moze nie rozumiem

09.09.08, 18:19
Rodzice wychowali mnie w duchu katolicyzmu, ideałów, wartości.
Dorastałem w spokojnym domu, bez kłótni i sporów. Moi rodzice byli
ofiarami powojnia. Cenili zdrowie, życie, zasady i honor.
Dorastając miałem plan na życie. Zgodna rodzina, kiloro dzieci,
praca, spokój, rodzinne święt, partnerstwo i tak do końca naszych
dni. Poznałem moją małzonkę przypadkiem, byla po rozstaniu z
poprzednim chłopakiem. spotykaliśmy się, zakochałem się. Była
nerwowa, kłociła się ze mną o drobiazgi, jednak nie zauważałem tego,
choc wiele osób mówiło ze to nie jest kobieta dl amnie. Nie
usłuchałem, tym bardziej ze M. zaszła w ciążę. Nie chciała slubu ,
ja nalegałem, kiedy powiedziałem, ze uszanuję jej decyzję, wóczas
chciała małżeństwa. Słub był zwylke, dla rodziny, ale uroczysty.
Tego dnia żona mi powiedziała : " to twoja najgłupsza decyzja ten
ślub" .Nie dogadywaliśmy się wcale, ale ja uważałem ze to kwestia
jej odmiennego stanu.Pracowałem od rana do wieczora zebyśmy mieli z
czego żyć i gdzie mieszkać, ona zaprzestała pracować zaraz po tym
jak zaszła w ciążę. W końcu wynajęliśmy miesszkanie, w które
wchodząc powiedziała , ze to syf. Zrabiałem na nasze, własne. Po
12 -16 godzin dziennie. W końcu kupiliśmy . Znów była niezadowolona.
Chciała domu. Pracowałem tak dalej. Wiele lat, co dziennie w domu po
20, od rana. W między czasie urodził nam się drugi syn.Ona była
wściekła o to dziecko, nie chciała go. znów się kłociliśmy.
dowiedziałem się, że zmarnowałem jej życie, a sam robię karierę.
Tylko ze ta moja kariera to praca, ciezka, brudna .
Mineły lata, dom stanął, wybrala sama projekt i znowu
niezadowolenie, chciała czego sinnego, własnej firmy. Mnie nie bylo
stale w domu, dzieci wołalay tylko o pieniądze, żona także,
przychodziłem spac i jeśc. W niedziele nie mogłem z nimi zjeść
obiadu, ponieważ szlismy zawsze do jej rodziców,do moich rodzicow
nie chodzilismy, zona uważa ich za głupich i biednych. Nie chciała
nigdy pojść ze mna na wspólne zakupy, na spacer, na sylwestra.
Czułem i czuję się potwornie samotny. codziennie słysze, ze ejstem
nikim,śmieciem, idiota, głupkiem, złodziejem i ze znmarnowałem zoni
eżycie. To prawda , że mało byłem w domu, cały tydzien harowałem, bo
chciała ciąle pieniędzy. Ale nigdy na na nią nawet nie krzyknąłem.
boję sie jej, oskarża mnei ze ją bije do zanjomych, choci dzieci
poświadczą zeot nie prawda, widzą co się dzieje, teraz nie odzywa
się,tyko do dzieci mowi o mnie obraźliwie i ze jej zniszczyłem całe
życie. Nie chciałem nigdy rozwodu, ponieważ to nie ejst zgodne z
moim wychowaniem , poglądami, ale kiedy na mnei napadła z krzesłęm,
miałem dośc, powiedziałem jej ze chce rozwodu, odpwoeidziała ze
nigdy w życiu nie da mi spokoju, ze teraz będę cierpiał za jej
nieszczęsliwe życie.Zapytałem, czemu jest nieszczęsliwa, odp. że
dlateg ze spotkała mnie. Nie biję, nie piję, pracuję, chcę tylko
trochę zrozumienia, dobroci, ciepła rodzinnego.Dzieci sa
egocentryczn,e mnie traktują jak maszynke do pieniędzy. Nie chce ich
krzywdy, chociaz jzu są prze nasze małzeństwo skrzywdzone, nigdy nie
żylismy jak powinna żyć rodzina. Gdzie zrobiłem bład?
    • tricolour Serio pytasz? 09.09.08, 18:36
      A może chcesz się wyżalić i szukasz pocieszenia?

      Błąd zrobiłeś żeniąc się z nieodpowiednią kobietą, potem żyjąc z tą kobietą
      wbrew sobie, wbrew jej, bez miłości.

      No to masz, co chciałeś.
      • fotograf-wawa Re: Serio pytasz? 10.09.08, 17:07
        Niestety także tak uważam.
    • ivone7 błąd 09.09.08, 18:45
      bład polega na tym, ze oceniles swoja zone wedlug swojej miary..po prostu podlug
      siebie..a wy z innej gliny lepieni byliscie..
      ja popelnilam podobny..i pewnie wielu z nas...
      pamietaj nigdy nie jest za pozno na naprawe bledu..aczkolwiek konsekwencje jego
      bedziesz ponosil do konca zycia..
      zycze powodzenia..mam nadzieje, ze jeszcze kiedys spojrzysz z ufnoscia w przyszlosc
      • fotograf-wawa Re: błąd 10.09.08, 17:08
        Masz rację, zmierzyłem ja moimi wartościami i chciałem widzeć ją
        taka jaką sobie ją wymarzyłem. Piękne opakowanie, poniewaz to
        sliczna kobieta, ale nie jest dla mnie dobra, jak chciałem od zony-
        czuła,troskliwa.
    • sauber1 Re:Miej się na baczności!!! 09.09.08, 19:45
      Błąd to dopiero zrobisz jak zlekceważysz te oskarżenia żony pod Twoim adresem.
      Być może już jesteś przeszkodą w domu. A jak Twoja pani załapie dobry kontakt z
      jakimś tam dzielnicowym, czy innym... to możesz szybko pojechać, a jak masz
      klasę to tym bardziej. A jak dama by to co napisałeś złożyła w pozwie o rozwód
      to jedna rozprawa i jest wolna, a Ty na chlebek nie masz, jesteś przyzwyczajony
      do ciężkiej pracy i pewnie znerwicowany sytuacją , odkładaj kasę na wszelaki
      wypadek , bo możesz mieć ciepło. Nożem można chleba nakroić, a i doskonale się
      pokaleczyć, narzędzie w ręku fachowca czyni go mistrzem, a prawnych tez nie
      brakuje,i można je w dwojaki sposób wykorzystać. Papier cierpliwy przyjmie
      wszystko, a chciejnych ludzi jeszcze więcej ...
      • fotograf-wawa Re:Miej się na baczności!!! 10.09.08, 17:11
        zona już dzwonila po policję kilka razy,twerdząc ze ją pobiłem,na
        szczęscie raz kiedy pracowałem i policja przyjechała ,im
        powiedziała ze pobiłem i uciekłem, na szczęscie ma mozliwosc
        potwierdzenia pobytu w pracy. Takze sąsiedzi mowia o mnie dobrze,
        to sprawilo ze policja juz nie traktuje jej wezwan w taki sposob
        jak oczekiwała, ale nie zmienia to faktu ze moze dziać się
        róznie,dlatego się obawiam przyszłości, cokolwiek zrobię będzie zle-
        dla mnie.
    • young_and_bored Re: moze nie rozumiem 09.09.08, 20:44
      Czytając Twoją historię sama nasuwa się bajka o złotej rybce.
      Wpakowałeś się w rolę rybaka i złotej rybki w jednym, z tą subtelną
      różnicą, że dorabianie żony nie przyszło Ci jak za pstryknięciem
      palca. Za bardzo chciałeś, gdy tymczasem nie miało żadnego znaczenia
      czy postawisz żonie pałac czy dasz gwiazdkę z nieba, bo i tak byłoby
      źle.


      > Tego dnia żona mi powiedziała : " to twoja najgłupsza decyzja ten
      > ślub"


      Jedno jej trzeba przyznać, że przynajmniej od początku była szczera.
      Rodzice chyba zapomnieli Ci powiedzieć, że w prawdziwym życiu to ci
      niegrzeczni chłopcy mają lepiej. Ci co piją, olewają, chadzają po
      burdelach i zdradzają, tacy mają największe wzięcie. Im są bardziej
      niegrzeczni, tym mają lepiej.


      --
      "Jaka Kochanie Twoja cena ? Wolisz w dolarach czy wolisz w
      peelenach ?"
      • ivone7 Re: moze nie rozumiem 09.09.08, 21:46
        tak samo jak niegrzeczne dziewczynki...
        • lampka_witoszowska Re: i pomyślec, że teraz wystarczy... 09.09.08, 21:50
          ...z powrotem przeprowadzic się do jakiegos wynajętego mieszkanka,
          niezbyt wybujanego, sprzedac dom, skoro się nei podoba, zrezygnowac
          z duuuużej części pracy, a resztę czasu poświęcic rodzinie -
          wychowaniu własciwemu dzieci i zaspokojeniu osamotnienia żony

          wink

          niby żartuję, ale kto wie, co z tego wyjdzie?
          (czarnowidzom z góry dziękujemy wink)))))
          • panda_zielona Re: i pomyślec, że teraz wystarczy... 09.09.08, 22:34
            Dobrze,że napisałaś to Lampko z przymrużeniem oka.
            Jeśli jest tak istotnie jak pisze autor,to cokolwiek zrobi i tak
            będzie źle.Co zrobi? to już zależy wyłącznie od niego.
            • lampka_witoszowska Re: i pomyślec, że teraz wystarczy... 09.09.08, 23:06
              z jednej strony tak, ale... kto wie, czy terapeuta nie pomógłby im
              się porozumiec? bo to powtarzanie o zmarnowanym życiu... albo żona
              nie mówi konkretów, a miotają nią emocje i jakies pretensje - albo
              Fotograf nie rozumie, o co jej chodzi

              spróbowac warto, bo sami do niczego już chyba mądrego nie dojdą -
              może chociaż sie zrozumieją i spokojnie w przyjaźni podejmą decyzję
              o rozstaniu, jeśli już to konieczne i jedyne, co zostało...

              a dobre chęci na wstępie... któż ich nie miał...
              • panda_zielona Re: i pomyślec, że teraz wystarczy... 09.09.08, 23:21
                Otóż to,powtarzanie o życiu złamanem i ta informacja na samym
                początku,że ślub to najgorsza decyzja.Wydaje mi się,że dziewczyna
                wyszła za mąż na złość kolesiowi,który ją zostawił.Nigdy nie kochała
                swojego męża i gdyby nie wpadka z ciążą pewnie małżeństwa by nie
                było.A tak stało się i facet zakochany chciał sprostać
                wymaganiom,tyle,że wymagania rosły a szacunku zero.
                Nie,z tej mąki chleba juz nie będzie.
                • fotograf-wawa Re: i pomyślec, że teraz wystarczy... 10.09.08, 17:13
                  Tak uwaza tez psycholog do ktorego się wybrałem po radę.
          • fotograf-wawa Re: i pomyślec, że teraz wystarczy... 10.09.08, 17:13
            Zabiłaby za to mnie, a tez bez jej zgody się nie da tak zrobic , ale
            na pewno otwarłoby to jej oczy.
    • sbelatka Re: moze nie rozumiem 09.09.08, 22:43
      fotograf... no cóz rzec mam.. no kiepsko to wygląda...

      Twoja przyszła - najprawdopodobniej smile - ex to chyba nie jest miła
      kobieta..a może tylko nieszczęsliwa...

      a ja coraz częsciej dochodze do wniosku, ze ludziom trzeba wierzyc..
      jesli mówia, ze nie pokochaja, ze sa wredni czy co tam innego - to
      choc w tamtym momencie zaślepieni miloscia nie biezryemy ich
      ostzreżen na serio - one prawdziwe sa jak cholera.

      teraz cóz - pozostaje Ci ospowiedziec sobie na pytanie czy masz już
      dośc czy jeszcze dasz sie co nieco poponiewierac.. Jesli masz dośc -
      to olej jej gadanie. Co to znaczy, ze nie da ci spokoju...

      nie wiemy ile masz lat i jak dorosłe dzieci... ale mozliwe, ze sa
      już samodzielne.. wtedy to już naprawde nie masz na co czekać w
      pozycji "producent kasy" i to niedoceniany...

      oczywiscie wiele z nas bylo zaniedbywanych pzrez meżów, ktorzy tylko
      pracowali - nami sie nie zajmując. Ale rozumiem, ze Ty miewales
      ochote..?

      no zreszta w sumie to już niewazne jak bylo - ważne CO CHCESZ żeby
      BYLO teraz i potem

      więc popytaj sam siebie - zrobisz to co musisz - odejdziesz lub
      zostaniesz...

      pozdrawiam i powodzenia
      • fotograf-wawa Re: moze nie rozumiem 11.09.08, 16:50
        Nie wiem co robic, to jest najgorsze.
    • leptis ... 10.09.08, 07:39
      Na ile jestes obiektywny w tym co napisales...Twoim zdaniem...
      Dlaczego zmarnowales jej zycie...jakies jej uzasadnienie?....
      na poziomie intelektu mowie...nie emocji...???

      Gorzej z dziecmi...Ciebie mam na mysli...w dzieci wierze...
      w ich obiektywne spojrzenie...na Mame....na Tate...
      Jesli i Ty byles...i Ona..dlaczego zaraz mowic, ze sa indoktrynowane...
      taki glos sie zaraz pojawi w wolnej dyskusji...

      no i chyba najwazniejsze...dlaczego teraz wlasnie sie za to bierzesz...
      co Cie pcha do Tego...Akceptowales to tyle lat...
      bylo Ci dobrze z tym ukladem w gruncie rzeczy...
      w koncu zyles zgodnie ze swoim wzorcem kulturowym...
      A teraz chcesz dolaczyc do tych ludzi tutaj...
      Tak to jest...?


      • fotograf-wawa odp 10.09.08, 16:50
        Nie wiem czy jestem obiektywny, wiele osob mi mówi ze jestem dl
        aniej za dobry, a ona nie lubinikogo, nei mamy znajomych, nie
        spotykamy się z nikim, moi krewbni i znajomi sa wg zony
        beznadziejni. Trwałem w tym wiele lat, kochałem ja, wierzyłem, że to
        się zmieni, ale jest coraz gorzej.teraz kiedy mam problemy ze
        zdrowiem,ostatnio załapałem taką grypę, że nie mogłem sie ruszyć,
        okazało się,że kiedy dzieci były w szkole, zona nawet nie podała
        herbaty,poniewaz swierdziła ze nie ma ochoty, a zamiast tego wyzwała
        od idiotow, którzy udają ze chorują. To zaczęlo mnie przerażac. Mam
        45 lat i neisety zaczęły się problemy z zdrowiem, a odkąd się
        zaczeły to żona jest coraz bardziej agresywna, boję się ze za chwile
        wyląduje na bruku. Mam tylko zarabiać, wzamian nie dostając nawet
        dobrego słowa.
        Rozmawiałem z dziećmi nie raz, oni widza tylko, że nie mamy świąt,
        ze stale się z zona kłocimy, uciekają w swoje towarzystwo,jedno w
        koelgów, drugie w sport, a trzecie w naukę. Ze mna idą do kina, jadą
        na zakupy, na lody, zona zabiera je tylko do swoich
        roziców.Zapytałem najstarsżą córkę, co mysli, powiedziała tyko ze ma
        nas gdzies i zażądała 100 złotych kieszonkowego.Teraz zona zaczęła
        nagle robic im desery, ciasta, gotować co lubią. Nie krzyczy na nie.
        • ivone7 Re: odp 10.09.08, 17:02
          a mam male pytanie...za co zone kochales..co Cie w niej pociagalo?
          chlod, dystans...a moze cos innego?
          w relacjach z dziecmi..no coz..mysle ze dzieci widza nas takimi
          jakimi jestesmy..te relacje z dziecmi..to niw tylko wina zony..ale
          rozwniez Twoja..ale to da sie naprawic..
          ciezka jest decyzja o rozstaniu w wieku 45 lat..po tylu
          latach "razem" ale czasami warto...po to zeby na starosc nawet jak
          sie jest samemu..zyc spokojnie, bez strachu i stresu
          pozdrawiam i zycze powodzenia
          • fotograf-wawa Re: odp 10.09.08, 17:06
            Dziekuję, zachwyciłem się jej urodą, była chłodna ale przeciez
            spotykaliśmy się i było normalnie, po ślubie wszystko sę zmieniło.
      • jasminowo Re: ... 10.09.08, 18:31
        leptis napisał:

        > Na ile jestes obiektywny w tym co napisales...Twoim zdaniem...

        a czyim ma być? i jak ma się być obiektywnym mówiąc o sobie???

        w dzieci wierze...
        > w ich obiektywne spojrzenie...na Mame....na Tate...

        Proszę... jak dzieci mają obiektywnie patrzeć na rodziców??? jak
        inaczej jak nie pryzmat swoich własnych spostrzeżeń, uczuć...

        no chyba, że nie rozumiem znaczenia słowa - obiektywnie...
    • yoginka_pl Re: moze nie rozumiem 10.09.08, 14:29
      ta Twoja księżnicza na ziernku grochu potrzebuje dostac od zycia
      potęznego kopa w d... wiem, ze nic madrego tu nie napisałam, ale
      szlag mnie trafia jak czytam o dziwczynach porzuconych bez dachu nad
      głową z dzieciakami bez pracy alimentów i o takich co same nie
      wiedza czego chcą.
      • fotograf-wawa Re: moze nie rozumiem 10.09.08, 17:01
        Harałem dla niej, chciala ciągle czegos, wiec harałem. Płaczę teraz,
        ale to moja wina wg niej.
    • akacjax Re: moze nie rozumiem 10.09.08, 15:34
      Zapytałem, czemu jest nieszczęsliwa, odp. że
      dlateg ze spotkała mnie.

      Zadałabym drugie pytanie: Czy jest jakaś możllwość, by była jednak szczęśliwa, wszak nam tu jedno życie dano.

      A tak poza tym-pierwsze pytanie już zadane-ile macie lat, ile dzieci?
      Jaka jest relacja Twoja z jej rodzicami.
      I dlaczego uważasz, że dzieci są egocentryczne? To nie matka powinna kształtować ich stosunek do Ciebie, ale Ty sam. Gdy byłeś tylko do dawania pieniędzy-może zamiast ciepła...to to się mści. Choć z dziećmi czasem można odzyskać kontakt, nawet gdy dorosną.
      • fotograf-wawa Re: moze nie rozumiem 10.09.08, 17:05
        Mam 45 lat dzieci są nastoletnie. Kształtuję je, spędzałem z nimi
        ciągle czas wolny, czas kiedy nie pracuje, ale one teraz nie chca
        nic tylko tato kup, zawiez, przywiez. Kiedy trzeba pozamiatac taras,
        albo zagrabic podworko, skoscic trawe, to slysze ze nie mają czasu i
        ty nie mozesz. Nigdy na nie krzyczałem, chodziłem na
        wywiadówki,ponieważ zona nie chciała.
        Robiłem zawsze co mnei proszono, oczekiwano. Zle robilem, poniewaz
        nikt nie liczł sie ze mna i teraz to pokutuje.
        • ivone7 Re: moze nie rozumiem 10.09.08, 17:22
          niestety...ani zona ani dzieci Cie nie szanuja, nie licza sie z
          Twoimi potrzebami..i jest juz odrobine pozno by to
          zmienic..aczkolwiek nie ma rzeczy niemozliwych..ja na Twoim miejscu
          poszlabym na zwolnienie, przestalabym pracowac..wyjechalabym moze do
          sanatorium i wtedy moze komus otworzylyby sie oczy...
          wspolczuje Ci bardzo..bo rozumiem co czujesz...
          • fotograf-wawa Re: moze nie rozumiem 10.09.08, 17:30
            Masz całkowitą rację, nie szanują ani mnie ani mojej pracy, a
            harałem dla nich,nie narzekalem. Dzisiaj zdaję sobie sprawę, ze to
            było głupie nie myslec wcale o sobie. Nie wiem, jak będzie dalej,
            nie chcce tego tak jak jest, boję sie wracac do domu, nie lubie
            wracac. Tylko dzieci mnie trzymają przy życiu.
            • leptis ... 10.09.08, 17:36
              Czy mozesz oddzielic sfere emocji od faktow...
              jestes dla Niej bijacym mezem...zmarnowales jej zycie...biciem?...

              Zona nie pracuje?...chyba tak sadzac z Twoich uwag..
              • fotograf-wawa Re: ... 10.09.08, 17:44
                Fakty są nastepujące:
                - zona nie pracuje i nie pracowała zawodowo praktycznie cały czas,
                - w domu nigdy nie brakowało pieniędzy, jesteśmy uważani za zamożnych
                - nie uderzyłem nigdy ani zony ani dzieci, byo raczej odwrotnie, to
                ona rzucala we mnie np. krzesłem,
                - zarabialem pieniadze i byłem w domu w czasie między pracą a pracą,
                w wolny czasie zawsze zajmowałem sie wtedy dziećmi, tak jest teraz
                jezeli chcą
                - nie krzyczałem nigdy na zonę, a tym barziej nie podnioslem na nią
                reki, wiem natomiast ze ona nie poda mi nawet lekarstwa czy herbaty
                kiedy zaniemoge,
                - nie pije, nie palę, nie biję sie z innymi, nie imprezuję,
                - policja robila wywiad srodowiskowy na moj temat - pozytywny,
                - obecnie ma klopoty ze zdrowiem i zaczęły się trudnosci w
                małzeństwie - za mało zarabiam
                • leptis ... 10.09.08, 17:53
                  Zmierzam Fotografie do tego...ze unikasz odpowiedzi na moje pytanie...
                  Twoja Zona jest pewnie patologicznym przypadkiem...

                  Byc moze Tej odpowiedzi nie uslyszales...
                  co konkretnie zlego ma Tobie do zarzucenia...
                  A to wazne wiedziec za co sie dostaje po dupie...
                  • fotograf-wawa Re: ... 10.09.08, 18:22
                    Ona mi zarzuca ze zmarnowałem jej zycie- dosłownie,ze zamiast
                    rozwijać się zawodowo musiala zajmować se domem, że jestem nikim .
                    To wszystko.
                    • leptis ... 10.09.08, 18:24
                      musze wrocic do swoich obowiazkow
                      pozdrawiam Fotografie
    • marek_gazeta Re: moze nie rozumiem 10.09.08, 17:59
      Osobiście podejrzewam, że ten wątek to podpucha. Pewnie chodzi o rozpalenie dyskusji i umieszczenie linka na stronie głównej forum. Ale odpowiem, bo może się mylę.

      Opis sytuacji nie jest oczywiście pełny (i być nie musi), ale ja mam dwie uwagi:

      1. Żona Cię nie szanuje i nie uważa za mężczyznę. Jest w tym wiele Twojej winy. Prawdopodobnie jesteś dobrym, poczciwym facetem, a Twoja małżonka wyje po nocach do nieogolonego drania, który ją porwie i zgwałci.

      Pozwalasz się nie szanować, więc Cię nie szanują. Żona i dzieci.

      2. Ludziom, którzy nie mają w życiu problemów, przewraca się pod sufitem i szukają sobie problemów zastępczych. Dlaczego coraz więcej ludzi bardzo bogatych kończy sponsoring dzieci na opłaceniu im studiów (a potem radź sobie sam)? Bo nadmiar kasy (i niedosyt obowiązków) robi z nich sfrustrowanych leni, narkomanów, społeczny odpad. Szczury, które mają za dużo zbyt łatwo dostępnego żarcia, zagryzają się wzajemnie.

      Tak więc żona - paradoksalnie - jak najbardziej może się czuć nieszczęśliwa.
      • fotograf-wawa Re: moze nie rozumiem 10.09.08, 18:23
        Ten wątek nie jest podpucha, niestety.
        I masz calkowitą racje, nie stawiałem sie, nie awanturowałem, nie
        tupnalem noga, to mam jak mam.A zespucie finansowe rodziny to tez
        moja wina, dawałem kase i harałem.
        • marek_gazeta Re: moze nie rozumiem 10.09.08, 18:41
          No to sam wiesz, co robić. Zakręć kurek z kasą i zmień diametralnie stosunki z żoną. W przeciwieństwie do wielu facetów w podobnej sytuacji (facet niby dobry, a żona wredna) masz, ja sam napisałeś, sporą przewagę - kasę, a więc wolność manewru. Wyjedź sobie sam na urlop na jakiś czas, na urlop marzeń (góry, łódka, antyczne ruiny, cokolwiek kochasz), bez informowania gdzie i na jak długo, a potem wyprowadź się na pół roku albo zrób coś równie szalonego, aby znów zacząć żyć i oddychać. Bo obecna sytuacja to zdychanie na raty.
          • sauber1 Re: moze nie rozumiem 10.09.08, 19:01
            marek_gazeta napisał:

            > No to sam wiesz, co robić. Zakręć kurek z kasą i zmień diametralnie stosunki z
            > żoną. W przeciwieństwie do wielu facetów w podobnej sytuacji (facet niby dobry,
            > a żona wredna) masz, ja sam napisałeś, sporą przewagę - kasę, a więc wolność m
            > anewru. Wyjedź sobie sam na urlop na jakiś czas, na urlop marzeń (góry, łódka,
            > antyczne ruiny, cokolwiek kochasz), bez informowania gdzie i na jak długo, a po
            > tem wyprowadź się na pół roku albo zrób coś równie szalonego, aby znów zacząć ż
            > yć i oddychać. Bo obecna sytuacja to zdychanie na raty.
            >

            Owszem dobra rada, ale to zbyt mało, skoro zarabia i utrzymuje rodzinę, musi też
            zadbać o dowody, takie życie na fakturach... O ile żona nie wyprzedzi go i nie
            zażyczy sobie np za rok wstecz dużych alimentów (sam mówi, że masz duże
            dochody), będzie musiał w zębach zanieść, a za lat kilka mieszkanko pod
            mostem... choć powinien myśleć, pytać, ma do tego pełne prawo i nikt tego nie
            zabrania. A takich Fotografowi podobnych coraz więcej. Obecnie są narzędzia
            prawne, by łatwo pozbyć się niewygodnego, mało przydatnego spracowanego "konia"
            z domu, a pamiętaj są ludzi i taborety ...
            • fotograf-wawa Re: moze nie rozumiem 11.09.08, 16:54
              Masz racje, narzedzia są a ja sie panicznie boję.
          • cynta Re: moze nie rozumiem 10.09.08, 19:07
            Zgadzam sie w 100%!!! Czy w Polsce mozna przeprowadzic legalna
            separacje? z zasadzeniem alimentow itp? jezeli mozna to ja bym to
            zrobila. Pomieszkalbys sam, podkurowal sie psychicznie i fizycznie i
            wszelkie choroby by ci przeszly. Ja mam prawie tyle lat co ty sie na
            nowe zycie szykuje, nie badz frajer!!
            • fotograf-wawa Re: moze nie rozumiem 11.09.08, 16:55
              Tak, tylko jak chce sie wyprowadzac to na dzieci schodzi- ze je
              opuszczam ze gnoj jestem i przy nich te afery a wiadomo ze wtedy od
              razu z kasa inaczej, bo tak to podbierac chociaz mogą- podbieraja ,
              sprawdzilem.
          • akacjax Re: moze nie rozumiem 10.09.08, 19:57
            Rada z wyprowadzaniem się zbyt dobra nie jest. Wszyscy wiemy, co to znaczy w świetle prawa.
            Trzeba najpierw podjąć decyzje-czy chcę ratować związek?
            Ja radzę wsparcie psychologa. Jeżeli zona nie zechce skorzystać, to należy iść samemu.
            A poza tym-czy żona na pewno nie ma w zanadrzu jakiegoś pomysłu na rozwiązanie tego małżeństwa, bo....i jeszcze ta policja-jakby orzekaniem winy pachniało.
            Chyba, że się kobieta rozchorowała, może problemy z tarczycą...
            • marek_gazeta Re: moze nie rozumiem 10.09.08, 20:11
              No, co to znaczy w świetle prawa? Rozwód z orzeczeniem jego winy z automatu? Bez jaj.

              Poza tym, jest pytanie - czy Fotograf chce się tylko wyżalić, czy po -nastu latach zimnego, frustrującego małżeństwa, coś zmienić?

              Ja nie oferuję cudownych rad. Jeśli chce zmieniać, sam ponosi ryzyko za to, co zrobi i jak. Wiem jednak, że po wyprowadzce i ochłonięciu od małżonki facet stanąłby psychicznie na nogi o wiele szybciej, niż tkwiąc w tym dalej. No i szok pani żony (nudny, przewidywalny do bólu facet nagle wyrywa się spod kontroli) mógłby wpłynąć na nią stymulująco.
              • cynta Re: moze nie rozumiem 10.09.08, 20:19
                a i Kosciol dozwala na separacje ...jakby Fotograf mial z tym
                problem...
                • fotograf-wawa Re: moze nie rozumiem 11.09.08, 16:57
                  z tym tez mam, to prawda.
              • sauber1 Re: moze nie rozumiem 10.09.08, 20:42
                marek_gazeta napisał:

                > ...No i szok pani żony (nudny, przewidywalny do bólu,
                > facet nagle wyrywa się spod kontroli) mógłby wpłynąć
                > na nią stymulująco.


                Tak Marku, chyba to jest jednak sednem sprawy ...
              • akacjax Re: moze nie rozumiem 11.09.08, 01:29
                Jeżeli on się dobrowolnie wyprowadzi, ona nie musi wpuścić go do
                domu. Majkel kiedyś to dokładnie tłumaczył.
                Może to byłoby jej na rękę? Do tego rozwód z orzeczeniem winy+alim.
                na siebie...
                • jasminowo Re: moze nie rozumiem 11.09.08, 09:25
                  akacjax napisała:

                  Do tego rozwód z orzeczeniem winy+alim.
                  > na siebie...
                  Ja sobie tak myślę - oczywistą sprawą jest, że sąd sądowi nierówny,
                  a tymbardziej sędzia sędziemu. I nie ma co gdybać, że tak łatwo go
                  tą winą obciążą. Znam sprawę, gdy mąż miał wyrok za znęcanie w
                  zawieszeniu, ograniczone prawa rodzicielskie a orzeczenia o winie
                  nie było. Więc trza dbać o swój tyłek, kombinować (niestety) co też
                  ten drugi ludź chce zgotować i się zabezpieczyć. Cholera... swoja
                  drogą, po tylu latach być takim planistą własnego rozwodu mało
                  przyjemne...
                • marek_gazeta Re: moze nie rozumiem 11.09.08, 10:09
                  Świetne prawo - mój dom, ale nie mogę do niego wejść? Nie mieści się w pałce. Jeśli tak naprawdę jest, to trzeba się zastanowić. Jednak miałem trochę do czynienia z sądami i policją (niestety; zresztą nie we własnej sprawie) i wiem, że _nikt_ nie kiwnąłby palcem, gdyby jednak wrócił do własnego domu po wyprowadzce.

                  Co do orzeczenia rozwodu z wyłącznej winy, to daleeeeeka droga. Tu bez jaj, proszę.
                  • fotograf-wawa Re: moze nie rozumiem 11.09.08, 17:01
                    Ale nie znasz mojej zony sad Nie odpusci za nic, po trupach.
                • fotograf-wawa chyba masz racje.... 11.09.08, 16:59
                  Zacząłem analizowac ostatnie jej zachowania i w zasadzie nawet
                  powiedziala " I wyper........j gnoju" .Moze masz więc rację?
              • fotograf-wawa Re: moze nie rozumiem 11.09.08, 16:57
                Brak mi odwagi, a zmienic chce. zasłaniamsię sam przed soba
                argumentami- strachem, jej agresją, dziecmi i opinia publiczną.
                Głupi jestem i mięczak.
            • fotograf-wawa Re: moze nie rozumiem 11.09.08, 16:56
              Zdrowotne problrmy moze ma, boje się ze z głową, na poważnie.
              Psycholog byl, powiedzial ze mam to zakonczyc i bym to zrobil ale
              się boję.Jej, tzn. zony.
          • fotograf-wawa Re: moze nie rozumiem 11.09.08, 16:53
            Chłopie, jak pojechalem z dzieciakami to robila aferę, wiec gdzie
            sam, dzieciaki tez patrza jak im wygodnie, szczególnieo
            sotatnio.Zakrecilem kurek z kasą to jest afera, jak zaczałem
            poakowac rzeczy to jestm gnoj co dzieciom zabieram byt i opuszczam
            je, cokolwiek zrobie, jest zle!
            • marek_gazeta Thelma & Louise 11.09.08, 17:53
              > Chłopie, jak pojechalem z dzieciakami to robila aferę

              No to teraz pojedź sam albo z kumplem, olej babę. Widziałeś film "Thelma and Louise"? Właśnie o to chodzi, tylko w męskiej wersji.
              • sbelatka Re: Thelma & Louise 11.09.08, 18:07
                cos mi sie zdaje, ze marnie skończyły,.. chyba nie o to chodzi
                marku.. hm?
                • fotograf-wawa Re: Thelma & Louise 11.09.08, 18:30
                  I tego się obawiam!
        • sauber1 Re: moze nie rozumiem 10.09.08, 18:49
          fotograf-wawa napisał:

          > Ten wątek nie jest podpucha, niestety.
          > I masz calkowitą racje, nie stawiałem sie, nie awanturowałem, nie
          > tupnalem noga, to mam jak mam. A zespucie finansowe rodziny to tez
          > moja wina, dawałem kase i harałem. fotograf-wawa napisał:

          > zona już dzwonila po policję kilka razy,twerdząc ze ją pobiłem,na
          > szczęscie raz kiedy pracowałem i policja przyjechała ,im
          > powiedziała ze pobiłem i uciekłem, na szczęscie ma mozliwosc
          > potwierdzenia pobytu w pracy. Takze sąsiedzi mowia o mnie dobrze,
          > to sprawilo ze policja juz nie traktuje jej wezwan w taki sposob
          > jak oczekiwała, ale nie zmienia to faktu ze moze dziać się
          > róznie,dlatego się obawiam przyszłości, cokolwiek zrobię będzie zle-
          > dla mnie.


          Jednak nie lekceważ sobie tego co pisałem wyżej. Wystarczy że znajdzie kilku
          "swiadków opowiadanych" i jedziesz, a jak jeszcze znajdzie uzłużną dusze to Cie
          ugotują szybko. Papier jest cierpliwy wszystko przymnie. Sam mówisz że jesteś
          maszyną do robienia pieniedzy. Łasych dziś na lekki grosz nie brakuje, jak ktoś
          połakomi sie na Twoje (ciężko zapracowane), to już bedzie po zawodach, popatrz w
          statysrtyki, nie jest ważne, czy ćos zrobiłeś, czy nie, nikt o to nie będzie Cie
          pytał, a oskarżał tylko. Sam przyznajesz się do zepsucia rodziny, a to tylko
          może być wykorzystane przecikwko Tobie.
          • pc_maniac Re: moze nie rozumiem 11.09.08, 09:56
            Twoja sytuacja przypomina mi jak wypisz wymaluj małżeństwo mojej kuzynki.
            Ona chorobliwie ambitna, ciągle niezadowolona. On zapieprzał od świtu do nocy,
            by spełniać jej zachcianki, kaprysy. Ona odpicowana, po operacjach plastycznych,
            wyjeżdżająca kilka razy do roku do Włoch na zakupy. On cicha myszka, ciągle
            uśmiechnięty, machający ręką na wszystko.

            Wypisz wymaluj obraz Dulskich. Żona wyzywała go przy znajomych i rodzinie, od
            nieudaczników, pijaków, leniów, debili. On ciągle uśmiechnięty. I tak ciągnęło
            się to do ich 42 roku życia (oboje byli z tego samego rocznika).

            Jak to się skończyło, lepiej byś nie wiedział.
            • fotograf-wawa jak? 11.09.08, 17:03
              Powinienem chyba wiedziec,zeby mi moze byłoby łatwiej?
              • pc_maniac Re: jak? 11.09.08, 18:58
                fotograf-wawa napisał:

                > Powinienem chyba wiedziec,zeby mi moze byłoby łatwiej?

                Nie, nie chcesz wiedzieć.
                Ty jeszcze masz wybór, on nie.
                • fotograf-wawa Re: jak? 11.09.08, 19:13
                  j ajestme glupim więc nie umiem wybrac .
          • fotograf-wawa Re: moze nie rozumiem 11.09.08, 17:02
            Wiec co co robic?!?
            • marek_gazeta Re: moze nie rozumiem 11.09.08, 17:13
              A co chciałbyś zrobić?

              Zrób wreszcie coś, na co Ty masz ochotę. I nie oglądaj się na rodzinkę.
              • marek_gazeta Re: moze nie rozumiem 11.09.08, 17:46
                Musisz zawalczyć o siebie i o dzieci. Z babą jest już pewnie pozamiatane. Dlaczego doradzam wyjazd, wyprowadzkę? Bo do tego, aby coś zmieniać, trzeba najpierw ochłonąć i odbudować psychikę i poczucie własnej wartości. Sam wiem, że najlepiej po prostu przestać stykać się z toksyczną kobietą. I to na dłużej. Można próbować "odbudować" się przy niej, ale to o wiele trudniejszy i dłuższy proces.

                Oczywiście, biorąc pod uwagę opinie powyżej, warto zasięgnąć opinii prawnika. Ale jeśli wrócisz do własnego domu, choćby przez okno, to przecież żadna policja Cię nie wygoni. Bez jaj. Pamiętaj - masz kasę, masz przewagę. Nie zachęcam do walki w sądzie na wyniszczenie finansowe i psychiczne, ale jeśliby do niej doszło, masz o wiele lepszą pozycję niż żona. Masz kasę, ona nie. Podział majątku może się ciągnąć latami. Dobry adwokat potrafi przeciągać sprawę w nieskończoność. Nie jest wcale pewne, czy ona dostanie nawet 50% tego, czego wspólnie się dorobiliście - a z czego opłaci adwokata? Szanse na rozwód z Twojej wyłącznej winy są żadne. Czego się boisz? Jeśli byłeś w porządku, to - mimo, iż polski sąd jest kobietą - to _ona_ będzie miała problemy. Jeszcze raz powtarzam - spytaj prawnika. Ale to, co piszę, piszę na podstawie spraw sądowych, które znam z opowieści bezpośrednio zainteresowanych, lub w które jestem pośrednio wmieszany.
                • fotograf-wawa Re: moze nie rozumiem 11.09.08, 18:29
                  Dzieki, przemyślę to co napisałeś. Najgorsze,że stale zwalam
                  wszystko na siebie.
                • sbelatka Re: moze nie rozumiem 11.09.08, 18:36
                  no cóz.. tak sie zastanawiam czy przesuwa sie myśl twa w kierunku
                  rozwodzenia się.. czy nadal pytasz co masz robic żeby ratowac to
                  małżenstwo.. Choc prawde mówiąc nie wiem po co miałbys to robic...

                  i nasuwa mi sie kilka refleksji.. że po pierwsze nie warto wychodzic
                  za mąz bez milości.. moge sobie to nawet wyobrazic. Spotakałes
                  mozliwe, ze piekna kobiete porzucona i zozżalona i wkurzona na
                  facetów.. Wpadłes jej w ręce i chciala udowodnic facetowi
                  poprzedniemu, ze szybko znalazł sie mężczyzna, ktory ja pokochal,
                  pracowal na nią, dał jej wszystko czego chciala..
                  Ale prawdopodobnie nie udalo jej sie Ciebie pokochac.. i to chyba
                  nie o Ciebie w ogóle chpodziło.. tylko o udowadnianie.. sobie,
                  jemu.. innym...
                  Może zreszta pzrez chwile miala nadzieje, ze rozkochasz ją w sobie
                  albo, ze jej to co możesz jej dac. wystarczy..
                  Ale nie... Pewnie kazego dni myślala o tym jak ja wkurza sposób w
                  jaki jesz, nosisz marynarke, siedzisz przed TV czy co tam innego..

                  Bez milości każdy taki bzdet urasta do rozmiarów góry..

                  Zrobiłes jej dobrze - a słyszałes pewnie jak trudno jest czasem
                  wybaczyc i zapomniec kiedy zrobi nam ktos cos dobrego - a my tego od
                  niego nie chcemy i nie mamy czym mu sie za to odwdzięczyć...

                  a ona nie mogła..

                  popełniła bład, za ktory płacicie oboje..znowu same ofiary - z tym,
                  ze jedna z ofiar (Ty) budzi sympatie w odróznieniu od drugiej...

                  Wasze dzieci to tez ofiary..

                  Trudno mi Ciebie potepiac za to, ze nie włożyłes wystarczająco wiele
                  uwagi w ich wychowanie.. w końcu dokonaliście pewnego podziału ról w
                  domu i miałes prawo oczekiwac, ze żona ze swojej częsci zadania
                  wywiąze sie tak dobrze jak ty ze swojej...

                  kto ma pieniądze ten ma władze...
                  kto chce cos zmienić w sowim zyciu - może to zrobic
                  cokolwiek zrobisz - lub nie zrobisz - bedzie mialo swoje
                  konsekwencje.. i tylko niektore z nich da sie dzisiaj przewidziec

                  nie będę sie wypowiadac w kwestii zabezpiezania sie przed napasciami
                  żony bo szcześlwiie nigdy mnie nic takiego nie spotkalo i nie mysle
                  o świecie jak o miejscu grożnym i pełnym zasadzek... Ale on czasem
                  taki bywa i nie zastanawiając sie długo udaj sie do dobrego
                  adwokata. Żeby sie nieco zabezpieczyć... to sie nazywa
                  profilaktyka...

                  a 45 lat... to naprawde nie jest tak duzo...

                  bardzo dobry wiek zeby zacząc naprawiac to co sie w zyciu nie
                  calkiem udalo smile
                  • fotograf-wawa Re: moze nie rozumiem 11.09.08, 19:13
                    Napisałas wiele mądrych rzeczy, tylko czasem zastanawiam sie co ja
                    do niej czuje dzisiaj, do zony? Poza strachem. I wyrzutami sumienia.
                    W pewnym sensie jestem egositą i masochostą zarazem. W tym zwiazku
                    uciekałwm w peacę a to przynioslo pieniądze. Mam to co chciałem miec-
                    zasobny portfel i pzornie przeciętną rozinę. Jakiś czas temu
                    pzonałem inna kobietę, ciepła, wrazliwą, nei naciskająca na nic,
                    wysłuchała, zaparzyła kawę. Delektowałem się tym co mi dawała-
                    spokój, ale ja odrzuciłem , choc wiem ze to ona mnie pokochała
                    bardziej niz mogłbym sądzic. nie zrobiliśmy nic wbrew sakramentom,
                    tlyko porozmawianie, czasem wycieczka za miasto, ona jest wolna
                    wiec..... Pwoiedziałem jej kilka sów za duzo, uwierzyła w nie.
                    Jestem zły, rozkochałem w sobie kobietę a teraz ją odrzuciłem
                    Egoista. Powiedziała mi- wybierasz ból, zamiast miłosci.DLACZEGO TAK
                    ROBIE?
                    • leptis ... 12.09.08, 07:42
                      Bo Nami Fotografie rzadza archetypysmile))
                      celowo dorzucilem usmiech, bo z nimi trzeba sie pogodzic
                      a nie walczyc. Nie ma rady-Tego nie zmienisz.

                      Ja mam archetyp przyjazni, mnie przyjazn nie meczy...smile)
                      Mam tez w sobie archetyp rodziny, i tu patrz tekst wyzej...smile)

                      Trzeba sie po prostu Nimi cieszyc...Nie znam Twojej Zony...
                      pewnie patologia...nie pogodzona z archetypami...
                      a moze o nich nie poinformowana...probowales znalesc kogos obok?...
                      czlonek rodziny?...ktos kto to wszystko uzmyslowi...

                      lub wreszcie Ty...sam...do Niej...Zosiu, Kasiu...
                      wiem, ze nie jestem tym Twoim...jedynym...co robimy dalej z tym...

                      Moje archetypy mowia mi..., ze bede juz teraz bardzo zabiegany swoimi sprawamismile)

                      wszystkiego dobrego Fotografiesmile))
              • fotograf-wawa Re: moze nie rozumiem 11.09.08, 18:27
                Chciałbym miec swięty spokój, odpocząc, nie bać się tego co będzie,
                tylko ze strach mnei ogarnia co dnia i wyrzuty sumienia ze jesli ich
                zostawie bede sk..... .
                • adela38 Re: moze nie rozumiem 12.09.08, 00:09
                  Zanim bedziesz z inna- posprzataj.
                  Pojdz do lekarza i powiedz mu tez, ze masz depresje...przyda ci sie ewentualnie
                  w sadzie...Pojdz do prawnika i zalatw swoje finanse bys mial za co budowac nowe
                  zycie i bys byl atrakcyjny w oczach dzieci...Mozesz wynajac jakas kawalerke "na
                  firme" i tam uciekac...Nie musisz sie tam meldowac- przy zameldowaniu w domu
                  nadal tam mieszkasz... W domu mozesz zajac oddzielny pokoj...Mozesz przestac sie
                  odzywac do zony i rozmawiac tylko z dziecmi...Mozesz powiedziec, ze masz klopoty
                  finansowe i ze byc moze was czeka bankructwo- zeby dali ci spokoj do pracy i
                  myslenia...moze poskutkuje?A jak zabezpieczysz sobie tyly skladasz pozew...
                  • sauber1 Re: moze nie rozumiem 12.09.08, 00:23
                    Choćby nie wiadomo jak komuś doradzać to i tak zrobi po swojemu i najczęściej
                    najgorszą opcję wybierze,ja w takich przypadkach mówię tak: masz człowieku
                    problem, stan przed lustrem i zapytaj tego najmądrzejszego i zrób tak dokładnie,
                    to najlepsze wyjście. Czasem sentymenty opłaci odstawić się na drugi plan, jak
                    doradzą najbliżsi najlepiej zrobić zupełnie odwrotnie. ...
                    • julka1800 Re: tylko w kwestii mieszkania 12.09.08, 11:30
                      Poniewaz raz na jakis czas jest poruszana kwestia mieszkania i tego
                      ze jak sie współwlasciciel wyprowadzi z ubraniami to drugi
                      wspolwlasciciel moze robic z mieszkaniem co zechce, w tym zmieniac
                      zamki, odpowiem, ze niestety tak NIE JEST. I policja nie moze zrobic
                      nic i nie zrobi.
                      Przyklad: ja sama opuscilam mieszkanie, zabralam dzieci i wynioslam
                      sie, po pol roku chcialam sie sprowadzic i sie sprowadzilam, Ex w
                      tym czase 2 razy zmienial zamki, niby w majestacie prawa. Nic to nie
                      dalo. Do mieszkania dostlam sie za pomoca slusarza. Dopoki
                      figurowalam w akcie notarialnym zaden policjant nie chcial
                      interweniowac (na prosbe Ex).

                      Mowie oczywiscie o nieruchomosci, gdzie zarowno maz i zona sa
                      wspolwlascicielami.
                      • akacjax Re: tylko w kwestii mieszkania 12.09.08, 13:04
                        Udało Ci się włamać-a gdyby tak nie było-np. stale ktoś jest i
                        pilnuje-włamanie-policja wtedy na pewno przyjedzie...

                        Majkel kiedyś pisał, że prawnie to wygląda tak, że po dobrowolnym wyjściu tylko
                        egzekucja z podziału majatku...
                        Choć oczywiście jest i inne prawo-że exmitować współwłaściciela nie można.
                        • julka1800 Re: tylko w kwestii mieszkania 12.09.08, 13:18
                          Dobrowolnie to za duzo powiedziane, ale nie bede rozstrzasac,
                          wszyscy wiemy ze by stanac na nogo trzeba sie z chorego ukladu
                          odizolowac.

                          I jeszcze gdzie mialabym sie wlamywac niby? do wlasnego mieszkania?
                          nawet gdyby Ex siedzial na czterech literach noc i dzien to co?
                          moglby mnie nie wpuscic? ja nakiej podstawie? jest na to jakis
                          przepis?
                          Bo w mieszkaniu nadal pozostawaly moje i dzieci rzeczy, pol lodowki,
                          pol pralki polowa mebli itp
                          • akacjax Re: tylko w kwestii mieszkania 12.09.08, 22:33
                            Jeżeli odizolowujemy się przez opuszczenie domu, bo tam nie da się życ, by
                            uniknąć nazwania nas-opuszczającymi biednego m.-idzie się do dzielnicowego i
                            zgłasza, że to nie dobrowolna wyprowadzka.
                            Tak pisał o tym Majkel.
                            A prawda z rodzaju: "tys prowda" jest taka, że nie każdy powrót do własnego domu
                            w takiej jest słuszny, z prostej przyczyny-że tam dla nas już może nie być miejsca.
                  • pc_maniac Re: moze nie rozumiem 12.09.08, 19:00
                    adela38 napisała:

                    > Zanim bedziesz z inna- posprzataj.
                    > Pojdz do lekarza i powiedz mu tez, ze masz depresje...przyda ci sie ewentualnie
                    > w sadzie..

                    Z tym bym nie przesadzał.
                    Tak się składa, że w moim poprzednim małżeństwie chodziłem do psychologa lecząc
                    się na depresję.
                    Na sprawie sądowej była żona podniosła sprawę, że w małżeństwie byłem agresywny
                    i leczyłem się z tego u psychologa.
                    Problem tylko w tym, że to ona była agresywna, ona potrafiła rzucać się z
                    pięściami i pazurami. Na szczęście sprawę wyjaśniła moja teściowa. Czyli miałem
                    niezbity dowód, że było dokładnie odwrotnie niż przedstawiała to ex.

                    Ale w Twoim wypadku pójście do psychologa, wcale nie musi wyjść Ci w sądzie na
                    korzyść.
                    • fotograf-wawa Re: moze nie rozumiem 12.09.08, 22:48
                      moja tesciowa co najwyzej mnei pograzy- 10000 % za córka jest
                  • fotograf-wawa Re: moze nie rozumiem 12.09.08, 22:48
                    to jest jak wyzwanie dl amnie, a jestem poukładany w stereotypach, w
                    zasadach. Zero cwaniastwa- wiem ze to wada. co do [sychologa, bylem
                    i depresji nie mam tylko raczej uzaleznienie od tego cholernego
                    zwiazku toksycznego.
    • aron95 Potrzebne Ci sanatorium 12.09.08, 12:47
      Dla zdrowia Twego jaki i psychiki uspokojenia .
      Pracować umiesz więc się nic nie stanie gdy znikniesz .
      Zniknij min. miesiąc
      Finanse pozamiataj wcześniej
      • fotograf-wawa Re: Potrzebne Ci sanatorium 12.09.08, 22:50
        Pozamiatac finase , niby jak?
        To moja zona, nie da sie odciąc, nie mamy intercyzy.
    • fituq Re: moze nie rozumiem 12.09.08, 19:27
      kolejna ofiara wychowania w jakimś schemacie...

      samo się nie zrobi by było dobrze.
      nie wystarczy miec plan by on został zrealizowany wg naszej wizji.

      niestety, nie wystarczy się ożenić by mieć udane małżeństwo
      niestety, drugiego człowieka trzeba się nauczyć bo jest kimś innym
      niestety, drugi człowiek nie ma obowiązku tkwić w naszym schemacie
      niestety, nasz schemat nie musi być szczęściem dla kogoś innego
      niestety, wykonanie schematu nie gwarantuje udanej rodziny
      niestety, oczy trzeba mieć otwarte i uważne cały czas
      niestety, dzieci ma się takie na jakie się je wychowa
      niestety, ożenienie się z kimś z kim się od początku nie było poprawnej
      komunikacji skutkuje tym czym poskutkowało, dla obojga i dzieci

      ps.
      w moim "schemacie" nie było zdrad. wychowano mnie w przekonaniu, że w
      małżeństwie ludzie się nie zdradzają. małżeństwo wyklucza zdrady, co do zasady.
      w ten sposób po roku związku obudziłam się jako kochanka żonatego faceta, który
      nie powiedział mi, że ma żonę bo jemu było wygodnie a...ja nie zapytałam.
      zaślepiona schematyem uznałam, iż normalne jest, że facet który się stara i
      twierdzi, że traktuje mnie poważnie jest człowiekiem wolnym. bo jak miałoby być
      inaczej?! a jednak. Dopiero później wypłynęła też sprawa, że w małżeństwie
      rodziców zdarzyła się zdrada i schemat mi wtłoczony w dzieciństwie był
      zafałszowany.

      • fotograf-wawa Re: moze nie rozumiem 12.09.08, 22:52
        Tak, schemt dobrego świata, ideałow, a tak naprawde świat jest
        okrutny a ideały na papierze.
        • akacjax Re: moze nie rozumiem 12.09.08, 23:13
          W tym wszystkim brakuje mi ogniwa wyzwalającego aktualną "gorącą" sytuację.
          Co się stało, że teraz żona tak ostro sobie poczyna?
          I do czego dąży?
          Być może jest w pewnej depresji, a może dąży do realizacji jakiegoś swojego
          planu powoli, taktycznie?
          Przy dziwnych zachowaniach mężow, często piszemy, że w tle jest inna kobieta,
          czy tu mógłby w tle czaić się inny mężczyzna?
          A może to tylko rozpacz po klasowym spotkaniu?
          A może ona dowiedziała się, że pewna kobieta lubi z Tobą rozmawiać?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja