Co to???:)

07.07.07, 19:49
Dzisiaj robilismy ostatnie zakupy przed przybyciem naszego nowego mieszkanca:)
I tatus kupil cos co niestety nie wiem do konca do czego sluzy, on zreszta tez
(okazalo se przy kasie;)Pisze wiec do Was moze wy rozszyfrujecie:).Nazywa to
sie " jute materasbeschermer", luchtdoorlatend en absorberend. Nie wiem czy
ko kladzie sie pod przescieradelko i konkretnie do czego sluzy i czy jest
potrzebne. Tak to juz jest z facetami...
    • kasia191273 Re: Co to???:) 07.07.07, 20:05
      pod prześcieradełko, ochraniacz 'antysikowy'

      mnie kraamzorg wyjęła pierwszego dnia, że niby zabronione, na razie Ninie nie
      zdarzyło się przecieknąć, więc póki co niepotrzebne, ale może w przyszłości?
      • lenkaaa Re: Co to???:) 08.07.07, 00:05
        ale przecież jest zaznaczone, że przepuszcza powietrze, to niby dlaczego miałby
        byc zabroniony ????
      • tijgertje Re: Co to???:) 08.07.07, 07:43
        Kasia, zalezy jaki ten ochraniach. Jutowy chyba jest tylko gruby, ale nie
        zawiera ceratowej warstwy, jak to z niektorymi jest. Ja mam moltonowy, tez
        oddychajacy, przeciec przecieknie, ale przy duzej ilosci plynu, chroni nie
        tylko przed przesikaniem, ale i wycieraniem sie materaca pod przesuwajacym sie
        przescieradlem.
        Ciesia zaloz najpierw to, potem przescieradlo. Uwazam, ze twoj maz dokonal
        calkiem przyzwoitego zakupu:-)
        • azza4 Re: Co to???:) 08.07.07, 11:36
          To ich bezpieczenstwo to juz sie robi niebezpieczne.A dlaczego nie wolno tego
          wkladac pod materac jak wlasnie temu sluzy?Ja chcialam kupic taki
          hoofdbeschermer na boki lozeczka a w prenatalu powiedzieli,ze maja zakaz
          sprzedazy bo to niebezpieczne.Bo jak dziecko,ktore nie umie sie odwracac
          przytuli sie do tego to moze sie udusic,bo sie nie odwroci(????).Do tej pory
          tego nie moge zajazyc.Moze jak Nadia sie zacznie odwracac to zrozumiem.Na
          zdrowy rozum jak sie odwroci w jedna to i sie odwroci w druga.Tym bardziej jak
          poczuje dyskomfort.W Baby-walz w kazdym razie mozna to nabyc.Tak samo jak
          smiertelnie niebezpieczne kolderki,ktorymi sie dzieci nakrywaja po czubek
          glowy;))).Narazie owinelam boki i gore lozeczka kocem bo juz dwa razy malo
          sobie glowy nie rozwalila.Pewnie to to mniej niebezpieczne..
          • tijgertje Re: Co to???:) 08.07.07, 12:23
            Ten ochrsaniacz to sie kladzie na materac. Sa takie podgumowane, ktore ni
            przepuszczaja powietrza, i na takich dziecko moze sie udusic, jezeli przyjmie
            jakas nieodpowiednia pozycje, co maluchom sie niestety zdarza:-( Te boczne
            ochraniacze rzeczywiscie sa niebezpieczne. Ja nie kupowalam, moja siostra miala
            taki i jak pojechalismy na wakacje do Polski (mlody mial 2 miesiace), to mu
            zalozyla w lozeczku. Efekt byl taki, ze nastepnego dnia zdjelam, bo mlody jak
            sie obudzil, jakims cudem rozwiazal jeden sznurek, zakrecil go sobie ciasno
            wokol raczki, glowke wcisnal miedzy szczebelki a ochraniacz od spodu i nie mogl
            sie wygramolic i obudzil nas strasznym krzykiem. I Bogu dziekuje, ze tak to sie
            skonczylo! Wiele dzieci spi z nimi dluuugo i nic sie nie dzieje, ale nikt nie
            ma pewnosci, ze akurat jego dziecko czegos nie wykomnbinuje. Byly swego czasu
            takie paski do przypinania malucha w lozeczku. Przekladalo sie toto pod
            nmateracem, potem przed otwory na rece w spiworku i zapinalo z boku materaca .
            Dlugosc byla taka, ze zapiecie bylo bardzo ciasne. Mialo to zapobiec obroceniu
            sie malucha na brzuch i uduszeniu. Tez takie cudo kupilam, ale ze mlody tylko
            na brzuchu spal, polozony inaczej darl sie wnieboglosy, a 3 dni po porodie
            unosil i obracal glowke, wiec paska nie uzywalam i mlodemu pozwolilam spac,
            tak, jak chcial. Krotko potem te paski wycofali ze sprzedazy. Okazalo sie, ze
            kilkoro dzieci zmarlo, jakims cudem wciskajac glowe pod taki pasek i sie
            duszac. Nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazic, jak to mozliwe, bo paski
            byly naprawde ciasne, a jednak niemowlaki sobie z nimi poradzily:-( Nie sadze,
            zeby tutaj przsadzali z bezpieczenstwem. Lepiej dmuchac na zimne. Ciagle np
            uczulaja, zeby malucha NIGDY nie zostawiac samego nawet na szerokim lozku, bo
            to, ze nie widzimy, ze dziecko sie odwraca, nie znaczy, ze maluch tego nie
            potrafi. Jak czytam na polskim forum, ile dzieci spadlo mamom z lozka i z
            reakcji wynika, akoby to niemal norma bylo, to mi ciarki po plecach przechodza.
            Tak trudno maucha przelozyc do lozeczka czy kojca jak sie odchodzi na
            kilkanascie sekund?
            Azza, ten koc, to na twoim miejscu bym zdjela. Maluch moze za niego pociagnac i
            sie zagrzebac, a nie bedzie umial spod niego wyjsc. Ja bym wolala nie
            ryzykowac. Moj mlody jest wyjatkowo pomyslowym dzieckiem i pomaga mi cwiczyc
            wyobraznie:-) Turlal sie na wszystkie strony jak mial niespelna 6 tygodni,
            lekarz nie wierzyl, dopoki nie zoaczyl:-) Lepiej unikac niespodzianek:-)
            • azza4 Re: Co to???:) 08.07.07, 13:41
              Doszlam do wniosku,ze lozeczko turystyczne to najbezpieczniejsze
              rozwiazanie.Teraz w Polsce bedzie w takim spala.Chociaz i tu pewnie cos by sie
              znalazlo.Jesli o dzieci chodzi to nigdy nie ma pewnosci czy cos sie nie
              przytrafi:)
              • beba3 Re: Co to???:) 08.07.07, 15:58
                Lozeczko tutystyczne powinno byc uzywane okazjonalnie. Nie ma takiego
                materacyka jak tradycyjne lozeczko a tylko jakies ustywnienie.
                Kazda mama powinna sie zastanowic czy sama chcialaby na czyms takim spac.
                Czytalam na polskim Forum ze dziewczyny swietnie oszczedzaja kupijac wlasnie
                turystyczne lozeczka zamiast tradycyjnych. Niektore sie jeszcze szarpna i
                jeszcze jakais materacyk tam wpasuja.
                Mysle ze w Polsce powinna byc taka jak w Holandii opieka poloznej po porodzie
                to moze by sie zrobilo bardziej normalnie i pewne glupie pomysly zostaly by
                wybite niektormym mamuska z glowy. ;-P
                Ochraniacze powinny miec na tyle dlugie troczki aby moc je zawiazac twale.
                Reszte powinno sie przyciac. Taka jest teoria. Ja niczego nie przecinalam a
                zawiazywalam troczki na kokardke a potem jeszcze 'uszy' raz jeszcze
                zwiazywalam. Wychodzil 'motylek'. (Tak zreszta wazlam dzieciom sznurowki przy
                bucikach. Ciezko to rozwiazac malcowi).
                Dziecko nie ma tak malej glowki aby przelozyc ja przez szczebelki lozeczka ale
                to nie znaczy ze nie moze sie o nie obijac. U nas, tam gdzie byl ochraniacz
                bylo ok ale gdy dziecko przetoczylo sie w druga polowe lozeczka czasmi konczylo
                sie to placzem.
                W kolysce bylo naprawde ciasno a uzywlam ja chyba tylko przez jakies 3 do 4
                miesiecy.
                Na moich oczach Patrycja podkurczala nogi i przesuwala cialko w gore i uderzala
                sie bolesnie w glowe...
                Kolyska ma wiele plusow ale to akurat liczy jej sie na duzy minus. ;-)
                Co do podkladow to zdania sa podzielone... Kiedy dziecko ma biegunke, uczy sie
                spac w majtkach to przydaja sie bardzo. Na codzien lepiej unikac, szczegolnie
                tych nie oddychajacych na ceracie czy gumowanych. To ze podkladka lezy tylko
                pod pupa dzieca tez nic nie znaczy. Moze sie przesunac w dol i bedzie na
                wysokosci twarzy.
                I to nie jest tak ze skoro dzicko potrafi sie przefiknac w jedna strone, w
                druga tez moze. Jak sie lekko poddusi to tylko zdenerwuje i w tej zlosci ciezko
                mu bedzie cokolwiek zrobic. Zreszta te wszelkie przewracanki czesto sa
                przypadkowe a nie wycwiczone jeszcze i przemyslane. Nie powinnismy oczekiwac ze
                nasze dziecko bedzie madrzejsze od nas i sobie wszystko przekalkuluje.
                Kiedys promowano przescieradla ceratowe. Po za odpazaniem przyduszanie dzici
                tez sie zadrzalo...
                Kocyk zdejmij. Moze sie przyczynic do tragedii. Ochraniacz moze Ci ktos z
                Polski przyslac. Mozesz tez go uszyc/dac do uszycia ale musisz miec wzor
                (pozyczony od kogos gotowy ochraniacz). Wypelnieniem powinna byc cienka gabka.
                Troczki mocno wszyte i o odpowiegniej dlugosci.
                Kolderke czy kocyk dobrze jest podwinac pod materac aby dziecko sie na nie
                nakrylo. Oczywiscie zawsze sie moze pod nia podczolgac ale o tym ze dziecko
                spiace trzeba 'monitorowac' wspominac nie musze? ;-)
                Duzo mam rezygnuje z kolderek na rzecz spiworkow. Tez prze pewien czas tak
                spaly moje dzieci (powowdem bylo rozkopywanie sie a nie wzgledy bezpieczenstwa).
                Niestety tragedie sie jednak zdarzaja... Ja bylam raczej niespokojna mamusia i
                balam sie wielu rzeczy. Tych zaleznych ode mnie ale i tych na ktore wplywu nie
                mialam. Przypadki i glupie rzeczy moga sie kazdemu zdarzyc...
                • kasia191273 Re: Co to???:) 09.07.07, 10:18
                  Nina śpi tylko w śpiworkach, kołdry nie mam, tylko kocyk, którym zakrywałam,
                  jak było zimniej. Rano budzi się na wierzchu kocyka, ale w śpiworku, więc mam
                  pewność, że się nie odkopie całkiem
          • nesla Re: Co to???:) 09.07.07, 10:58
            Azza, te wszystkie zalecenia uwazam, ze MAJA sens, a glownym ich zalozeniem jest
            zredukowanie do minimum wszelkich czynnikow, ktore moglyby prowadzic do smierci
            lozeczkowej. Na poczatku tez mialam i ochraniacze i kolderke i poduszke nawet,
            ale wszystko poszlo do pudla na nastepne 2 lata jak sobie tylko wyobrazilam jak
            bym sie czula gdybym pewnego pieknego ranka weszla do pokoju corki i zastala ja
            nieoddychajaca.. Jak ty bys sie czula? Nie lepiej zatem zastosowac sie do
            zalecen i spac spokojniej?
            • azza4 Re: Co to???:) 09.07.07, 13:32
              Posciagalam koce i wsadzilam mala do spiwora.Jest lepiej:)W ciagu dnia spi w
              swoim pokoju w lozeczczku a w nocy w kolysce z nami.Ale kolyska juz sie robi
              ciasna.Teraz sie bede bala ja przeprowadzic do jej pokoju bo jak sie obroci i
              nie daj Boze...Kurde czy takie leki o dziecko to trwaja juz cale zycie?Obawiam
              sie,ze tak:)
              • beba3 Re: Co to???:) 11.07.07, 05:20
                Niestety cale zycie. Dobrze ze sa tez profity z posiadania dzieci! :-)
                Kolyska jest fajna sprawa ale super bezpieczna tez nie jest... Ciezko
                zdecydowac sie na przeniesienie dziecka o skaczy sie bujanie...
                Ja jeszcze troche posilkowalam sie usypianiem w kolysce i przenoszeniem potem
                do lozeczka. Staralam sie wyczaic kiedy bedzie najlepsza chwila: czy kiedy
                dzicko spi jak susel czy kiedy dopiero zapada w sen. Jeszcze ja potem troszke
                pobujalam i poglaskalam i stopniowo sie wycofywalam. Troche sie nartudzlam ale
                dalo sie. ;-)
Pełna wersja