Dodaj do ulubionych

CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE?

05.03.05, 20:06
hej! mam pytanie do wszystkich mam które studiują? Jak dajecie sobie radę? czy
napotykaci na jakieś problemy? jak zarządzacie czase? i w ogóle wasze
refleksje na ten temat. czemu pytam? bo jestem na 3 roku i urpdzę koło
października, no i mam pełno obaw czy dm sobie radę. Pozdrawiam!
Obserwuj wątek
    • Gość: Richelieu* Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.zyg.brewet.pl 05.03.05, 20:40
      znajdź opinie osób studiujących na dwóch kierunkach i dodaj jeszcze z połowę i
      więcej kierunku, jeśli mieszkasz daleko od swoich albo partnera rodziców lub
      tylko jeden kierunek, jeśli mieszkasz blisko lub nawet razem z rodzicami.

      Tak to się mniej więcej przekłada na trudność

      Moje zdanie na ten temat jest takie, że rodzicielstwo to jedna z najwyższych
      wartości w życiu, a jeśli tak to odbierać to nie można najpierw zachodzić sobie
      lekkomyślnie w ciążę, a potem myśleć czy dam radę. Dziecko to nie jest królik
      doświadczalny. A jeśli tak to ująć, to jeśli już jest (czy napewno? nie ma
      nawet skończonego pierwszego trymestru, może nadmiar stresu powoduje utratę
      miesiączki) to dasz radę. Dziecko z większości dziewczyn - atyrachów robi
      odpowiedzialne kobiety, a Ty wyjątkiem nie będziesz i dasz radę
      • urodzecorke Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? 05.03.05, 21:23
        nie można najpierw zachodzić sobie lekkomyślnie w ciążę, a potem myśleć czy dam
        radę.

        Jasne, ze masz racje Richelieu, ale co jesli juz sie tak stalo?
        Wyobraz sobie, ze nie zawsze jest sie zdanym na pomoc rodzicow (co zrobic jesli
        sie odwrocili? nie zdarza sie tak?).

        Urodzilam dziecko tuż przed sesją zimową na I roku studiow. I nie wiem czy
        jestes w stanie to objąć (daruj, ale jesli sie tego nie przezylo to ma sie
        raczej blade pojęcie na ten temat), ale moi rodzice bardziej sie tym
        przestraszyli niz ja czy moj chlopak. Na domiar zlego - on tez nigdy nie mial
        dobrego kontaktu z rodzicami, chociaz ci jakos lagodniej to przyjeli. Pomagali
        nam raczej niewiele i do tej pory jakoś nieszczegolnie możemy liczyc na ich
        pomoc (co najwyzej od czasu do czasu zajmą sie Olą (dziś ma 2 miesiące), kiedy
        mamy naprawdę dużo nauki oboje). Mój chlopak poszedł do pracy i jakoś udaje mu
        się z powodzeniem godzić studiowanie dziennikarstwa z pracą zarobkową. Moi
        rodzice dalej mają do mnie żal i juz coraz czesciej uważam, że nie uda nam sie
        nigdy nawiązać takich relacji, jakie mielismy przed moja ciążą. Trudno? Mam
        płakać? Nie jest łatwo, nie mówie tak. Czasem mam ochotę siąść i płakać ale co
        to zmieni? Dojrzałam szybciej i tyle. Jestem dobrej myśli. Udaje mi się.

        Nie zycze nikomu takiego obrotu spraw. Ale jesli juz tak sie poukłada, to
        przede wszystkim trzeba sie nie załamać i nie spisać wszystkiego na straty. To
        naprawdę jest wykonalne. Jestem żywym przykładem.

        Pozdrawiam.
        • Gość: Richelieu* Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.zyg.brewet.pl 05.03.05, 22:30
          więc właśnie wyraźnie różnicuję sytuację kiedy dziewczyna ma oparcie w
          partnerze, w rodzicach i we własnej dojrzałości oraz kiedy tego nie ma. Jeśli
          rodzice skłonni są pomagać wtedy luz. A wykładowcy? Zdarza się, że egzaminy
          ciężarnej wyglądają lżej niż pozostałych studentów

          tyle, że po co? Można wymarzyć sobie dziecko na pierwszym roku, można je wtedy
          urodzić i wychowywać we właściwych dla dziecka warunkach, ale niech to będzie
          świadoma decyzja.

      • dalla1 Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? 06.03.05, 07:26
        Nie rozumiem skąd taki komentarz Richelieu? Dlaczego uważasz, że zaszłam
        bezmyślnie w ciążę? Troszkę twój komentarz jest nieadekwatny - wyciągasz wnioski
        na podstawie nie-wiem-czego i oskarżasz mnie o komplentną nieodpowiedzialność i
        głupotę. Moja ciąża jest planowana, i bardzo się z niej cieszę, a to że mam
        pewne obawy czy niepokoje to chyba normalne dla kogoś kto ma być odpowiedzialny
        za nowego człowieka. A z doświadczeń innych zawsze można się czegoś dowiedzieć.
        Straszną żółcią i złośliwością twoja wypowiedź trąci. Mam nadzieję, że zanim
        kogoś następnym razem posądzisz, zastanowisz się dwa razy czy wiesz o czym
        mówisz i że kogoś rozumiesz. Pozdrawiam.
        • Gość: Agataku Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.05, 21:46
          Richelieu w każdym wątku musi coś głupiego walnąć, więc nie przejmuj się,
          Dalla. Powiem tyle: na pedagogice w moim mieście wiele dziewczyn na III - IV
          roku albo ma dzidziusia, albo jest w ciąży. I nikt nie robi z tego afery, bo
          wykładowcy są wyrozumiali. Studentki zaś starają się tej życzliwości nie
          nadużywać i wszystko jest w porządku. Ja sama mam koleżankę, która urodziła
          synka miesiąc po maturze i jest dzisiaj szczęśliwą matką... Na pewno Ci się
          uda, trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam;) Dasz radę:D
          • o.madzia z perspektywy "belfra" 14.03.05, 22:44
            Przede wszystkim dbaj o maluszka. Obecnie mam 18-miesieczną córkę i mogę się
            wymądrzać, bo urodziłam już po studiach. W 8 miesiącu ciąży broniłam pracy
            doktorskiej, a jak mała miała 2 miesiące zaczęłam już z dr. przed nazwiskiem
            prowadzić zajęcia. Uwierz, że jeśli w trakcie swoich studiów natrafisz na
            kobietę-matkę (na egzaminie, w dziekanacie...) to raczej spojrzy na ciebie
            przychylnym okiem. Najczęściej same pamiętają, jak w trakcie studiów były w
            podobnej sytuacji. Jak moja córka miała niespełna rok, jedna z moich studentek I
            roku urodziła. może na wyrost dostała zaliczenie z ćwiczeń. Jeśli miałaby
            zawalić studia, to zawali je i tak - z moim zaliczeniem czy bez niego, prędzej
            czy później. więc głowa do góry i uwierz, że dasz radę! "wierz, bo silna wiara
            może zatrzymać słońce w biegu..." (fakt, że to nie prawda, ale brzmi nieźle)
          • Gość: czarna Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 17:55
            według Ciebie urodzenie dziecka zaraz po maturze jest mądre?według mnie takie
            decyzje powinno sie podejmować wtedy kiedy jesteśmy w stanie zapewnić temu
            dziecku godny byt, kiedy jesteśmy w pełni gotowi przyjąć dziecko na świat
            • Gość: Agataku Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 20:36
              widzisz, jesteś przykłademm typowej forumowiczki - ignorantki - nie znasz
              sytuacji, a wydajesz sądy.
              tak, to było mądre - dziewczyna chciała urodzić dziecko, a warunki do tego
              miała w sumie wymarzone - jej rodzina nie ma problemu ze "sponsorowaniem"
              dzieciaczka, ona wzięła ślub ze swoim narzeczonym, zamieszkali razem, jej
              rodzice są zachwyceni wnukiem. pójście na stduia postanowiła odłożyć na rok - 2
              lata i wszyscy są zadowoleni.
              skoro chciała tak, to dlaczego to ma być niemądre? bo Ty tak uważasz?
          • kaszka85 moja dzidzia urodzila sie tydzien przed matura,ter 16.03.05, 11:31
            teraz studiuje zaocznie i naprawde daje sobie rade.pomoc rodzicow-bez tego bym
            nie ujechala,bo "tatusia" nie ma.
        • Gość: tulipan Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 07:48
          Trzeba byc totlną idiotką, żeby planować ciąże w czasie studiów.Znam wiele
          osób, które po urodzeniu dziecka studiów nie ukończyły, albo były zmuszone
          przenieśc się na studia zaoczne.Studiowanie to czas na naukę a nie zajmowanie
          sie dziećmi.Współczuje wszystkim, ktorzy przez posiadanie dzieci na studiach
          tracą jeden z najfajnieszych okresów w zyciu, który można wykorzystać na
          zwiedzanie, spotkania towarzyskie itp.Z drugiej strony jak taka "wspaniała"
          studentka z dzieckiem i ojciec student maja zamiar się utrzymac, chyba kosztem
          rodziców.
          • paulina-koscielna Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? 16.03.05, 09:35
            Moja mama urodziła mojego brata w trakcie studiów a drugiego brata w trakcie
            aplikacji. To nic, że to było 31 lat temu, ale ona nigdy złego słowa nie
            powiedziała, że to był błąd. Wręcz przeciwnie bardzo sie z tego cieszy. Nigdy
            nie miała problemów z zaliczaniem, nie wiem czy profesorowie źle na nią
            patrzyli ale jakoś dała radę. Więc głowa do góry wszysko sie uda. Powodzenia!
          • Gość: Agataku Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 20:42
            z twojej wypowiedzi tryska jad. co ma wspólnego idiotyzm z chęcią posiadania
            dziecka? to nie twoja sprawa, jak ta dziewczyna da sobie radę - a wierz mi,
            istnieje wiele sposobów, żeby ciążę pogodzić z nauką i ja myślę, że jeśli jej
            dziecko już teraz jest oczekiwane i kochane, to na pewno rodzice dadząsobie
            radę. kiedyś urodzenie dziecka podczas studiów nikogo nie dziwiło, teraz
            natychmiast odzywa się tłum zazdrośnic...
            nie każda kobieta musi i chce rodzić po tzrydziestce...
            pozdrawiam
          • e_r_i_n Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? 19.03.05, 20:57
            Gość portalu: tulipan napisał(a):

            > Trzeba byc totlną idiotką, żeby planować ciąże w czasie studiów.

            Czasami sie nie planuje :)

            > Znam wiele osób, które po urodzeniu dziecka studiów nie ukończyły, albo były
            > zmuszone przenieśc się na studia zaoczne.

            A ja znam wiele, ktore maja dzieci i kontynuja nauke na dziennych. I koncza, z
            wyroznieniem.

            > Studiowanie to czas na naukę a nie zajmowanie sie dziećmi.

            A Ty sie non stop uczysz?

            > Współczuje wszystkim, ktorzy przez posiadanie dzieci na studiach
            > tracą jeden z najfajnieszych okresów w zyciu, który można wykorzystać na
            > zwiedzanie, spotkania towarzyskie itp.

            Nie wspolczuj. Nie ma czego :)

            > Z drugiej strony jak taka "wspaniała" studentka z dzieckiem i ojciec student
            > maja zamiar się utrzymac, chyba kosztem rodziców.

            A to studentka dziecko moze miec tylko ze studentem? A poza tym sa stypendia,
            jest praca dorywcza. Jak ktos zaradny jest, to da sobie rade.
      • veritas1 co to znaczy ZAJSC LEKKOMYSLNIE? 12.03.05, 16:13
        Richelieu, a Twoi rodzice nie wykazali sie lekkomyslnoscia, wydajac na swiat
        taka nieudacznice??? Moze powinnas zlozyc reklamacje?
      • Gość: ania Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.dip.t-dialin.net 15.03.05, 20:21
        Wszystko zalezy od tego na co studiujesz i czy masz wsparie ojca dziecka i
        rodziny. Urodzilam syna bedac na 4 roku medycyny, bylo bardzo ciezko ale
        mialam wyrozumialego meza i duza pomoc rodzicow. Dzieki temu nie musialam brac
        urlopu dziekanskiego i wszystkie egzaminy zdalam o czasie,a nawet w
        przedterminach, dziecko mnie mobilizowalo, uczylam sie i kazda wolna chwile
        poswiecalam dziecku. Dawalo mi to wiele radosci, pomimo nieprzespanych nocy i
        wielu dodatkowych obowiazkow. Oczywiscie to byly inne czasy, kryzys, stan
        wojenny, pieluchy na kartki itd., jednym slowem bieda. Teraz jest duzo latwiej,
        wiec na pewno sobie poradzisz. Dziecko daje duzo energi i nastraja pozytywnie
        do zycia. Ja sobie poradzilam, a syn wyrosl na przystojniaka, ktory teraz
        studiuje prawo i tanczy salse. Nigdy mnie nie zawiodl, jest wspanialym mlodym
        mezczyzna. Nigdy nie zalowalam, ze np.na studiach zamiast wakacji bylam z
        synkiem.
      • e_r_i_n Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? 16.03.05, 13:08
        Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

        > znajdź opinie osób studiujących na dwóch kierunkach i dodaj jeszcze z połowę
        > i więcej kierunku, jeśli mieszkasz daleko od swoich albo partnera rodziców
        > lub tylko jeden kierunek, jeśli mieszkasz blisko lub nawet razem z rodzicami.
        >
        > Tak to się mniej więcej przekłada na trudność

        Hehe, guzik prawda :)
    • Gość: kasia Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.03.05, 22:00
      witam.nie przejmuj sie.ja urodziłam dziecko na drugim roku studiów.mieszkaliśmy
      sami, bez rodziców i dałam sobie rade.dzidziuś dużo śpi wiec można sie uczyć:-)
      Teraz ma już 3 latka, od września pójdzie do przedszkola, a ja planuje pójść do
      pracy.pozdrawiam i życze powodzenia
      • Gość: abc Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 18:21
        Studia to moim zdaniem właśnie najlepszy okres pod pewnymi względami na
        urodzenie dziecka, na pewno łatwiej pogodzic dziecko ze studiami niż pracą!
        Sama urodziałam dziecko na 3 roku studiów i jednego czego mi brakuje to, że nie
        zdążyłam się gdzies wcześniej urwać w świat na stypenium itp. A co
        do "gotowści" na dziecko to znajomi po 30-tce też twierdzą, że jeszcze nie
        dojrzeli emocjonalnie, nie są wystarczająco niezależni finansowo, no i jest
        tyle fajnych miejsc do zwiedzenia w czym dziecko przeszkadza...
        Czyli - jak zawsze: wszystko zależy ;))
    • Gość: ANNA Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.aine.pl 05.03.05, 23:05

      Ja sama nie mam dzieci, ale moje koleżanki miały w trakcie studiów.
      Wszystkie dały sobie radę i skończyły w terminie. Prowadzącu zawsze życzliwie
      się do nich odnosili i starali się iśc im na rekę np. przy ustalaniu terminów
      egzaminów.
      Niektóre mieszkały w akademikach razem z męzami i dziećmi i też radziły sobie
      całkiem dobrze.
      I nie były to same wybitne jednostki, takie którym nauka przychodzi sama -
      zwykłe przeciętne dziewczyny.

      Pozdrawiam
      Dużo zdrowia dla Ciebie i dzidzi :-)))
      • Gość: ble_ Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.marton.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 01:26
        To zaczyna być już nudne. Richelieu, dlaczego wypowiadasz się prawie w każdym
        temacie na tym forum, a przynajmniej o połowie nie masz pojęcia. A z tego co
        widze to post miał wyraźnego adresata i nie sądzę, żeby jego autorke obchodzilo
        twoje zdanie. A to co napisałaś było conajmniej nie na miejscu. Dziewczyna,
        która to pisała wcale nie jest zmartwiona tym, że jest w ciąży, tylko
        zastanawia się jak to będzie. A ty od razu wyskakujesz z tekstami, żeby się nie
        martwiła, bo może jej się okres spóźnia. Normalnie masakra
        • Gość: Richelieu* Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.zyg.brewet.pl 06.03.05, 02:10
          jestem już w takim wieku, że połowa moich rówieśnic ma już dziecko, część z
          nich drugie, a są i takie, które mają już pokaźną gromadkę z której najstarsza
          jest w trzeciej klasie podstawówki.
          Czy myślisz, że w tej sytuacji można uniknąć rozmów o dzieciach, zwłaszcza że
          ostatnimi czasy mi samej doskwiera brak dziecka.
          Czy myślisz, że można się było nie interesować kiedy na babskim dużym roku, co
          roku, to dwie, to cztery zachodziły w ciążę, a tym, który zajmował się
          zapomogami, zwolnieniami, przeniesieniami terminów zaliczeń dla nich był
          starosta, czyli ja. Jeśli dziewczyna trudno znosi ciążę i kilka razy w ciągu 9
          miesięcy ląduje w szpitalu to trudno żeby jeszcze biegała za sprawami
          administracyjnymi. A nawet takie nie biegały, które o 12 miały bóle, o 12,15
          wsoadały do samochodu, 12,30 rejestrowano je w szpitalu, o 13,30 miały 4
          kilogramowego kawalera, a 3 dni później pisały kolosa z całego semestru.

          pojęcie "martwić" ma podobny wydźwięk jak "problem". Na problem mówi się
          zagadnienie, na martwić - rozważać. Podobnie zresztą jest z dramatem. Strasznie
          brzmi, prawda?
          • Gość: ble_ Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.marton.net.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 06.03.05, 11:22
            Strasznie to dla mnie brzmią twoje wypowiedzie, bo z tego co widze to ty wiesz
            wszystko. A zazwyczaj jak ktos uważa, że wie wszystko to wie nic.
          • Gość: IIa Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.03.05, 22:41
            a czy ty aby nie masz kompleksow aalbo przypadkiem nie jestes zazdrosna? bo
            najwyrazniej to chyba nie wiesz sama o czym piszesz...

            pozatym zastanawia mnie fakt skad taka tepota zostala sie adminem tego forum -
            i nie obchodzi mnie w tym momencie ile ten post tutaj powisi, bo moge go
            wpisywac w nieskonczonosc, ale na nastepny raz przemysl piec razy, poradfz sie
            wszystkich bliskich i znajomych kroliczka, a potem dopiero sie wypowiadaj
          • veritas1 Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? 13.03.05, 22:59
            Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

            > ostatnimi czasy mi samej doskwiera brak dziecka.

            Nie mozna dzieci krzywdzic taka matka.
    • Gość: lulka77 Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.localnetwork.pl / 217.153.174.* 06.03.05, 15:49
      Witajcie,
      Ja zaszłam w ciąże po magisterce, tuż przed studiami podyplomowymi. Od ok 7 m-
      ca do końca ciązy czułam się jak kaszalot (101,5 zywej wagi, ehhhh- teraz tylko
      57, na szczęście).
      Najgorsze było siusianie, co 15 min. musiałam wychodzić z zajęć do wc. Nie, nie-
      jeszcze gorsze było to, że ludzie postrzegali mnie jak jakąś "trędowatą" (nie
      mam urojeń ksobnych kochani).Jakoś ciężko było podejść i pogadać z TĄ w ciązy.
      Ludzie chodzili do knajp, kina, a ja do domu - wyspać sie na zapas. Potem
      urodził sie synek i (dobrze sie sie wyspałam na ten zapas)- od tamtej pory jest
      tak pieknie, że chce mieć już drugie dziecko. pal licho, że sie siedzi w domu,
      rąbie zupy, że trza sie wytarzać w sniegu z synem, że wstać na karmienia w nocy
      8 razy, znosić humory i napady złości.......jest cudownie.

      Najgorzej jest jednak jak sie nie ma na kogo liczyć, nie ma babć, mąż w pracy,
      albo tez sie uczy. Samemu bardzo ciężko. Ja brałam synka na zajęcia czasami i
      spał grzecznie w nosidełku. Ze starszym byłyby kłopoty.....


      Troche kiepsko miec dzieci w trakcie studiów. To ostatni dzwobek beztroskich
      zabaw, imprez, wyjazdów. Dzieciom trzeba poświęcic duzo czasu, dać duzo
      ciepła, bawic sie, chodzic na spacery. Dlatego ja przeniosłam obronę
      podyplomówki o rok czasu, żeby poświęcić sie dziecku. Studia nie uciekną, a
      nasze pociechy juz nigdy nie będa miały znów 2 lat.

      wiecie co, ale wszystko zależy od konkternej sytuacji. Jak się obłozy grafik
      babciami, dziadkami, opiekunkami, sąsiadkami i panią z mięsnego- to mozna
      studiować 15 kierunków, bez problemu. Ale chyba nie o to chodzi.

      Do autorki:
      Dalla1- grunt to dobra organizacja. Jak widzisz,że nie dajesz rady- weź
      dziekankę. Dziecko wazniejsze od wszystkiego na świecie. jak możesz liczyc na
      kogos do pomocy, spróbuj bez dziekanki- dasz radę (jak mawia Bob Budowniczy)
      Pozdrawiam i trzymam kciuki.
      (a w jakim szpitalu rodzisz?)
      L.
      • Gość: ewa Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 12.03.05, 16:04
        Ja urodzilam w listopadzie na 4 roku. Nic sie nie martw poradzisz sobie. Trzeba
        sie tylko dobrze zorganizowac, a dziecko w tym pomaga najbardziej. Zamiast
        marnowac czas teraz robie wiecej rzeczy i sama sie zastawiam jak sobie daje
        rade. Obronilam sie w terminie, egzaminy w terminie, potem z rozpedu poszlam na
        podyplomowe. Kto wiem, moze gdyby nie Filipek (2.5 roczku) to wcale by tak
        dobrze nie poszlo. Wszytko zalezy od nastawienia. Mysl pozytywnie, a
        zrealizujesz plany:-)pozdrawia mamusia.
        Dodam jeszcze, ze na byl taki rok, ze co druga z brzuchem chodzila po uczelni
        (zaraza moze...:-)) i jakos sobie dziewczyny tez radzily.
    • Gość: tomek Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.aster.pl 13.03.05, 21:16
      ja poroniłam na wykładzie
      • Gość: agata Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.localdomain / *.nuim.ie 14.03.05, 16:17
        o Boze,to straszne co ciebie spotkalo,naprawde straszne...
    • Gość: agata Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.may.ie / *.nuim.ie 14.03.05, 16:21
      moge bys szykanowana na tym forum,dlatego ze uwazam ze skoro sie planuje
      dziecko,to powinno sie wziasc wszystkie obawy pod uwage,a nie ze zajde w ciaze
      i bedzie super(na dzien dzisiejszy) a dopiero jutro pomysle o konsekwencjach-
      czyli jak poradze sobie na studiach?
      • Gość: aj Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: 217.153.183.* 14.03.05, 17:03
        Agata!jesteś wielkim tepretykiem skoro uważasz, że można wziąć WSZYSTKIE obawy
        pod uwagę( co to w ogóle znaczy wziąć obawy pod uwagę, obaw się nie bierze pod
        uwagę). Obawy a nieprzemyślana ciąża to dwie różne rzeczy. Każda kobieta która
        jest w ciąży lub ma dziecko MA obawy, bo są one czymś zupełnie normalnym (
        radzę ci porozmawiać o tym z ginekologiem, psychologiem lub choćby jakąś mamą.
        To o czym piszesz jest jakąś czysto teoretyczną sytuacją. Konsekwencje to
        sprawa innej natury. Nawet kobieta super przygotowana do ciąży (tzn. mnóstwo
        pieniędzy, własne mieszkanie, babcie na podorędziu, mąż, i rozpisany plan na
        życie dla dziecka) będzie miała obawy. I nie kreujcie dziewczyny takiej
        atmosfery, że obaw nie można mieć!!! Duża część kobiet przechodzi w ciąży
        okresy zmartwień( równiez przez ignorowane na forum HORMONY) lub tzw. depresje
        poporodowe, a później są cudownymi matkami. To, że się dziewczyna martwi to
        całkowicie normalne! Była odpowiedzialna za samą siebie a będzie za małego
        człowieczka! Spróbujcie to sobie wyobrazić i nie piszcie proszę o matce bez
        żadnej obawy jak o jedynym dopuszczalnym( i w ogóle możliwym) modelu!
        Pozdrawiam gorąco!
        • Gość: aj Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: 217.153.183.* 14.03.05, 17:05
          teoretykiem ma się rozumieć
          • Gość: agata Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.may.ie / *.nuim.ie 14.03.05, 19:04
            ta,jak milo byc sprowadzonym na ziemie,moze i jestem teoretykiem,ale kochana ty
            o jakis innych obawach klepiesz,sa obawy ktore dotycza ciazy,sa obawy ktore
            dotycza wychowania,sa obawy ktore dotycza obowiazkow-wiec mi chodzilo o te
            trzecie,

            zle sie wyrazilam w moim wczesniejszym poscie,w kazdym badz razie ,chodzi mi o
            to ze trzeba myslec zanim sie cos zrobi,a ciaze i jej konsekwencje to po 100-
            kroc

            • Gość: lulka77 Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.localnetwork.pl / 217.17.40.* 15.03.05, 14:13
              Witajcie,
              może rozwiążę (przynajmniej spróbuje) spór o obawy i inne takie tam....
              Otóż obawy zawsze są jak jest sie po raz PIERWSZY w ciązy. Dotyczące
              wszystkiego.........
              czy dam radę, czy podołam, jak to będzie....... jest zarazem radość i
              niepewność. Normalne.
              Najbardziej jednak (chyba nie rozwiąże sporu, ba przyczynię sie do wiekszego)
              wkurzają mnie niunie, które wygospodarowały w swoim napietym grafiku 9 m-cy,
              żeby ponosić ciąże, a dalej-sztab ludzi do pomocy. "Bo jak ona biedna da radę,
              i w ogóle". Ale nie o to mi chodzi. Chodzi mi o to, że wiekszość z kobiet
              zachodzi w ciążę (z ukochanym-oczywiście, nie mówie o innych) nieplanowaną. tak
              jak ja na przykład. Nasz synek (znamy się z mężem od X lat, a małżeństwem
              jesteśmy od 3) został poczęty z miłości, sponatnicznie. Nie planowaliśmy
              dziecka. Ale zdarzyło się i musielismy sobie poradzić sami.
              Wszystkie kobiety, które planują sobie dokładnie życie, niech wezmą na
              wstrzymanie, bo sie w końcu obudzą w wieku 50 lat, bez dzieci, męża- bo w
              grafiku miejsca nie było. Uważam ponadto, że te dzieci zrodzone z miłości, z
              uniesienia (jeszcze raz powtórze-z ukochanym, a nie kimś innym) są cudowne.

              Gość portalu: agata napisał(a):

              chodzi mi o
              > to ze trzeba myslec zanim sie cos zrobi,a ciaze i jej konsekwencje to po 100-
              > kroc

              Tak zapewne trzeba mysleć zanim coś się zrobi. I tak można mysleć 30 lat, bo na
              dziecko zawsze jeszcze przyjdzie czas-prawda? Otóż zdaża sie że nie
              przychodzi.... niestety.
              Ja też nie miałam poukładanej sytuacji (bo co znaczy poukładana?-dom, mąż,
              pies, kasa?)i myślałam, ze to nie ten moment.I miałam pełno obaw. Moja znajoma
              też całe zycie myslała, ze to nie ten moment- a teraz dzieci juz mieć nie może.

              A obawy będą zawsze, jak bedziesz w ciązy, jak urodzisz, jak bedziesz
              wychowywać- bo odpowiedasz nie tylko za sibie , ale za drugiego człowieka.
              prawie mi sie zapiekany spaliły. ehhhhhh
              pozdrawiam
              L.

              • renka14 Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? 15.03.05, 17:49
                Pierwsza córcia urodzona na drugim roku zaraz po sesji zimowej (8 egzaminów i
                wiele zaliczen). Mieliśmy system wybierania przedmiotów, więc ja wzięłam w
                ciązy wszystkie jakie były, żeby jak dzidzia bedzie to mieć mniej ( w letniej
                na drugim został mi 1 egzamin i 1 zaliczenie w tej samej katedrze). nastepne
                trzy lata również dzięki zyczliwości wykładowców kończyłam w terminie,
                magistrem też zostałam w terminie ( w maju 2000 r - piękny miesiąc), od jednej
                pani dostałam prztyczka jak poszłam z z dzidzią mężowi przepisać ocenę z
                indeksu do karty egz - "pani używa dziecka jako argumentu..." a to nie była
                stricte moja sprawa...
                A i tak w pracy jest ciężej przejść ciążę (druga dzidzia), 8 h na krześle przy
                komputerze, wymiękłam, poszłam na wolne. A w pierwszej na wykłady i cwiczenia
                chodziłam do ostatniego dnia, zawsze to gimnastyka, z wykładu na wykład po
                ukochanym Krakowie.
                Pozdrawiam wszystkie studentki ciężaróweczki i mamusie.
    • khala Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? 15.03.05, 17:56
      Hey. Ja urodziłam dziecko między egzaminami maturalnymi (matura międzynarodowa,
      kilkanaście egzaminów). Dałam radę i dalej daję. Dziś studiuję zaocznie
      ekonomię, synek ma 2 lata. Kiedy mój synek miał 4 miesiące poszłam też do pracy
      a z Jasiem siedział mój mąż. Dasz radę dziewczyno. Dziecko niesmaowicie
      mobilizuje. Ja jestem najlepszą studentką na roku, nagradzanym pracownikiem.
      Mam nadzieję, że jestem dobrą matką. Słyszałaś na pewno, że w życiu zawsze jest
      coś za coś. Pamiętaj tylko, że nie oznacza to, że stając się matką masz dziecko
      zamiast wszystkiego. Moja rada: nie chcę żebyś mnie żle zrozumiała, ale nie
      wolno Ci zawsze myśleć tylko o dziecku. Pomyśl czasem o sobie. Dziecko
      szczęsliwej, spełnionej matki jest także szczęśliwe. Zobaczysz, jeszcze góry
      będziesz przenosić. Pozdrawiam.
    • Gość: danusb Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 17:57
      Można dać radę. Zapewniam Cię. Ja urodziłam dwoje dzieci na studiach, dziennych
      i to na medycynie!!! Pierwsze na 4 tytm roku (zdawałam egzamin z farmakologii z
      książką w jednej ręce i dzieckiem przy piersi z drugiej strony...).Skończyłam
      studia bez problemu (1 rok urlopu dziekańskiego, potem indywidualny tok
      studiów). To kwestia mobilizacji i dobrej organizacji życia, przyjdą i dobre
      wyniki na egzaminach. i nie musisz chodzic na 8 godzin do pracy. Szkoda
      tylko,że wszystkie moje przyjaciółki czekały z dziećmi, bo ja mam teraz duże,
      samodzielne, a one bawią się w pieluszki. Pozdrawiam Bądź spokojna
      • Gość: Ona a ja zaluje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.03.05, 18:30
        A ja zaluje, ze nie postaralismy sie o dziecko jeszcze na studiach. Studia
        wlasnie skonczylam... czekam na obrone... Planowalam zajmowac sie dzidziusiem
        na IV/V roku, by isc do pracy nie z niemowlakiem, ale juz kumatym bobasem ;)
        ktory czasem moze zostac z kim innym.
        Coz, moje plany zostaly zweryfikowane przez zycie a teraz, by trafic 'na
        kolejny dobry moment' chcialabym troche popracowac ;) i jako tako poukladac sie
        zawodowo.
        Mysle ze za 2,3 lata zaczniemy sie starac... chyba ze gdzies kiedys sie
        trafi ;D, bo przeciez nigdy nie ma 100% pewnosci ;)
        • Gość: Czekająca Re: a ja zaluje IP: 83.238.64.* 15.03.05, 20:13
          Jestem właśnie w takiej sytuacji - studia, praca, kolejna praca, kolejna
          praca... i ciągle jakoś nie jest ten właściwy czas. Teraz już wszystko
          zaplanowaliśmy, od lutego miałam odstawić tabletki. No i pojawiła się możliwość
          awansu, może też wyjazd za granicę. Znowu odłożyliśmy decyzję o dziecku. Na
          szczęście moja ginekolog powiedziała po szczegółowych badaniach, że mogę
          jeszcze poczekać, byle zajść w ciążę przed 40-ką.
          Pozdrawiam i życzę dobrego wyboru oraz uśmiechu losu we właściwym momencie.
          • Gość: adam Re: a ja zaluje IP: *.zanet.pl / 217.153.211.* 16.03.05, 08:17
            twoje życie, twoje plany... ale czytałem niedawno wypowiedź jednego ginekologa
            w jakimś portalu medycznym, że dziecko powinno urodzić się najlepiej przed 35
            rokiem życia bo potem znacznie wzrasta ryzyko, że dominować zaczną jakieś wady
            wrodzone, po prostu dzieci rodzone w późnym wieku mają mniejsze szanse by być
            tak zdrowe jak te rodzone gdy mama była młodsza... z jednej strony uważam,że
            lepiej "nie dzielić włosa na czworo" tj. nie być zmuszonym przeznaczać swój
            czas i sił jednocześnie na szkołę, pracę i rodzinę bo wtedy kazde na tym trochą
            może ucierpieć, lepiej skończyć szkołę, potem postarać się o jająkolwiek pracę,
            może troszkę popracować i jeśli jest się gotowym to wtedy zakładać rodzinę i
            starać sie o dziecko, ale z drugiej strony jestem świadomy pewnych ograniczeń
            wiekowych u kobiet (nie mówię o samej menopauzie, ale o tym że zgdonie z
            cytowaną wypowiedzią ginekologa może faktycznie jakość żeńskich komórek
            rozrodczych/materiału genetycznego w jakimś stopniu pogarsza się po 30stce...)
            więc gdy już się obronię i znajdę nową pracę (dziewczyna już to ma) chcę z nią
            założyć rodzinę i nie czekać dłużej bo chcę też mieć zdrowe dzieci.
            podsumowując: jeśli chodzi o plany na dziecko to moim zdaniem jeśli ktoś
            zamierza studiiować i skończyć studia - lepiej zbyt wcześnie o tym nie myśleć,
            ale z drugiej strony - zbyt późno też niedobrze... ze względu na zdrowie dzieci
            powinny być rodzone przez młode kobiety... p.s. stosujesz pigułki
            antykoncepcyjne? a czy nie boisz się, że po ich odstawieniu będziesz miała
            problemy z zajściem w ciążę?
            • nalecza Re: a ja zaluje 16.03.05, 12:40
              Moja mama urodziła całą naszą wesołą czwórkę- pierwsze jak miała 29 lat,
              ostatnie jak miała 45(siurpryz!).Wszystkie zdrowe a najmłodszy jest WYJĄKOWO
              UZDOLNIONYM dzieciaczkiem.Ma teraz 10 lat, chodzi do 4. klasy(poszedł rok
              wcześniej)a wygrywa konkursy pianistyczne i matematyczne ogólnopolskie dla
              zdolnych gimnazjalistów!I sprawia mu to nieziemską frajdę!Oprócz tego pasjonuje
              się sportem i jak każde chłopaczysko komputerami. Więc jak widzicie nie ma
              regóły. Ja zamierzam zacząć trochę wcześniej niż moja mama,ale przeżywanie 2.
              młodości jak moi rodzice- po urodzeniu "małego" to po prostu bomba!Natomiast
              oczywiście warto zawczasu wykonać badania prenatalne, bo ryzyko jest. Co do
              pigółek to mam nadzieję, że podwyższą jedynie"ryzyko"ciąży mnogiej :-)))
    • Gość: Mama 17-latka Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: 81.21.195.* 15.03.05, 18:30
      Urodziłam dziecko na 4 roku studiów (wzięłam urlop, bo leżalam na patologii 3
      miesiące). Znacznie lepsze oceny miałam jako matka niz wczesniej - a był to
      trudny kierunek na studiach technicznych, 17 lat temu. Proszę, wierzcie mi, że
      kiedys na studiach było naprawdę trudniej - przynajmniej na moim kierunku.
      Niczego nie załuję. Maluch dostał ogromną porcję miłości, nigdy nie chodził do
      żadnego żłobka, był dopilnowany - chociaz dziadkowie mieszkają bardzo daleko
      od nas i nie mogli nam pomóc w opiece nad maluchem.
      Owszem, czasem był ciężko, ale nie przesadzajmy w pracy, a nawet jesli się nie
      pracuje, to też jest ciężko. To wszystko zalezy od umiejetności zorganizowania
      sobie czasu, do wzajemnego podejścia małzonków do obowiązków.
      Teraz nie mam jeszcze 40 lat, mój syn ma 17 lat. A moje koleżanki, które nigdy
      nie miały dość czasu na to, aby urodzic i wychować są same. I bardzo im
      współczuję.
    • Gość: Reatka Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.05, 18:32
      No ja mam duze doswiadczenie. pierwsza ciaza - syn urodzony w wakacje miedzy I a
      II rokiem, nieplanowany, z chlopakiem bylismy 3 lata razem i wpadlismy po
      prostu:D Wzielismy slub, on poszedl do pracy, wzial rok dziekanki. Corka sie
      urodzila miedzy IV a V rokiem, tym razem maz juz byl po studiach (jest dwa lata
      starszy) i pracowal. Druga corka nam sie urodzila, gdy bylam na studiach
      doktoranckich. A nasze ostatnie dziecko - gdy bronilam pracy doktorskiej. rety,
      pewnie powiecie, ze oszalelismy. No nie planowalismy tylu dzieci, ale kochamy je
      bardzo i dalismy sobie rade. Przedszkole bylo pomocne. Ja pracuje tylko 4 h
      dziennie, akurat w tym czasie maz jest w domu - caly czas ktos jest z dziecmi.
      Gdy ja wracam, maz leci na 6-7 godzin do firmy, reszte robi w domu. Jest fajnie.
      Mam 35 lat.
      • Gość: brendy2 Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.05, 19:23
        m dziekanke w trakcie której zaliczyłam 2 najtrudniejsze przedmioty a pózniej
        byl ITS podczas którego zrobiłam 2 lata. drugie dzecko przyszlo na swiat na
        piątym roku wiec mało zajec a po materiały do PAN-u jezdziłam z laktatorem w
        plecaku.nadmieniam ze dzieci wykarmilam wlasna piersią (drugie pawie dwa lata)
        wokół mnie jest mnóstwo koleżanek które wzbraniają sie przed dzieckiem jak
        przed ogniem a czsem jak juz tęsknota jest wielka to dziecko nie chce sie
        pojawic na swiecie i wtedy zaczyna sie tragedia.ja uwielbiam moje
        2"czorty",jestem jeszcze młoda a dzieci są już duze i samodzielne i to jest
        luksus.miło jest tez kiedy mąz mówi że ze wszystkich mam kolegów z klasy
        naszego syna wygladam najlepiej. tak ze jestem pewna ze sobieświetnie poradzisz
        a przed toba naprawde wspaniały czas kiedy poczujesz w pełni swoja kobiecość
        pozdrawiam barzo serdecznie
        • Gość: brendy2 Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.05, 19:36
          cholerka wcięło mi poczatek postu w którym napisałam zeby osoby które nie maja
          pojecia w temacie tego wątku nie wypowiadały sie i tyle.autorka nie pyta o
          przemyślenia teoretyczne tylko o praktykę osó doświadczonych . w kwestii osób
          pomocnych typu babcie dziadkowie...ochywiscie dobrze jak są ,to normalne. ja
          ich nie miałam a mój maz tez studiował tylko 2 lata wyzej.dzięki jego
          zaradnosci(tylko i wyłącznie)nie musielismy na nikogo liczyc,poradziliśmy i
          radzimy sobie nieżle dalej.rodzice finansowo ani w zaden inny sposób nam nie
          pomagali po prostu nie wtrącali się. i było normalnie tak jak w życiu. nie wiem
          dlaczego ktoś uwaza ze owszem mozna sobie poradzic tylko jak sie ma sztab ludzi
          do pomocy.my jesteśmy dumni ztego ze nie musieliśmy nikogo prosić o pomoc.
    • ggkk czasem Łatwiej 15.03.05, 19:10
      Jesli jestes z rodziny gdzie mama na bezrobotnym ojciec płaci alimenty a Ty
      mieszkasz w akademiku kilkaset km od swojej rodzinnej miejscowości, na dodatek
      chłopak nie jest juz ustawionym facetem tylko jakimś niepracującym kolegą ze
      studiów-to jest problem.Na nic się zdadzą nadęte słowa mamusiek ,że z dzieckiem
      można sobie na studiach poradzić. Takim kobietom brakuje wyobraźni, bo nie
      każdy ma nie mówię juz sytuowanych , ale normalnie zarabiających rodziców.
      Jeśli Ty, przynajmniej mieszkasz w tym samym mieście ,to już masz połowę
      problemów z głowy. Sama znam przypadki dziewczyn w ciąży ,które mialy różne
      warunki mieszkaniowe i materialne. Ich sytuacji nie da się porównać.
      Wiem ,że z ciążą i dzieckiem jest łatwiej z zaliczeniami. To że wykładowcy
      litują się to raz. Formalnie zaś w indeksie takiej mamusi widnieją dziury we
      wpisach i nikt jej nie rozlicza jak pozostałych , bo ma indywidualny tryb zali
      czen
    • Gość: facet Męski obserwacje... IP: *.aster.pl 15.03.05, 19:32
      Niestety nie zgadzam się z większośćią wypowiedzi na tym forum. Reprezentuję
      męski punkt widzenia i pragnę się podzielić moimi spostrzeżeniami.
      Sam jestem po studiach i z moją partnerką ani nie planowaliśmy dziecka na
      studiach (jesteśmy razem od siedmiu lat), ani nie planujemy obecnie (na razie).
      Wynika to ze specyficznego (na tle powyższych wypowiedzi) pojmowania
      odpowiedzialności - za siebie, bliskich, wreszcie ewentualnego dzidziusia. Nie
      wyznajemy bowiem zasady odnośnie dzieci : Bóg dał - Bóg wyżywi...

      Studiując jeszcze, odbyłem rozmowę z koleżanką z roku. Przedstawiła mi swój plan
      życiowy (krótkoterminowy :) Otóż wpadła na genialny pomysł, żeby zajść w ciążę
      dokładnie za dwa, trzy miesiące, bo za 10 miesięcy (miała kalendarz) jej matka
      przechodziła na emeryturę i zajmie się dzieckiem!!! Oczywiście przyszła babcia
      (pragnąca spokoju na emeryturze) nie wiedziała jeszcze nic o planach córeczki.
      Ma się zająć i koniec. Super podejście.

      Drugie moje spostrzeżenie to ucieczka wielu moich koleżanek ze studiów w ciąże
      ze strachu przed nadchodzącą przyszłością. Koniec studiów, to początek ciężkiej
      samodzielności i odpowiedzialnej (najczęsciej) pracy(skończyliśmy prawo).
      Wychowywanie dziecka daje alibi (i słusznie) i swoiste
      "odczepciesiębojawychowujedziecko" czyli parasol ochronny. Pieniądze, środki do
      życia?? - to zmartwienie partnera/rodziców/dziadków/.

      Kolejne : eweidentne wpadki (na drugim, trzecim roku) którym na siłę próbuje się
      dorobić ideologię świadomego i wspaniałego macierzyństwa.

      Wreszcie ostania - to grupa moich koleżanek (znam takie trzy), które rodziły na
      czwartym/piątym roku świadomie - będąc mężatkami od roku, dwóch. Często miały
      starszych mężów, już pracujących zawodowo i niezależnych.

      Wszystkie mamy (przyszłe i obecne) serdecznie pozdrawiam :)
      • Gość: brendy2 Re: Męski obserwacje... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.05, 19:47
        no cześc facet. to owszem b. wygodne nie mieć dzieci bo studia... kariera...
        moge ci z mojego otoczenia podac przykład facetów którzy mając powiedzmy ok 30-
        to lat nie widzieli w swoim zyciu miejsca na dziecko.ble wrzeszczy pieluchy nie
        mozna nigdzie wyjśc a jeszcze partnerka moze sie zmienić np. przytyć albo
        stracić ochote na dziki seks... to wszystko prawda ale... jednemu wydawało sie
        że jego zona ma takie samo zdanie na ten temat a ona marzyła skrycie o dzidzi.i
        postawiła na swoim przekonała męza i teraz są najszcześliwszymi rodzicami...
        pewnie masz swoje racje ale tu w gre wchodzi wielka ogromna miłośc która
        zrodzona jest własnie z miłości
      • Gość: agata Re: Męski obserwacje... IP: *.may.ie / *.nuim.ie 15.03.05, 19:54
        popieram twoja wypowiedz w 100%
      • renka14 Re: Męski obserwacje... 15.03.05, 20:00
        A co powiesz na to, że było mi łatwiej znaleźć pracę bo miałam juz dziecko
        urodzone na studiach, nie byłam "jakas tam podfruwajka" jak się ktoś wyraził
        tylko matka dzieciom, to tak tytułem anegdoty
        może jestem w niedobrym nastroju, ale napiszę że hasła typu: dzieci powinni
        mieć ludzie odpowiedzialni czytaj bogaci i zdrowi to chyba już gdzieś się
        słyszało ... Oczywiście takie poglądy niosą ludzie, którzy dzieci nie mają,
        więc nie wiem czy jest o czym dyskutować
        mam nadzieję, że dziewczyna, która rozpoczęła ten wątek, będzie miała powody
        tylko do radości studiując i wychowując dzidziusia, tego życzę.
        • Gość: Quille tyle ode mnie IP: *.ists.pl / *.ists.pl 15.03.05, 20:12
          jak słyszę, że dziecko do inwestycja i żeby je miec trzeba mieć nascie albo
          dziesiąt tysięcy na koncie to mnie trzęsie - bo wozek musi być za 4 tysiące bo
          inaczej maly bedzie nieszczęśliwy

          a to czy dziecko bedzie szczęśliwe nie zależy wcale od pieniędzy (choć przeciez
          i te musza być, bo bez nich jest bardzo cięzko) ale od czasu jaki jesteśmy mu w
          stanie poświęcić - i daltego uważam, że dziecko na studiach to nie jest dobry
          pomysł, chyba że ma się malo zajęć i bedzie się mialo dużo czasu dal malucha
      • Gość: lulka77 Re: do facet IP: *.localnetwork.pl / 217.17.40.* 15.03.05, 21:32
        Gość portalu: facet napisał(a):

        Wychowywanie dziecka daje alibi (i słusznie) i swoiste
        > "odczepciesiębojawychowujedziecko" czyli parasol ochronny. Pieniądze, środki
        do
        > życia?? - to zmartwienie partnera/rodziców/dziadków/.


        Bardzo sie mylisz. Jeżeli tylko będziesz miał możliwość powychowywać troche
        swoje dziecko - to szybko bedziesz chciał wrócić do pracy. To bardzo ciężkie i
        odpowiedzialne zadanie. Kształtujesz drugiego człowieka. Jeśli tylko nie
        bedziesz robił tego "naodwalsię". Wiele moich znajomych ucieka w pracę, bo nie
        mogą wytrzymać zmęczenia. W pracy można się oderwać.

        i dalej facet napisał:
        Kolejne : eweidentne wpadki (na drugim, trzecim roku) którym na siłę próbuje si
        > ę
        > dorobić ideologię świadomego i wspaniałego macierzyństwa.

        A kiedy bedzie świadome macierzyństwo- jak już natura odmówi posłuszeństwa?
        Plemniki ze starosci nie dotrą, do jajka, którego od dawna juz nie ma. Suuuper

        Wiesz, a tak na marginesie to typów matek i typów sutuacji dotyczących
        macierzyństwa- jest tyle ile matek na świecie- każdy ma jakieś swoje wizje i
        plany. Ty, jako prawnik powinienieś o tym wiedzieć-tak jak spraw sądowych da
        sie wpisać w żaden schemat.
        Pozdarawiam
        i życzę wyrobienia sobie jakiejś ideologii póki jeszcze czas.
        L.
      • Gość: Aga Re: Męski obserwacje... IP: *.derbynet.waw.pl 15.03.05, 22:13
        Odpowiedzialnosc to nie stan konta a ducha. Znam wiele odpowiedzialnych osob,
        ktore majac dzieci nie mogly sie pochwalic samochodem a nawet wlasnym
        mieszkaniem. Niemniej jednak ich dziaci rosna i rozwijaja sie zdrowo w zdrowej
        atmosferze pod okiem niepracujacych ale studiujacych mam, a nie opiekunek bo
        szkoda tak po 30-ce rzucac kariere a maz sie nie widzi w roli przesiadywacza
        domowego. Krotko - urodzilam na ostatnim roku pierwsza corke- maz wlasnie
        skonczyl studia i szukal pracy. Po absolutorium zrobilam rok przerwy i obronilam
        sie po urodzeniu drugiej cory. Teraz robie doktorat i mam polrocznego synka.
        Zajmujemy sie z mezem dziecmi na zmiane (on tez pisze prace). Nigdy nam sie nie
        przelewalo, ale dzieci kwitna. Nikt Cie nie zmusza do posiadania dzieci, nie
        sadze aby wiekszosci ludzi o podobnym specyficznym poczuciu odpowiedzialnosci
        naprawde chcialo je miec. Odpowiedzialnosc w tym wypadku to wymowka. Kochajac
        sie wiecie czego chcecie. A "narazie" albo "za dwa, trzy lata" ... Dzieci
        powinni miec dobrzy ludzie, ktorzy ich pragna, niezaleznie od ich statusu.
        • Gość: facet Re: Męskie obserwacje... IP: *.aster.pl 15.03.05, 23:20
          .... a może odpowiedzialność to również brak egoizmu w obarczaniu innych osób
          obowiązkami??? Odpowiedz - z czego żyłaś rodząc dziecko na studiach, kiedy mąż
          był bez pracy???? a w trakcie "przerwy"??? ze stanu ducha??? a może z pomocy
          rodziców?? Pogratulować odpowiedzialności. Niestety brak pieniędzy przekłada się
          na stan ducha - na zmartwienia - Twoje (wasze), ale również waszych
          rodziców,bliskich którzy z miłości poczuwają się do pomocy i robią zwykle
          wszystko aby ją dać. Ja mam schorowanych rodziców, którzy zdrowie stracili aby
          zapracować m.in na moje studia. To chyba jasne (ale nie jedyne) wytłumaczenie,
          dlaczego też nie decydujemy się na dziecko.
          Wyznajemy Ago dwa różne systemy wartości...
          Serdecznie pozdrawiam i życzę dużo siły w wychowywaniu szkrabów. :)
          • Gość: Richelieu* monopol na "znanie się" IP: *.zyg.brewet.pl 15.03.05, 23:57
            o, właśnie. Człowiek nie mający własncyh dzieci zostaje zjedzony..
            Bardzo to trafne, że studentkom brak odpowiedzialności bo rozdzielają swoje
            macierzyństwo na własną matkę, teściową czy inne ciotki. Nawet jeśli przyszła
            babcia garnie się do matkowania jest to nie w porządku do dziecka, które uczy
            się znać babcię, a nie mamę. Nie zdziwiłabym się gdyby zaczęło mówić mama na
            babcię.

            Matki to specyficzna grupa, można nawet powiedzieć, że wszelkie opinie
            negatywne na ich temat to tabu. Dlatego zaperzają się gdy ktoś spoza ośmiela
            się wyrażać własne zdanie. Więc ja się zapytam, jakim prawem matka studiująca,
            która widzi swoje dziecko mniej niż babcia czy inna opiekunka, może wykluczać z
            grona osób znających się na dzieciach tych, którzy zaliczają się lub zaliczały
            się do grona opiekunek właśnie. Bo okazuje się, że mamusia w szkole, tatuś w
            pracy, a dzidzią zajmuje się zupełnie kto inny. Rozumiem, że warunki, ale do
            diaska niech nie twierdzi, że monopol na znanie się jest tylko ich.


            po drugie, mówiąc o odpowiedzialności, wszystkie jak jeden mąż czy inna żona
            skojarzyły to z pieniędzmi. Nie pieniądze, a własna dojrzałość, świadomość
            względnego przygotowania do macierzyństwa, że jest się w stanie być dobrym
            wychowawcą. A pieniądze to tylko jeden ze środków aby to osiągnąć. A wózek za 4
            tys. nie jest dla dziecka tylko dla rodziców, żeby łatwiej był go prowadzić,
            żeby był lżejszy i żeby można się było przez innymi mamami pochwalić. Dziecku
            jest wszystko jedno jaki wózek, niech będzie nawet pożyczony czy nasz własny
            sprzed dwudziestu-kilku lat
            • e_r_i_n Re: monopol na "znanie się" 16.03.05, 13:17
              Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

              >Bardzo to trafne, że studentkom brak odpowiedzialności bo rozdzielają swoje
              > macierzyństwo na własną matkę, teściową czy inne ciotki. Nawet jeśli przyszła
              > babcia garnie się do matkowania jest to nie w porządku do dziecka, które uczy
              > się znać babcię, a nie mamę. Nie zdziwiłabym się gdyby zaczęło mówić mama na
              > babcię.

              Ech, no ale bez przesady. Ja znam takie studentki, które podrzucają dziecko na
              trzy miesiące do babci, bo im przeszkadza, a znam i takie (i sama sie do nich
              zaliczam), gdzie babcia zajmuje sie dzieckiem, jak ma ochote (a ma), a nie
              dlatego, ze nie ma wyboru. A poza tym, bardzo często i pracujące mamy
              podrzucają dziecko babciom i sąsiadkom, bo są ODPOWIEDZIALNE za swoje dziecko
              (w tym za to, skad wziac np. pieniadze na jego utrzymanie).

              > Matki to specyficzna grupa, można nawet powiedzieć, że wszelkie opinie
              > negatywne na ich temat to tabu. Dlatego zaperzają się gdy ktoś spoza ośmiela
              > się wyrażać własne zdanie.

              Ech, jesli ma racje i nie mowi bzdur, to sie raczej nie zaperzaja :)
              Ja wiem ,ze sa takie mamy, ktore urodzenie dziecka traktuja jako Bog wie jakie
              poswiecenie i uwazaja, ze teraz to sie im pomnik nalezy.I ze od nich niczego
              wymagac nie mozna, bo one sie dzieckiem zajmuja (na przyklad sadzajac przed
              TV). Ale wiele takich jest? Mysle, ze nie :)

              > Więc ja się zapytam, jakim prawem matka studiująca, która widzi swoje dziecko
              > mniej niż babcia czy inna opiekunka, może wykluczać z grona osób znających
              > się na dzieciach tych, którzy zaliczają się lub zaliczały
              > się do grona opiekunek właśnie. Bo okazuje się, że mamusia w szkole, tatuś w
              > pracy, a dzidzią zajmuje się zupełnie kto inny. Rozumiem, że warunki, ale do
              > diaska niech nie twierdzi, że monopol na znanie się jest tylko ich.


              Wiesz, Richelieu, pewnych spraw ktos, kto nie ma dziecka po prostu nie rozumie.
              Stad czasami argument, ze skoro dziecka nie masz, to nie wiesz.
              I taka uwaga. Mysle, ze wiecej czasu jest w stanie dziecku poswiecic matka
              studiujaca niz pracujaca. Jesli pracuje na pelen etat, to spedza w pracy 8
              godzin dziennie, czyli dziecko jest bez niej powiedzmy od 9 do 17 (plus godzina
              na dojazd np). Do tego ma ograniczona ilosc urlopu, ograniczone mozliwosci
              wziecia wolnych dni.
              Moj syn spedza natomiast w zlobku okolo 7-8 godzin dziennie (pozniej niz o 16
              nie jest odbierany), do tego ma moje 2 tygodnie ferii i trzy wakacji, plus
              wolne w okolicach swiat itd. Nie ma wiec ryzyka, ze panie w zlobku beda dla
              niego wazniejsze, niz ja :)
              • Gość: Richelieu* Re: monopol na "znanie się" IP: *.zyg.brewet.pl 16.03.05, 13:42
                Erin, ale ja mówię o niemowlętach czy wręcz noworodkach, których się nie oddaje
                do żłobka. Przynajmniej ja nie wyobrażam sobie mojego dziecka ani żadnego
                dziecka poniżej pierwszego roku życia w żłobku. Żłobki są dla dwulatków, ot co;)
                A tutaj chodzi właśnie o studentki, które w trakcie rodzą i nie przewidują
                żadnego urlopu w trakcie, twierdząc, że jeśli ciąża nie była zagrożona,
                urodziły z łatwością kotki, to połóg można skócić bo szkoła czeka. A gdzie
                miejsce na dziecko? Między wstępem do psychologii a francuskim? Niech będzie,
                że szkoła zajmuje 25 godzin tygodniowo, jeśli humanistyczna lub społeczna,
                wliczając w to okienka okaże się, że własnemu dziecku daliśmy prezencie własną
                3/4 etatową nieobecność. Noworodkowi. Z żądaniem aby zmobilizowały się matka,
                teściowa, nauczyciele dali na luz, bo nam się należy, bo nauczycielka-matka
                jest skłonna. Owszem, jest skłonna, bo co ma powiedzieć takiej studentce: albo
                szkoła albo dziecko? Nauczyciel staje przed faktem dokonanym i wręcz nie może
                dodatkowo stresować świeżoupieczoej matki. Jeśli studentka urodzi to niech
                weźmie dziekankę, ad tego jej nie ubędzie. A nie na forum twierdzi, że da sobie
                radę. Ona? Figa nie ona. Całe otoczenie angażuje.
                • e_r_i_n Re: monopol na "znanie się" 16.03.05, 14:00
                  Gość portalu: Richelieu* napisał(a):

                  > Erin, ale ja mówię o niemowlętach czy wręcz noworodkach, których się nie
                  > oddaje do żłobka.

                  Noworodka nikt do złobka nie przyjmie :)

                  > Przynajmniej ja nie wyobrażam sobie mojego dziecka ani żadnego dziecka
                  > poniżej pierwszego roku życia w żłobku. Żłobki są dla dwulatków, ot co;)

                  Dla dwulatków to juz prawie przedszkole. Moje dziecko poszlo do zlobka, gdy
                  mialo nieco ponad rok i z roznych wzgledow jest to optymalny moment.
                  Poslanie dziecka do zlobka wczesniej byloby dla mnie dramatem, ale wiem, ze sa
                  ludzie, ktorzy nie moga inaczej (i raczej nie dotyczy to studentek,
                  a pracujacych mam, ktore musza po macierzynskim wrocic do pracy, zeby ja po
                  prostu miec).
                  Jesli ktos natomiast uwaza, ze dziecko to zabawka, ktora w wieku dwoch tygodni
                  mozna podrzucic innym , zeby sie samemu 'realizowac', to zgadzam sie, jest to
                  karygodne.
                  Aha, a co do wykorzystywania dziecka jako 'ulatwiacza' na studiach, to sie
                  wlasnie zlapalam, ze o tym, ze mam dziecko wiedzialy tylko moje lektorki na
                  jezykach, bo tylko tam przedstawialam zwolnienia z zajec (z powodu choroby
                  malego) :).
          • Gość: Aga Re: Męskie obserwacje... IP: *.derbynet.waw.pl 16.03.05, 09:53
            Mieszkalismy w akademiku, zylismy z dorywczych prac mojego meza, a kiedy poszedl
            do pracy stalej pisalam przez rok magisterke zajmujac sie dzieckiem w domu.
            Babcia zaoferowala sie do opieki nad Mala, ale nie wchodzilo to w gre. Dzieckiem
            powinna sie zajmowac matka, wylaczajac sytuacje patologiczne. Zawsze za cel
            stawialam sobie to by dziecko w domu czulo sie bezpiecznie i do tej pory udaje
            mi sie pogodzic przebywanie z dziecmi w domu i prace. Kiedy podejmujemy jakas
            decyzje w zyciu nie mozemy przewidziec wszystkich okolicznosci jakie nam sie
            narzuca w przyszlosci. Wazne aby miec dosc elastycznosci i dac sobie szanse na
            zmiany, ktore czasem na poczatku sa trudne, ale prowadza do lepszego
            pelniejszego zycia.
            Moi rodzice niewiele pomagali mi na studiach dlatego, ze potrafilam zorganizowac
            sobie finanse pracujac. Wiedzialam jednak ze mam ich wsparcie w razie problemow.
            I nie jest to naduzycie ich dobrej woli. Tak powinno byc w rodzinach, jak mnie
            od zawsze uczono, ze wzajemnie sobie pomaga.
            Gdyby moi rodzice byli schorowani to mogliby na mnie liczyc, niezaleznie od
            mojej sytuacji rodzinnej.
            Troche duzo w Twojej wypowiedzi cofania sie na sama mysl o kroku. To dobrze, ze
            masz na wzgledzie dobro wszystkich bliskich, ale decydujesz za siebie nie za
            nich. Moj system wartosci nie rozni sie tak bardzo od Twojego. Odpowiadam za
            swoje czyny i nie obarczam nikogo odpowiedzialnoscia za moj sposob zycia. To
            doswiadczenia nas roznia. Zycze duzo szczescia i harmonii w Twoim malzenstwie.
            Wszystko mozna zrealizowac kiedy dwoje ludzi wzajemnie sie wspiera.
      • Gość: tom Re: Męski obserwacje... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.03.05, 23:26
        Wychowywanie dziecka daje alibi (i słusznie) i swoiste
        "odczepciesiębojawychowujedziecko" czyli parasol ochronny. Pieniądze, środki do
        życia?? - to zmartwienie partnera/rodziców/dziadków/.

        to kobieta sama to dziecko sobie sama zalatwia? partner nie ma tu nic do
        rzeczy? gratuluje
        • Gość: facet Męski obserwacje...toma IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.03.05, 10:06
          Tom, proponuję żebyś przeczytała fragment postu dziewoi o nicku ONA - który
          możesz znaleźć gdzieś powyżej pt."żałuję".

          "Mysle ze za 2,3 lata zaczniemy sie starac... chyba ze gdzies kiedys sie
          trafi ;D, bo przeciez nigdy nie ma 100% pewnosci ;)"

          To kwestia zaufania między kochającymi się ludźmi.A także zwykłej przyzwoitości
          i uczciwości. Bo jeżeli kobieta chce - zajdzie w ciążę. Kobiety mają na tym
          polu OGROMNĄ władzę. Wystarczy że "zapomną" małej pigułki i "się trafi", "bo
          przecież nigdy nie ma 100 % pewności" + głupi uśmieszek. A partner???


      • agataku Re: Męski obserwacje... 20.03.05, 20:34
        widzisz, ciężko Ci jest się pogodzić z tym, ze ktoś może być od Ciebie bardziej
        dojrzały, mieć dziecko na studiach i dawać sobie śpiewająco radę.
        a dziewczyny, które rodzą w trakcie studiów z góry uznajesz za ciemną masę, bo
        tylkop Ty oczywiście masz monopol na wiedzę. czy każdy musi chcieć mieć dzieci
        po 30.? nie każdy
    • Gość: Teresa Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.pomorzany.v.pl 15.03.05, 21:48
      Poradziłam sobie, bo miałam ogromne wsparcie duchowe i materialne w rodzicach.
      Skończyliśmy z mężem studia w terminie. Gdy otrzymywaliśmy dyplomy, synek miał
      dwa i pół roku, z tego rok i pół przeżył w akademiku, a rok z
      dziadkami.Drugiego synka już nie podrzucaliśmy rodzicom, choć też chcieli
      pomagać.Bez nadzwyczajnej pomocy rodziców byłoby bardzo trudno, choć moi
      znajomi z akademickim dzieckiem jakoś dali sobie radę. Dzieci są cudownym darem
      życia, bez względu na okoliczności. Takim darem są też rodzice, na których
      zawsze można liczyć.
      Poradzisz sobie i będziesz z tego kiedyś dumna.
      • Gość: ;-) Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.ists.pl / *.ists.pl 15.03.05, 22:07
        moja mama ma fajne powiedzenie - tragedia to jest jak ktos umiera, a nie jak się
        ma narodzić
    • Gość: XXX Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.buff.east.verizon.net 15.03.05, 22:18
      Przede wszystkim gratulacje! Nie martw się studiami - jak napisało wiele osób na
      tym formu studia można z dzieckiem pogodzić - nawet jak nie masz pomocy ze
      strony rodziny (w opiece nad Maluszkiem i finansowej) i nawet jeżeli mieszkasz w
      akademiku. A to jak sobie z tym wszystkim poradzisz zależy w dużej mierze od
      Ciebie i Twojego podejścia do sytuacji (od Tatusia dziecka też oczywiście). Nikt
      nie mówi, że jest łatwo ale może się okazać, że z bycia Mamą i przebywania z
      Dzidzią będziesz czerpać wiele radości i sił - na tyle dużo, że zarekompensują
      trudności - również obawy, o których tyle pisano tutaj, a które niestety są
      nieodłączną stroną macierzyństwa.
      A tak ogólnie .. jeżeli chodzi o różne wypowiedzi na tym forum to:
      1. dziewczyny w ciąży nie zawsze mają łatwiej przy zaliczeniach i egzaminach ...
      przynajmniej jeżeli chodzi o podejście egzaminatorów (za to niektóre kobiety w
      ciąży łatwiej przyswajają wiedzę - ja tak miałam - i pod tym względem może być
      łatwiej ale to oczywiście żadne ułatwienie ze strony osób trzecich ;))
      2. jeżeli chodzi o podejście do spraw posiadania dzieci tzn. czy mieć czy nie
      mieć i kiedy mieć ... wydaje mi się, że jest to osobista decyzja każdego
      człowieka i nikt nie powinien takich decyzji negować czy oceniać. Trzeba
      pamiętać, że taka ocena - zwłaszcza negatywna może być dla "ocenianego" -
      zwłaszcza przyszłej mamy - przyczyną frustracji, które nie prowadzą do niczego
      dobrego. Jedni wolą najpierw karierę, finansową stabilizację, niezależnośc a
      dopiero potem dziecko - i to jest ich sprawa. Inni decydują się najpierw na
      założenie rodziny a potem zajmują sie karierą. I też nikt nie powinien ich za to
      winić. A ponieważ nic w życiu nie jest pewne (można przecież stracić pracę a co
      za tym idzie stabilizację finansową albo odwrotnie) to i nie ma co "chętnie"
      innych oceniać. Przecież skutki takich życiowych decyzji widoczne są często
      dopiero po latach...
      3. Mnie też wydaje się, że o ile chodzi o rozwój emocjonalny dziecka (i
      podkreślam rozwój emocjonalny - bynajmniej nie twierdzę, że dziecko ma żyć
      powietrzem) to potrzebuje ono przede wszystkim miłości i uwagi rodziców a nie
      wypasionych wyprawek, mnóstwa drogich zabawek, firmowych ubranek i meldunku w
      "rezydencji".
      Ale to wszystko to są oczywiście moje prywatne przemyślenia i mogą się wielu nie
      spodobać. Bez urazy.

      Ja swoje zaplanowane dziecko urodzilam kilka lat temu pod koniec studiów
      (kierunek ścisły, dużo zajęć). Studia skończyłam w terminie i od razu
      rozpoczęłam studia doktoranckie - podobnie jak mój mąż. Z pomocy rodziny (i to
      zarówno finansowej, jak i w opiece nad Mała) nie korzystaliśmy. Studiowaliśmy
      daleko od rodzinnych domów utrzymując sie głównie ze stypendiów naukowych i
      jakiejś dorywczej pracy. I nie było tak źle. Udało się bo dzieliliśmy się
      obowiązkami po równo. Nigdy nie żałowaliśmy podjętej decyzji - co więcej nie
      uważamy żeby dziecko odebrało nam młodość i w czymkolwiek przeszkadzało - wręcz
      przeciwnie dodało nam skrzydeł. Dzięki stypendiom zagranicznym zwiedziliśmy
      (razem z Maluszkiem) kawał świata, a za większość zarobionych pieniędzy
      "poszaleliśmy". Nie jesteśmy "dziani" i wcale nam na tym nie zależy bo nie
      pieniądze dają szczęście człowiekowi. Życze Ci optymizmu i pozdrawiam.
      • dalla1 Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? 15.03.05, 22:36
        dzięki bardzo za wszystkie odpowiedzi. widzę, że dzielnie dajecie lub daŁyście
        sobie radę. Serdecznie dziękuję - wasze komentarze dla mnie na prawde dużo
        znaczą. Mam kochanego męża, więc mimo że mieszkamy z dala od rodziców na pewno
        damy radę. Pozdrawiam wszystkie mamy i tatusiów i czekam na dalsze komentarze:)
    • Gość: zuza Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: 82.177.84.* 16.03.05, 00:51
      o to dobry temat-czekałam na niego jakis rok temu...
      hmmm...mam roczną córeke ,ale mam 22 lat i jestam na 3 roku histori,a raczej
      byłam.no moze jestem wciąż.nie bede pisac na jak9m uniwerku bo nie chce
      załamywac przyszłych mam.ale przyznam nie jest łatwo,a wrecz
      przeciwnie."zaszłam" na 1 roku-pod koniec,a na 2 urodziłam.było ciężko gdy
      byłam w ciąży ,wykładowcy wcale nie traktowaLI MNIE ULGOWO,A NAWET JEDEN
      STWIERDZIŁ,ZE SKORO MAM CZAS NA PIEP..... TO DLACZEGO NA NAUKE MAM NIE MIEC,ALE
      TO TYLKO 1 SKRAJNY PRZYPADEK.WŁAŚCIWIE TO NIE O TO CHODZI,ALE O TO ZE NIE MA
      ZYCIA STUDENCKIEGO,NIE MAM NA nic czasu,biblioteki?wykluczone,imprezy-
      wykluczone,mój były(ojciec dziecka)jest na 4 roku medycyny-idzie mu zakebiście,
      a to dlatego ,ze przespał wszystkie noce,był na kazdej imprezie,no i ma kase od
      tatusia dla swojwj córki i dla mnie (chc wcale nie chce ),a moi rodziece nie
      mogą mi pomuc ponad to co obiecali gdy zdawałam.czuje sie ciągle samotna,nie
      spie po nocach,wciąż mi grożą wywalwniem ze studiów,z wózkiem ostatnio nie moge
      przychodzic a nie stac mnie na nianie,mój były czasem zajmie sie małgosią,ale
      za godzine juz dzwoni bo nagle przypomniało mu sie ze ma coś ważnego do
      załatwienia...i pomiomo tego wszystkiego -tych dołów i samotności nie zamieniła
      bym mojej Gosi za żadne skarby,nawt gdyby mnie wywalil,gdzyby mój były wyrzekł
      sie,gdybym nie miała co jeść,gdzie spac,i tp.nie zamieniłabym jej -mojej
      kochanej córeczki za nic na świecie-ona jest naj ważniejsza-niech żyje gosia!!!!
      • Gość: zuza Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: 82.177.84.* 16.03.05, 00:58
        dlatego dalla-życze tobvie i twojemu mężowi duzo szceścia,miłości i w
        ogóle...ech zobaczycie co to znaczy jak urodzisz...my niestety dzielimy tę
        radość osobno,bo maciej (tata gosi) w 9 miesiącu (!)stwierdził ze sie pogubił w
        życiu,ja (?)co moze sie wydac dziwne zrozumiałam go,bo sa ma sie pogubiłam
        (tyle ze gosia została ze mną)i nie mam o nic pretensji i żalu,moze jak
        zrozumie to bedzie załował,w kazdym bąż razie nie szukam taty dla niej bo ona
        go ma,a nawet ostatnio na dzien kobiet przyniósł nam, 2 bukiety...i w ogóle
        było fajnie-życie jest faje...
    • lorienn Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? 16.03.05, 06:53
      Witam,
      Patrząc z perspektywy obecnej pracy, żałuję że nie miałam dzidziusia już na
      studiach. Będzie dobrze! :)
    • Gość: ACK Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.nencki.gov.pl 16.03.05, 07:05
      Poradzisz sobie, na pewno. Sama nie bylam w takiej sytuacji, ale moja kolezanka
      urodzila dziecko na studiach. Teraz jest juz dr nauk biologicznych. Ciaza w
      niczym jej nei przeszkodzila. Wrecz przeciwnie - ja w tej chwili mysle sobie,
      ze chyba lepiej tak wczesnie, niz teraz, w mojej sytuacji. Po prostu wiele
      probelmow ta kobieta ma juz z glowy, jest jej w wielu sprawach latwiej. A poza
      tym - ma swietny kontakt z corka, pewnie ze wzgledu na jedynie 22 czy 23 lata
      roznicy, a nie ponad 30 ;-).
      Inna kolezanka urodzila na IV roku. Dziecko mialo problemy zdrowotne. Ale
      dziewczyna skonczyla studia bez problemu i z powodzeniem pracuje w swoim
      zawodzie.
      Glowa do gory, bedzie dobrze. Trzeba tylko w to uwierzyc :-).
    • Gość: Gufi Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.polish / 195.164.7.* 16.03.05, 08:34
      Jestem już parę lat po studiach i szczęśliwie udało mi się zakończyć edukację
      już z dwójką dzieci (w czasie obrony młodsze miało pół roku). Z perspektywy
      czasu muszę stwierdzić, że nie było łatwo, ale opłacało się. Kończyłam UW w
      Warszawie i nie spotkałam się z jakimikolwiek problemami ze strony wykładowców,
      wręcz przeciwnie do matek-studentek mają serdeczny stosunek, pod warunkiem, że
      wszystko zalicza sie na czas. A tak naprawdę , im więcej obowiązków tym lepsza
      organizacja czasu. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
    • Gość: ruda Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 08:51

      Kobieto a nie miałąś obaw isć do łóżka z efektem, ewentualnej ciąży. Według
      mnie to brak odpowiedzialności, co może twoja dorosłość będzie polegać na tym
      aby obarczyć jeszcze swoim dzieckiem swoich rodziców bądź potencjalnych
      teściów.
      Dorosłość to nie tylko zapewnienie sobie bytu ale miedzy innymi bytu swojemu
      dziecku.
      Naprawdę gratuluję ale głupoty, żyjemy w czasach gdzie dostęp do środków
      antykoncepcyjnych jest na bardzo wysokim poziomie, a słowa typu środki są
      zawodne- są tutaj mało znaczacę.
      DROGIE MAMUSIE W WIEKU NASTU BĄDŹ TO DZIESTU PIĘCIU LAT BĄDŹ CIE BARDZIEJ
      ODPOWIEDZIALNE.
      • Gość: mych Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: 212.14.15.* 16.03.05, 10:27
        Kobieto....widac ze sama nie bardzo jestes odpowiedzialna... skoro w tak
        oczywisty sposób boisz sie macierzyństwa ;) Potrzeba wiele dorosłości i
        swiadomości zeby się w czasie studiów zdecydowac na dziecko... i ja jestem
        pełna podziwu dla tyuch dziewczyn!
      • Gość: Agataku Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.05, 22:49
        ruda, czytaj ze zrozumieniem. ciąża Dalli nie jest dziełem przypadku, może to
        dla Ciebie niewiarygodne, ale ona CHCE mieć dziecko, i bardzo dobrze. kiedy ma
        je mieć, w wieku 40 lat? a każda, która rodzi wcześniej, jest głupia albo nie
        umie się zabezpieczyć? to jest CHORE MYŚLENIE! trzymaj się, Dalla
    • Gość: promyk11 Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: 195.116.21.* 16.03.05, 08:56
      ja też byłam w ciąży na trzecim roku studiów prawa. Miałam wtedy same piątki (a
      był to trudny rok)nauka nie sprawiała mi żadnych problemów. nie wiem czy to ma
      jakis wpływ na dziecko ale moje bardzo ładnie rozwija sie umysłowo może dlatego
      ze duzo sie uczylam kiedy bylam w ciązy.Ma 20 miesięcy i normalnie rozmawia co
      jest szokiem dla otoczenia. życzę powodzenia.
    • Gość: Ania Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.pl 16.03.05, 09:34
      Ja urodziłam w połowie 5 roku. Najpierw sesja letnia i mdłości a potem wiadomo -
      seminarium magisterskie i nic poza tym. Ś.P. Pani Promotor była wspaniała!
      Najgorzej jednak było się zmobilizować do jakiejkolwiek aktywności po
      porodzie... siedziałam w domu z dzieckiem, mój mąż w niczym mi nie pomagał,
      przerzucałam kanały w TV. Miałam deprechę - dom w nieładzie, całe dnie spędzone
      w szlafroku. Potem dowiedziałam się o tym, że mąż romansuje z moja najlepszą
      przyjaciółką. Wyrzuciłam ją z domu, ale dzięki temu coś we mnie drgnęło. Było
      bardzo ciężko... Ale mimo to napisałam bardzo ambitną pracę magisterską i
      obroniłam się w termnie. Pomogła mi mama i siostra - niemal siła zabierały
      dziecko na spacer a ja chodziłam do biblioteki, pisałam.
      Jesteś młodą osobą i chciaż przeczytasz wszystkie najmądrzejsze książki o
      opiece nad dzeckiem może Cię zaskoczyć to jak bardzo jeszcze nei dojrzałaś do
      roli matki. Zapewnij sobie koniecznie pomoc bliskich - rodziny, ojca dziecka,
      koleżanek. Nie daj się zamknąć w domu i wróć na zajęcia tak szybko, jak to
      tylko możliwe. Powozenia
    • Gość: marta Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.77.classcom.pl 16.03.05, 09:43
      czesc,
      jestem teraz na trzecim roku studiow ekkonomicznych i mam 3-miesieczna coreczke.
      nie powiem, zeby zawsze szlo jak z platka, ale razem z mezem jestesmy bardzo
      szczesliwi. o ciazy dowiedzialam sie zaraz na poczatku jej trawania, co
      spowodowalo przesuniecie terminu slubu o 4 miesiace wprzod (naszczescie bylismy
      juz po naukach i nasz proboszcz zrozumial sytulacje i nie robil nam trudnosci).
      moj maz niedlugo bedze bronil juz pracy magisterskiej, a od roku normalnie
      pracuje, ja zaliczylam sesje w pierwszych terminach (wiekszosc wykladowcow nie
      iwedziala ze mam dziecko), na dom, coreczke, a nawet zycie towarzyskie jakos
      czas tez znajduje. mam sporo kolezanek z dziecmi, przez co wiem, ze w trudnych
      sytuacjach mam sie do kogo zwrocic o pomoc (maja i Marka rodzina mieszkaja ponad
      200 km od nas).
      podaje kilka sposobow na pogodzenie wszystkich obowiazkow i zorganizowanie sobie
      czasu, do ktorych sama sie stosuje:
      1. jak ktos oferuje pomoc, to nie odmawiaj dla zasady - kolezance, cioci, czy
      sasiadce, to moze sprawic duza przyjemnosc, a ciebie troche odciazy
      2. poszukaj ludzi w twoim otoczeniu, ktorzy maja male dzieci - wiele sie mozna
      od nich nauczyc
      3. niewazne jest, zeby miec pieniadze, ale zeby miec na nie pomysl - jesli masz
      jakies uzdolnienia (robisz sweterki an drutach, albo haftujesz...), to sprzedaj
      swoje wyroby
      4. nastaw swojego partnera od samego poczatku, ze to tez jego dziecko i bedzie
      musial za nie wziac razem z toba odpowiedzialnosc - nie daj mu sie wykrecac, ze
      mycie przewijanie, czy spacery to malo meskie zajecia!
      5. wyprawke zacznij przygotowywac juz wczesniej, ja kozystalam ze sklepow z
      tania odzieza (maja duzo nowych zeczy tylko np z brakujacym guziczkiem)
      6. badz usmiechnieta i dumna ze swojego malenstwa - jak go potraktujesz jak dar,
      to napewno nie bedzie ci sprawial klopotow.
      pozdrawiam i zycze duzo szczescia
    • Gość: Iwona Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.03.05, 09:55
      Urodziłam synka na drugim roku studiów. Wzięłam rok dziekanki i spokojnie go
      sobie wykarmiłam piersią. Potem skończyłam studia w indywidualnym toku. W dzień
      zajmowałam się synusiem, nauka w nocy i tylko w nocy, kontakt z uczelnią jeden
      dzień w tygodniu. Udało się, ale muszę powiedzieć, że to kobiety najbardziej
      utruły mi życie w czasie indywidualnych zaliczeń. Te, którym nie udało sie
      połączyć wychowania dzieci z nauka i maluchy podrzucały mamom i teściowym. Ale
      studia da się skończyć wychowując dziecko. Myślę że prolaktyna i miłość do
      maluszka dają taaaki power, że spałam po 2-3 godziny na dobę, przed egzaminami
      wcale, a jakoś wszystko szło do przodu. I sama wtedy prowadziłam dom - obiadki,
      sprzatanka codzienne, spacery z małym itd.
      W tym roku urodziłam córcię i po macierzyńskim wróciłam do pracy i teraz myślę,
      że jest dużo trudniej niż na studiach. Ciąża i okres karmienia piersią
      pozwalają kobietom robić rzeczy niewykonalne i niemożliwe ciekawe czy sa
      badania na ten temat.
    • olaso3 Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? 16.03.05, 10:07
      Ja urodziłam mojego syna we wrześniu przed rozpoczęciem IV roku, tylko w
      naszym wypadku to było zaplanowane! W każdym razie bardzo polecam urodzenie
      dziecka na studiach. Oczywiście, że było ciężko, ale wszystko jet kwestią
      organizacji. Zajęć na IV i V roku nie jest dużo, a mój mąż miał możliwość
      samodzielnego ustalania czasu pracy. Opiekowaliśmy się synkiem na zmianę,
      chociaż to ja spędzałam z nim więcej czasu. Mielismy też nianię w razie
      awarii, czyli wtedy, gdy nasz misternie ułożony plan tygodnia czasem się
      sypał. Teraz syn ma 2,5 roku, ja od września pracuję, a po wakacjach idzie do
      przedszkola. Jestem bardzo zadowolona, bo dwa lata z nim byliśmy właściwie
      non stop, nic mi nie umknęło. Nie wyobrażam sobie łączenia pracy i
      rodzicielstwa, chciałabym mieć drugie, ale jak?? Urlop na rok? A będzie gdzie
      wracać?
      • renka14 Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? 16.03.05, 10:32
        Często tu czytam o obarczaniu własnych rodziców naszymi dziećmi. Niezależnie,
        że każdy przypadek jest indywidualny to przypominam, że te dzieci bedą
        wypracowywać dochód narodowy, żeby nasze ukochane państwo miało z czego płacić
        emerytury nam i naszym rodzicom, bo nasze podatki do tego czasu juz przeje, to
        te dzieci w razie gdybysmy nie mogli będą wsparciem dla dziadków o ile dobrze
        je wychowamy , a jak źle to przecież wnukowie równiez mają obowiązek
        alimentacyjny wobec dziadków.
        Rodzina to nie jest nowy lub używany jacht.

        Pozdrawiam
        Nadęta mamusia
        • makary21 Re: CIĄŻA PODCZAS STUDIÓW - JAK DAJECIE RADE? 16.03.05, 10:40
          ciekawe jaby wygladala ciaza na studiach gdyby nie ITS?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka