodobniej z orzeczeniem winy obu stron (skutek prawny taki sam jak w przypadku braku orzekania o winie).

      Inną sprawą jest to, że widocznie mężowi bardzo zależy na rozwodzie. Mężczyźni o wiele rzadziej składają pozwy rozwodowe niż kobiety, nawet gdy mają kochanki i już nie chcą być z żoną. Możesz to w tym momencie wykorzystać do negocjacji z nim i dzięki zgodzie na szybki rozwód coś dla siebie uzyskać.
      • a.b1 Re: troche o mnie 02.08.08, 16:05
        hmmmmmmmmmmmm.....ja wiem o jednym przypadku gdzie facet składał
        pierwszy pozew ale baba była z kategorii ostra suka wink
        tu mam wrażenie, że dziewczyna jest jednak lekko pogubiona i
        obudzona z ręką w nocniku.....nie fajne uczucie, znam z doświadczenia
        .
        .
        .
        z innej beczki, Mazurek pisałam mejla do Ciebie ale pewnie nie
        doszedł
        w przyszłą sobote Śląsk rusza na Kraków dołączysz się?
        Mamba zna szczegóły, albo zobacz PP
    • kasiula_28 Re: troche o mnie 02.08.08, 13:12
      to smutne co piszesz,chyba najgorsze,że nawet nie bardzo masz czas na to, żeby
      chociaż trochę przygotować się psychicznie do tego wszystkiego,chciałabym
      chociaż Cię trochę podnieść na duchu,ale zdaje się,że jeśli Twój mąż nie zmieni
      zdania,a nie zanosi się na to, to cokolwiek zrobisz i tak finał będzie
      jeden,będzie Cię to tylko więcej stresów kosztowało,więcej wizyt w sądzie,a
      szanse na to,że uratujesz to małżeństwo raczej marne
    • alunea Re: troche o mnie 02.08.08, 13:49
      Kobieto uciekaj od niego, wynajmij coś, dasz sobie radę i nie okazuj
      mu swojej słabośći! I ciesz się że nie macie dzieci i jeszcze jesteś
      młoda. Lepiej teraz niż za 10, 15 lat z 3 dzieci.
      • ada_k12 Re: troche o mnie 02.08.08, 14:13
        Na wezwaniu na rozprawe jest napisane ze mam obowiazek ustosunkowac sie do
        powodztwa w ciagu 7 dni w 2 eglemplarzach. Co to oznacza? Wczoraj odebralam
        dopiero pismo, a jest z data lipcowa. A juz w czwartek jest rozprawa. Czy moze
        wymoc na mezu w jakis prawny sposob obietnice tego, ze spojkojnie pozwoli mi
        zabrac moje rzeczy i ze odwiezie mnie z nimi na drugi koniec Polski, do domu
        rodzinnego tak jak wczesniej mi obiecywal?
        • a.b1 Re: troche o mnie 02.08.08, 16:11
          Ada, odezwi się szybko do mnie na mejla i podaj telefon
          strach ma wielkie oczy
          pogadamy zobaczysz nie jest źle
          a.b1@gazeta.pl
    • a.b1 Re: troche o mnie 02.08.08, 15:59
      Witaj Kochanie
      dostałaś narazie zawiadomieniez sądu
      w liście powinna być kopia pozwu Twojego męża, Ty masz czas na
      odpowiedź (jeśli nie odpowiesz to sąd uzna, ze zgadzasz się z tym co
      jest w pozwie) możesz albo zgodzić sięz tym co tam jest napisane,
      albo nie i wstedy piszesz z własnego punktu widzenia. Mąż w pozwie
      musi udowodnić że wygasły trzy więzi ekonomiczna czyli nie macie
      wsólnej kasy, lodówka podzielona obiadków nie gotujecie, uczuciowa
      to jeśli mąż twierdzi, ze już Cię nie kocha i Ty nie kochasz męża,
      no i trzecia przesłanka że się nie bzykacie i juz sie na wzajem nie
      pociagacie....jeśli są spełnione te trzy przesłanki to możemy mówić
      o rozwodzie bez orzekania o winie i wogóle możemy mówić o
      rozwodzie...
      Jeśli chcesz zyskac czas to w odpowiedzi na pozew możesz napisać, ze
      mężą nadal kochasz i wnosisz o udział mediatora bo nie rozumiesz
      dlaczego Twój mąż chce rozwodu, to da Ci około 1-9 miesięcy zwłoki,
      zależy jakie miasto i jak jest obłożony mediator.
      po mediacjach, możesz chorować, chcieć udowadniać wine itp i tym
      sposobem ciągnać sprawe jeszcze długie miesiące, wszystko zalezy od
      determinacji i tego czy gra warta świeczki (w miedzyczasie napewno
      poznasz fajnego kogoś i o eksie będziesz chciała szybko zapomnieć,
      więc po co sobie marnowac życie na chłoptaśka w majtach po kolanka?)

      W kwestii mieszkania to jest troche złożona sprawa i pisac mi się
      nie chce jak napiszesz do mnie na gazetowy adres podam Ci telefon i
      pogadamy, bo za dużo pisania....sorki ale leniwca właśnie złapałam
      głowa do góry
      trzy lata temu przezywałam to samo
      nie jest tak źle jak myślimy na początku
      wink
      • ada_k12 Re: troche o mnie 02.08.08, 16:27
        Zgodze sie na ten rozwod bo i tak nic nie wygram, a przez ostatnich kilka dni
        pokazal drugie oblicze i wiem ze jezeli bede mu utrudniala zycie to on mi
        dopiero utrudni wszystko sad(( Powinnam pisac te odpowiedz do sadu, ze zgadzam
        sie z tym co maz pisze i wtedy jak przyjdziemy w czwartek na rozprawe to
        dostaniemy rozwod od razu, czy i tak pierwsza rozprawa bedzie pojednawcza i
        potem dopiero wyznaczona druga?
        • a.b1 Re: troche o mnie 02.08.08, 16:31
          nie ma rozpraw pojednawczych
          pozatym nie macie dzieci więc sądow średnio zależy na utrzymaniu
          małżeństwa
          wszystko teraz zależy od Ciebie i tego co chcesz
        • a.b1 Re: troche o mnie 02.08.08, 16:33
          pozatym pamiętaj jeszcze o innej sprawie
          jakis majatek macie do podziału
          możesz to zrobić podczas rozwodu, amożesz po
          chociaż jak czytam to coś mi się wydaje, że mąż będzie chciał Cię
          wystawić z kosmetyczką za drzwi
          • ada_k12 Re: troche o mnie 02.08.08, 16:44
            Ja z nim nie wygram. On nie chce ratowac tego malzenstwa, bo ma inna kobiete.
            Nie mam na to dowodow, ale wiem. Jej byly maz nawet kontaktowal sie ze mna i
            potwierdzil to, ze od jakiegos roku moj maz jest bardzo zaangazowany w zwiazek z
            nia. Czuje sie oszukana. Ciagle wszystko analizuje i zastanawiam sie czy poddac
            sie i dam mu rozwod bo nie mam zadnych argumentow zeby sad zgodzil sie
            przytrzymac to malzentwo czy szarpac sie i robic z siebie idiotke podczas tej
            rozprawy a potem np. sad i tak orzeknie rozwod i bede sie czula jeszcze gorzej -
            jak przegrana.

            Wspolne konto zostalo zlikwidowane 1,5 miesiaca temu, poniewaz mielismy zmienic
            bank. Teraz wiem, ze to byl meza plan. Do tej pory jadalismy normalnie obiady i
            zylisy w zgodzie, bez wiekszych emocji. Zycie seksualne nie istnieje, najpierw
            przez moja chorobe a teraz bo on juz nie chce. W sumie przeslanki ku rozwodowi
            sa, a mysle, ze zadnego sedziego nie bedzie interesowalo to co ja czuje.
            • a.b1 Re: troche o mnie 02.08.08, 17:08
              ada_k12 napisała:

              > Ja z nim nie wygram. On nie chce ratowac tego malzenstwa, bo ma
              inna kobiete.
              chiałas czasu, pewnie że niewygrasz, jedyne co to możesz przeciągać
              > Nie mam na to dowodow, ale wiem. Jej byly maz nawet kontaktowal
              sie ze mna i
              jeśli jej były mąż dzwonił do Ciebie, możesz podać go na swiadka,
              jeśli sąd go wezwie nie może odmówić pojawienia się na rozprawie
              to tak na marginesie, gdybys jednak nie chciała tak łatwo odpuszczać
              > potwierdzil to, ze od jakiegos roku moj maz jest bardzo
              zaangazowany w zwiazek
              > z
              > nia. Czuje sie oszukana.
              nie dziwie się, pojechałas żeby zdobyc kase na wspólne mieszkanie a
              po powrocie masz zgliszcza a nie rodzine, każdy ma prawo się tak czuć



              Ciagle wszystko analizuje i zastanawiam sie czy poddac
              > sie i dam mu rozwod bo nie mam zadnych argumentow zeby sad zgodzil
              sie
              > przytrzymac to malzentwo czy szarpac sie i robic z siebie idiotke
              podczas tej
              > rozprawy a potem np. sad i tak orzeknie rozwod i bede sie czula
              jeszcze gorzej
              słuchaj, sąd nie zmusza nikogo do bycia razem, jak widzi jakies
              dysonanse to sugeruje mediacje
              pamiętaj sąd rodzinny kieruje sie troche innymi prawami/zasadami niz
              np sąd cywilny
              > -
              > jak przegrana.
              >
              > Wspolne konto zostalo zlikwidowane 1,5 miesiaca temu, poniewaz
              mielismy zmienic
              > bank. Teraz wiem, ze to byl meza plan. Do tej pory jadalismy
              normalnie obiady i
              no więc mąż może miec problem, bo skora wspołnie jadacie mieszkacie
              to gdzie tu zanik więzi gospodarczej?
              > zylisy w zgodzie, bez wiekszych emocji. Zycie seksualne nie
              istnieje, najpierw
              > przez moja chorobe a teraz bo on juz nie chce. W sumie przeslanki
              ku rozwodowi
              jest jeszcze sprawa czy go kochasz?
              bo zawsze możesz to powiedzieć w sadzie, że nadal męza kochasz
              kochanki wybaczasz i chcesz podjąć terapie....sprawa na bank
              odwleczona
              > sa, a mysle, ze zadnego sedziego nie bedzie interesowalo to co ja
              czuje.
              mylisz się, przygotuj się na bardzo intymne pytania na sali sądowej,
              oraz na to że będą słuchcą tego obcy Ci ludzie
              Ty lepiej pomyśl gdzie i jak bedziesz mieszkac i co Ci z tego
              małażeństwa zostanie
              • ada_k12 Re: troche o mnie 02.08.08, 17:15
                Co mam odpisac do sadu, pisza tam, ze mam 7 dni na ustosunkowanie sie, do
                rozprawy zostalo 5 dni, maz chce rozwodu, przed chwila to potwierdzil, ze nie
                widzi dla nas szans, bo mnie nie kocha i ze nie mam utrudniac mu zycia bo on
                wywlecze wszystkie nasze brudy na zewnatrz sad
                • a.b1 Re: troche o mnie 02.08.08, 17:30
                  napisz do mnie mejla zadzwonie bo kiepsko tak rozmawiać na forum
                  chyba, że jesteś gdzieś ze Śląska
                  masz pare rozwiązań i warto nad nimi pomyśleć
                  • adela38 Re: troche o mnie 02.08.08, 17:42
                    Hm...sprawe mozesz przesunac na dalszy termin- chocby z powodow zdrowotnych...
                    Jak pan taki chetny to niech najpierw cie odwiezie jak, kiedy i dokad sobie
                    zyczysz, pieniazki trzymaj tak by pan nie mial do nich zadnego dostepu, zas jak
                    juz bedziesz na swoich smieciach mozesz spokojnie sie zastanowic czy i
                    ewentualnie jak skopac goscia po jajeczkach...
        • dwa-filary Re: troche o mnie 02.08.08, 18:38
          ada_k12 napisała:

          > Zgodze sie na ten rozwod bo i tak nic nie wygram, a przez ostatnich kilka dni
          > pokazal drugie oblicze i wiem ze jezeli bede mu utrudniala zycie to on mi
          > dopiero utrudni wszystko sad(( Powinnam pisac te odpowiedz do sadu, ze zgadzam
          > sie z tym co maz pisze i wtedy jak przyjdziemy w czwartek na rozprawe to
          > dostaniemy rozwod od razu, czy i tak pierwsza rozprawa bedzie pojednawcza i
          > potem dopiero wyznaczona druga?

          Nie wyrażaj zgody na wyrok bez orzekania winy,dużo tracisz np.możliwość
          uzyskania alimentów na wypadek pogorszenia Twojej strony materialnej,poza tym Ty
          nie zawiniłaś w rozpadzie małżeństwa,więc niech bierze winę na siebie.Wyraż
          zgodę na rozwód,ale z jego winy.
    • dzul1 Re: troche o mnie 02.08.08, 18:29
      Wiem, ze teraz cie to potwornie boli, ale chyba chirurgiczne ciecie
      wyjdzie wam obojgu na dobre, skoro on tak stawia sprawe. Mozna sie
      spierac co do sposobu rozstania i tego ze to ty musisz opuscic
      wspolny dom /w przypadku mieszkania w domu tesciow raczej inna opcja
      nie wchodzi w gre/, ale przeciaganie jest wyczerpujace, wiem cos o
      tym, dzieci na szczescie nie macie. I, chociaz teraz w to nie mozesz
      uwierzyc, ten bol naprawde mija...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka