piotrfer
23.10.08, 20:30
Witam wszystkich!
Chciałbym prosić doświadczonych Użytkowników forum o pomoc i poradę.
Od połowy lipca do połowy września byłem zatrudniony w uitzenbureau Roundwork, z siedzibami w Hadze (Televisiestraat) oraz Rotterdamie (St. Andriesstraat). Słyszałem o wyjątkowo kiepskiej reputacji tego biura, jednak bardzo potrzebowałem pracy, więc zdecydowałem się podpisać z nimi umowę. Tak jak przypuszczałem, odmówiono mi drugiego egzemplarza tejże umowy. Po kilku tygodniach pracy nie otrzymałem tygodniówki - wytłumaczono mi, że musiano ją wstrzymać, bo "wypłacono mi nadwyżkę, którą teraz trzeba wyrównać". Na żadne szczegółowe pytania z mojej strony nie udzielono odpowiedzi - a właściwie odpowiedź była, ale jedna: jak się nie podoba, to "weg"; "300 osób nie ma problemu, a ty masz problem". Po odbyciu wielu rozmów z innymi pracownikami dowiedziałem się, że "to biuro po prostu nie wypłaca wakacyjnego" (vacantiegeld). Przejrzałem solarisy i oto, co się okazało:
1) vacantiegeld było wypłacane regularnie każdego tygodnia pracy (ok. 30 euro tygodniowo);
2) po pewnym czasie, gdy suma wypłaconych kwot vacantiegeld osiągała kwotę tygodniowej wypłaty (270-300 euro), pracodawca wstrzymywał wypłatę tygodniówki i zmuszał pracownika do podpisania pokwitowania na odbiór tejże tygodniówki w gotówce.
Gdy podsunięto mi do podpisania pokwitowanie, odmówiłem. Pracodawca miał wówczas u siebie moje pieniądze za trzy tygodnie pracy. Gdy odmówiłem złożenia podpisu, odmówił wypłaty zaległych pieniędzy i postraszył "swoimi przyjaciółmi". Niestety, ze względu na studia w toku oraz brak pieniędzy, musiałem dwa tygodnie po tym wydarzeniu wrócić do Polski. I w tym właśnie miejscu chciałbym Was prosić o pomoc. Oto kroki, które wykonałem do tej pory:
1) Jeszcze przed wyjazdem poszedłem na policję. Odesłano mnie stamtąd do Juridische Loket.
2) Na spotkaniu w Jurudische Loket (na które czekałem tydzień!); poinformowano mnie, że jedyną drogą odzyskania pieniędzy jest wytoczenie pracodawcy sprawy cywilnej. Tamtejsza prawniczka napisała dla mnie skierowany do pracodawcy list z żądaniem wypłaty zaległych świadczeń. List wysłałem do pracodawcy; pozostał bez odpowiedzi.
3) Napisałem do polskiego konsulatu w Hadze, który wysłał mi formularz skargi do holenderskiej Inspekcji Pracy oraz związków zawodowych zrzeszających pracowników sezonowych.
4) Wysłałem do Inspekcji Pracy wypełniony formularz z załączonymi specyfikacjami solaris, wyciągiem z konta bankowego oraz papierem, do którego podpisania próbowano mnie zmusić. Do tej pory nie otrzymałem odpowiedzi.
5) Wysłałem zgłoszenie wraz z dokumentami do związków zawodowych; brak odpowiedzi.
6) Wysłałem do firmy będącej właścicielem obiektów, do pracy w których posyłał nas pracodawca (Red Star), wymienione dokumenty wraz z moim numerem pracownika oraz prośbą o potwierdzenie faktu, że w danych okresach wykonywałem pracę na ich obiektach (przecież wszystko mają w systemie!) - brak odpowiedzi.
7) Napisałem do konsulatu mejla z pytaniami dotyczącymi przebiegu oraz charakteru tej sprawy. Lakonicznie poinformowano mnie, abym poinformował Inspekcję Pracy o zmianie miejsca pobytu (informację tę zawierał już wypełniony przeze mnie formularz!) oraz że protokół z Inspekcji Pracy może co najwyżej posłużyć do wytoczenia pracodawcy sprawy cywilnej.
Ręce mi już opadają. Jak mam wytoczyć sprawę cywilną temu cholernemu biuru, jeżeli mieszkam i studiuję w Polsce? Czy pracownicy sezonowi są zupełnie bezradni wobec nieuczciwych pracodawców? Proszę, odpowiedzcie na moje pytania. Pomóżcie. Wiele się na tym forum pisze o godności, o podjęciu działań przeciw nieuczciwym biurom. Takie właśnie działania chciałbym podjąć i potrzebuję Waszej pomocy. Nie chodzi już nawet o te pieniądze (ok. 900 euro), ale o sam fakt, jak ci chamscy Turkowie nas tam traktowali. Byłbym wdzięczny, gdyby ktoś zorientowany udzielił mi odpowiedzi na poniższe pytania:
1) Z konsulatu napisano mi, że Inspekcja Pracy nałożyć może na pracodawcę wysoką karę. Czy ktoś się orientuje, jak wysokie są takie kary? Naprawdę chciałbym, żeby Roundwork taką karę dostał.
2) Czy rzeczywiście jedyną drogą jest wytoczenie pracodawcy kosztownej sprawy cywilnej? Czy nie ma państwowych instytucji, które mogłyby się tym zająć?
3) Jeżeli jedynym wyjściem jest wytoczenie pracodawcy sprawy cywilnej, jaki byłby koszt tego przedsięwzięcia? Czy musiałbym być obecny w Holandii w czasie jej trwania? Czy musiałbym składać tam zeznania? Czy nie mógłbym tego zrobić w Polsce? (Nie mam zamiaru w ogóle tam wracać).
4) Jaki byłby czas trwania takiej sprawy? (Postępowanie toczone przez Inspekcję Pracy trwa około kilku miesięcy - czyli wcale nie lepiej, niż w Polsce. A na Zachodzie miało być tak pięknie...). Czy miałbym gwarancję, że odzyskam pieniądze?
Proszę, rozwińcie ten temat, jak tylko potraficie. Udzielcie mi i innym poszkodowanym tylu porad, ile tylko potraficie. Podejmijmy wreszcie konkretne działania przeciwko coraz liczniejszym oszustom! Ja osobiście nie mam zamiaru odpuścić tym złodziejom i liczę, że również żaden z Was nie da się okradać!
Z góry dziękuję za wszelką pomoc i pozdrawiam wszystkich!
Piotr F.