Dodaj do ulubionych

ROZWOD-APELACJA czy ktos jest po apelacji?????pomo

25.11.08, 10:29
Czy ktos z Was jest po apl;ecji dotyczacej rozwodu???
Ja zlzoylam apelacje za namowa znajomej kolezanki...i Sedzia i
prawnik exa " zlamali " pare przepisow...ale teraz sluchajac opinii
innych znajomych...nie wiem co z tego wyniknie ;-(((
Czy mam jakas szanse zeby moja apelacje uwzgledniono???
Obserwuj wątek
    • fragile66 Re: ROZWOD-APELACJA czy ktos jest po apelacji???? 25.11.08, 11:03
      Apelacja jest środkiem odwoławczym, rozpatruje ją wyższa instancja i
      tak samo jak w przypadku rozprawy przed sądem okręgowym nie możesz
      być pewna wyniku.
      No może poza jednym - że wydłuży to uprawomocnienie się wyroku
      rozwodowego o kilka(naście?) miesięcy.

      Nawiasem mówiąc dziwny jest status osoby, która jest rozwiedziona,
      bo ma wyrok, ale jednocześnie nie jest rozwiedziona, bo wyrok jest
      nieprawomocny. I taki stan trwa miesiącami - koszmar !!!!!

      Nie wiem czy dobrze zrozumiałem - uważasz że nie było warto
      apelować? wolisz mieć szybciej nie do końca korzystny wyrok?
      przestałaś wierzyć w niezawisłość i "sprawiedliwość" sądu?

      Jeśli dobrze pamiętam przepisy, apelację można w każdej chwili
      wycofać.
      • basia_gabrysia Re: ROZWOD-APELACJA czy ktos jest po apelacji???? 25.11.08, 11:46
        Wlasnie o to chodzi,ze ja sama zlozylam apelacje za namowa znajomej.
        Wniosek o rozwod tez sama zlozylam poniewaz mialam dosyc zycia z
        maminsynkiem ;-(((
        Ja bylam bez adwokata a moj ex ( mamsua mu zaplacila ) mila bardzo
        drogiego adwokata.
        Na rozprawie rozwodowej moj ex??? nie ex??? dal Sedziemu odpowiedz
        na moj pozew rozwodowy i nie maial czasu ani checi aby ja czytac na
        rozprawie-czego BARDZO ZALUJE poniewaz moj ex nie ex ze swoja matka
        bardzo naklamali na moj temat-pragne zauwazyc,ze moi tesciowe
        uwazaja sie za BARDZO POBOZNYCH,NAUCZAJACYCH NAUKI
        CHRYSTUSOWE,codziennie chodza do Kosciola i zmawiaja po kilka razy
        dziennie rozaniec wink))
        No i zlozylam te apelacje...ale kilku moich znajomych twierdzi,ze
        taka apelacja moge sobie jeszcze bardziej zaszkodzic,a juz na pewno
        jak nie mam dobrego i cietego adwokata ( na ktorego mnie nie
        stac ) ;-((( i ponoc Sad apelacyjny nie idzie na korzysc osoby,ktora
        skladala apelacje ;-((( ZWLASZCZA JAK SIE ZGODZILO NA UGODE ;-(((
        Dalam dupy,to fakt idac na ugode...ale myslalm,ze jak pojde na ugode
        to z MOPS-u dostane zasilki pielegnacyjne na dzieci,ktore do tej
        pory pobieral ex nie ex...ale nie dostane bo wyrok jest
        NIEPRAWOMOCNY i jak na razie nie bedzie prawomocny...
        I teraz nie wiem jak to bedzie z ta APELACJA ;-((( i napisalam na
        forum moze ktos byl lub jest po apel;acjii i moze mnie oswieci???
        • fragile66 Re: ROZWOD-APELACJA czy ktos jest po apelacji???? 26.11.08, 10:57
          Basiu (czy też Gabrysiu),
          Każde z nas ma doświadczenie tylko z własnej sprawy, więc trudno tu
          wyciągać wnioski statystyczne.
          Z własnego podwórka mogę ci powiedzieć, że apelacja jest dobra tylko
          dla tych, którym zależy na przeciąganiu sprawy, bo mają wygodną
          sytuację, np. tak jak moja ex - mieszka z dziećmi w formalnie
          wspólnym mieszkaniu, za nic nie płaci, wysokie alimenty dostaje w
          terminie. Jedynym mankamentem są naloty, które jej czasem urządzam
          bez zapowiedzi, ale poza tym mogłaby tak do końca życia.

          Posiadanie lub brak adwokata nie ma wielkiego znaczenia dla
          powodzenia sprawy, bo każda jest niepowtarzalna i nie sposób jej
          przeprowadzić dwa razy, żeby sprawdzić, kiedy jest lepiej.

          Jeśli więc przedłużanie stanu zawieszenia jest ci nie na rękę, to
          nic dziwnego, że martwisz się czy dobrze zrobiłaś.
          Ale decyzję ciągle musisz podjąć sama.
          • basia_gabrysia DO fragile66 26.11.08, 12:22
            Powiem Ci tak fragile66.
            Apelacje zlozylam poniewaz:
            na rozprawie exa adwokat dal Sedziemu ustosunkowanie sie do mojego
            pozwu ( pozew zlozylam w lutym ) wiec mial na to pare miesiecy.
            Na rozparwie nie czytalam ( bylam zbyt zdenerwowana ).
            Moj ex zadluzyl mieszkanie na pare tys.zl.
            Ja mam 1100zl zasilkow+aliemnty 1000zl wiec to ja jak na razie
            oplacam wszystko choc mialo byc pol na pol ;-(((
            Mam 4 dzieci z orzeczeniem o niepelnosprawnoci,ktore co miesiac
            musza byc w szpitalu na przetoczeniu immunoglobulin ludzkich.
            Do pracy nie moge pojsc poniewaz krzywa p[atrza na matke z 4
            dzieci,gdzie dzieci non stop sa chore ;-(((
            Poza tym zlzoylam tez wniosek o eksmisje,ktorej sad nie wziol wogle
            pod uwage.
            Na razie ex mieszka z nami,korzysta ze srodkow czystosci,ktore ja
            kupuje,bo jak twierdzi za jego aliemnty sa kupowane ;-(((
            Dzieci za zestresowane,ja tez i nie wiem co dalej robic,bo dluzej
            tak zyc nie mozna ;-(((
            • fragile66 Re: DO fragile66 26.11.08, 15:38
              Przepraszam, mimo szczegółowych wyjaśnień nadal nie wiemy, czemu
              składałaś apelację - robi się to wtedy, gdy nie zgadzasz się z
              wyrokiem i liczysz na jego zmianę.
              Skoro masz tak trudną sytuację, zastanawiam się co takiego było w
              tym wyroku, że chcesz przeciągać sprawę o kilka albo i kilkanaście
              miesięcy?

              Piszesz, że twój ex zadłużył mieszkanie na parę tysięcy złotych.
              Skoro mieszkacie razem, to raczej wspólnie zadłużyliście, bo do
              czasu podziału majątku macie wspólność majątkową.

              Współczuję ci sytuacji rodzinnej, ale nie ma się co obrażać na sąd,
              że nie wziął pod uwagę wniosku o eksmisję (domyślam się, że męża?) -
              ma on takie samo prawo jak ty do mieszkania.
              Pomyśl też jak to wygląda ze strony męża - jesteś zestresowana,
              twierdzisz że tak dłużej żyć nie można, ale apelujesz od wyroku?

              Sądy sądami, ale sprawiedliwość musi być po twojej stronie?
              • basia_gabrysia Re: DO fragile66-2rerere 26.11.08, 18:46
                TAK,zlozylam apelacje poniewaz jak skadalam swoj pozew o rozwod,to z
                orzeczeniem o jego wienie ( lub mojej ;-((( ),dostalam 1000zl
                aliemntow na 4 dzieci ( choc zabezpieczenie mialam na 1200zl ),sad
                nie przychylil sie do wniosku aby ex oddal dzieci zasilki
                pielegnacyjne 612zl,ktore pobiera ;-(((
                Zgodzilam sie owszem na ugode poniewaz myslalm,ze MOPS wyplaci mi te
                zasilki jak mu przyniose uzasadnienie wyroku i to,ze dzieci sa ze
                mna...ale sie pomylilam ;-((( MOPS mi ich nie wyplaci poniewaz wyrok
                musi byc prawomocny ;-(((
                Poza tym moj ex zarabia minimum 2300zl+612zl zasilkow=2912zl-1000zl
                alimentow...zoistaje mu parwie 2tys zl na jego samego ( + panienka
                jego ) a ja mam 2tys na 4 dzieci i siebie...wiec ze swojej pensjii
                dodaje tylko 400zl..i coz to sa za alimenty???????????????????
                Facet za facetem zawsze stanie w obronie...tak jak kobieta za
                kobieta.choc sa tez wyjatki wink))
    • plujeczka Re: ROZWOD-APELACJA czy ktos jest po apelacji???? 26.11.08, 11:44
      składałam aplelację w sprawie o alimenty, niestety przegrałam,
      trafiła mi sie sędzina w wieku barokowym, nie czytała akt sprawy,
      pomyliła fakty itp. było to żałosne i żenujace. Zreszta jak sędzia
      zobaczyła ,że sobie radzę, pracuję uznała ,że mój maz jest "
      rozgrzeszony' z wiekszej partycypacji w kosztach utrzymania dziecka
      ( mimo ,ze zarabia 3 razy wiecej niz ja , nie ponosi kosztów
      uttrzymania mieszkania, spłaciłam wspólny kredyt, pozyczki, karty
      bankowe) -po moich doświadczeniach nie składałabym żadnej apelacji,
      szkoda czasu ,pieniędzy i zdrowia czasami trzeba coś poświecic aby
      coś zyskać
      • chalsia Re: ROZWOD-APELACJA czy ktos jest po apelacji???? 26.11.08, 12:00
        plujeczka napisała:

        > składałam aplelację w sprawie o alimenty, niestety przegrałam,

        ja tez składałam apelację w sprawie o alimenty i wygrałam


        > trafiła mi sie sędzina w wieku barokowym, nie czytała akt sprawy,
        > pomyliła fakty itp. było to żałosne i żenujace

        sad apelacyjny jest trzyosobowy, przy moejej apelcji sąd bardzo
        doikładnie zapoznał się z aktami

        > Zreszta jak sędzia
        > zobaczyła ,że sobie radzę, pracuję uznała ,że mój maz jest "
        > rozgrzeszony' z wiekszej partycypacji w kosztach utrzymania
        dziecka

        a u mnie fakt radzenia sobie przeze mnie nie miał wpływu na wyrok,
        co zostało napisane w uzasadnieniu (sprawa była o obniżenie
        alimentów)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka