Dodaj do ulubionych

pytanie o kredyt

07.01.09, 10:10
Mam takie pytanie.
Małżeństwo bierze kredyt na wspólne mieszkanie. Po roku chcą się rozwieźć.
Żona chce zostać w mieszkaniu z rocznym dzieckiem, mąż ma się wyprowadzić. Jak
ze spłaceniem współmałżonka? Rozumiem, że tylko tyle ile zostało spłacone w
kredycie?
I jak rozwiązać sprawę własności mieszkania i regulowania kredytu - żeby
przeszedł wyłącznie na żonę? (żeby bank nie gonił męża w razie, gdyby żona się
nie wyrabiała z płaceniem rat).
Czy potrzebny będzie nowy kredyt, który żona będzie musiała regulować sama?
Czy jakiś aneks do umowy kredytowej? Co w wypadku, kiedy Jej teoretyczna
zdolność kredytowa nie pozwoli na spłacenie kredytu (pracuje na umowę o dzieło)?
Obserwuj wątek
    • pokopanka Re: pytanie o kredyt 07.01.09, 11:51
      jeśli umowa kredytowa jest wspólna - wobec banku jesteście dalej
      wspólnymi dłużnikami, nieważne czy jako małżeństwo czy nie -
      należy złozyć wniosek o odstąpienie jednego z kredytobiorców, pod
      warunkiem, że drugi ma zdolność kredytową i bank się zgodzi na
      przejęcie kredytu przez niego
      to są info, które w praktyce zebrałam, bo jestem w zblizonej
      sytuacji - wspólne mieszkanie i kredyt na nie, dziecko też, i brak
      współpracy przy podziale, bo mój mąż wycofał się ze swoich
      deklaracji i nie obchodzi go kto gdzie będzie mieszkał (jemu wisi
      gdzie mieszka, bo bywa na lądzie 2-3 mce w skali roku, a mnie
      niekoniecznie - mam pracę stałą , a dziecko ma szkołę i przyajciół i
      cały pakiet bezpieczeństwa związany z domem)
      co do spłaty, to obawiam się, że 50/50 (o ile nie ma uzasadnionych
      wpłat z majątku własnego), ale chętnie bym usłyszała inna
      interpretację
      za sprawiedliwą spłatę uważam połowę, i owszem, ale tego co
      spłacone, a nie kredyt i jeszcze ceny na rynku
      ale wartość mieszkania jest z dnia orzeczenia
      tak mnie zresztą tu uświadamiano sad
    • fragile66 Re: pytanie o kredyt 07.01.09, 12:32
      od adwokata usłyszałem, że sądy w Polsce przy podziale majątku nie
      zajmują się kredytami. Głównie z tego powodu, że rzeczywistość
      ostatnich 20 lat wyprzedziła znacznie kodeksy cywilne i wiedzę
      sędziów - po prostu nie ma jak kredytu podzielić, bo nie stanowi on
      (ujemnej) części majątku.

      W zasadzie są chyba tylko dwa sposoby na podzielenie kredytu:
      1. sprzedanie zadłużonego mieszkania, spłacenie zaciągniętego
      kredytu i podział uzyskanych w ten sposób pieniędzy między byłych
      małżonków - wymaga dobrej woli obu stron, żeby przy pomocy
      uzyskanych pieniędzy kupić sobie nowe miejsca do mieszkania
      2. jedno z byłych małżonków mieszka dalej w mieszkaniu, spłaca
      zaciągnięty kredyt małżeński i ewentualnie zaciąga - nawet w tym
      samym banku - nowy kredyt już tylko na siebie. Potem z
      zaoszczędzonych lub uzyskanych z kredytu pieniędzy spłaca drugiego
      małżonka zgodnie z postanowieniem sądu

      Ja wnioskowałem do sądu jak w punkcie drugim, bo adwokat doradził
      mi, że punkt 1. jest stosowany przez sąd niechętnie - nie można
      nikogo zmusić do rezygnacji z prawa własności, a jeśli druga strona
      postępowania nie wyrazi zgody na sprzedaż mieszkania, to nie ma na
      to sposobu.
      • pokopanka Re: pytanie o kredyt 07.01.09, 14:55
        mam pytanie praktyczne, czy wnioskowałeś o połowę wartości
        mieszkania ?
        czy to sąd sam sobie "obmyśla" jak podzielić (i na podst. czego?)to
        mieszkanie, no bo terotycznie mieszkanie do mieszkania jest
        przyznawane osobie, przy której zostaje dziecko, ale to tylko w
        sensie zamieszkanie, a własność (czy współwłasność) nadal zostaje
        (tak słyszałam, więc drugi właściciel równiez ma prawo w nim
        przebywać (że np jeden pokój i kuchnia z łaz. do użytku, choć to
        jest dla mnie trudne do wyobrażenia, ale wiem, że ludzie po
        rozwodach tak mieszkają)
        • fragile66 Re: pytanie o kredyt 09.01.09, 10:51
          Sąd niczego nie "obmyśla", tylko odnosi się do wniosku. Jeśli
          wnioskodawca zaproponuje podział majątku w proporcjach 50/50, sąd
          najpewniej się do tego przychyli, bo wynika on z przepisów prawa.

          Wnioskodawca może jednak wnosić o podział majątku w innych
          proporcjach, ale musi mieć do tego ważne powody. Nierówna wysokość
          zarobków małżonków w trakcie trwania małżeństwa NIE JEST takim
          powodem. Nie jest nim również fakt orzeczenia wyłącznej winy w
          rozpadzie małżeństwa, ani fakt ograniczenia lub odebrania władzy
          rodzicielskiej nad dziećmi.

          Ważnym powodem może być np. długotrwałe i uporczywe trwonienie
          majątku, oddawanie się hazardowi lub innemu obrzydliwemu nałogowi
          (podobno alkoholizm jest niestety traktowany przez sądy ulgowo) oraz
          rozporządzenie przez współmałżonka majątkiem wspólnym bez zgody
          drugiego małżonka - choć w takiej sytuacji częstsze jest zachowanie
          podziału 50/50 z wyrównaniem przez osobę winną należnej kwoty. Czyli
          jeśli na przykład mąż wyprzedał meble i przeznaczył je na alkohol,
          to przy podziale mieszkania będzie mu się należała połowa wartości
          mieszkania pomniejszona o wartość sprzedanych mebli.

          Z drugiej strony koszty dowodzenia takich sytuacji (mąż-pijak raczej
          nie przynosi faktur z lombardu) stawiają pod znakiem zapytania
          sensowność takiego wniosku.
      • tricolour Ze sprzedażą i spłaceniem może być problem... 09.01.09, 12:19
        ... gdy środków ze sprzedaży nie wystarczy na spłacenie.

        Wartość rynkowa używanych mieszkań maleje, a wartość kredytu rośnie
        (może nie wszystkie, ale warto sprawdzić) - może dojść do przypadku,
        że po spłaceniu części mieszkania zostało do spłaty więcej niż było
        na początku i więcej niż warte jest mieszkanie.
    • tricolour Dobrze jest pójśc do banku... 09.01.09, 12:13
      ... i zapytać o szczegóły właśnie tam, gdzie jest wzięty kredyt.

      Po rozwodzie sytuacja się komplikje, bo matka z dzieckiem ma do
      dyspozyji jedno wynagrodzenie na dwie osoby, a alimenty nie liczą
      się do dochodu. Nowy kredyt na całość zadłużenia spoczywa na jednej
      osobie, która musi mieć zdolność kredytową.
      • fragile66 Re: Dobrze jest pójśc do banku... 09.01.09, 13:45
        tricolour napisał:

        > Po rozwodzie sytuacja się komplikje, bo matka z dzieckiem ma do
        > dyspozyji jedno wynagrodzenie na dwie osoby, a alimenty nie liczą
        > się do dochodu.

        Ale za to ma więcej miejsca w mieszkaniu po pozbyciu się byłego
        małżonka - może je wynająć sublokatorowi albo zorganizować w nim
        biuro swojej małej firmy.
        Trochę ducha przedsiębiorczości, a nie tylko narzekanie, tri! smile)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka