Dodaj do ulubionych

użytkowanie mieszkania

27.08.09, 10:28
mamy w protokole odfajkowane (spawa w toku), duży pokój jemu, 2
mnniejsze mnie i małej, reszta wspólne...
jakie są normy przestrzegania?
czy ten "jego" pokój jest jego wyłącznością i nie mam prawa tam
wejść i on moze tam robic co chce? (jest balkon - więc chociażby
pranie powiesić póki lato)
nie sprząta ani tam ani w toalecie/łazience,z kuchni chwilowo nie
korzysta, bo stołuje się poza domem (szwendał się 4tyg poza domem i
nagle powrócił, złośliwie oczywiście)
wchodząc po nim do toalety można zwymiotować
dawno temu umówiliśmy się, że nie pali się w mieszkaniu, ze względu
na małą (ja nie palę wcale), teraz kipuje do naczyń! (a wypala 2-3
paczki dziennie)
duży pokój jest otwarty, więc jego barłóg i smrody ogląda co dzień
mała, telewizor chodzi cały dzień i noc, głośno...
są przeciez normy współżycia społecznego
jako dziecko mieszkałam w tzw. wspólnym mieszkaniu w starej
kamienicy i takich niehigienicznych zagrywek, mimo, że ludzie obcy
sobie byli, nie było...
on uważa, że mogę mu skoczyć i won z jego pokoju, że wszystko mu
wolno
Obserwuj wątek
    • forty Re: użytkowanie mieszkania 27.08.09, 12:12
      W wyniku orzeczenia o użytkowaniu mieszkania (sąd eksmisję odrzucił
      z uwagi na małą szkodliwość społeczną) razem z alkoholikiem,
      załatwiającym się np w łóżko i anektującym kuchnię na nasiadówy z
      koleżkami - syf, kiła......zdecydowałam się opuścić wraz z córką na
      zawsze "dom" (mieszkanie kwaterunkowe), którego byłam współnajemcą.
      Po prostu nie dało się inaczej. Po 20 latach zamieszkiwania tamże.
      Acha za prąd i gaz płaciłam oczywiście ja, dobrze, że czynsz był na
      mój wniosek podzielony. Tobie życzę szczęścia.
    • majkel01 Re: użytkowanie mieszkania 27.08.09, 17:53
      sąd już nie rozstrzyga takich szczególików.
      W orzeczeniu sąd pisze tylko że przyznaje takiej i takiej stronie ten i ten
      pokój na wyłączne użytkowanie. Nie wplywa to na prawo własności.
      Wyłączne użytkowanie w zasadzie powinno oznaczać że w tym pokoju mieszkam tylko
      ja i nic ci do tego. Z drugiej strony wspólne zamieszkiwanie oznacza również
      pewne obowiązki, tj. nie robienia nic co godziło by w drugą osobę.
      Niepodzielne części mieszkania sąd przyznaje do wspólnego korzystania. Sąd
      jednak nie wchodzi tak daleko żeby rozstrzygać kto ma gdzie sprzątać itd.
      Takie wspólne zamieszkiwanie, zwłaszcza mocno zwasnionych stron to koszmar. Moze
      lepiej jednak pomyśleć o wyprowadzce, jeśli będa ku temu warunki i możliwości.
      Eksmisja bylaby możliwa wtedy gdyby drugi małżonek swym rażąco nagannym
      zachowaniem uniemożliwiał wspólne zamieszkiwanie.
      • pokopanka Re: użytkowanie mieszkania 31.08.09, 10:29
        nie mam dokąd się wyprowadzić, moi rodzice mieszkają w klitce, razem
        z siostrą
        jesteśmy więc na etapie ignorowania
        nie będę się kopać z koniem
        więc sprzątam ja, i pilnuje porządku, bo jest dziecko
        sprzątam po nim toaletę/łazienkę, do "jego" pokoju nie wchodzę,
        zakazał mi nawet wywieszać pranie na balkon, więc zabrałam suszarkę
        i jest w pokoju małej
        dla niego jest to czysta noclegownia, w lodówce nic nie ma, w
        łazience tylko ręcznik, nie pierze, nie sprząta, nie gotuje, śpi
        wracając między 22 a 3 rano..., całą noc chodzi laptop i gra tv...
        mała to widzi, on ją zagaduje,a ona boi się powiedzieć "nie"...

        staram się wychodzić z domu jak najwięcej, zabieram ze sobą małą,
        juz wiem, że ona nie chce, żeby tato ją zabierał ze szkoły,
        mam nadzieje, że niedługo po prostu wyjedzie na morze
        nie zamierzam uciekać, a kiedy przekroczy granicę bezpieczeństwa
        jego lub moją wezwę policję
        • pokopanka Re: użytkowanie mieszkania 01.09.09, 12:34
          oczywiście nie "jego", tylko jej (czyli małej) i moją
      • pokopanka Re: użytkowanie mieszkania 01.09.09, 12:36
        dla sądu rażące zachwanie to wizyty policji, skargi sąsiadów, obite
        twarze, strach w oczach, krzyki
        niesłyszalne - nieudowodnione
        a dziecko 9 lat świadkiem nie jest...

        a monitoringu w domu nie mam i nie biegam z dyktafonem, bo a nuż uda
        się cos nagrać, staram się byc normalna
    • plujeczka Re: użytkowanie mieszkania 27.08.09, 21:05
      Cześć! widze ,ze sie boksujesz, wiem o czym piszesz cholernie
      współczuję , chyba powinnaś pomysleć o mieszksniu dla siebie i
      dziecka na dłuzsza mete nie dzasz rady, szkoda córki.Ja tez choc
      walcze to jednak mysle okolum bo jak sie nie powiedzie to ani chybi
      sublokatorka, teraz dobry okres na kupno mieszkania..tylko ty chyba
      masz kredyt wspólny z mężem.Trzymam kciuki, to co dzieje sie teraz u
      Ciebie było moim koszmarem nie tylko w snach przez wiele lat.Na
      szczęście ex znalazł "miłoc zycia " tez lubi wypic to i
      zainteresowania maja wspólne i tzw. "wspólny jezyk"..ale co dalej ?
      chyba ten na górze jeden wie, trzymam kciuki, napisz czasmi na
      gazetowa @
      • art-fun Re: użytkowanie mieszkania 31.08.09, 10:16
        A czy ktoś wie, czy sąd, oprócz określenia sposobu użytkowania mieszkania, może
        nakazać drugiej osobie partycypowanie w kosztach jego utrzymania do czasu jego
        sprzedaży? Moja jeszcze żona twierdzi, że nie da ani złotówki...
        • pokopanka Re: użytkowanie mieszkania 01.09.09, 12:28
          chyba można podjąc próbę, ale uzasadnic
          póki jesteście małżeństwem wszystko jest wspólne (chyba, że
          rozdzielność jest)
          i sądu nie interesuje, z czyjego konta są opłaty itd.

          a jak było wcześniej? kto płacił?
      • pokopanka Re: użytkowanie mieszkania 31.08.09, 10:32
        pisałam Aneczko, jak znajdziesz chwilkę odpisz
        Tobie też nie zazdroszczę

        tak mamy wspólny kredyt, mieszkanie też wspólne, więc stąd się
        bierze jego "prawo" noclegowania, ale jak sa prawa są i obowiązki,
        tym bardziej, że jest dziecko...
        ale w polskim prawie dopieor jak będa ślady na ciele i przerażenie w
        oczach dziecka to jest podstawa do interwencji...
        psychiczności są nieważne

        bądź dzielna (też się staram smile, dla małej)
        • plujeczka Re: użytkowanie mieszkania 31.08.09, 14:35
          wiem o czym piszesz i czego się boisz ale nieststey leków matek lub
          ojców sady nie biora pod uwage, prawo jest nieststey ułomne jesli
          chodzi o uregulowanie wspólnego zamieszkania, wyrok powinien zawierać
          konkrety a szczególnie obligowac do wspólnego ponoszenia kosztów
          utrzymania mieszkania.W przypadku kiedu ktos tego nie robi po wyroku
          powinno to być podstawa do eksmisji.Mnie te z jest ciezko jak diabli,
          sprawa blisko i szlag mnie trafia ,ze musze udowadniac " ze nie
          jestem wielbłądem"
          • pokopanka Re: użytkowanie mieszkania 01.09.09, 12:32
            udowadnianie prawdy jest chore
            wiem coś o tym
            wszystkie dok. składałam ja, a druga strona się wozi, a sąd jej do
            niczego nie zobligował...

            a czy Ty się będziesz ubiegać o podział dochodów Twojego męża? w
            końcu one też wchodza w skład majątku wspólnego
            mój np zarobił od zeszłego sierpnia, kiedy wypłacił wszystkie
            pieniądze z konta wspólnego, całkiem konkretną kwotę - na pół
            mieszkania luz...
            ale to ja muszę udowodnić nie mając narzędzi, że je przepieprzył, bo
            do domu nie tafiły (a wspólnota jest dalej, byle do października)
            • matkapolka.4 Re: użytkowanie mieszkania 02.09.09, 21:21
              ja też mam taką sama sytuacjęsad
              jesteśmy niemal rok po rozwodzie, eks nie zgadza się:
              - na podział majątku (choc jest drugie mieszkanie do którego w każdej chwili może sie wyprowadzić, ale nie chce!),
              - na ustalenie kontaktów z dziecmi (bo mimo to,że młodszymi dziecmi zajmuje sie okazjonalnie, chce nieograniczonych codziennych kontaktów)
              -a teraz wystąpił jeszcze o obniżenie alimentów o połowę.

              w ciągu miesiąca mam trzy sprawy w sądzie (podział, kontakty, alimenty)sad
              dogadać w żadnej kwestii się nie można, nawet mediator wymiękł jak posłuchał jego wywodów..

              mieszkanie pod jednym dachem jest ponad siłysad
              jak się bronić?
              skąd brać siły?
              też mam poczucie, że muszę wszystkim udowadniać,że nie jestem wielbłądem..
              ech!

              pozdrawiam ciepło

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka