mooreland
08.03.09, 08:32
Tak wielką miłośćią zionie PO że aż zabija. A media jakoś milczą i
nikt nie
bije na alarm, jak to było ze sparawą Barbary Blidy - gdzie tak
skutecznie
zlasowano wiele mózgów i półmózgów.
To jest przykład przekroczenia wszelkich standardów w naciskach. Tu
niczego
nie trzeba się domyślać czy spekulować i wszystko jest bezpośrednio
widoczne.
Według oficera wielkopolskiej policji, z którym rozmawiali
reporterzy
DZIENNIKA, podpułkownik P. zostawiła odręcznie napisany list
pożegnalny.
Oskarżyła w nim swoich szefów o stosowanie przez ostatnie miesiące
mobbingu.
Miała być nękana w związku z tym, że w czasach Prawa i
Sprawiedliwości
awansowała do centrali w Warszawie. Po przejęciu władzy przez
Platformę,
została cofnięta do poznańskiej delegatury - mówi jeden z naszych
rozmówców z
tajnych służb.
Jednak zaprzecza temu rzecznik Koniecpolska. Wybory nie miały wpływu
na jej
sytuację zawodową - tłumaczy. Według innego rozmówcy kobieta miała w
ostatnim
czasie problemy osobiste i zawodowe. Korzystała z silnych leków.
Jak się nieoficjalnie dowiedzieliśmy, podpułkownik Barbara P.
odpowiadała w
służbach za sprawy finansowe. Dlatego wielokrotnie była
przesłuchiwana przez
nowe kierownictwo służb, które prowadziło audyt, mający znaleźć
dowody na
bezprawne działania szefów ABW w czasach PiS: Witolda Marczuka i
Bogdana
Święczkowskiego.
Mimo skierowania kilkudziesięciu oficerów do tej kontroli, dotąd nie
udało się
znaleźć dowodów.
I wcale nie jest mi do śmiechu... szczególnie w obliczu rządu leni i
PRowych
populistów skonfrontowanych z nadchodzącym i
wiejącym grozą kryzysem...
Reszta artykulu w "Dzienniku" o tym i innych samobojstwach ludzi
przesladowanych przez POpaprancow.