eszmeralda.i.papugi
13.09.13, 20:05
ciągle jestem chora, ale musiałam dzisiaj coś załatwić.
Od południa, do wczesnego wieczora stałam w niewyobrażalnych korkach. Były wszędzie, po horyzont, zapchane przeciskającymi się między sobą autami były ciche, kameralne do tej pory uliczki nawet. I karetki. Nieustające, na sygnale karetki. W te, i wewte, wyły i jeździły jak opętane. Miałam odruch by porzucić samochód i pójść w deszczu pieszo.