Dodaj do ulubionych

w matni....

28.06.09, 15:06
dwa lata po rozwodzie, w prokuraturze ciągle w toku sprawa o
znęcanie, dziecko....
a on ciągle dzwoni, ciągle nie daje spokoju
Mam dość, już nawet nie umiem powstrzymać łez przy mojej córce....
Co robić??
Dlaczego znęcanie które ślad zostawia tylko na psychice jest tak
trudno ścigane w naszym kraju.
Dlaczego policjant do którego zgłaszam to po raz kolejny uśmiecha
się z pobłażaniem i stwierdza - no były mąż chyba panią kocha.
Dlaczego obraźliwe smsy, wulgarne słowa, nieustanna kontrola nikogo
tak nie razi???
Dlaczego nie mogę od dwóch lat normalnie żyć....
Jak łatwo jest kogoś kontrolować będąć ojcem dziecka tej osoby.
Można przecież zadzwonić 10 razy dziennie z pytaniem gdzie jesteśmy
co robimy, kiedy wrócimy.
Często wyłączam telefon, z nieustanną paniką w głowie że znów będzie
afera jak go włączę....
A ja nie mam już po prostu sił, ciągle słyszę nie przejmuj się, nie
denerwuj się. Jak mam się nie przejmowac jeśli on dzwoni 5-6 razy
dziennie. Regularnie co 2 tyg wybucha kolejna afera z byle powodu.
W tym wszystkim moja córka - cudowna, mądra....ale mi już brak sił
udawać przed nią że nic się nie dzieje...
Co robić jeśli prawne środki nie działają a ja tak strasznie boję
się jak to wszystko na nią wpływa, a sama tak naprawdę też
chciałabym ułożyć sobie życie. Tylko jak to zrobić jesli jestem
wyzywana od najgorszych chociaz tak naprawdę jeszcze z nikim nie
jestem... co usłyszy moje dziecko gdy mój ex maż dowie się że z kimś
się spotykam, jak moja córka będzie mogła zapoznać się z kimś i go
polubić jeśli będzie miała cały czas za uszami głos taty. Nie wiem
co robić. tak bardzo chciałabym ją uchronić i tak bardzo chciałabym
normalnie żyć, mieć jeszcze męza i drugie dziecko. Tylko jak to
sensownie zrobić...
Obserwuj wątek
    • dziewczyna.szefa Re: w matni.... 28.06.09, 15:47
      Bardzo Ci wspolczuje.
      Mysle ze przede wszystkim to co najbardziej przebija z Twojego postu
      to strach, ktory Cie zdominowal w Twojej codziennosci. To strach dla
      mnie - czytajacej ten post - irracjonalny, ale dla Ciebie calkiem
      realny, taki z ktorym nie umiesz juz sobie radzic. Skoro nie
      potrafisz nad nim zapanowac moze warto skorzystac z pomocy MADREGO
      terapeuty. Taki ktos pomoze Ci zobaczyc Twoje i Exa sprawy we
      wlasciwych proporcjach. A jak juz zobaczysz i uswiadomisz sobie te
      proporcje cala reszta bedzie mozliwa, wlacznie z realizacja Twoich
      marzen o mezu i dziecku. Musisz przestac sie bac. Trzymam kciuki.

      A co do pana policjanta - to coz, na jego postawe zlozylabym skarge,
      sa organizacje wspomagajace samotne kobiety, poprosilabym o pomoc,
      napisalabym do gazety, pisalabym gdzie sie da o problemie znecania
      sie psychicznego.
    • gallama Re: w matni.... 28.06.09, 16:35
      Żeby uwolnić sie od nękacza Ty sama musisz być silna psychiczne. Jemu zależy by
      Cię nie wypuścic spod swojego wpływu, byś zawsze o nim myslała, nie była w
      stanie myślec o kim innym, by mieć nad Tobą kontrolę. Udaje mu się to i Ty
      czujesz się coraz gorzej - wypompowana energetycznie, coraz bardziej bezradna i
      na pograniczu depresji. Przerwij to. Uda się tylko musisz być wytrwała i.... jak
      najmniej o tym typku myśleć. Układac sobie życie dalej, bez niego. On karmi się
      każdą sekundą w której Cię sprowokuje do myslenia o nim.

      1. Stała opieka psychologa - przy Osrodkach Interwencji Kryzysowej są
      psycholodzy specjalizujacy sie w różnych rodzajach przemocy w rodzinie - idź,
      rozmawiaj, szukaj wsparcia.
      2. Stałe, silne wsparcie przyjaciół, rodziny, organizacji pomocowych dla kobiet.
      3. Policjanta który pozwala sobie na tak niekompetentne uwagi - przywołac do
      porządku - np. zdecydowanym głosem poinfirmować , że przyszłas do niego jako do
      przedstawiciela prawa po pomoc przed nękaniem i zastraszaniem a nie po uwagi
      rodem z harlekinów. Jesli on Cię bagatelizuje to idziesz do dzielnicowego.
      4. Ustalenie rzeczy prostych - tj. zasad wizyt ojca u dziecka. Ty nie musisz się
      dostosowywac do jego widzimisię dlatego, ze jest wspólne dziecko. Ustal sądownie
      kiedy może sie z dzieckiem widywac - dzień godzina, od -do, przywóz odbiór,
      kropka. I poza te terminy nie wpuszczaj exa na swoje terytorium. Dziecko zostało
      z Tobą- to ex ma się dostosowac do Twojego planu dnia, nie odwrotnie. To
      nieprawda, że musisz odbierac od niego codziennie telefony bo macie wspólne
      dziecko... to nie ma nic do rzeczy. Nie masz obowiązku podporządkowywac swojego
      zycia pod jego telefony z wymyslonymi problemami z dzieckiem - bo on dzieckiem
      się tylko zakrywa by mieć nad Toba kontrolę. Ty to wiesz. Więc nie daj sobie
      wmówić , ze wspólne dziecko mu na to zezwala , że może was nękać. Nie może.
      5. zmień telefon. zmień aparat domowy na taki z identyfikacją numeru i jego
      telefonow nie odbieraj, albo załóż u operatora blokade na jego nr. Zmień nr
      komórki i podaj nowy nr osobom zaufanym, z zastrzeżeniem, że mają byłemu nie
      dawać -a wycisz sygnał na starym telefonie i wszelkie telefony i smsy
      przychodzące na stary nr dawaj do przejrzenia np raz dziennie zaufanej osobie -
      niech przejrzy, to co od innych osób Ci przekaże, to co od exa skasuje -lub-
      jako, ze sprawa o znęcanie w sądzie - niech zachowa jako dowód aż do wyroku.

      6. Żyj. Czy z kims będziesz czy nie będziesz i tak wg exa jesteś ku... itd.
      Więc absolutnie nie rezygnuj z nowego życia dlatego, ze ex zacznie Cię wyzywać
      jak się z kimś spotkasz.. Nie oddawaj mu władzy nad swoimj życiem. Nie
      przejmuj się jego gadaniem- a chroń (zgodnie z ustaleniami sądowymi-dbaj o
      zapisy nt kontaktów oraz godziwych alimentów) od niego dziecko- nie skupiaj się
      na nim i nie koncentruj swojej energii na mysleniu o nim, odbieraniu telefonów.
      On to przeszłosc. Jego telefony nic nie znaczą, niech sie gośc pluje, niech się
      awanturuje-wtedy od razu dzwonisz na policję, niech przysyła groźby- zgłaszasz
      na policję, itd. Nie bój się- on na to liczy, że zastraszona dasz się zdominować.

      Większośc Twoich lęków wynika z sytuacji długotrwałego zastraszania. Próbuj
      stanąc obok - prawdopodobnie ex to taki chojrak , który jest "silny" przy słabej
      osobie. A jak Ty hukniesz pięścia w stół, pokażesz, ze nie działa na Ciebie i
      zaczniesz dyktowac warunki oraz konsekwentnie ignorować i olewając jego
      podskakiwanie to się okaże malutkim kundelkiem który obszczekuje tylko z daleka.
      • maamaa78 Re: w matni.... 28.06.09, 18:05
        dziękuję za bardzo mądrą odpowiedź. Wiem, że cały problem tkwi we
        mnie, tak naprawdę ciągle boję się że w jakiś sposób krzywdzę
        dziecko, że ją stracę. Wszak ex ma nie tylko nade mną przewagę
        psychiczną w tym momencie ale i finansową.
        Boję się, po prostu się boję. Te groźby ciągle przewijające się,
        wyważone jeszcze kiedyś we wspólnym domu drzwi, kradzież telefonu,
        te wszystkie fakty powodują, że się boję. Boję się o siebie i o
        dziecko.
        On nawet wobec faktu, że aktualne postępowanie jest w toku ciągle
        się smieje, nic mu nie zrobili na policji więc nie zrobią mu i teraz.
        Subtelna gra, przemiły dla córki, dla mnie wręcz chamski.
        Myśle, czy ona to kiedyś zrozumie, czy zobaczy jaki jest naprawdę.
        Nie chciałabym wpływać na jej obraz taty, ale wiem że to robię bo
        nie mam już sił. Nie umiem już odzywać się do niego normalnie jak
        zadzwoni, nie umiem nie płakać jak się wkurzę.
        Ciągle czuję się jakbym miała nad sobą nóż i czekała kiedy na mnie
        spadnie...
        • leptis .... 28.06.09, 19:31
          Facet sie karmi Twoimi emocjami.
          Odetnij dopływ Twoich emocji do Niego.
          Nie wdawaj się w tematy nie związane z Waszą córką.
          Nie pokazuj emocji na twarzy, Twoimi gestami.

          Rzeczywiście takie facetam, "tam-tam", takie tam.
          Ma rację Ktoś piszący wcześniej. Facet straszący,
          wyrażający opinie w sieci komórkowej. W życiu chłopaczek
          mały a Ty się go boisz nie potrzebnie.

          Wyhamuj emocje w kontaktach-to pomaga.
          To są takie pałeczki do "tam-tam'a".

          Egzekwuj obowiązki alimentacyjne.
          Odwiedziłbym też prokuratorę, czy Twoje zawiadowomienie
          o przestępstwie skutkuje dalszymi działaniami.



          trzymaj się Skarbie

        • gallama Re: w matni.... 28.06.09, 21:33
          Osobiście, do pacana ,który mi grozi i wyzywa - nie odzywałabym się w ogóle wink
          a nie, że normalnie...ewentualnie zimnym głosem jedno zdanie oznajmujące kiedy
          dziecko może odwiedzić/zabrac. zadzwoni i się pluje- to jest czerwony przycisk
          na telefonie i już. nawet 10 x dziennie. albo odbierasz - i idziesz się kąpać,
          skoro taki bogaty,to niech sobie trochę impulsów ponabija smile A najlepiej tak
          jak napisałam wyżej - niech połączenia i smsy "filtruje" zaufana Ci osoba żebyś
          Ty sobie nie obciążała emocji stanem permanentnego osaczenia Ciebie przez exa.
          Musisz dac sobie oddech od exa. Nie przejmuj się za dużo, nie wchodź z nim w
          dyskusje.
          I biegusiem do psychologa przy ośrodkach pomocy rodzinie, musisz mieć fachowe
          wsparcie.

          A co do dziecka - jeśli TY będziesz w porzadku wobec dziecka, to nawet jeśli
          przez manipulacje exa byś je straciła, to na krótko. Dzieci głupie nie są. I
          nie martw się tak bardzo by przypadkiem "obraz taty aby nie
          ucierpiał"...będziesz kłamac dziecku by nękacza chronić? Ty masz o SIEBIE i o
          dziecko dbać a nie tuszować obraz taty... Pamiętaj - na pierwszym miejscu Ty i
          dziecko. Wasz święty spokój. O tym myśl.

    • wiosenka.pl Re: w matni.... 28.06.09, 20:46
      Niewątpliwie bardzo często ofiara swoją postawą przyczynia się, jak
      gdyby zachęca sprawcę do nękania czy agresji. Z drugiej jednak
      strony, są i takie patologiczne przypadki, że nie mozna być pewnym
      dnia ani godziny bez względu na postawę. Co robić w pierwszym
      przypadku - porad tu sporo, co w drugim - chyba nie ma do konca
      pewnej metody. Próba odcięcia się, obojętność, samodzielność,
      zdecydowanie może zarówno zniechęcić, jak i rozjuszyć sprawcę.
      Wspołczuję, musisz jednak pokonac lęk, to podstawa, i zyć swoim
      zyciem.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka