Dodaj do ulubionych

...i co dalej?

07.09.08, 20:01
Witam, weszlam na to forum zainteresowana ta wlasnie druga czescia
jego nazwy. Rozwiodlam sie z exem bo juz nie moglam dluzej byc jego
zona, dluga historia, wiele lat sie przed tym krokiem wzbranialam
ale wreszcie dojrzalam. Przeprowadzilam rozwod, wszytsko gladko
poszlo bez zbednych kosztow. Uwolnilam sie i..... nagle z dnia na
dzien poczulam sie potwornie samotna i oficjalnie niekochana
(nieoficjalnie bylam od lat) i na dodatek wylazla skadys zwykla
fizjologia kobiety po 40-tce i wyje do ksiezyca :o)))
Mam 2 dzieci w domu (2 juz poza domem), prace fajna i pochlaniajaca
mnostwo czasu, mieszkam za granica. Ktos ma jakis pomysl czym
zagluszyc ten dyskomfort ogolny i to wyjstwo w srodku? jak sobie
inni radza?... nie mowie tylko o stronie romantycznej ale tak
ogolnie co z tym zyciem teraz robic? w pasje sie jakies wdac? jakie?
studiowac cos od nowa? Moze ktos tak mial i moze pomoc??? Dzieki
Obserwuj wątek
    • kingas38 Re: ...i co dalej? 07.09.08, 20:39
      witaj w gronie ,,i co dalej''...pracę fajną masz, dzieci w domu masz tylko
      brakuje tego czegoś...no właśnie i chyba nie tylko tobie jednej.chwilowo z pracy
      nici ale pustkę zapełniam przyjaciółmi, dobrą książką/lubię czytać a ciągle
      brakowało czasu/ no i maluję , jak dopada mnie chandra przelewam na płótno to co
      mnie boli i to czego pragnę... pozdrawiam
    • minaapll Re: ...i co dalej? 07.09.08, 20:52
      Ja jestem w trakcie rozwodu. Dla obserwatorów (w tym dzieci) staram
      się trzymać fason, ale przechodzę to bardzo ciężko. Też jestem 40++.
      Te złe myśli, które mnie dopadają rozpędzam maksymalnie zapełniając
      sobie czas. Ponieważ nie mogę się skupić na książkach i moim hobby,
      którym jest fotografia, skupiłam się na codziennej aktywności
      fizycznej. Siłownia, aerobik, rower, jazda konna i basen pochłaniają
      moje wszystkie popołudnia lub wieczory. Przy okazji poprawiam swoją
      formę. Dla mnie to najlepszy sposób, by nie opanowało mnie
      czarnowidztwo.

      pozdrawiam
      ps. chodzę też na psychoterapię
    • akacjax Re: ...i co dalej? 07.09.08, 21:57
      Pytanie, które wiele osób tu przygnałosmile
      Niektóre znalazły swoją odpowiedź i tu już nie bywaja, niektóre znalazły, a
      bywają nadal.
      Na pewno wiele zależy od tego ile czasu od rzowodu mineło. Jeżeli mało-to jak tu
      mówimy: najpierw daj czasowi-czas.
      Niektóre osoby z założenia jakby wiedzą, że chcą aktywnie szukać właściwego
      partnera, inne przeciwnie.
      Jednak każdemu potrzebna jest chwila oddechu-czas na złapanie dystansu do nowej
      sytuacji.
      Osobiście nie popieram leczenia się ze starej miłości nową.
      Moje motto:
      "Mogę kochać kogoś naprawdę, gdy będę potrafić sama dbać o siebie, gdy będę
      dobrze się czuć sama ze sobą, wtedy będę mogła być szczęśliwa zarówno w związku,
      jak i w samotności"
    • elka.net Re: ...i co dalej? 07.09.08, 22:33
      Cynta jak mieszkasz w Holandii to na kawke zapraszam w wolnym czasie.....hehheh
      Poza kawka to Ja proponuje bys odswiezyla marzenia sprzed ilus tam lat i teraz
      wprowadzala je w zycie.
      Gdybym Ja zostala sama to pewnie dla zabicia czasu sprawilabym sobie wielgachne
      akwarium, przecudne rybki i pochlaniala tysiace madrych wskazowek co zrobic by
      mi one nie zdechly-ech szkoda,ze teraz nie mam na to czasu...
      • sauber1 Re: ...i co dalej? 07.09.08, 23:07
        Alfred Hitchcock - "Film powinien zaczynać się od trzęsienia ziemi, potem zaś
        napięcie ma nieprzerwanie rosnąć." A rozwód dla większości nas tu, to raczej
        koniecznością tylko, by nie zniszczyć reszty życia na trwanie w złudnej nadziei.
        Gdybyśmy zaś wiedzieli co dalej, to czymże byłoby nasze oczekiwanie w
        przekonaniu świadomego najlepszego wyboru. Miłości jak wiatru nie widzimy, lecz
        tylko możemy poczuć, a czasem watro dla tych ulotnych chwil tylko, życie jest
        piękne - prawda?smile))
        To tak ogólnie, a prywatnie przyznam się, że chyba niema nic przyjemniejszego a
        życiu, jak siła by móc się wyzwolić z piekła, do którego nas kiedyś tak ślepo
        ciągnęło, szkoda że czasu nie idzie cofnąć ...
    • cynta Re: ...i co dalej? 08.09.08, 01:30
      Dzieki wszystkim... Czas poza praca to ja mam w wiekszosci
      zapelniony ostatnim, 6-letnim dzieckiem. Uruchomic hobby, o.k. czyli
      to co zawsze chcialam robic i odkladalam...to bedzie dluga impreza
      bo o studiowanie chodzi ale zawsze myslalam ze byloby zabawnie miec
      podwojny tytul.. Na gym chodze ile moge w pracy, faktycznie polepsza
      nieco wyglad (o ile to wogole jest mozliwe :o). O rybkach tez juz
      kiedys myslalam tylko sie boje ze zdechna jak jeden maz i to dopiero
      mnie przybije ostatecznie. Na ksiazki nie mam technicznie czasu,
      trzy leza rozpoczete. Najgorzej z ta samo-wewnetrzna-sila, juz mi to
      ktos powiedzial ze nad tym wlasnie trzeba pracowac, bedzie ciezko bo
      mnie niosa inni, sama nie umiem sie nakrecac. Nie, chyba z tym
      wiatrem najgorzej, u mnie tutaj bezwietrznie :o) A mieszkam w Stanch
      wiec nawet kawka w Holandi odpada...
      • elka.net Re: ...i co dalej? 08.09.08, 09:13
        Najwazniejsze,ze masz zarys tego co robic bedziesz, mysle,ze cos dla siebie
        znajdziesz....a moze dzieci ktorych juz nie ma w domku z mamy babcie zrobia i
        wtedy bedziesz miala wesolo....
    • madalenka25 Re: ...i co dalej? 08.09.08, 10:44
      dalej - jest życie smile w pojedynkę ale nadal tak samo piękne i
      fascynujące smile

      od jakiegoś czasu moim hobby sa koty smile pokochałam je i pochłaniają
      mi mnóstwo czasu - uczę się ich i dzięki nim odkrywam po raz kolejny
      świat smile zajęłam się tez bezdomnymi kotami - na razie w moim bloku,
      dogadałam się juz sąsiadami by ulzyc im w tej bezdomności smile jeśli
      wszystko pójdzie po mojej mysli to planuje rozszerzyc działalnośc na
      moje miasto smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka