Dodaj do ulubionych

Od miłości do nienawiści

24.06.09, 13:46
Ile nas dzieli , czy jest coś pośrodku ?
A może to uczucie takie samo .
Czyli że osoba dana nie jest nam obojętna a darzymy ją uczuciem które ma dwa
oblicza
Czyż czulibyśmy coś do osoby , która jest nam obojętna ?
Obserwuj wątek
    • alfika Re: Od miłości do nienawiści 24.06.09, 14:27
      ile dzieli miłosc od nienawisci?
      u mnie jakies 5-6 miesięcy
      ale nienawisc jest zbyt żywym uczuciem i zbyt wyczerpującym, by
      mogła trwac, szybko wygasa
      • chalsia Re: Od miłości do nienawiści 24.06.09, 15:10
        > ale nienawisc jest zbyt żywym uczuciem i zbyt wyczerpującym, by
        > mogła trwac, szybko wygasa
        >

        tak samo jak stan zakochania -czesto mylony z miłoscia
        • ani_chybi Re: Od miłości do nienawiści 24.06.09, 15:30
          Nie wiem czy to nienawisc-na pewno zywa wscieklosc.Dwa lata po tym jak
          go wywalilam do kochanki wciąz miewam sny ,w ktorych okładam go
          pięsciami,drapię,szarpię.Na jawie wszelka przemoc mnie brzydzismile
          Nie umiem sie od tej zlosci uwolnic,acz z ulgą zauwazam ostatnio ze
          blednie.
          Kochalam rownie mocnosmile))
          • chalsia Re: Od miłości do nienawiści 24.06.09, 15:48
            > Nie wiem czy to nienawisc-na pewno zywa wscieklosc.Dwa lata po
            tym jak
            > go wywalilam do kochanki wciąz miewam sny ,w ktorych okładam go
            > pięsciami,drapię,szarpię.Na jawie wszelka przemoc mnie brzydzismile

            ja tam raczej myślę, że Ty sie wstydzisz i nie chcesz pogodzić ze
            swoja ciemną strona natury - wlasnie tą, która najchętniej dałaby w
            mordę. Taki rodzaj wyparcia. I dlatego przez dwa lata ciągle masz
            takie sny.
            Może by Ci pomogło, jakbyś zrobiła sobie taką A4 odbitkę zdjęcia
            twarzy eksa, przypięła w lesie do drzewa a potem ją skatowała
            (bicie, plucie, nóż, darcie i co tam chcesz, koniecznie głośne
            krzyki by wyrzucić z siebie wszystkie żale do goscia, na końcu
            jeszcze spalić resztki). Myślę, ze po takiej "sesji terapeutycznej"
            przestałyby Cię te sny męćzyć.
            • mola1971 Re: Od miłości do nienawiści 24.06.09, 15:53
              Można też np. napisać do exa e-mail ze wszystkimi żalami (rzeczywistymi i
              wymyślonymi) i... wcale tego e-maila do niego nie wysyłać. Samo pisanie
              porządkuje myśli. A do tego, gdy się takiego swojego e-maila samemu
              kilka/kilkanaście/kilkadziesiąt razy przeczyta to w końcu samemu dochodzi się do
              wniosku, że to głupie i banalne.
              Metoda testowana na sobie smile
              • dziewczyna.szefa Re: Od miłości do nienawiści 25.06.09, 08:27
                och, to ja jestem stara pisarka, doswiadczona i z dorobkiem. Od lat.
        • aron95 Od miłości do nienawiści 24.06.09, 15:35
          To racja , uczucia zbyt żywe , szybko przemijają .
          Ale gdy jedno z drugim się miesza , już nienawidzimy ale jeszcze gdzieś w
          srodku chcemy kochać .
          Wprowadzenie w stan obojętności wydaje się najrozsądniejsze .
          Tylko jak to zrobić

          W większości forumowiczów teraz nienawidzi i źle im z tym a przecież
          kochali te osoby . Jak ich z obojętnić na drugą osobę ?
          • mola1971 Re: Od miłości do nienawiści 24.06.09, 15:44
            aron95 napisał:
            > Wprowadzenie w stan obojętności wydaje się najrozsądniejsze .
            > Tylko jak to zrobić

            Nic nie robić. Czas za nas to robi.
            Ja już jestem na etapie obojętności, ale najpierw pozwoliłam sobie na właśnie
            ten etap nienawiści. Na szczęście organizm człowieka jest tak mądrze
            skonstruowany, że broni się przed silnymi (pozytywnymi jak zakochanie i
            negatywnymi jak nienawiść) emocjami i sam w pewnym momencie stopuje (czy wypala)
            te emocje.
            • sibcia83 Re: Od miłości do nienawiści 24.06.09, 16:29
              Mola1971 zgadzam się z tobą w zupełności. Czas to najlepsze
              lekarstwo, a silne emocje są złym doradcą. Trzbea sobie dać czas na
              ochłonięcie. Wiem to po sibie!
        • mariefurie Re: Od miłości do nienawiści 24.06.09, 22:26
          chalsia napisała:

          > > ale nienawisc jest zbyt żywym uczuciem i zbyt wyczerpującym, by
          > > mogła trwac, szybko wygasa
          > >
          >
          > tak samo jak stan zakochania -czesto mylony z miłoscia

          Z tą roznicą, ze stan zakochania może przerodzić się w miłość i może na tej
          bazie wyjdzie cos konstruktywnego.
          Nienawiść z zasady jest destrukcyjna.
          • alfika Re: Od miłości do nienawiści 24.06.09, 23:01
            nienawisc niepodsycana i nie wprowadzana w czyn wobec czlowieka,
            która na dodatek mija naturalnie, nie jest destrukcyjna - jest
            jedynie reakcją

            niczym więcej

            destrukcyjne jest unikanie złych emocji
    • ekscytujacemaleliterki Re: Od miłości do nienawiści 24.06.09, 16:35
      Obojetnosc - marze zeby dojsc do tego etapu.
    • takajuzpo Re: Od miłości do nienawiści 24.06.09, 17:25
      Do osoby obojętnej nie czuje sie nic - teoretycznie. Ale przeciez ten czlowiek z ktorym bylismy tak blisko nawet jesli teraz jest kism obcym to przeciez niesie za soba ladunek uczuc, wspomnien, zlych czy dobrych.

      Milosc, zal/gniew, obojetnosc. U mnie byla taka kolejnosc. Teraz zdaza mi sie jeszcze wsciec i poflugac w duchu albo wydrzec sie w samotnosci w domu, pomaga. Ale to tylko wtedy kiedy powstają miedzy nami sytuacje sporne. Jedno wiem napewno, im mniej sie widzimy tym lepiej, bo wracam do zlosci i żalu a na to nie mam juz ochoty.

      Pisanie meila, plik dokumentu, wyrzucic to co zalega, wątpliwosci, zale - tez pomaga i tez przetestowalam na sobie. Po kilku czytaniach sprawy nie są juz tak bardzo klujące w oko a po kilku dniach kiedy emocje opadają, mogą się stać wręcz błache albo po prostu nie takie straszne.
      Kiedy po milosci nie ma sladu nienawisc jednych uskrzydla drugich zabija. Ale na dluzszą mete nienawisc to nic dobrego.
      • ekscytujacemaleliterki Re: Od miłości do nienawiści 25.06.09, 09:40
        A ja trwam w stanie pomiedzy zalem, niezrozumieniem, rozpacza. do
        tej nienwaiscie mam jeszcze daleko. Choc czasem przychodzi taki
        moment, jedna iskierka nienawisci po czy wspomnienia tego co bylo
        dobre.i zal, straszny zal.
        • jarkoni Re: Od miłości do nienawiści 25.06.09, 16:36
          A ja trwam w stanie pomiedzy zalem, niezrozumieniem, rozpacza. do
          tej nienwaiscie mam jeszcze daleko. Choc czasem przychodzi taki
          moment, jedna iskierka nienawisci po czy wspomnienia tego co bylo
          dobre.i zal, straszny zal.

          Po sześciu latach od wyprowadzki z domu mam podobnie.
          A nawet dokładnie tak samo,ekscytujacemaleliterki, wyraziłaś dokładnie to, co
          chciałbym powiedzieć.
          Ale to jest tak wielki żal, że nie chcę jej(byłej żony) już nigdy spotkać.
          A chyba muszę, vide nowy wątek..
    • julka1800 Re: Od miłości do nienawiści 24.06.09, 20:02
      Już nie miłość, jeszcze nie nienawiść.
      Nie obojętność - bo ją czuje w stosunku do nieznanych mi ludzi
      mijanych na ulicy.

      Próżnia to najlepsze określenie Ex.
      Czyli NIC.
      • dsz27 Re: Od miłości do nienawiści 24.06.09, 20:33
        Nienawiść to bardzo silne, uwsteczniające uczucie, na szczęście mi nieznane. Ex
        jest mi już teraz całkowicie obojętny jako człowiek. Czasami tylko wkurza mnie
        niemiłosiernie swoim podejściem do własnych dzieci, tyle...

        Jeśli chodzi o tę granice pomiędzy miłością a nienawiścią to podejrzewam, że
        jest baaardzo cienka. Ale doświadczeń w tym temacie nie mamwink
    • woman-in-blue Re: Od miłości do nienawiści 24.06.09, 21:30
      do eksa mam uczucia ambiwalentne i to jest straszne.
      Czuje zlosc, zal, obrzydzenie i zycze mu jak najgorzej... i z tym
      jeszcze jakos da sie zyc...
      Tylko dlaczego az sie poplakalam jak rozwalil samochod i spowodowal
      wypadek ??? Zal mi sie go zrobilo jakby dalej byl moim mezem (!) I
      wcale nie mialo znaczenia, ze jest z inna kobieta i to ona powinna
      sie martwic a nie ja!
      Czy ja sie juz nigdy od niego nie uwolnie? A moze dlatego, ze jest
      ojcem mojego dziecka, ze kilkanascie lat opiekowalam sie
      alkoholikiem juz nie potrafie inaczej zyc?
      Czasem mysle o nim : "podla swinia".., a za chwile: "chory
      czlowiek" ...I nie umiem sobie z tymi mieszanymi uczuciami
      poradzic...
      • aron95 dobry przykład women 24.06.09, 22:50
        • aron95 Re: dobry przykład women 24.06.09, 22:56
          to przez burzę


          dobry przykład na poparcie mojej tezy iż uczucia tak skrajne stanowią jedność
          że jedynie wprowadzić sie w stan obojętności do ex zaradzi psychicznemu
          uwolnieniu od drugiej osoby
          Czyż nie ?
      • ani.chybi Re: Od miłości do nienawiści 25.06.09, 10:20
        Women napisała:
        > Czy ja sie juz nigdy od niego nie uwolnie? A moze dlatego, ze jest
        > ojcem mojego dziecka, ze kilkanascie lat opiekowalam sie
        > alkoholikiem juz nie potrafie inaczej zyc?
        > Czasem mysle o nim : "podla swinia".., a za chwile: "chory
        > czlowiek" ...I nie umiem sobie z tymi mieszanymi uczuciami
        > poradzic...
        Nie wiem, czy korzystasz ze specjalistycznej pomocy dla
        współuzależnionych od alko. Jeśli nie, sięgnij koniecznie po
        wsparcie.
        Współuzależnienie od alko jest rodzajem nałogu, chorobą. Wyjdziesz z
        niej na pewno, tak jak inne dotknięte nią osoby.
        Terapia bywa długa i trudna, ale przynosi rezultaty.
    • eszir Re: Od miłości do nienawiści 24.06.09, 23:07
      Ja jestem już na etapie obojętności. Bo to są etapy, sądze, ze wiele
      z nich jest nie do przeskoczenia. Nienawiści jako takiej nie czułam
      zbyt długo, za to bardzo długo dogorywał we mnie cholerny żal.
      Jak teraz, już przy baaaardzo sporadycznych kontaktach widzę jaka
      złośliwość z niego wypływa w kierunku mojej osoby, jestem po prostu
      zdziwiona - jeszcze go trzyma? dziwie sie, ze mi tak zle zyczy, ze
      tyle poświęca uwagi i mysli na jakieś intrygi przeciwko mnie, bo to
      głównie zatruwa jego życie.
      Ja poczułam sie wspaniale wolna, gdy odczułam, ze ten człowiek jest
      dla mnie jak dawny znajomy, że nie może mnie już niczym zranić...

      co do wspomnień, to oczywiście, że są i będą. Ale jak przestałam sie
      nie przyznawać przed sobą do ich istnienia, to robią się one takie
      zwykłe, jak wspomnienie chłopaka, z którym dużo mnie łączyło jak
      miałam 15 lat. Wspomnienia nie muszą być nasączone bardzo
      pozytywnymi lub też negatywnymi emocjami, jak sie im pozwoli, one
      blakną i po prostu są.
      Tak sądze.

      pozdrawiam wszytskich
    • nangaparbat3 Re: Od miłości do nienawiści 24.06.09, 23:22
      Strasznie ubogi jezyk mamy, miłosc leci na wszystko, pasuje czy nie. Tak sobie
      myślę, że dla mnie "milosc" zaczyna sie tam, gdzie niemozliwe jest przejscie do
      nienawisci. Zlośc, gniew, wścieklosc - owszem. Ale nienawisc juz nie.
      • aron95 Re: Od miłości do nienawiści 25.06.09, 10:11
        nangaparbat3 napisała:

        > Strasznie ubogi jezyk mamy, miłosc leci na wszystko, pasuje czy nie. Tak sobie
        > myślę, że dla mnie "milosc" zaczyna sie tam, gdzie niemozliwe jest przejscie do
        > nienawisci. Zlośc, gniew, wścieklosc - owszem. Ale nienawisc juz nie.



        nango jak poczytasz tu co panie pisząto samo się narzuca spostrzeżenie że tych
        eksów nienawidzą ale też i chcą dalej kochać ,
        kochają ale żal i zawód jest zbyt duży aby przebaczyć .
        Sprzeczne uczucia tu królują . Tych swoich uczuć same nie rozumieją
        chcą się od nich uwolnić lecz one silniejsze
    • dziewczyna.szefa Re: Od miłości do nienawiści 25.06.09, 08:24
      Obojetnosc jest najwyzsza, czysta forma nienawisci.
      Milosc i nienawisc sa uczuciami goracymi, podobnymi bo wyzwalajacymi
      fajerwerki emocji, bo potrafia zamienic sie miejscami; obojetnosc
      jest lodem, pustka, nicoscia.
    • woman-in-blue Re: Od miłości do nienawiści 25.06.09, 09:04
      Stan obojetnosci oznacza dla mnie brak jakichkolwiek uczuc zarowno
      negatywnych jak i pozytywnych.
      To stosunek do obcej osoby , ktora mnie niewiele interesuje.Ot zyje,
      istnieje, ale dla mnie nie znaczy nic.

      Tak sie zastanawiam, czy zeby osiadnac obojetnosc do eksa musze mu
      najpierw przebaczyc?
      No i chyba przebaczyc rowniez samej sobie, ze pozwolilam sie tak
      skrzywdzic?
      • eszir Re: Od miłości do nienawiści 25.06.09, 09:40
        Woman, mysle, że masz racje. Trzeba przebaczyć exowi, ale tez sie
        przed samym sobą przyznać do błędów, jakie się popełniło. Może to
        byc błąd zbyt długiogo łudzenia sie, że będzie dobrze, gdy już gołym
        okiem widać było, że jest bardzo źle. Czekanie, że on sie zmieni,
        dlaczego tego oczekiwałyśmy?

        pozwalanie na krzywdzenie siebie trzeba sobie samemu wybaczyć, oj
        tak...

        pozdrawiam serdecznie
      • ani.chybi Re: Od miłości do nienawiści 25.06.09, 10:25
        woman-in-blue napisała:

        > Tak sie zastanawiam, czy zeby osiadnac obojetnosc do eksa musze mu
        > najpierw przebaczyc?
        Zrozumieć na pewno SIEBIE, jego i związek, ale przebaczyć
        niekoniecznie. Nie masz obowiązku w miłosierdziu równać się Panu
        Bogu, zresztą nie jest to potrzebne, żeby odsunąć ex i doświadczone
        krzywdy w spokojną przeszłość.
        > No i chyba przebaczyc rowniez samej sobie, ze pozwolilam sie tak
        > skrzywdzic?
        Niewątpliwie tak. Rzecz zaczyna się znów od zrozumienia.
        • ekscytujacemaleliterki Re: Od miłości do nienawiści 25.06.09, 10:33
          Przebaczenie - watpie, ze kiedykolwiek osiagne ten stan. Podziele to
          sobie. Podziele go na mojego faceta, ktory byl, ktorego kochalam. I
          na tego ktory jest. tego ktorego przekresle i ktorego za nic bede
          miala. To nie jest juz moj facet. Mojego faceta juz nie ma. zostala
          szmata a do tej szmaty tylko niesmak bede miala.
          • aron95 Re: Od miłości do nienawiści 25.06.09, 10:39
            .....literki w ten sposób sama się skazujesz na uczuciową schizę .
            Nie lepiej mieć exa w d.... i zająć sie własnym życiem ?
            • ekscytujacemaleliterki Re: Od miłości do nienawiści 25.06.09, 10:56
              Wlasnie o tym pisze. On byl kiedys moim facetem.Juz nie jest. I bede
              go miala w dupie.Ale z pamieci nie wymaze wspolnych lat. Bylo fajnie
              ale nie jest i nie bedzie. Bedzie fajnie ale inaczej.Gdzie indziej,
              z kim innym.
        • woman-in-blue Re: Od miłości do nienawiści 25.06.09, 12:10
          dzieki ani.chybi, to bardzo madre co napisalas smile

          Wlasnie usiluje zrozumiec na czym polegalo moje chore przywiazanie
          do eksa i idzie mi coraz lepiej.
          Nie moge sobie pozwolic na profesjonalna terapie (brak
          czasu,terapeuty), ale czytanie wypowiedzi na tym forum bardzo
          pomaga. Zauwazylam, ze jesli czyjas wypowiedz budzi we mnie bardzo
          silne uczucia to jest wlasnie cos nad czym musze "popracowac". Taka
          autopsychoterapia, pare wezelkow juz mi sie udalo rozsuplac..
          • ani.chybi Re: Od miłości do nienawiści 25.06.09, 12:25
            Poradzisz sobie. Pracuję nad sobą podobną metodą co i Ty. Efekty
            przychodzą może wolniej niż pod okiem terapeuty, ale są.
            • jarkoni Re: Od miłości do nienawiści 25.06.09, 16:42
              Napisałem już wyżej, nie czuję "nienawiści". ani "obojętności".
              Czuję żal, masę niedopowiedzeń, zmarnowany związek..
              Gdzie to mieści w skali miłość - nienawiść?
              • ani.chybi Re: Od miłości do nienawiści 25.06.09, 20:13
                To zbliża się do intelektualnej obróbki zdarzeń. Z miłością czy
                nienawiścią nie ma to wiele wspólnego.
                Żałujesz życiowej porażki, szukasz jej przyczyn.
                Można się solidnie zapętlić, jeśli ten stan się przedłuża.
              • mola1971 Re: Od miłości do nienawiści 25.06.09, 20:23
                Jarkoni, a może to już czas byś zaczął patrzeć przed siebie a nie za siebie?
                Nawet jeśli coś zostało zmarnowane to trudno.
                Myślenie 'co by było gdyby było' lub 'jak mogło być a nie było' (z 'Ave' Mirosława Czyżykiewicza) prowadzi do nikąd. Bo jest tak jak jest. Nie zmienisz przeszłości, ale masz realny wpływ na swoją przyszłość.
              • panda_zielona Re: Od miłości do nienawiści 25.06.09, 20:58
                > Gdzie to mieści w skali miłość - nienawiść?
                U Ciebie się nie mieści,bo ciągle winisz swoją żonę,że nie dała Ci
                szansy po zdradzie.Nie musiała,może Ona też ma żal do Ciebie.
                >
                • aron95 muszę sie wytłumaczyć 26.06.09, 13:05
                  Ten wątek napisałem po lekturze forum .
                  Często tu pada stwierdzenie że miłość przeplata sie z nienawiścią .

                  Moje odbieranie ex jest bliskie obojętności i ten wątek nie ma nic wspólnego z nią
                  • matkapolka.4 Re: muszę sie wytłumaczyć 27.06.09, 21:19
                    dla mnie najgorsze jest to ,że nie mogę wykrzesać z pamięci żadnych dobrych wspomnień..
                    Spędziliśmy razem pół życia, niemal 20 lat a nie mogę przywołać nic dobrego!
                    wiem,że tak było, ale mam teraz poczucie że większość odczuć które były dobre w rzeczywistości były czymś innym...

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka