pogoda_6
31.05.12, 09:51
Witajcie, piszę pierwszy raz chociaż Was często czytam. Jakiś czas temu wykryto u mnie Hashimoto, wtedy miałam niedoczynność, teraz mam nadczynność, lekarz przepisał mi Thyrozl 20 mg, ale jakiś czas temu przestałam brać leki, uznając, że skoro lekarz podwyższa mi dawkę a wyniki mam coraz gorsze, to może jak przestanę brać to tarczyca zacznie funkcjonować prawidłowo. No i do rzeczy. Dzisiaj o 4 rano obudził mnie potworny ból głowy, w życiu mnie tak głowa nie bolała, po czym do ból głowy doszło drżenie, prawie drgawki, zimne poty, mdłości i wymioty. Po kilku paracetamolach, fervexie trochę mi przeszło. Ale przestraszyłam się, że to może przełom tarczycowy, zadzwoniłam na infolinię Limu i tam lekarz powiedzial mi, ze to na pewno od tarczycy, wcisnęli mnie bez kolejki w Limie do lekarza, który o dziwo powiedział mi, że drżenie rąk (silne) to zapewne objaw ciężkiej nerwicy i generalnie to pewnie się czymś zatrułam (a ja się nawet nie czuję tak jak przy zatruciu). Kazał brać thyrozol, a dwie godziny po nim węgiel (mimo, ze nie mam biegunki)
Czy któraś z Was miała może przełom tarczycowy? Czy to co opisałam to mogło być to? Mam dzisiaj jechać z dwojgiem dzieci 500 km samochodem i trochę się boję, żeby coś się nie stało. Poradźcie coś