Dodaj do ulubionych

idę na wojnę :) trzymajcie kciuki

24.02.09, 14:38
Złozyłam wniosek o podział majątku. Wreszcie się zdecydowałam. Chciałam
podzielić chociaż polubownie wyposażenie mieszkania - ale się nie dało
niestety. Najpierw ex szalał, teraz sie nie odzywa. Więc napisałam wniosek
wstawiłam mieszkanie, działke, samochody, wyposażenie mieszkania i .....
czekam. Pewnie niebawem dostanę wezwanie na sprawę. a wcześniej zaczną sie
telefony exa i jego rodziców
Obserwuj wątek
    • tricolour Powodzenia... 24.02.09, 14:55
      ... czas negocjacji się skończył. No chyba, że chcą szybko zakończyć i zapłacić
      kontrybucję.
    • fragile66 Re: idę na wojnę :) trzymajcie kciuki 24.02.09, 17:21
      Do mnie się rodzina ex nie odzywa.
      Ex wypytuje dzieci, kiedy się zapowiedziałem z wizytą i wychodzi
      wtedy z mieszkania, żeby mnie nie oglądać.

      Życie z opinią sk....na czasami popłaca, nawet jeśli się nim nie
      czuję smile)

      Powodzenia w kolejnej batalii, z tym że "niebawem" to napisałaś
      trochę na wyrost.
      • sauber1 Re: idę na wojnę :) trzymajcie kciuki 24.02.09, 19:57
        Wojna to często super interes, ale też dla wielu ból i łzy ...
        • nazakrecie.com Re: idę na wojnę :) trzymajcie kciuki 24.02.09, 20:26
          W czasie wojny jest zazwyczaj dużo ofiar.
          Mam nadzieję, że w Twojej ich nie będzie ...

          (ja tam wolałam o rozwodzie myśleć, ze to był biznes do załatwienia - dużo
          łatwiej się wtedy działało)
      • krolowazla Re: idę na wojnę :) trzymajcie kciuki 25.02.09, 12:05
        Niebawem - to u mnie nie tak na wyrost. W moim sadzie jest mało spraw. Małe
        miasto - mało spraw. Dlatego jestem dobrej mysli. Ale oczywiście czas pokarze.
        W sekretariacie Pani powiedziała, ze w ciagu 2 miesięcy powinnam mieć sprawę.
        Myslę, ze to szybko.
    • zuza145 jestem odmieńcem 25.02.09, 21:27
      nie chciałam rozwodu- bo jak pisałam oceniłam że mam prawo do
      samodzielnej decyzji i potrzebowałam czasu.
      Klaruje mi się w głowie coś tam.
      A tymczasem ma wyrok z klauzulą dotyczącą kasy z którego nie
      skorzystałam- podczas trwania sprawy- bo się zabrałam i upuiszczałam
      energi w dodatkowej pracy.
      Bardzo dobrze zrobiło i robi mi ta decyzja na psychikę.
      Mam czas, nie proszę się , nie ściągam tysięcy długu.
      Mogę a nie korzystam- bo mogę- bo tłukę zlecone.
      No jestem inaksza ale chyba myślę- wiem- że zła nie jestem.
      Chciałam mieć p[rawo do swojej decyzji- podjętej na spokojnie.
      I jak się udam do sądu- być może- to samodzielna mpoja decyja będzie-
      bo nie lubię przymusu- nawet w pracy.
      Cięzko ale się staram.
      Ale skoro się zdecydowałaś to rozumiem jedno- musiałaś podjąc taką
      decyzję- to że ja mam coś tam w głowie i mierzi mnie kasa mężowska-
      a wiem że częśąc moich znajomu=ych zupełbie nie pojmuje czemu czekam
      i si ę m ecz e- bo męczę się w celu oddychania pełną piersią- to
      przenośnia.
      Być może fałszywe według niektórych poczucie godności i cenninie
      indywidualności- czytaj- jak najszybsze uniezależnienie jest błędem-
      ale tak mam i nie będę się tym martwić.
      cznie kontroluję i opracowuję plany awaryjne i tak mi życie upływa.
      Bosz cholera! prosić to ja się już nie będę.

      Przepraszam za ten wywód- ale chciałam to wytłumaczyć- może znajdzie
      się więcej jak jedna osoba która zrozumie czemu to robię.
      Satysfakcję moralną miałam i mi pomogła- ze mam, bo wuygrałam
      uczciwie a nie korzystam bo staram się czniać.
      Cięzko zrozumiec kobiety.
      Wiem.
      Ale takim odmieńcem jestem. To mnie uspokaja mimo że musze się sporo
      nagimnastykować.
      Wolę wolniej spełniać swoje plany- na lata mam rozpisane- ale jak
      tylko moge to samodzielnie.

      Pozdrawiam królowo i życzę powodzenia w sądzie.
      Swojej przyszłości nie znam- jak pisałam- kluje się koncepcja- aby
      kiedyś tam po separację poszusować- z winy- bo ją już mam
      stwierdzoną.
      ale nie teraz.Teraz mam ważniejsze sprawy.
      No- to teraz możecie mnie wyśmiać- lub skrytykować- bo jestem
      przyzwyczajona do inności w takim temacie- bo to dla mnie przymus
      jest.Sama [odejmę decyzję co oznajmiłam rodzinie nawet- po złotych
      poradach- ci sie należy i puśc w skarpektach. Ochrzaniłam - mimo że
      ich kocham.To dali mi wreszcie spokój- bo raczej zawsze samodzielnie
      decydowałam- to sobie wreszcie przypomnieli.

      Ale jakby co- to pisz - pomogę w analizach- w miare umiejętności.
      • mariefurie Re: jestem odmieńcem 25.02.09, 23:39
        Boshshshse, babo! Ty jestes kompletnie walnięta! smile
        (pozytywnie, rzecz jasna!)
        Normalnie żaluje, ze chłopem nie jestem, bo bym zaraz to Ciebie przyjechala ;PP
        Reeety…. Uparta żeś jak cholerrrrra jaka smile)
      • krolowazla Re: jestem odmieńcem 26.02.09, 08:10
        Decyzje o rozwodzie podjełam sama, podobnie jest z podziałem majatku.
        Nie widzę powodu dla , którego miałabym "podarować" byłemu wszystko do czego
        razem doszliśmy. Nie stac mnie na kupno mieszkania i nowych sprzętów, dlatego
        chcę odzyskać to na co pracowałam do tej pory.
        To boli , kiedy nie masz prawa wejśc do swojego mieszkania i używać swojej
        pralki, prać swoich firanek, a wiesz, ze nexia krząta sie po twoim mieszkaniu.
        W sumie myśl, że obca baba ma to na co ja pracowałam kilka lat, daje siły do
        działania, do walki.
        Chociaż wczesniej tez bolało, bo w moim mieszkaniu panoszyła sie teściowa,
        szwagier, a ja z córą kątem u ojca siedziałam.

        Podziwiam cię, ze nie walczysz o swoje.
        ------
        • sauber1 Re: jestem odmieńcem 26.02.09, 08:57
          krolowazla napisała:


          > Chociaż wczesniej tez bolało, bo w moim mieszkaniu panoszyła sie
          > teściowa,

          I to jest strasznie przerażające i zapewne jednym z powodów tej słusznej
          decyzji, choć moja świekra za oceanem mieszka, to jednak ... ech, szkoda słów ...


          I tak, nie ma tego złego , co by na dobre nie wyszło wink
        • useless00 Re: jestem odmieńcem 26.02.09, 22:09
          Ja Cię rozumiem.
          Odeszłam od Męża "goła i wesoła". 10 lat małzeństwa to ja ciągnęłam wózek i teraz wszystko co mieliśmy miałabym zostawić, by on żył jak pączek w maśle nie martwiac się o nic - takie miał zaplecze, a ja zaczynam wszystko od nowa praktycznie tylko z oszczędnościami na rozruch i niczym więcej? W pewnym senise tak chciałam zrobić. Odciąć się od wszystkiego - niech ma. Mam to w głębokim poważaniu. Ale...muszę zabezpieczyć dziecko. Tatuś lubi pożyczki, kredyty i jakoś to będzie - ja nie. Więc na jakby co to na niego nie mam co liczyć. Przyjdzie komornik i finito. Ale część pieniędzy z samochodu i kilka drobiazgów z domu pozwolą zabezpieczyć mi się "na czarną godzinę". mam dziecko i jestem za nie odpowiedzialna, więc na taką rozrzutnosć jak podarowanie komuś 10 lat dorobku mnie nie stać. Nie mam problemu nexii, ale problem marnotrawienia tego co zrobiłam i zarobiła "tymi ręcami". Zresztą moj póki co m. zrozumiał to i zgodził się na ugodę. Tylko póki sąd mi tego nie przyklepie - jakoś kolesiowi nie ufam - taki odruch mi wyrobił.

          Życzę powodzenia szczerze - walcz o swoje, bo jak mniemam nie należysz do tych chcących "wyssać" wszystkie soki z m. Powodzenia.
      • danagr Re: jestem odmieńcem 26.02.09, 10:26
        zuza uparciuch z ciebie i dolaczam siesmile.
        Doskonale rozumiem, moje dzialania sa dokladnie takie same, a jeszcze bardziej
        mnie utwierdza, w tej postawie, fakt jesli dla kogos najwazniejsze sa pieniadze
        nie dostrzegajac nic innego.....normalnie ulewa mi siewink
    • ewiku dasz radę...:))) 26.02.09, 10:53
      ja też swego czasu sama złożyłam pozew o rozwód, znalazłam kupców na mieszkanie,
      po sprzedaży kasę podzieliłam, to, co zostało z podziału domowych sprzętów
      załadowałam na Tir'a i z 11-letnim synem wróciłam do kraju.
      Acha, i zrzekłam się alimentów na mnie bo chciałam być naprawdę nie zależna.

      I dziś, po latach, mój ex mieszka nadal za granicą ale przyjeżdża, odwiedza i
      wszyscy są zadowoleni. Tak więc, nie ma rzeczy nie do załatwienia...smile))


      ----------------------------------------------
      Sztuką jest minąć koniec i iść dalej...
      • sauber1 Re: dasz radę...:))) 26.02.09, 11:51
        Nie ma to jak HAPPY END. smile
    • marek_gazeta Re: idę na wojnę :) trzymajcie kciuki 26.02.09, 11:57
      Za Królową Zła mam trzymać kciuki?
      • zuza145 Re: idę na wojnę :) trzymajcie kciuki 26.02.09, 12:36
        tak- trzymaj.
      • krolowazla Re: idę na wojnę :) trzymajcie kciuki 26.02.09, 13:48
        yhy smile
      • tricolour Trzeba trzymać choćby za Królową Zła... 26.02.09, 13:55
        ... jest celem jest porządek i konsekwencja.
    • krolowazla mam już termin 18.03.09, 09:43
      I sprawy o podział majątku - 28 kwietnia 2009r. smile
      A teraz czekam na reakcje exa tongue_out to się chłop zdziwi
      • czasnarozwod Re: mam już termin 18.03.09, 11:44
        walcz dziewczynko wink
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka