Witam!
Rano zrobiłam badania TSH, FT4 i mam już wyniki. I teraz mam do Was pytanie,
zakładając, że mam chorobę Graves-Basedowa, czy nie za szybko spada mi TSH?
Tu jest całość wyników etc:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=24776&w=53212071
21.11.2006 (labo 1)
TSH 54,558 co daje 1714% (Norma 0,39 - 3,55)
30.11.2006 (labo 2)
TSH 69,4 co daje 1916% (Norma 0,4 - 4,0)
FT4 0,512 co daje -26,18% (Norma 0,8 - 1,9)
11.12.2006 (labo 2)
TSH 33,10 co daje 908% (Norma 0,4 - 4,0)
FT4 0,59 co daje 19,10% (Norma 0,8 - 1,9)
Od 22.11 do 01.12 brałam 12,5 Letroxu i 10 mg Metizolu
Od 02.12 do dzisiaj 25 Letroxu i 5 mg Metizolu
W sumie dawki dość małe, dlatego się zastanawiam. Od przyszłego tygdnia mam
zwiększyć dawkę Letroxu do 37,5 i nie wiem się czy nie zasugerować lekarce,
żeby już nie zwiększać.. Przy każdym zwiększeniu dawki mam mocne objawy
sercowo-stresowe, bez melisy ciężko by mi było to przejść spokojnie, a
generalnie odczuwam, nawet jak na tak wysokie TSH silne pobudzenie. I doszła
mi płaczliwość typowa dla nadczynności (taka z byle powodu, w niedoczynności
ciężko mi było płakać)
Tarczyca cały czas "bzyczy" na całego, jakby wcale przez to TSH się nie uspokoiła.
Ile czasu u Was trwa taki spadek TSH? Czy nie za szybko to idzie?
I jeszcze jak się mają objawy do wyników? Chodzi mi o to, po jakim czasie
jakby wyniki badań pokazują faktyczny stan organizmu? Czy mogę już być bardzo
blisko nadczynności, a wyniki jeszcze tego nie uchwyciły? Czy może to objaw po
zwiększeniu dawki Letroxu?
Nie chcę też zachęcać lekarki do utrzymania tej dawki i nie zwiększania jej, a
potem siedzieć na wysokim TSH.. Mam jeszcze trochę objawów niedoczynności, ale
w porównaniu z tym co było, to czuję się jak nowonarodzona. Nawet do autobusu
podbiegłam

Wszelkie nawet niefachowe opinie mile widziane, ciekawi mnie jak to czujecie
po prostu. I tak pogadam z lekarką, ale byłoby mi łatwiej znając Wasze zdanie.
Z góry dzięki