phillipine 15.03.09, 12:46 Czy ktoś z Was może powiedzieć,że rozstał się w zgodzie? Tz że po rozwodzie mogliście normalnie na siebie patrzeć czy ze sobą rozmawiać? Nie chodzi mi o kilka, kilkanaście lat po, tylko tak "na świeżo". Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
useless00 Re: Rozwód w zgodzie 15.03.09, 13:28 Mnie się udało. Rozmawiamy normalnie, ale może to dlatego, że ja nie potrafię nienawidzić i jestem konsekwentna. A ex zrozumiał, że nic nie zmieni mojej decyzji. A może pogorszyć jego sytację jak będzie skłócony ze mna. Stali bywalcy forum wiedzą ile mnie to kosztowało. Odpowiedz Link
maza15 Re: Rozwód w zgodzie 15.03.09, 13:34 Tak,mogę powiedzieć,że rozstaliśmy się w zgodzie. Nie oznacza to jednak,że bez żalu i urazy. Dogadalismy się we wszystkich kwestiach dotyczących rozwodu,podziału,dzieci. Udało nam się uniknąć walki,złosliwości,nienawiści. Odpowiedz Link
dsz27 Re: Rozwód w zgodzie 15.03.09, 13:50 I ja dołączam. Żal i tzw. zadra w sercu pozostały ale nie umiem nienawidzić i dzięki temu moje relacje z byłym mężem są takie jakie są. I codziennie utwierdzam się w przekonaniu, że dobrze się stało. Odpowiedz Link
kika40p Re: Rozwód w zgodzie 22.03.09, 21:45 Ja jeszcze nie jestem po,ale na razie żal,smutek ciekawe kiedy to się zmieni,tym bardziej, ze mój m nawet nie rozmawia z synem(chyba że mu o tym przypomnę,ale to trwa kilka minut).Święta BN były udane,choć większość przesiedział przed kompem,na Wielkanoc pwiedział że nie przyjedzie,i jak tu się bronić przed złymi uczuciami do niego. Odpowiedz Link
olusimama Re: Rozwód w zgodzie 15.03.09, 14:37 Ja co prawda jeszcze nie jestem PO, ale wygląda na to, że będzie zgoda. Tak jak piszą inni, żalu się nie da uniknąć, być może jakichś pretensji itd, ale zgoda jest możliwa. Przy dobrej woli obu stron. Odpowiedz Link
olusimama Re: Rozwód w zgodzie 16.03.09, 14:59 olusimama napisała: > Ja co prawda jeszcze nie jestem PO, ale wygląda na to, że będzie zgoda. No cóż, muszę odszczekać to co powyżej. Właśnie się dowiedziałam, że kochanka mojego męża jest w ciąży (znają się od grudnia, przypominam, w styczniu zaszła) A ja cały czas myślałam, że szczerze ze sobą rozmawiamy i możemy się rozstać w zgodzie. Odpowiedz Link
zofka.x Re: Rozwód w zgodzie 01.04.09, 17:29 obiecywał, że nie będzie miał dzieci z kochanką? Odpowiedz Link
nangaparbat3 Re: Rozwód w zgodzie 15.03.09, 16:55 Tak. Rozstalismy sie w zgodzie, po czterech latach w zgodzie sie rozwiedlismy. Ja nie mam urazy ani żalu, ex - diabli wiedzą, nie wywnetrza się. Odpowiedz Link
super.anczysko Re: Rozwód w zgodzie 15.03.09, 17:15 Również dołożę swoje trzy grosze... Tak, rozstaliśmy się w zgodzie po 15 latach i nawet śmiem twierdzić, że teraz relacje między nami są lepsze niż w czasie małżeństwa. Znikło między nami jakieś napięcie, potrafimy normalnie rozmawiać. Utrzymujemy kontakt ze względu na wspólne zwierzę, poza tym nawet gdyby nie to, to mieszkamy blisko i nasze drogi bez przerwy się przecinają. Witamy się, pytamy co słychać i takie tam pierdoły. Po rozprawie poszliśmy na obiad i kawę. Da się. Odpowiedz Link
lokurdebele Re: Rozwód w zgodzie 15.03.09, 17:32 Ja tam nie mogłem i nie mogę z nią normalnie rozmawiać. Cześć, cześć to jeszcze znoszę jakoś, ale każdą jakąś dłuższą rozmowę, która nie jest związana z dzieckiem czy zaległymi sprawami okupuję stresem i wysokim pulsem. Nie ma takiej opcji, żebym z ex i dzieckiem był w stanie gdzieś wyjść i dobrze się czuć. Jak z nią gadam, to nie mogę utrzymać kontaktu wzrokowego, nawet błahe tematy się nie kleją. A jak pomyślę, że mógłbym wpaść na nią i jej nowego przydupasa, to nie potrafię nawet w przybliżeniu opisać co będę czuł. Kiszka Odpowiedz Link
swan_ganz Re: Rozwód w zgodzie 20.03.09, 23:23 chciałbyś lutować swojego następcę u boku Twojej ex? Za co? Przecież jej do niczego nie zmuszał; sama tego chciała... Też byłem przekonany, że jak zobaczę swojego następcę to mu z dyńki pociągnę. Zrobię to na pewno.... A co zrobiłem? Poszliśmy na piwo; fajny koleś z niego i do tej pory otarliśmy się kiedyś razem o burdel... No prawie burdel; taki lokal z wyzwolonymi kobietami Odpowiedz Link
czwarty.wymiar Re: Rozwód w zgodzie 01.04.09, 13:00 swan_ganz napisał: > chciałbyś lutować swojego następcę u boku Twojej ex? Za co? [...] A w którym miejscu twój przedmówca coś takiego zasugerował?! Odpowiedz Link
takajuzpo Re: Rozwód w zgodzie 15.03.09, 17:55 W zgodzie. Po normalnie sie rozstalismy, pozartowalismy, napięcie zniknelo. Teraz oby tak bylo zawsze. Odpowiedz Link
jarkoni Re: Rozwód w zgodzie 16.03.09, 15:30 Ja rozmawiam i widuję się tylko z córkami. Na myśl o spotkaniu z byłą mam aż ciarki,nawet nie wchodzę do byłego wspólnego mieszkania, umawiam się na zewnątrz. Cóż, chyba popsułem statystyki... Odpowiedz Link
useless00 Re: Rozwód w zgodzie 16.03.09, 19:44 jarkoni, nie psujesz - ja z moim już ex rozmawiam tylko na tematy okołosynowskie, nie wpuszczę go bez ważnego! powodu do mieszkania i staram się ze wszystkich sił nie wchodzić na śliskie dotyczące nas tematy. Tym bardziej, że od jego (sic!) przyjaciół dowiaduję się, że na mój temat opowiada bardzo krzywdzące opinie. Jest smutek żal i gorycz. Ale staram się i próbuję być asertywna chroniąc swoją duszę. Kieruję się w życiu zasadą: okazane dobro powróci dobrocią a okazane zło złem uderzy. Więc dałam sobie spokój - nie warto nienawidzić, choć wypłakuję ból w poduszkę. I rozumiem Cię, ale może z czasem będziecie lepszym koleżeństwem niż małżeństwem. Odpowiedz Link
joanwro Re: Rozwód w zgodzie 20.03.09, 20:20 a ja się bardzo staram i nie mogę - póki co - wznieść się na wyżyny człowieczeństwa i nie przywalić czasami w mailu jakiejś szpili albo coś...ale pani psycholog ostatnio powiedziała, że przesadzam z tym układaniem nowego życia tak na siłę poprawnie, bo miałam już prawie w myślach obrazy wspólnego grilla z jego kochanką...żeby tylko były dobre kontakty z dziećmi... nie jest to łatwe, ale - jak piszecie - da się w zgodzie. Nauczcie jak to robic. Odpowiedz Link
tropfe36 Re: Rozwód w zgodzie 22.03.09, 20:57 U mnie też jest całkiem nieźle. Rozwód za orzeczeniem jego winy, szybko bez kłótni. Potem wspólna kawa i razem pojechaliśmy odebrać syna a przedszkola. Minęły już 2 lata od rozwodu, a ponad 4 nie mieszkamy razem i dogadujemy się o dziwo ).Znajomi nawet czasami dziwią się naszej obecnej sytuacji.Ex ma swoją nową rodzinę- drugiego syna, (co prawda nadal się nie ożenił). Ex nadal spędza z nami wigilię, w wielu sytuacjach mogę liczyć na jego pomoc. Trochę to dziwne czasami, nawet p. psycholog próbuje mi wmówić,że taki układ jest krzywdzący dla mnie...A mnie jest z tym dobrze...Nie kocham go już dawno, nie tęsknię za nim, ale wiem,że mogę na niego liczyć. Syn widząc nas w zgodzie na pewno więcej zyskuje niż gdybyśmy nieustanne boje prowadzili. I muszę jeszcze dodać,że pozwalam byłemu przyprowadzać do nas jego nowe dziecko. Odpowiedz Link
mariefurie Re: Rozwód w zgodzie 22.03.09, 21:00 tropfe36 napisała: > psycholog próbuje mi wmówić,że taki układ jest krzywdzący dla mnie...A mnie jest z tym dobrze...Nie kocham go już dawno, nie tęsknię za nim, ale wiem,że mogę na niego liczyć. Syn widząc nas w zgodzie na pewno więcej zyskuje niż gdybyśmy nieustanne boje prowadzili. Durny psycholog. Nie zasilaj mu kabzy więcej. Odpowiedz Link
kalina_p Re: Rozwód w zgodzie 23.03.09, 14:09 > Durny psycholog. Nie zasilaj mu kabzy więcej. > dokładnie. Ja mam nadzieje na zgodę, niesttey chyba nie będzie tak miło i przyjemnie. zazdroszczę tym "zgodnym". Odpowiedz Link
kasiapfk Re: Rozwód w zgodzie 23.03.09, 17:36 Co prawda sprawa w sądzie przede mną, ale nie mieszkamy razem, rozstaliśmy się w zgodzie, tzn spokojnie. Teraz rozmawiamy wyłącznie na tematy okołodzieciowe, ale też ex złoży nam szafkę, odbierze dzieci, kupi mi leki w stolicy itp. Gadamy normalnie, dzwonimy jak jedno coś potrzebuje. Mam swoje życie, on swoje, ale ządni skandalu sąsiedzi nie mają z nas pożytku Odpowiedz Link
scriptus Re: Rozwód w zgodzie 30.03.09, 11:51 Ja mieszkam we wspólnym mieszkaniu. Jakkolwiek teraz ze sobą rozmawiamy bardzo mało, bowiem od półtora roku toczy się sprawa oraz bardzo intensywna wojna, sądzę, że ja nie będę miał problemu w kontaktach, czy rozmowie z żoną. Ja jednak mam wygodną sytuację. Nie ja atakuję, ja właściwie jeszcze nie musiałem ani razu "wystrzelić", a jej "strzelaninie" mogę się przyglądać z filozoficznym spokojem, bowiem sama wraz ze świadkami strzela sobie w nogi, ich zeznania są sprzeczne ze sobą, jak to u kłamczuchów. Prawda zwycięża. Nie wiem, co z tego wszystkiego wyniknie, ale mam nadzieję, że będzie dobrze. A jeśli ona po tym wszystkim nie będzie potrafiła ze mną rozmawiać... cóż, problem nie będzie po mojej stronie. Najbardziej, jak zwykle, cierpi dziecko, narażone na silne emocje, niszczące jego możliwości w przyszłości zawarcia szczęśliwego związku. Cóż, moja żonka tak silnie liczy na wysokie alimenty, że nieskuteczne było jej przekonywanie, żeby odłożyła tę całą bijatykę w czasie o 4 latka, jak już młode dorośnie, tylko rozpoczęła to wszystko w najtrudniejszym wychowawczo dla młodego człowieka okresie. Inwestorka, nawet na prowadzenie sprawy i adwokata zaciągnęła kredyt. Teraz kalkuluje, że jej się nie zwróci nawet to, co zainwestowała i stale daje nowe wnioski o coraz wyższe alimenty. Chyba jej się przyda ta nowa ustawa o bankructwie konsumenckim, bo ja, żeby nie odpowiadać za jej nonsensowne długi występuję o tymczasową rozdzielność majątkową. Cóż, jest w domu, za nic nie musi płacić, lodówka nie jest zamknięta i dbam, żeby zawsze było co jeść, mogę ewentualnie jeszcze dać kieszonkowe takie jak dziecku, ale to na spłaty długów, na papieroski, kosmetyki, benzynkę do samochodziku i naprawy nie wystarczy, ale od kiedy się rozwodzi, zastrzegła sobie, że samochód należy tylko do niej, więc nie czuję się w obowiązku partycypować w kosztach jego utrzymania. Ja wprawdzie swojego auta teraz nie mam, ale jeżdżę służbowym, a "jej autem" nie jechałem ani razu od momentu, jak złożyła pozew. Jak powiedziałem, nie wiem, czym się to skończy, wiem, że faktycznie to żony nie mam, ale staram się, żeby chociaż dziecko miało matkę i ojca, chociaż, jak matka wyjeżdża na cały weekend nic nikomu nie mówiąc, to jestem coraz mniej przekonany, czy to dobre rozwiązanie. Postaram się jednak przebaczyć jej wszystkie wybryki, tylko od niej będzie zależało, jak się ułożą nasze stosunki. W interesie nawet dorosłego dziecka jest, żeby stosunki między rodzicami były jak najlepsze, zatem, choć jestem zodiakalny Wodnik, nie utopię jej, a raczej postaram się jej pomóc wydobyć z bagna, w które sama wskoczyła. Bezinteresownie. Na jej powrót do związku nie liczę. Odpowiedz Link
a.psych Re: Rozwód w zgodzie 31.03.09, 22:49 Witam Państwa serdecznie Zwracam się do Państwa z ogromną prośbą. Nazywam się Anna Chryc-Gawrychowska i jestem pracownikiem Instytutu Psychologii UG. Jednocześnie prowadzę praktykę terapeutyczną. Inspirowana pracą z ludźmi przeprowadzam badania, podczas których sprawdzam, w jaki sposób przeżywają oni i widzą swoje problemy życiowe. Wyniki tych badań służyć mają poprawie procesu terapii, lepszemu zrozumieniu ludzi. Badanie składa się z bardzo wielu pytań, ponieważ zależy mi na jak najlepszym i najgłębszym poznaniu Państwa sytuacji, myśli i uczuć. Tego rodzaju wiedza jest bezcenna i niezbędna psychologom, by lepiej mogli Państwu służyć. Dlatego proszę się nie zniechęcać i poświęcić swój cenny czas na wypełnienie ankiety, do której link znajduje się poniżej. Gdyby ktoś z Państwa potrzebował dodatkowych informacji chętnie ich udzielę, mój e-mail: psyacg@univ.gda.pl webankieta.pl/ankieta/w1hpscmvn1qw Odpowiedz Link
wincent.pipka A po co? 01.04.09, 12:25 Po co rozmawiać z osobą z którą nie chciało się mieć już nic wspólnego? Po co utrzymywać jakiś kontakt? Trzeba przyznać się do porażki a nie szukać jeszcze po rozwodzie możliwości kontaktu i karmić się takimi ochłapami... Odpowiedz Link
morekac Re: A po co? 01.04.09, 16:16 Jak się ma wspólne dzieci, to niestety parę słów trzeba zamienić od czasu do czasu. Chyba że od razu bierze się też rozwód z byłymi dziećmi. Odpowiedz Link
model.testowy Popadasz w skrajności 01.04.09, 19:06 Strasznie płaskie myślenie. To, że nie udało się z kimś żyć dzień w dzień, 7 dni w tygodniu, nie znaczy jeszcze, iż późniejsze spordyczne kontakty nie mogą być sympatyczne. Odpowiedz Link
doris65 Re: Rozwód w zgodzie 01.04.09, 13:14 Ja jestem w trakcie. Narazie nie wyobrażam sobie takiej prawdziwej zgody, bo nadal coś do niego czuję. Więc mam żal. Żal , ze przestał mnie kochać. I dlatego raczej go unikam. Stąd nie mam szans na przyjaźń. Nie ma mowy o świetach (mam płakać?) Może za kilka lat... Odpowiedz Link
ciamciak-2 Re: Rozwód w zgodzie 01.04.09, 13:20 Ja mogę powiedzieć, że rozstaliśmy się w zgodzie. Mało tego, 3 miesiące po rozwodzie pojechaliśmy z grupą naszych wspólnych znajomych na narty. Traktowaliśmy się normalnie, jak znajomi. Myślę, że wiele zależy od powodu rozstania. Odpowiedz Link
monika.k81 Re: Rozwód w zgodzie 01.04.09, 13:37 Póki co na razie sobie tego nie wyobrażam. Może za kilka lat, może gdy ułożę sobie życie...może. Odpowiedz Link
kpaxxx No pewnie że się da... 01.04.09, 13:43 Rozstaliśmy się bez złości i do tej pory utrzymujemy sporadyczny kontakt. Zdarzyło nam się w międzyczasie nawet kilka razy wylądować w łóżku razem he he Odpowiedz Link
maklert Re: Rozwód w zgodzie 01.04.09, 14:02 rozstanie cywilizowane, zgoda niesamowita, nawet serdecznosc potem... dopoki nie znalazlem sobie sporo mlodszej, ladniejszej i zgrabniejszej niuni a wiec potem 2 etap: nastalo milczenie,. zaczyna sie powoli trzeci - wyrzuty i "zbrojenia" przedwojenne Odpowiedz Link
balbyna70 Re: Rozwód w zgodzie 01.04.09, 14:02 Moja wojna trwa już 4 lata. I na pewno nic sie nie zmieni. Ale nie o sobie konkretnie chciałam tu napisać. Swojego obecnego Prawie Męża poznałam na Cafe.pl. Spotkaliśmy sie "po trzech mailach", bo akurat przyjechał z południa na Pomorze. Zakochaliśmy sie w sobie. Powiedział swojej żonie po trzech tygodniach naszej znajomości, że mnie poznał. Ona na to, że świetnie sie składa, bo tez kogoś ma (ich wspólny przyjaciel). Clou programu jest takie, że po niecałym miesiącu znajomości jechałam na Śląsk, bo jego żona chciała mnie poznać. Bardzo Ją lubię, myślę, że ona mnie też. Po roku bez większych awantur wzięli rozwód, razem troszczą się o syna, jeździmy do siebie wzajemnie. Wiem, że im było łatwiej ze względu na to, że żadna ze stron nie pozostawała sama, ale mimo wszystko podziwiam za umiejetność rozmowy, za przyjaźń, którą potrafią pielęgnować. Chciałam tak samo przyjaźnić się ze swoim byłym mężem, ale nie wypaliło. Cóż, ma prawo mnie nienawidzić. Szkoda tylko, że ta nienawiść przechodzi również na nasza córkę.... Odpowiedz Link
tiresias Re: Rozwód w zgodzie 01.04.09, 14:42 > Chciałam tak samo przyjaźnić się ze swoim byłym mężem, ale nie > wypaliło. Cóż, ma prawo mnie nienawidzić. Szkoda tylko, że ta > nienawiść przechodzi również na nasza córkę.... przyznaj sie, balbina, walnęłaś go po rogach? Odpowiedz Link
vlad1 Re: Rozwód w zgodzie 01.04.09, 16:28 Chyba (?) istotną przesłanką do możliwości takiej "zgody po rozwodzie" jest powód rozwodu i to czy obie strony były na rozwód "przygotowane". Jeśli jedna ze stron uznała, że taki związek to nie dla niej, z jakigokolwiek powodu, a co gorsza znalazła sobie "pocieszenie na boku" druga zaś nie, a jeszcze na dodatek po haśle że "nam sie nie układa" zorientowała się, ze jest taki pocieszyciel, to zgoda, nie mówiąc o przyjaźni, chyba nie jest możliwa. Ja właśnie tak miałem. Nie mieliśmy dzieci. Początkowo zdrowo mnie to walnęło po głowie. Chciałem nawet zrozumieć o co chodzi - rozmawialiśmy dość długo. Był nawet sylwester we dwoje. Potem, gdy przez przypadek zorientowałem sie co w trawie piszczy, to w ogóle był tylko niesmak. A potem moja koleżanka małżonka zgłupiała do reszty. Bez rozwodu zamieszkała z chłoptasiem młodszym od niej o 8 czy 9 lat. W efekcie powiedziałem jej juz po rozwodzie, że wszystko cokolwiek "robimy innym" wraca. Od tamtej pory na mój widok jest lekki popłoch. Nie szukam z nią kontaktu - w końcu po co? Jak ktoś zawiódł raz, zawiedzie i następny... Odpowiedz Link
tk_s Ja :) 01.04.09, 15:59 Bez problemu, rozstaliśmy się za obopólnym porozumieniem, wspieraliśmy się i nadal się lubimy i kontaktujemy.... co zresztą jest nie do pomyślenia dla większości mojej rodziny. Aha, no i fakt, że taka sytuacja nie zdarza się często. -------------------------------------------------------- Wszyscy jesteśmy trochę odchyleni. Bać się należy tych normalnych... (Jack Carter) -------------------------------------------------------- Odpowiedz Link
zofka.x Re: Rozwód w zgodzie 01.04.09, 17:16 Rozstałam się w wielkiej zgodzie....patrzeć wolałam jednak na innych Odpowiedz Link
ga.ga.tek Re: Rozwód w zgodzie 01.04.09, 17:22 W zgodzie.. i to bardzo w zgodzie. Zlozylem pozew, termin, pojechalem dzien wczesniej, spotkalismy sie, zaprosila. Postawilem warunek. Pojade do Ciebie jesli mi przyrzekniesz, ze przed sadem nie pisniesz slowa o tej wizycie. Przyrzekla. Ostatnia noc jako malzenstwo spedzilismy razem. Z sadu wyszla jakas otepiala, wpatrzona w chodnik, zaprosilem na kawe, koniak.. nie docieralo do Niej, martwilem sie o Nia tak bardzo, ze odwiedzilem Ja wieczorem. Pierwsza noc po rozwodzie spedzilem u Niej. Czesto odwiedzalem z tego martwienia sie. 6 mies po rozwodzie.. Wigilia w domu Jej rodzicow, jakby rozwodu nie bylo. 14 miesiecy po rozwodzie urodzila MI corke. Podkreslilem MI, zeby uniknac pytan typu.. A czy to na pewno Twoje? Moje, na 173%! Gdy corka miala 3 lata wyjechalismy we 3 na krotki urlop, zeby mala miala co opowiadac w przedszkolu, ze byla z mama, tata na wakacjach. Niedlugo skonczy 10 latek. Zapewniam, ze mozna. Prdr. Odpowiedz Link
farukh2 Re: Rozwód w zgodzie 01.04.09, 19:48 Rozwod w pewnej zgodzie. I bylo prawie wszystko OK, ale w momencie pojawienia sie Czlowieka, z ktorym chcę dzielic reszte mojego zycia, ex rozszal sie , jak tajfun. No i zaczela sie jazda. Na zasadzie "Psa ogrodnika". Trwa to juz 4 lata , pewnie nigdy nie popusci. No i co z tego ,ze ma ex zone? Odpowiedz Link
inabissare Re: Rozwód w zgodzie 01.04.09, 20:36 Zdecydowanie JEST możliwy, jestem w samym środku i na razie się udaje. Odpowiedz Link
senoraa Re: Rozwód w zgodzie 01.04.09, 20:42 Dawno temu rozstalismy sie w niezgodzie, ale teraz kiedy widze jego nedze, bardzo mi go zal. Odpowiedz Link
morekac Re: Rozwód w zgodzie 01.04.09, 22:24 Ja nie mogę tego powiedzieć. Raczej nie wierzę w zgodne rozstania, zawsze komuś mogą puścić nerwy. Tuż przed wejściem na salę spytałam się żartobliwie adwokata, czy mogę wystąpić o alimenty na jaszczurkę i żabki eksa, które ciagle były na moim utrzymaniu (poza dziećmi, rzecz jasna, ale je sobie zwrobiliśmy wspólnie, a te gadopłazy przywlókł własnoręcznie bezkonsultacji)- to usłyszałam jadowite "Tak,a 3 żabki mi zamordowałaś! A one takie drogie były. 500 zł sztuka." Pan był cholernie agresywny, cały czas usiłował mnie przekonać, że rozwód powinien być wyłącznie z mojej winy (jako że nie dbałam o niego "tak jak żona powinna dbać o męża"). Najśmieszniejsze z tego wszystkiego jest to, że to jego kochanka zadzwoniła do mnie z żądaniem, "żebym zrobiła coś ze swoim mężem, bo ona go już nie chce" (jej groził - doradziłam zgłoszenie na policję). Prawdopodobnie swoje frustracje musiał przelewać w związku z tym na mnie (czyli - tu znowu cytat "tę k..., która nie może mu wybaczyć, że bzykał młodą, piękną laskę"."). Było jeszcze kilka innych smakowitych kawałków. Czy kandydaci na eksmężów zawsze się tak zachowują czy też to mnie trafił się taki psychol? Odpowiedz Link
aewm Re: Rozwód w zgodzie 02.04.09, 09:17 Jak najbardziej, zaraz po rozprawie udaliśmy się do mojej teściowej na obiad, z racji tego że mamy wspólnego potomka utrzymywaliśmy stałe i bardzo poprawne kontakty, co więcej Mój były zanim ożenił się ponownie przywiózł swoją wybrankę celem zapoznania, widujemy się do dzisiaj i nikt na nikogo nie warczy. Odpowiedz Link
elasteena Re: Rozwód w zgodzie 02.04.09, 11:10 Rozwód w zgodzie jest możliwy, nieważne, jak bardzo zostaliśmy zranieni. Wymaga to jednak wyjścia z roli ofiary i przyjęcia swojej części odpowiedzialności za związek, za to, jak funkcjonował i za jego rozpad. Zdaję sobie sprawę, że przyjęcie takiej perspektywy nie jest łatwe. Szczególnie, gdy ex postępował lub postępuje wobec nas nie fair. Odpowiedzialność, to jednak nie to samo, co wina. Odpowiedzialność oznacza akceptację własnej i partnera niedoskonałości. Oznacza pogodzenie się z myślą, że nie otrzymałam w tym związku tego, na co liczyłam, ale również, że nie dałam parterowi, tego czego poszukiwał. To trudna prawda, bolesna. Cóż nie sztuka akceptować siebie, gdy jesteśmy doskonali. Dorosłość polega na uznaniu własnej niedoskonałości, tego, że nie jesteśmy wszechmocni, nie mamy kontroli nad wszystkim. Żyjemy w świecie, w którym dużą wartość mają indywidualizm, miłość romantyczna. Uważamy, że mamy prawo poszukiwać szczęścia. Czasem goniąc za własnym szczęściem ranimy innych. Przyznając sobie i innym prawo do szczęścia oznacza zgodę na zranienie. Bez otwarcia się na zranienie nie ma prawdziwej bliskości. Rozstanie w zgodzie, to najlepszy prezent, jaki możemy podarować... przede wszystkim sobie. Dopiero w drugiej kolejności dzieciom, rodzinie, czy byłemu. Odpowiedz Link
heart-broken Re: Rozwód w zgodzie 05.04.09, 22:16 Jedna osoba w mojej rodzinie rozwiodła się w ciągu 2 miesięcy, pracują razem i sobie pomagają. Nie mają dzieci. Odpowiedz Link