Dodaj do ulubionych

podróż za jeden uśmiech

18.08.05, 21:47
czytaliście to? :) zabawna, fajowa powieść. Kiedyś to był mój sposób na tanie
wakacje - w czasach kieszonkowego, kiedy chciałam nad jezioro... i w czasach
kiedy zaczęłam zarabiać i w czasie urlopu chciało się zobaczyć jak najwięcej,
miało się 20 lat i niewiele jeszcze finansów, a kraj taki wielki.... :)
Teraz sama jeżdżę autem, często na trasie Warszawa-Szczytno, Warszawa-Rzeszów
i spotykam ich, autostopowiczów. Jest ich już niewielu, ale są. Jedni chcą
podjechać 15 km bo mają mnóstwo czasu do autobusu, inni mają plecaki i ich
trasa często jst dłuższa niż ta, która ja jadę. Ale zabieram. Staram się
zabierać, czasem zawaham się, przejade, i potem żałuje...ale czasem żałuje, że
wzięłam. Różni są. Czy się nie boję? Trochę tak, jako autostopowiczka
spotykałam różnych kierowców i tak samo różni bywają ci, co chcą złapać
okazję. Ale z drugiej strony mam sentyment do tego sposobu podróżowania i czy
wezmę czy nie, rozstrzyga się w ułamku sekundy od momentu zauważenia do
minięcia...
Wielkich przyjaźni raczej się nie nawiązuje, ale miło spędzony czas w podróży
to dobra nagroda. Bierzmy autostopowiczów :)
Kiedyś gdy jechałam ze znajomym nad wielkie jeziora, zabrało nas małżeństwo z
Warszawy, starsi ludzie. Super autem z jasna,skórzaną tapicerką. I o tyle do
dziś nie mogę wyjść z podziwu, że zabrali nas kompletnie przemoczonych,
obłoconych, stojących od godziny w ulewie, spod drzewa, które dawno prestało
nas chronić. Byli przemili i nadrobili parę kilometrów by nas podwieźć na
miejsce. Wciąż najmilej ich wspominam i nigdy nie zastanawiam się, czy ktoś ma
wielki plecak, czy jest przemoknięty, gdy biorę do auta. No bo w końcu to taka
dawna ja, wypatrująca kierowcy, który się zatrzyma :)
Obserwuj wątek
    • mati_77 Re: podróż za jeden uśmiech 22.08.05, 12:54
      To byly czasy. Tez kiedys w ten sposob podrozowalem. Ostatnio nawet z moim
      kumplem, przy wodce wspomianlismy tamte czasy. To bylo zycie bezstresowe.
      Czlowiek niczym sie nie martwil i nazekal na jakas szkole czy inne nic nie
      znaczace problemy.
      Jezeli spotkam kogos na trasie staram sie zabierac, ale sa wyajtki. Glownie to
      taki ze gdy jade zazwyczaj bardzo sie spiesze i wtedy nie zabieram nikogo z
      obawy przed ewentualnym wypadkiem. Zeby nikt nie mial do mnie pretensji, gdyby
      cos sie stalo. Oczywiscie pierwszenstwo maja kobiety. to sie rozumie samo przez
      sie. Ale jak mowilem. Ze wzgledu na predkosc ograniczam tzw. lepkow.
      • camillie Re: podróż za jeden uśmiech 22.08.05, 18:13
        jazda autostopem to właśnie taka beztroska i poczucie wolności. Posmak przygody. Jakże miło nie wiedzieć, jak daleko pojedzie się danym autem. Nie martwić się o paliwo. "Wyczajać" kierowcę, czy skory do rozmowy, często mozna wysłuchać ciekawych opowieści, podróż zamienia się w miłą pogawędkę i szybko ucieka czas. Zastanawiać się, czy w miejscowości będzie sklepik (teraz już są wszędzie :)), być obserwowanym przez miejscowych, przmykając na koniec wsi, by znów polować na auta.... Zapinać z tyłu pasy, jak trafi się dynamiczny kierowca.... I co najważniejsze, nie spieszyć się. Na autostop trzeba mieć czas, o który coraz trudniej, pracując, mając kilka zaledwie dni urlopu...
      • uniq Re: podróż za jeden uśmiech 03.09.05, 22:49
        mati_77 napisał:

        > Jezeli spotkam kogos na trasie staram sie zabierac, ale sa wyajtki. Glownie to
        > taki ze gdy jade zazwyczaj bardzo sie spiesze i wtedy nie zabieram nikogo z
        > obawy przed ewentualnym wypadkiem. Zeby nikt nie mial do mnie pretensji [..]

        Jakoś rok temu wyjeżdżając ze Szczytna na południe, nie wziąłem autostopowiczów
        - jakiś czas się jeszcze zastanawiałem dlaczego, przecież miejsca dużo i się nie
        "wymydli". Pewnie egoistycznie chciałem być tylko w swoim towarzystwie. Po 100
        km odbijając się od ciężarówki wylądowałem na dachu w rowie. Pomimo, że nie było
        tam mojego błędu to myślę, że w niesprzyjających okolicznościach dobry prawnik
        mogłby mnie załatwić do końca życia.
        • mati_77 Re: podróż za jeden uśmiech 04.09.05, 15:10
          na pewno gdyby dzieciaki zalozyly Tobie sprawe, dlatego jezeli dre wiecej niz
          100 km/h to nie zabieram. A ze jezdze tak dosyc czesto, bo doba jakos nie chce
          sie wydluzyc ;-) to nie zabieram.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka