maamaa78
28.06.09, 15:06
dwa lata po rozwodzie, w prokuraturze ciągle w toku sprawa o
znęcanie, dziecko....
a on ciągle dzwoni, ciągle nie daje spokoju
Mam dość, już nawet nie umiem powstrzymać łez przy mojej córce....
Co robić??
Dlaczego znęcanie które ślad zostawia tylko na psychice jest tak
trudno ścigane w naszym kraju.
Dlaczego policjant do którego zgłaszam to po raz kolejny uśmiecha
się z pobłażaniem i stwierdza - no były mąż chyba panią kocha.
Dlaczego obraźliwe smsy, wulgarne słowa, nieustanna kontrola nikogo
tak nie razi???
Dlaczego nie mogę od dwóch lat normalnie żyć....
Jak łatwo jest kogoś kontrolować będąć ojcem dziecka tej osoby.
Można przecież zadzwonić 10 razy dziennie z pytaniem gdzie jesteśmy
co robimy, kiedy wrócimy.
Często wyłączam telefon, z nieustanną paniką w głowie że znów będzie
afera jak go włączę....
A ja nie mam już po prostu sił, ciągle słyszę nie przejmuj się, nie
denerwuj się. Jak mam się nie przejmowac jeśli on dzwoni 5-6 razy
dziennie. Regularnie co 2 tyg wybucha kolejna afera z byle powodu.
W tym wszystkim moja córka - cudowna, mądra....ale mi już brak sił
udawać przed nią że nic się nie dzieje...
Co robić jeśli prawne środki nie działają a ja tak strasznie boję
się jak to wszystko na nią wpływa, a sama tak naprawdę też
chciałabym ułożyć sobie życie. Tylko jak to zrobić jesli jestem
wyzywana od najgorszych chociaz tak naprawdę jeszcze z nikim nie
jestem... co usłyszy moje dziecko gdy mój ex maż dowie się że z kimś
się spotykam, jak moja córka będzie mogła zapoznać się z kimś i go
polubić jeśli będzie miała cały czas za uszami głos taty. Nie wiem
co robić. tak bardzo chciałabym ją uchronić i tak bardzo chciałabym
normalnie żyć, mieć jeszcze męza i drugie dziecko. Tylko jak to
sensownie zrobić...