mysza_33
12.11.08, 11:43
Dziewczyny! Kurcze strasznie mi smutno, ale postanowiliśmy, że nie bedziemy
naszego bąka wiecej męczyć obecnym przedszkolem. Zaczęliśmy 1,5 miesiaca temu
po przerwie i do tej pory mu nie odpowiada. Na propozycje przedszkola
przebywalismy z nim razem. Nie wiem czy to bariera jezykowa, czy strach przed
starszymi, ktore sie naprawde rozpychaja wsrod mlodszych, czy to rygor
siedzenia pol godziny na krzeselku z grupa... Wszystko mi jedno. Maly tylko w
naszej obecnosci sie jako tako bawi, jednak co chwila prosi o pojscie do domu.
Rano, wiadomo, walka o pojscie do przedszkola, jedynie po zapewnieniu, ze sie
z nim zostanie daje sie ubrac i cos zje :-(
Generalnie, jak jest ktos, ja lub maz, nawet gdy ide do ubikacji szkolnej, czy
po papiery do plecaka to nie ma problemu. Musialam mu tylko o tym powiedziec i
uprzedzic, ze nie bede w zasiegu wzroku. OK. Z racji tego, ze malzon siedzi z
nim pol czasu, ja pol (tak pracujemy) to postanowilismy, ze mu sie wytlumaczy,
ze sie wychodzi i ze zaraz mama przyjdzie i ja bede za 5 min, 15, 20 i tak
wydluzac chcielismy. No, ale dzis po miesiacu chodzenia nie udalo sie, mimo,
ze mąż rozstawal sie z nim bez placzu "za pozwoleniem" syna - jak przyszlam,
mial mokre policzki od strużek łez i poplakiwał sobie. Generalnie rozplakał
sie na calego, jak juz weszlam. I te durne baby, nawet nie pozwolily mu do
mnie dojsc, tylko musial siedziec na krzeselku (zaczela sie sejsa owocowa,
wiec kazdy siedzi i czeka na swoja kolej), wiec dziecko wpadlo w histeryczny
szal. Nie moglam go uspokoic, powiedzialam, ze moze sobie wziac owocka jak
chce... ale to nie byla jego kolej, wiec go powstrzymaly znowu. No,
dziewczyny, ja rozumiem, ze sa reguly, ale do cholery jakas elastycznosc by
sie przydala tez! Dziecko mi sie rozplakalo i od razu zakomenderowalo, ze chce
isc do domu. No, ale przekonalam go, by usiadl na kolanach i zaproponowalam
pojsc razem po owoc. Ok. Uspokoil sie, ale jak tylko najadl sie, od razu na
ustach: "mamo, chce isc do domu". Trzy razy zignorowalam. Ale z racji tego, ze
mowil do mnie bardzo spokojnie, prosil mnie bez histerii i placzu. Wiec
popatrzylam mu sie w oczy i zapytalam: "Irus, na pewno chcesz isc do domu, nie
chcesz ogladac tych obrazkow, bawic sie zabawkami i z dziecmi, przychodzic
tu..." (wczesniej jeszcze mu kladlam do glowy, ze kazde dziecko siedzi samo,
ze nie ma tu rodzicow, tylko panie i to normalne - to od razu wlaczalo mu sie
ciche lkanie...) Moje dziecko odpowiedzialo bardzo SWIADOMIE, ze nie.
Sluchajcie, zrozumialam, ze musze cos innego wymyslec, znalezc inne
rozwiazanie. Albo odpuscic na jakis czas.
Co byscie zrobily na moim miejscu???
Mysza