Pisałam na forum "Kobieta", ale odesłano mnie tutaj. Moze pomozecie.
Jestesmy z mezem 7 lat razem. Nie mamy dzieci. Ostatni rok spedzilam w Anglii
zarabiajac na nasze mieszkanie. Po powrocie maz oznajmil, ze chce rozwodu, bo
juz mnie nie kocha. Strasznie to przezylam. Łudzilam sie, ze to chwilowe, bo
przez ten wyjazd oddalilismy sie. Niestety bylo coraz gorzej. Nie wracal na
noce, wyjezdzal na weekendy. Ignorowal mnie. Ostatnie miesiace sa straszne,
nawet na jedzenie nie daje. Ja za wszystko placilam. Doszly do mnie slychy, ze
maz ma kochanke. Slowa te potwierdzily sie, ale niestety nie mam na to dowodu,
a nie wyobrazam sobie w naszej malej miejscowosci wynajmowac detektywa, szukac
swiadkow. Szkoda mi straconych lat, najlepszych lat mlodosci, bo dopiero w
przyszlym roku bede miala 30 lat. Nie skonczylam studiow, bo maz mial zawsze
obiekcje, nie pracowalam duzo. Czuje sie oszukana, wykorzystana a najbardziej
porzucona jak stara rzeczy, ktora sie znudzila i teraz trzeba sobie wziac nowa

Wczoraj dowiedzialam sie ze juz na czwartek mam wezwanie sadowe. Maz zlozyl
wniosek o rozwod bez orzekania o winie i nie powiedzial mi, ze to zrobil,
takze dowiedzialam sie jak w koncu znalazlam awizo. Cierpie. Nie jeste gotowa
na to co sie moze stac. Nie wiem jakie sa procedury rozwodowe. Czy juz w
czwartek bede po rozwodzie? Nie mamy dzieci, majatek tez niezbyt pokazny. Nie
ukrywam, ze chcialabym spowolnic ten rozwod, zeby sie do niego jakos
przygotowac psychicznie, poprosic o wsparcie przyjaciol, czy rodzicow,
poniewaz nic nim nie mowilam o naszych klopotach. Nie jasna jest moja sytuacja
mieszkaniowa. Poniewaz mieszkamy z mezem w domu z tesciami, gdzie on ma
meldunek, a ja nie - nie bylo to jakos potrzebne, zreszta tesciowa
powiedziala, ze mnie i tak nie zamelduje, bo mam meldunek u rodzicow i tak juz
jest 5 lat. Boje sie, ze jak dostane rozwod w czwartek to od razu bede musiala
sie wyprowadzic. Prosze poradzcie cos, czy w czwartek to juz rozwod, czy
najpierw jakas rozprawa pojednawcza i potem drugi termin? Jak to wyglada w
praktyce? Tak strasznie sie boje