alc-ia
13.12.08, 22:30
Witam Wszystkich serdecznie!
NIe wiem jak wam kochani ale dla mnie to,że znajduję się na tym
forum jest w końcu swoistym przyznaniem się do porażki.Jestem
męzatką już prawie 17 lat.Mam troje wspaniałych dzieci,MĘŻUSIA no i
JEGO mieszkanie.Dużo mogłabym pisać bo przez te lata jak to w
małżeństwie różnie bywało,niestety tych gorszych dni było więcej i
coraz więcej.Śmieszne jest to,że już przd ślubem "dobrze" go
poznałam.Nigdy nie poskarżyłam się na męża chociaż do aniołków nie
należy.Czytam od kilku dni "WAS" i myślę że jak napiszę tylko:
poniżanie,ciągłe wyzwiska (oj potrafi!)szarpanie itd (nie chcę się
rozpisywać bo łzy same cisną się do oczu)to większość z was mnie
zrozumie.Nigdy jednk nie było u nas interwencji policji bo
wstydziłabym się pózniej wyjść z domu.Mieszkamy w małej
miejscowości.Coraz częściej i poważnie jednak
myślę o rozwodzie bo powiem to w końcu głośno MÓJ MĄŻ JEST POTWOREM!
Mam jednak problem bo nie mam dokąd odejśc z dziećmi.Jak wspomniałam
mieszkanie jest własnością męża po rodzicach.Jakoś zawsze coś
stanęło na drodze aby spisaś akt notarialny.Poradżcie proszę co mogę
zrobić?A przeraża mnie to to,że ja go kocham.