nelly87
22.01.09, 23:36
Witam wszystkich serdecznie.
W tym roku moja kotka skonczy dwa lata, mam ja od tzw. malenkosci.
Bardzo ja kocham, dbam o nia i rozpieszczam ja z calych sil. Dostaje
najlepsze smakolyki, czesto sie z nia bawie, poswiecam duzo uwagi,
pieszcze, spimy razem.
Dzis stalo sie jednak cos bardzo przykrego a ja do tej pory nie moge
sie otrzasnac. Lilka otworzyla drzwiczki od szafki z koszem na
smieci i wygrzebala kosci z obiadu. Ukryla sie w schowku za
naroznikiem w kuchni (zawsze sie tam kryje jak cos nabroi). Zaczela
chrupac kosc a gdy podeszlam zaczela na mnie warczec:( Patrzyla na
mnie z ogromna wsciekloscia w oczach, po raz pierwszy w zyciu
przestraszylam sie swojej najwiekszej milosci. Probowalam podejsc po
raz kolejny, pozniej moja siostra, i to samo - agresja, warczenie.
Wrocilam wiec do pokoju, nie ukrywam ze uronila mi sie lezka. Ja
naprawde bardzo sie staram i nie ukrywam ze Mala jest barzdo
rozpieszczona... A tu taka podzieka:( Przed chwila wyszla z kcuhni i
gdy probowala wejsc do pokoju dalam jej dwa razy klapsa i spojrzalam
na nia nienawistnie. Caly czas ja wypychalam za drzwi az w koncu
odpuscilam i weszla, zakrecila sie i znow wyszla. Tak jakby chciala
sie upewnic ze ma darowane, ze wszystko jest ok.
Bardzo mi smutno, nie ukrywam. Nie wiem, dlaczego tak sie zachowala,
skad sie wziela agresja. Wiele razy cos nabroila, ukradla kanapki z
wedlina przygotowane do pracy, potlukla szkliwo itd, ale nigdy tak
nie reagowala, nigdy nie spotkalo ja nic przykrego ze strony
domownikow.
Czy ktos potrafi jakos uzasadnic ten nagly atak agresji? Bardzo mnie
to zniepokoilo, czuje sie zawiedziona i zdradzona. Czekam na odp z
niecierpliwoscia.
PS. przepraszam za chaos i stylistyke mojej wypowiedzi, ale jestem
zdenerwowana i skupiam sie glownie na tresci.