fotograf-wawa
09.09.08, 18:19
Rodzice wychowali mnie w duchu katolicyzmu, ideałów, wartości.
Dorastałem w spokojnym domu, bez kłótni i sporów. Moi rodzice byli
ofiarami powojnia. Cenili zdrowie, życie, zasady i honor.
Dorastając miałem plan na życie. Zgodna rodzina, kiloro dzieci,
praca, spokój, rodzinne święt, partnerstwo i tak do końca naszych
dni. Poznałem moją małzonkę przypadkiem, byla po rozstaniu z
poprzednim chłopakiem. spotykaliśmy się, zakochałem się. Była
nerwowa, kłociła się ze mną o drobiazgi, jednak nie zauważałem tego,
choc wiele osób mówiło ze to nie jest kobieta dl amnie. Nie
usłuchałem, tym bardziej ze M. zaszła w ciążę. Nie chciała slubu ,
ja nalegałem, kiedy powiedziałem, ze uszanuję jej decyzję, wóczas
chciała małżeństwa. Słub był zwylke, dla rodziny, ale uroczysty.
Tego dnia żona mi powiedziała : " to twoja najgłupsza decyzja ten
ślub" .Nie dogadywaliśmy się wcale, ale ja uważałem ze to kwestia
jej odmiennego stanu.Pracowałem od rana do wieczora zebyśmy mieli z
czego żyć i gdzie mieszkać, ona zaprzestała pracować zaraz po tym
jak zaszła w ciążę. W końcu wynajęliśmy miesszkanie, w które
wchodząc powiedziała , ze to syf. Zrabiałem na nasze, własne. Po
12 -16 godzin dziennie. W końcu kupiliśmy . Znów była niezadowolona.
Chciała domu. Pracowałem tak dalej. Wiele lat, co dziennie w domu po
20, od rana. W między czasie urodził nam się drugi syn.Ona była
wściekła o to dziecko, nie chciała go. znów się kłociliśmy.
dowiedziałem się, że zmarnowałem jej życie, a sam robię karierę.
Tylko ze ta moja kariera to praca, ciezka, brudna .
Mineły lata, dom stanął, wybrala sama projekt i znowu
niezadowolenie, chciała czego sinnego, własnej firmy. Mnie nie bylo
stale w domu, dzieci wołalay tylko o pieniądze, żona także,
przychodziłem spac i jeśc. W niedziele nie mogłem z nimi zjeść
obiadu, ponieważ szlismy zawsze do jej rodziców,do moich rodzicow
nie chodzilismy, zona uważa ich za głupich i biednych. Nie chciała
nigdy pojść ze mna na wspólne zakupy, na spacer, na sylwestra.
Czułem i czuję się potwornie samotny. codziennie słysze, ze ejstem
nikim,śmieciem, idiota, głupkiem, złodziejem i ze znmarnowałem zoni
eżycie. To prawda , że mało byłem w domu, cały tydzien harowałem, bo
chciała ciąle pieniędzy. Ale nigdy na na nią nawet nie krzyknąłem.
boję sie jej, oskarża mnei ze ją bije do zanjomych, choci dzieci
poświadczą zeot nie prawda, widzą co się dzieje, teraz nie odzywa
się,tyko do dzieci mowi o mnie obraźliwie i ze jej zniszczyłem całe
życie. Nie chciałem nigdy rozwodu, ponieważ to nie ejst zgodne z
moim wychowaniem , poglądami, ale kiedy na mnei napadła z krzesłęm,
miałem dośc, powiedziałem jej ze chce rozwodu, odpwoeidziała ze
nigdy w życiu nie da mi spokoju, ze teraz będę cierpiał za jej
nieszczęsliwe życie.Zapytałem, czemu jest nieszczęsliwa, odp. że
dlateg ze spotkała mnie. Nie biję, nie piję, pracuję, chcę tylko
trochę zrozumienia, dobroci, ciepła rodzinnego.Dzieci sa
egocentryczn,e mnie traktują jak maszynke do pieniędzy. Nie chce ich
krzywdy, chociaz jzu są prze nasze małzeństwo skrzywdzone, nigdy nie
żylismy jak powinna żyć rodzina. Gdzie zrobiłem bład?