Dodaj do ulubionych

Powrót do przeszłości

13.08.09, 22:34
Mam takie spostrzeżene, łapię się na tym stale. Po rozstaniu mam
takie poczucie, jakby mnie wyjęto z teraźniejszości i umieszczono w
czasie tuż przed poznaniem ex. Świat posunął się do przodu o trochę
lat, a ja tkwię teraz w przeszłości, gdy jej jeszcze nie znałem.
Całkiem nieświadomie wróciłem do muzyki, której wtedy słuchałem,
niektórych zainteresowań, myślę czasem o różnych sprawach z tamtych
czasów (nawet nie wiedziałem, że o nich pamietam). Mieszkam teraz w
innym mieście i się zastanawiam, co ja tu robię, skąd się tu
wziąłem? Czy to jest jakiś podświadomy mechanizm obronny, który
próbuje wymazać ze świadomości lata spędzone z ex? Czy to jest
poszukiwanie jakiegoś stałego lądu, czegoś pewnego na czym można się
oprzeć i kontynuować drogę od tamtego miejsca jeszcze raz.
Oczywiście, lata małzeństwa odcisnęły swoje piętno, zostały różne
doświadczenia, wspomnienia, ale tak mam.
Podzielcie się swoimi odczuciami w tej kwestii, jeśli macie podobnie.
Obserwuj wątek
    • nangaparbat3 Re: Powrót do przeszłości 13.08.09, 22:36
      Miałam zupełnie na odwrot. Zostałam w tym samym miescie, w tym samym
      mieszkaniu (choć szybciutko zrobiłam mały remont i przemeblowanie),
      ale bylam już inną osobą, a przede wszystkim matką. I zaczęlam
      jeszcze nowsze zycie.
    • les.vacances Re: Powrót do przeszłości 13.08.09, 22:38
      Wróciłeś do siebie.
    • mola1971 Re: Powrót do przeszłości 13.08.09, 23:24
      Coś w rodzaju powrotu do przeszłości również przechodziłam. Tyle tylko, że u
      mnie specyficzną formę ten powrót przyjął.
      • prezesik_1 Re: Powrót do przeszłości 14.08.09, 01:29
        Po co robić sobie złudzenia, "kto nie idzie do przodu ten się cofa", ale też czy
        na oślep szukać szczęścia, sensem?
        • mola1971 Re: Powrót do przeszłości 14.08.09, 07:49
          Masz rację. To BYŁ powrót. Już się skończył. Na oślep szukanie szczęścia nie
          wychodzi bo wtedy prosta droga do tego by znaleźć "szczęście".
          Teraz już żyję tu i teraz. I tak jest najlepiej.
    • a.niech.to Re: Powrót do przeszłości 14.08.09, 08:11
      Po rozwodzie szukałam zerwanych nici marzeń, nadziei i pragnień
      zaplątanych w ćwierćwiecze małżeństwa. Na pewno one złożyły się na
      osnowę porozwodowego życia.
    • ekscytujacemaleliterki Re: Powrót do przeszłości 14.08.09, 11:10
      Mysle sobie, ze mechanizm wyglada mniej wiecej tak. Zyjesz sobie, masz jakies
      nawyki, przyzwyczajenia, pasje. Poznajesz kogos i zaczynasz isc z nim przez
      zycie. Zaczyna brakowac czasu na sluchanie wlasnej ulubionej muzyki w
      samotnosci, na robienie tego wszystkiego co robi singiel. Po rozstaniu wracasz
      do tego automatycznie bo szukasz wszystkiego co daje zapomnienie i sprawia radosc.
      Osobiscie zaczynam czuc jakby exa nigdy nie bylo o ile mi sie nie przypomni, ze
      byl.
    • tricolour Czy to mechanizm obronny? 14.08.09, 11:24
      Chyba nie, bo nie czuję przed czym miałbym się bronić.

      Żona była, żony nie ma. Niczym taki proces nie różni się od jakiekolwiek utraty,
      która najpierw naturalnie boli, ale potem przestaje i nawet najżarliwszy związek
      przechodzi do sfery przeszłych doświadczeń.

      Nie pamiętam na codzień o kobiecie, która była moją żoną, nie interesuje mnie
      jej los. Tkwią we mnie złośliwości i chęć rywalizacji, ale uważam to za
      normalne. Zresztą uważam, że mam lepiej więc tym bardziej nie interesuje mnie ona.

      Mogę napisać, choć nie jest to jaskrawe doznanie, że usunąłem byłe małżeństwo z
      emocjonalnego życiorysu.
      • ani.chybi Re: Czy to mechanizm obronny? 14.08.09, 12:52
        tricolour napisał:

        > Tkwią we mnie złośliwości i chęć rywalizacji, ale uważam to za
        > normalne.
        Stanowczo nie są to normalne emocje. Towarzyszą czasem wychodzeniu
        ze związku, lecz wreszcie się wypalają. Dopóki to się nie stanie
        człowiek jest ciągle zaangażowany w przeszłość.
        Normalność to brak jakichkolwiek emocji związanych z byłym partnerem.
        • lima Re: Czy to mechanizm obronny? 14.08.09, 13:46
          Zauważ, niektórzy mają takie charaktery, że muszą mieć jakąś osobę do kierowania
          na nią złych emocji. To nawet nie jest związane konkretnie z byciem ex, jeśli by
          exa/exi zabrakło to znalazłby się sąsiad, znajoma, ktokolwiek kto kiedyś na
          odcisk nadepnął, krzywo spojrzał i z kim mozna powalczyć choćby w myślach czy
          gestach czy złośliwościach. Nie twierdzę, że to "normalne", wręcz przeciwnie.
          Ale obserwuję w otoczeniu, że niektóre osoby lubią mieć gdzieś obok takie
          "zatrute" środowisko -żyć energią konfliktu i podtrzymywanej niechęci.
          • ani.chybi Re: Czy to mechanizm obronny? 14.08.09, 13:51
            Masz absolutną rację. Obdarowywanie innych złymi emocjami pozwala na
            oddalenie ich od siebie na bezpieczną odległość.
        • tricolour To są zupełnie normalne emocje... 14.08.09, 16:12
          ... dla mnie. Śmiem twierdzić, że wszystkie moje emocje są zupełnie
          normalne dla mnie choć nie musi tak się wydawać innym.

          Mało tego - uważam, że brak jakichkolwiek emocji związanych z kimś,
          kogo sie kochało, z kim latami żyło, z kim ma się dziecko, kogo się
          czasem spotyka i wraca pamięć dawnych przeżyć miłych i niemiłych -
          brak jakichkolwiek w takiej sytuacji, to zwyczajne wyparcie.
          Delikwent nie radzi sobie z tym, co czuje więc udaje (sam przed
          sobą) że nic nie czuje.
          • ani.chybi Re: To są zupełnie normalne emocje... 14.08.09, 16:23
            tricolour napisał:

            > że brak jakichkolwiek emocji związanych z kimś,
            > kogo sie kochało, z kim latami żyło, z kim ma się dziecko, kogo
            się
            > czasem spotyka i wraca pamięć dawnych przeżyć miłych i niemiłych -
            > brak jakichkolwiek w takiej sytuacji, to zwyczajne wyparcie.
            Skoro Ty tak twierdzisz...smile
            > Delikwent nie radzi sobie z tym, co czuje więc udaje (sam przed
            > sobą) że nic nie czuje.
            W indywidualnych przypadkach może się zdarzać i tak.smile
    • calawtrawie2 Re: Powrót do przeszłości 14.08.09, 13:56
      Ja mam to samo. Po rozstaniu czułam, że w jakiś sposób wracam do
      własnej tożsamości. Nie czułam się źle, że słuchałam swojej muzyki
      (ex mówił, że badziewie, bezguście - a ja słucham gospel, jazzu,
      klasyki więc raczej nie miał racji), oglądam filmy jakie chcę,
      ubieram się w fiolety i lilie (exowi się nie podobało), spotykam się
      z kim chcę. Gdy wprowadzałam się do mojego mieszkania robiłam
      wszystko tak, jak chciałam: kolory ścian, obrazki na ścianach, meble
      i czuję, że jestem u siebie, tej trochę z przeszłości, ale to też
      jakby odbudowa siebie na nowo. Bycie z kimś 7 lat to dużo i teraz
      muszę na nowo zweryfikować wiele rzeczy, czy to co robię było bo ja
      tak chciałam, czy ex.
    • morekac Re: Powrót do przeszłości 14.08.09, 15:55
      Trochę tak jest... Jakby chęć zresetowania kilkunastu lat i zaczęcia
      wszystkiego pd początku...Co się oczywiście nie da zrobić.
    • sauber1 Re: Powrót do przeszłości 14.08.09, 17:08
      A ja, choć wiem, że nie jest to możliwe, to jednak bardzo bym chciał wrócić do
      zgubnego momentu, kiedy podjąłem decyzję by założyć rodzinę. Przeżyć sobie
      jeszcze raz podobnie ale tylko jako singiel.
      Teraz się zastanawiam czy można mieć do siebie samego pretensje, że uległo się w
      końcu, łamiąc wszystkie wcześniej obrane za słuszne zasady ???
      • tricolour Jak najbardziej można i trzeba... 14.08.09, 17:13
        ... "mieć do siebie samego pretensje, że uległo się w końcu, łamiąc
        wszystkie wcześniej obrane za słuszne zasady".

        Na przyłość.
        • ivone7 Re: Jak najbardziej można i trzeba... 15.08.09, 12:13
          czasami niestety taka nauczka nie pomaga i człowiek po raz kolejny łamie
          zasady..tyle, że troszkę inne od poprzednich..
      • ani.chybi Re: Powrót do przeszłości 14.08.09, 17:17
        sauber1 napisał:

        > Teraz się zastanawiam czy można mieć do siebie samego pretensje,
        że uległo się
        > w
        > końcu, łamiąc wszystkie wcześniej obrane za słuszne zasady ???
        Należy siebie zrozumieć i wybaczyć sobie, co wymaga wybaczenia.
        Często wymaga to wiele pracy i czasu, ale to jedynie słuszne
        postępowanie.
        • sauber1 Re: Powrót do przeszłości 14.08.09, 18:19
          Teraz tak myślę z perspektywy czasu, mając na uwadze to co wynikło w skutek
          przemyślanej decyzji powołania instytucji małżeństwa, gdzie wszystkie plany i to
          co się dzięki wielkim staraniom uzyskało nagle w łeb wzięło. Szkoda kilku
          pięknych zmarnowanych lat, a najgorsze, że są dzieci i ta świadomość, że już
          mają o wiele gorzej, a liczyć na wygraną w loterii zwykła naiwnością. Jednak te
          słowa "Rozwód..i co dalej?" zmuszają do pewnych refleksji ...
          • mola1971 Re: Powrót do przeszłości 14.08.09, 18:26
            sauber1 napisał:
            a najgorsze, że są dzieci

            Sauberku drogi, jakie najgorsze? Najlepsze, że są dzieci. Ja uważam, że dzieci
            to najlepsze co mnie w życiu spotkało. I ze względu na to nie potrafię żałować
            ani całkowicie przekreślić mojego byłego małżeństwa. Bo bez tego małżeństwa nie
            byłoby na świecie mojej trójki potworów. A tego sobie nie jestem w stanie
            wyobrazić. Ja nawet nie chcę sobie tego wyobrażać.
            • sauber1 Re: Powrót do przeszłości 14.08.09, 18:56
              mola1971 napisała:

              > Sauberku drogi, jakie najgorsze? Najlepsze, że są dzieci. Ja uważam, że dzieci
              > to najlepsze co mnie w życiu spotkało. I ze względu na to nie potrafię żałować
              > ani całkowicie przekreślić



              Nie o żal tu jako taki chodzi, ale o niemoc, stratę czasu i środków które mogły
              by tym właśnie dzieciom służyć, by nie musiały żyć w stresie że bez dachu nad
              głową zostaną wkrótce. Lata walki a sądami, by uchronić własne dzieci przed
              czymś czego nie da się racjonalnie wytłumaczyć, zwane głupotą, okazują się
              bezsensowną stratą czasu. Boli i boleć będzie, szkoda że też te niczemu winne
              dzieci...
              • mola1971 Re: Powrót do przeszłości 14.08.09, 19:12
                Sauber, nad rozlanym mlekiem nie ma co płakać. Ty to rozlane przez głupotę mleko
                posprzątałeś najlepiej jak umiałeś i chwała Ci za to. Na samą głupotę niestety
                jeszcze lekarstwa nie wynaleziono, nie zanosi się na to by kiedykolwiek
                wynaleziono, więc zamiast się zadręczać czy nie lepiej mając to co masz mimo
                wszystko patrzeć przed siebie a nie za siebie?
                • sauber1 Re: Powrót do przeszłości 14.08.09, 20:14
                  mola1971 napisała:

                  > czy nie lepiej mając to co masz mimo
                  > wszystko patrzeć przed siebie a nie za siebie?

                  Ale ja tu dziś nie chwalę się, tylko użalam, za siebie nie parze, a praedasob LE
                  JA TU DZIŚSIE NIE CHWALĘ, AJA SIĘ UŻALAM
                  • sauber1 Re: Powrót do przeszłości 14.08.09, 22:03
                    sauber1 napisał:

                    > mola1971 napisała:
                    >
                    > > czy nie lepiej mając to co masz mimo
                    > > wszystko patrzeć przed siebie a nie za siebie?

                    Ale ja tu dziś nie chwalę się, tylko użalam, za siebie nie parzą szkoda zdrowia,
                    a przed sobą niczego nie widzę co cieszyć by mogło.
                    (Sorki, teraz to dostrzegłem dopiero, "Kokeszko" - tchórzofretka przebiegł mi po
                    klawiaturze, a że jest sympatyczny tylko mogę smile)

                    Ani.chybi pytasz mnie czy pozbawiłem dzieci znacznych dóbr materialnych?
                    Otóż nie udało mi się zatrzymać pewnych mechanizmów, w 2000 roku, gdy
                    zwróciłem się do sądu o pomoc by nie było tak jak teraz się dzieje, najwyraźniej
                    nie zostałem zrozumiany, ale też się nie dziwię, pewne sprawy dziś dla
                    większości jeszcze kosmiczno-enigmatycznym problemem. Ale też z pewnych
                    zrozumiałych względów nie mam już ochoty tego dalej drążyć, mogę tylko dodać
                    tyle, że na rozwodowej apelacyjnej byłem bardzo, nawet mile zaskoczony, że
                    sędziowie zapoznali się z tomami przeróżnego materiału i jak znam życie to
                    gdzieś przy kawie o tym dyskutują, a co ja mam dzieciom odpowiedzieć na to ...?
                    Może korzystając z przychylności gwiazd coś tam uda mi się odkupić ???
                    • mola1971 Re: Powrót do przeszłości 14.08.09, 22:11
                      No skoro masz dzisiaj nastrój na użalanie to ja to rozumiem.
                      Od tego też m.in. jest to forum. A może nawet przede wszystkim od tego. Bo
                      miejsc do chwalenia się nie brakuje. Tutaj na szczęście można też być słabym.
                      Byleby tylko na stałe Ci to użalenie nie zostało. Bo szkoda życia. Twojego i dzieci.
                    • chybi1 Re: Powrót do przeszłości 14.08.09, 22:14
                      sauber1 napisał:

                      > Może korzystając z przychylności gwiazd coś tam uda mi się
                      odkupić ???
                      To jakaś iskierki nadziei.smile
              • ani.chybi Re: Powrót do przeszłości 14.08.09, 19:21
                Wybacz, jeśli pytanie ma zbyt osobisty charakter: czy pozbawiłeś
                dzieci znacznych dóbr materialnych?
          • ani.chybi Re: Powrót do przeszłości 14.08.09, 19:16
            Nie znam Ciebie i Twojej historii, toteż zapytam, czy aby nie jesteś
            jedną z tych osób, których poczucie winy jest niewspółmiernie
            wielkie do samej winy? Naturalnie odpowiedź nie jest wymagana.smile
    • ivone7 Re: Powrót do przeszłości 15.08.09, 12:11
      miałam dokładnie tak samo..wróciłam do mojej dawnej ja...odkurzyłam stare płyty,
      gitara wróciła na swoje miejsce.. Nie było to co prawda od razu..najpierw
      musiałam sie pogodzić z tym co się stało..przeboleć stratę..
      Powrót do zainteresowań, do "siebie" z przeszłości uznałam za znak wyleczenia z
      mojego małżeństwa, w którym nie do końca byłam sobą...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka