14.08.13, 20:07
sprawdzam,
śladów życia niet
a ja byłam w podróżysad

Ditto?
lepiej się czujesz?
pytam, żebyś wiedziała, że myślę o Tobie, ale odpowiadać nie musiszsmile
Obserwuj wątek
    • ditta12 Re: ? 14.08.13, 20:17
      Ja też czekam na życia ślad sama czując pustkę.
      Rano byłam ciut bardziej twórcza ale dalej-nic.
      Pogodziłam się z tym.Potem odrobię zaległości.Mam jakiś nieporządek wokół siebie.
      Ja zawinięta w kołderkę-przesypiam większą część dnia.
      Na szczęście moja depresja jeszcze nie sięgnęła dna,manie są gorsze.Ja maniakalna.
      Czekam na krasnoludka który wejdzie na moje ramie i pomoże się pozbierać,jak to zwykle bywało.Co u Ciebie Eszmeraldo?Ponarzekaj-może gdy będę miała bodziec w formie pomocy Tobie to mi się polepszy.Ponoć pomoc innemu jest najlepszą terapią dla duszy zmarnowanej.
      • eszmeralda.i.papugi Re: ? 14.08.13, 20:20
        to ponarzekam, bo istotnie, mam problem, tylko uporządkuję ten stos papierów piętrzących się przede mną. Nie potrwa to długo.
        • ditta12 Re: ? 14.08.13, 20:30
          Barysznikow mówił że jak się schodzi w dół to idzie się ku górze a jak się podnosi to schodzi się w dół.
          Ja być może się podnoszę jak on.
          • eszmeralda.i.papugi Re: ? 14.08.13, 20:53
            ech, Barysznikow...
            on tak figurę taneczną określał, czy to była figura stylistyczna?
            Depresja?
        • eszmeralda.i.papugi Re: ? 14.08.13, 20:47
          już temu czas jakiś chciałam zapytać, ale wycofałam się, po prostu, nie chciałam zadawać głupich pytań, ale skoro zjawisko istnieje? a ja snuję domysły? czemu nie spytać się, czy słuszne?

          Chodzi mi o to, czy leki antydepresyjne mogą działać paradoksalnie.
          Trwało jakieś dwa lata, jak lekarze zapisywali mi takie leki a ja się przed nimi broniłam. Nie miałam depresji, byłam tego pewna. Zaufałam teraz jednej lekarce (psychiatra), wykupiłam, i zażywam. Nie odczuwałam poprawy w dręczących mnie problemach, bezsenność, ataki paniki, jedynie sprawy dnia codziennego, dawniej niezwykle absorbujące moje emocje stały się obojętne. Parę dni temu, w czasie wizyty po następną porcję leków, lekarka zwiększyła mi dawkę na moją nieśmiałą sugestię, że teraz dopiero, zażywając te leki, przeżywać zaczęłam stany depresyjne. Po przebudzeniu uczucie bezsensu, tęsknoty o kosmicznych rozmiarach, potrzeba natychmiastowego opuszczenia zamkniętego pomieszczenia, wyczekiwanie zmroku, by zapaść się w nicość. Zwiększając mi dawkę przestrzegła przed uniesieniami energii, potrzebą robienia zakupów, brania kredytów, itd.
          I tu jest moja zagwozdka. Przed leczeniem, o którym piszę, to ja dopiero miałam energię i ochotę na szalone zakupy, i tej ochocie ulegałam, mieszkanie mam zawalone różnymi niepotrzebnymi rupieciami, szafy szmatami, większość jeszcze ma metki a już chyba demo de są one. Teraz, to cierpię, gdy złotówkę mam wydać. Mam szaloną potrzebę wyzbycia się wszystkiego, ogołocenia pokoi, szaf, szuflad... to działanie tych leków jest takie? paradoksalne? nadal nie śpię...
          • ditta12 Re: ? 14.08.13, 20:54
            <czy leki antydepresyjne mogą działać paradoksalnie>
            Na mnie tak!
            < Przed leczeniem, o którym piszę, to ja dopiero miałam
            > energię i ochotę na szalone zakupy, i tej ochocie ulegałam, mieszkanie mam zaw
            > alone różnymi niepotrzebnymi rupieciami, szafy szmatami, większość jeszcze ma m
            > etki a już chyba demo de są one. Teraz, to cierpię, gdy złotówkę mam wydać. Mam
            > szaloną potrzebę wyzbycia się wszystkiego, ogołocenia pokoi, szaf, szuflad...
            > to działanie tych leków jest takie? paradoksalne? nadal nie śpię...>
            To jest właśnie niesamowite.Też mam rzeczy które kupowałam ale nigdy na siebie nie założyłam,jakieś dziwne zachcianki chwilowe a potem......wszystko rozdaję potrzebującym bo mam taką straszną chęć mieć puste mieszkanie.Zaczynam wszystko od nowa.To wariactwo.Chciałam zostać bez dowodu osobistego,bez ziemi,bez tożsamości.
            • ditta12 Re: ? 14.08.13, 20:55
              <ech, Barysznikow...
              on tak figurę taneczną określał, czy to była figura stylistyczna?
              Depresja? >

              Ja już szukam wszędzie gdzie się da.
              Chcę rozwiązać,zgadnąć,poradzić sobie....
              • eszmeralda.i.papugi Re: ? 14.08.13, 20:59
                TeŻ szukam zapamiętale. Nadziwić się nie mogę widząc ludzi obojętnych, zadowolonych, wykonujących czynności dla mnie nieosiągalnych, wykonujących ot ta, od niechcenia.

                To mnie uszczęśliwiłaś.
                Ale kiedy jestem prawdziwa?
                • ditta12 Re: ? 14.08.13, 21:06
                  <Ale kiedy jestem prawdziwa?>
                  Gdy jesteś szczęśliwie obojętna(taki fajny stan gdy nic nas nie jest w stanie ruszyć)
                  Gdy wiesz że masz u swego boku człowieka z krwi i kości.Gdy nic Ci nie grozi,gdy masz w tyle sterty papierów,gdy śmiać Ci się chce z tego co powie szef.
                  Gdy nie boisz się gdy stracisz pracę.
                  Gdy uwierzysz że nic Ci nie grozi tak naprawdę.No bo właściwie co?Głód/Z głodu ponoć nikt się nie zesrał.
                  • eszmeralda.i.papugi Re: ? 14.08.13, 21:20
                    pięknie to napisane, ale u mnie, to byłoby to udawane. Nigdy takich stanów nie osiągnę.
                    ad 1 - nigdy nie będę szczęśliwie obojętna - gdy jeszcze piękna pogoda była, mam taką ulubioną alejkę - widzę, leży olbrzymi owad, zielony, świerszcz?, w konwulsjach konający, musiałam mu skrócić mękę konania, ile mnie to kosztowało, by kołem rowerowym przydusić nieszczęśnika. Jeszcze mam jego obraz przed oczyma.
                    ad 2 - ... człowieka z krwi i kości - jeśli mam go u swego boku, to zaczyna mnie irytować,
                    o pracy to ja nie lubię nawet rozmawiać
                    ad 4 - zawsze się boję, że nadejdzie atak paniki. Wyczekuję go. Bardzo się boję bać.
                    • eszmeralda.i.papugi Re: ? 14.08.13, 21:36
                      no i nie napisaałam o co mi chodziło,
                      otóż alejka ta, moja ulubiona, została dla mnie stracona. Nie mogę jej już bezcześcić jazdą. To miejsce martyrologii pięknego owada.l
                      • ditta12 Re: ? 15.08.13, 09:56
                        Miejsce martyrologii owada.
                        To nie zbyt miłe ale takie jest życie.
                        Ja przyznać się muszę że łowiłam i zabijałam ryby które potem smażyłam.Brrrrr
                        To już nie dobijanie ale.....Straszne,do dzisiaj mam wyrzuty sumienia.Może przez to przestałam jeść mięso.Pokuta?Teraz jem ryby no i co?Jem,nie zabijam ich ale ktoś to robi za mnie.Mam tego świadomość.
                        • ditta12 Re: ? 15.08.13, 10:10
                          <... człowieka z krwi i kości - jeśli mam go u swego boku, to zaczyna mnie irytować,
                          o pracy to ja nie lubię nawet rozmawiać>

                          Zgadza się ale...gdy go nie ma to jeszcze bardziej irytuje.Koło się zamyka.Co zatem robić?
                          • ditta12 Re: ? 15.08.13, 10:16
                            <zawsze się boję, że nadejdzie atak paniki. Wyczekuję go. Bardzo się boję bać.>
                            Ja staram się być silniejsza niż depresja.Staram się ale mnie rozkłada często na obie łopatki.Zakrywam głowę kocem i udaję ze mnie już nie ma.
                            Jak pokonać atak paniki?Pytanie-dlaczego powstaje,w jakim momencie,co jest przyczyną.
                            Czy masz takie objawy jak tu Eszmeraldo?

                            Kołatanie serca, przyspieszone tętno
                            Duszności, kłopoty z oddychaniem
                            Uczucie dławienia się
                            Osłabnięcie lub omdlenie, zawroty głowy
                            Pocenie się
                            Nagłe uczucie zimna lub gorąca
                            Pocenie się
                            Ból w klatce piersiowej
                            Obawa przed śmiercią, atakiem serca
                            Obawa przed szaleństwem lub utratą kontroli nad sobą
                            drżenie
                            drętwienie kończyn
                            blednięcie
                            mdłości, niestrawność lub inne nieprzyjemne odczucia w brzuchu
                            poczucie odrealnienia lub depersonalizacja (poczucie zmiany tożsamości)
                            No to Ci współczujęsad
                            • eszmeralda.i.papugi Re: ? 15.08.13, 10:32
                              przeczytałam Ditto, wymienione przez Ciebie symptomy. Pomocne są dla określenia stanów, które mnie niszczą, cieszyć się życiem nie pozwalają, a to:
                              > Obawa przed szaleństwem lub utratą kontroli nad sobą,
                              a ściślej, to świadomość, że ta utrata kontroli nad sobą postępuje w galopującym tempie,
                              > Obawa przed śmiercią,
                              a konkretnie, to świadomość, że proces unicestwiania (piękne, adekwatne słowo, od Maska przyswojone) trwa, i nic go powstrzymać nie może, a przecież to jeszcze nie ta, wybrana chwila.
                          • eszmeralda.i.papugi Re: ? 15.08.13, 10:39
                            mój z krwi i kości nieślubny rozchorował się i muszę go pielęgnować. Zupełnie zapomniałam, dlaczego wzięłam urlop na piątek. W lodówce piwo i pomarszczona cebula. Muszę się rozglądnąć, gdzie można coś kupić, ale niekoniecznie. Tak jak Ty, Ditto, mało jemy.
                        • eszmeralda.i.papugi Re: ? 15.08.13, 10:36
                          ,do dzisiaj mam wyrzuty sumienia

                          tak jest. Trzeba popełnić zbrodnię na samym sobie. Jeśli siebie nie okaleczasz, snem spokojnym śpi sumienie
                          • ditta12 Re: ? 15.08.13, 17:25
                            <do dzisiaj mam wyrzuty sumienia>
                            Wyłowiłam te słowa i mnie zainteresowały.
                            Za dużo od siebie wymagasz?Człowiek jest doskonały ale jednocześnie niedoskonały.
                            Musimy sobie wybaczać.
                            Proces starzenia się trwa od momentu narodzin i nic nie jest w stanie go powstrzymać-każdy z nas dąży do jakiegoś końca.
                            Bać się szaleństwa zanim cię nie dotknie?Po co?To jak bać się lwa mieszkając tam gdzie go nie ma.
                            • eszmeralda.i.papugi Re: ? 15.08.13, 18:24
                              To jak bać się lwa mieszkając ta
                              > m gdzie go nie ma.

                              piijęęękne smile

                              fakt. Wszystko się starzeje i ulega destrukcji, ale żyje się w biegu i, no, przecież nas to nie dotyczy wink i dlatego wielkim wstrząsem jest, gdy się proces ten zobaczy. Koralowy szmelc wychynięty ze szkatuły i w nieładzie, na wzór rozsypującej się piramidy, zalegając na imitacji marmuru, obrasta kurzem od jakiegoś czasu i oczy rani.
                              • eszmeralda.i.papugi Re: ? 15.08.13, 18:35
                                i mam odwagę Ci to, Ditto, powiedzieć, bo wiem, że nie usłyszę od Ciebie : nic prostszego, jak wziąć, i uładzić...
                                • eszmeralda.i.papugi Re: ? 15.08.13, 18:45
                                  wszystko dziś na mojej głowie. Po pierwsze, drugie, i po trzecie, pies!
                                  I zakupy, poprawianie poduszek, przynoszenie herbatek i tłumaczenie się, tłumaczenie, tłumaczenie, że to nie moja wina, że nie mogę dzisiaj pojechać i kupić słuchawki. Nie ja wymyśliłam to święto sad
                                  • ditta12 Re: ? 15.08.13, 18:51
                                    <że to nie moja wina, że nie mogę dzisiaj pojechać i kupić słuchawki. Nie ja wymyśliłam to święto>
                                    Nie Twoja,nie Twoja,nie Twoja wina!!!!!!
                                    Pieprzyć słuchawkę!Wybacz że się uniosłam ale jaką słuchawkę/Co za słuchawkę masz nabywać w święto.
                                    Z zielichem chodzą dziś.Ja byłam na plaży ale wiatr zimny wiał i chmury nachodziły.
                                    • ditta12 Re: ? 15.08.13, 18:54
                                      ciąg dalszy:
                                      chory chłop w domu to skaranie boskie.
                                      Gdy Ty Eszmeraldo nie daj boże zachorujesz to wiesz co zrobi chłop?
                                      Pójdzie sobie do kina i powie że on jest bardzo wrażliwy i nie umie się opiekować chorymi a Ty będziesz tak leżeć,nawet szklanki wody Ci nie poda.
                                      • ditta12 Re: ? 15.08.13, 19:28
                                        Czyżbyś poszła szukać tej słuchawki?
                                        • eszmeralda.i.papugi Re: ? 15.08.13, 19:56
                                          > Czyżbyś poszła szukać tej słuchawki?

                                          big_grin potrafisz rozładować napięcie, dziękismile
                                          Byłam z psem i zostawiłam na płycie ryż. Wyrzuciłam właśnie zwęglony garnek, po mieszkaniu przemieszczają si ę smugi dymu, intensywnie wietrzę. Szlag.
                                          • ditta12 Re: ? 15.08.13, 20:36
                                            Co tam taki szczegół big_grin
                                            Ja wyrzuciłam mnóstwo garów po sosikach do których zapomniałam dolać wody.
                                            Tym nie należy się przejmować.
                                            Powiem Ci , od razu mi lepiej bo myślałam że tylko ja mam monopol na nieudane akcje tego typu.
                                            Zawsze sobie pomyśl że ten gar Ci się już znudził i trzeba nabyć nowy z innym wzorkiem i.......gwizdkiem do gotowania ryżu.
                                            Ryż jest pyszny z wegetą.
                                            • ditta12 Re: ? 15.08.13, 20:43
                                              <po mieszkaniu przemieszczają si ę smugi dymu>

                                              A poza tym takie podwędzenie sprzyja dewaluacji bakterii i wirusów w pomieszczeniu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka