useless00
13.03.09, 18:30
....wszystko się zaczęło. Skończyło 25 minut później. M. zachował się jak Mężczyzna - jedyny i ostatni raz w stosunku do mnie. W całości sędzina zaakceptowała nasze postanowienia. Nie przesłuchiwała świadka, ponieważ w papierach i z pozwu wynikało, że dziecku nie dzieje się krzywda. Na koniec pouczyła, że każde małżeństwo powinno w miarę możliwości wyprowadzić się na swoje, może w gorsze warunki, ale na swoje i samodzielnie decydować o swoim życiu. Ponadto juz wtedy ex został pouczony o trzeźwości w kontaktach z dzieckiem. Oraz zostałam pochwalona za nieutrudnianie kontaktów Ojca z dzieckiem.
No i jestem rozwódką.
No to roz piwo dla chłopów i roz wino dla kobitek. Ja stawiam.