Dodaj do ulubionych

Kuligi samochodowe

19.12.10, 14:52
Widziałem ich dzisiaj kilka, jednak społeczeństwo jelczańskie nie chce się uczyć na czyiś błędach. Wszystkich przebił jegomość, który ciągnął swoim pojazdem kilkuletnie dziecko na dosyć sporo uczęszczanej drodze kolo basenu. Gratuluję wyobraźni.
Obserwuj wątek
    • przebudzonyx Re: Kuligi samochodowe 19.12.10, 15:44
      Wszystko jest względne.

      Kulig samochodowy można zrobić rozsądnie lub nie podobnie jak każdą inną czynność.

      Gdy przypomina mi się w jakich kuligach sam uczestniczyłem to niektóre z nich można by skomentować słowami artysty: kto w młodości głupi nie był, ten na starość nie zmądrzeje wink
      • rob.tus Re: Kuligi samochodowe 19.12.10, 16:52
        Pamietam kuligi za traktorem. Do niego przymocowany były wielkie sanie a następnie łańcuch do którego były przywiązane pojedynczo saneczki. Czasem nawet kilkadziesiąt.
        Jeździło się wtedy po drogach publicznych i polnych. Wtedy to był mniejszy ruch niż teraz.
        Dzisiaj na drodze zamkniętej, wewnątrz osiedlowej może bym się odważyłbym, ale na drodze, gdzie jest normalny ruch i autobusy, to już trzeba nie mieć wyobraźni.
        • mikoj50 Re: Kuligi samochodowe 20.12.10, 12:03

          Witam serdecznie.

          Całkowicie zgadzam się z moimi przedmówcami. Niestety przejawów braku zdrowego rozsądku jest sporo i nie dotyczą one wyłącznie organizowania kuligów na mocno uczęszczanych drogach publicznych. Cóż, nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie cierpienia towarzyszącego w tej chwili ojcu chłopca, który zginął pod tym autobusem. Chociaż w chwili obecnej cierpi już wyłącznie ojciec i jego rodzina, to jednak wnioski powinniśmy wyciągnąć wszyscy. Na naukę nigdy nie jest zbyt późno. Jest to bardzo smutny wstęp do tych, tak niezwykle radosnych Świąt BN.

          Pozdrawiam serdecznie.
          • harpal Re: Kuligi samochodowe 21.12.10, 09:56
            Kuligi są świetną rzeczą. Zapewne każdy kiedyś w takowym uczestniczył i ma niezapomniane wrażenie. Ja uważam, że kuligi są świetną formą spędzania czasu zimą jednak nie na obleganych drogach. U nas w J-L jest mnóstwo dróg, gdzie można zrobić kulig bez przeszkód i nie narażać własnego dziecka "pod basenem" na niebezpieczeństwo.
            Sytuacja, o której opowiadano w TV powinna być nauczką, a jak widać nie jest... Miejmy tylko nadzieję, że kolejnej takiej tragedii nie zanotujemy, a rodzice pomyślą nad wyborem drogi bezpiecznej i wrócą do domów z jednakową liczbą osób, a nie pomniejszoną...
      • koch-111 Re: Kuligi samochodowe 27.12.10, 19:18
        Przebudzonyx a ja kiedyś widziałem kilku delikwentów strzelających ósemeczki po stawie jelczańskim... Taki mały kulig po lodzie... I taki jeden z tych delikwentów miał pecha i wpadł w kołek po pomoście. Coś wiesz na ten temat smile
        • przebudzonyx Re: Kuligi samochodowe 29.12.10, 09:16
          Hehe widziałeś jak każdy z tych "delikwentów" wink

          Dobrze też wiesz, że ten niby pechowy tak naprawdę ściemniał i do kołka miał daleko.
    • mieszkajacywpl nie tylko na sankach łatwo o tragedię. 21.12.10, 10:20
      Wiem, że powszechne było kiedyś ślizganie się na łyżwach na zamarzniętych stawach i innych zbiornikach. I od czasu do czasu lód pękał i nieszczęśliwcy toneli w zimnej wodzie. Czy już jelczańska młodzież takze wychodzi poszaleć na lód? Czy moze ta zabawa przestała być popularna..
      • przebudzonyx Re: nie tylko na sankach łatwo o tragedię. 23.12.10, 08:49
        Gdy jest odpowiednio gruby lód i jeździ się tam, gdzie wiemy, że jest płytko wtedy nie ma problemu.
        Zeszłej zimy sam jeździłem na łyżwach po stawie w Jelczu.

        Na lód wychodzą także wędkarze.

        W wielu krajach po lodzie jeżdżą ciężarówki:
        www.youtube.com/watch?v=YJZ2EDvLjxg&feature=related
        www.youtube.com/watch?v=PP39I68j8d0
        Rozsądek przyda się wszystkim.
        • dorkasz1 Kulig jako przeżycie niezapomniane. 23.12.10, 08:59
          Harpal napisała:
          " rodzice pomyślą nad wyborem drogi bezpiecznej i wrócą do domów z jednakową liczbą osób, a nie pomniejszoną... "
          A niektórzy to wręcz przeciwnie... moi znajomi wrócili w ubiegłym roku jako rodzice, choć dowiedzieli się o tym jakieś 3 miesiące później big_grin Cóż to był za kulig... smile
          • dorka1986 Re: Kulig jako przeżycie niezapomniane. 23.12.10, 09:15
            Zgadzam się z tym, co zostało wyżej "powiedziane". Sama niestety nigdy nie uczestniczyłam w takim kuligu. Moją mamę cechuje "szeroka" wyobraźnia, nadwrażliwość i myślenie prewencyjne (zapobiegawcze). Dziś uważam, że to bardzo dobrze. Jako dziecko myślałam inaczej, ale byłam tylko dzieckiem i często się buntowałam przeciwko zakazom i solidnej dyscyplinie. Dziś uważam, że wyszło mi na dobre. Wypadki i tak mnie nie ominęły, pomimo przezorności mamy. Taki mój los, ale na szczęście żyje.
            Gdy widzę czasem lekkomyślnych rodziców to gęsiej skórki dostaje- strach, biedne dzieci. Uważam, że człowiek powinien się dwa, trzy razy, a jak trzeba to i 10 razy zastanowić, zanim coś zrobi. Czasem podejmujemy decyzje pochopnie, kierując się "frajdą", a potem możemy tego żałować.
            Dziecko jest bezbronne. Zdane jest tylko na rodziców, którzy powinni zapewnić im bezpieczeństwo. Dzieci ufają swoim rodzicom. Czasem się buntują, ale i tak jako dorośli (bynajmniej u mnie tak jest), dziękują rodzicom, bo wiedzą, że ich decyzje były dla nich dobre. A nawet, gdyby nie były to rodzice chcą przecież dobrze dla dziecka (rodzice są tylko ludźmi, każdy z nas popełnia błędy). Piszę tu o normalnych rodzinach, bo nie ma co ukrywać, że są również rodziny patologiczne, które cechuje duża dysfunkcjonalność.
            Można tu pisać i pisać. Końca nie będzie. Myślę jednak, że z mojej strony to wystarczy. Rodzicem jeszcze nie jest, ale mam nadzieje, że kiedyś będzie mi dane. Pozdrawiam ciepłowink
          • przebudzonyx Re: Kulig jako przeżycie niezapomniane. 24.12.10, 21:49
            No no taki kulig faktycznie jest niezapomniany wink
            • harpal Re: Kulig jako przeżycie niezapomniane. 02.01.11, 23:21
              No to faktycznie mieli szczęście. Ja miałam na myśli pomniejszenie, a nie powiększenie rodziny smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka